#002 NAMING – Jak stworzyć nazwę zdrowej firmy?

Zdrowy Biznes - Okładka podcastu
 Spreaker
Podcasts
 Google
Podcasts
 Apple
Podcasts
 Spotify
Podcasts

Opis tego podcastu:

NAMING jest procesem, od którego tak naprawdę wszystko się zaczyna.  Zdecydowanie nie można tego procesu lekceważyć. Wybór odpowiedniej nazwy może pomóc w zbudowaniu silnej i konkurencyjnej marki. Nietrafiona i nieprzemyślana nazwa może utrudnić rozwój firmy, ograniczyć jej działalność, a nawet całkowicie spisać ją na straty. Wybór dobrej nazwy nie jest tak łatwym zadaniem, jakby się mogło wydawać. Właśnie dlatego chcemy podzielić się z Tobą naszym doświadczeniem i przedstawić Ci kilka ważnych wskazówek i uwag, które bez wątpienia ułatwią Ci stworzenie dobrej nazwy zdrowej firmy.

Nazwa firmy jest Twoja wizytówką

Odważymy się stwierdzić, że stworzenie nazwy jest rzeczą najważniejszą przy zakładaniu firmy, ponieważ to od wyboru nazwy zależy przyszłość naszego biznesu. Nazwa jest pierwszym komunikatem, który marka wysyła do swojego odbiorcy. To nazwa nas identyfikuje, wyróżnia i definiuje. To nazwy naszej firmy potencjalni klienci będą używać w codziennej komunikacji. Nazwa jest częścią identyfikacji wizualnej. Trzeba również podkreślić to, że nazwa jest ważna nie tylko z punktu widzenia klienta, ale jest ona potrzebna do dalszego rozwoju naszego biznesu.

Jakie cechy powinna mieć dobra nazwa firmy?

Przede wszystkim dobra nazwa powinna być prosta i krótka, dzięki temu będzie łatwa do zapamiętania. Nazwa powinna być także łatwa do napisania i wymówienia. To sprawi, że nasi potencjalni klienci będą rozmawiać o naszej firmie częściej, co dla nas będzie świetną reklamą. Powinna budzić pozytywne skojarzenia. Zwłaszcza takie skojarzenia, które są bliskie naszym wartościom i ideom. Nazwa nie powinna wywoływać negatywnych uczuć. Emocje wywoływane przez określone słowo są w dużej mierze subiektywne, ale istnieją wyrażenia, które przypisane są negatywnym emocjom i takich wyrażeń zdecydowanie powinniśmy unikać. To najważniejsze cechy, które posiada dobra nazwa firmy i które koniecznie trzeba wziąć pod uwagę w trakcie jej tworzenia.

Na co zwrócić uwagę przy wyborze nazwy firmy?

Tworząc nazwę firmy, musimy przeanalizować kilka ważnych rzeczy. Są to łatwe do zastosowania zasady, dzięki którym wybierzemy idealną nazwę, nie szkodząc naszemu biznesowi.

Bądź kreatywny

Nazwa powinna być wyjątkowa i unikatowa. Pod lupę weźmy fizjoterapeutów. Robiąc szybki research nazw gabinetów fizjoterapeutycznych, centrum rehabilitacyjnych czy jednoosobowych działalności gospodarczych, świadczących usługi fizjoterapeutyczne stwierdziliśmy, że na rynku istnieje swojego rodzaju moda. Moda, czyli powtarzalność, powielanie czegoś co wydaje się być w danym momencie na czasie. W nazwach gabinetów fizjoterapeutycznych najczęściej pojawiają się takie przedrostki jak „med.”, „orto”, „reha”, „fizjo”. Zadajmy sobie pytanie – Czy taka modna nazwa firmie jest potrzebna? Na ulicy przecież zwracamy uwagę nie na tych, którzy ubierają się modnie, a na tych, którzy mają swój styl i rzucają się w oko. Tak samo jest z nazwą firmy. Bardzo popularna nazwa firmy ma przełożenie na pozycjonowanie i na wyróżnienie się wśród licznej konkurencji. Odróżnij się od innych, tworząc własną, wyjątkową nazwę.

Myśl przyszłościowo

Nazwa Twojej firmy powinna być elastyczna. To bardzo ważne, ponieważ już na starcie możesz uciąć sobie ścieżki rozwoju swojej firmie. Musisz myśleć przyszłościowo. Nawet jeśli teraz zaczynasz działalność skupioną na jednej branży, nigdy nie wiesz, co przyniesie przyszłość. Bardzo możliwe, że z czasem rozszerzysz swoją działalność w inne branże i kategorie. Przykładowo, używając w nazwie swojej firmy połączeń słów typu „ortoreh” nasi potencjalni klienci będą nas łączyć z NFZ-em, branżą ortopedyczną i ściśle medyczną. Taka nazwa jest trafiona tylko wtedy, gdy właśnie w takich kategoriach chcemy rozwijać naszą firmę. W innym przypadku taka nazwa będzie mocno nas ograniczać.

Sprawdź dostępność domen internetowych

Powinieneś wcześniej sprawdzić, czy domena internetowa z określoną nazwą jest dostępna, a oprócz tego, także profile społecznościowe (Instagram, Facebook), z których zamierzasz korzystać. Jeśli wybierzemy nazwę, której nie będziemy mogli używać w naszej domenie, wpłynie to negatywnie na pozycjonowanie naszego biznesu.

Zrób burzę mózgów

Jak wiadomo, najlepsze pomysły przychodzą nam w nieoczekiwanych momentach, dlatego zawsze od razu zapisuj je w telefonie, bądź na kartce. Dobry sposobem na wymyślenie nazwy jest przejrzenie słownika języka polskiego PWN. Wybierz słowa, które najbardziej identyfikują się ze zdrowiem i z oferowanymi usługami. Stwórz bazę wszystkich pomysłów, które przyszły Ci do głowy, dzięki temu później będziesz mógł na spokojnie sobie je wszystkie przeanalizować, bez obawy, że o jakimś z nich zapomniałeś. Na pewno coś z tej listy spełni wszystkie cechy dobrej nazwy.

Na co uważać przy wyborze nazwy firmy?

W wyborze nazwy firmy możemy nadziać się na pułapki, które nie będą działać na korzyść naszego biznesu.

Nazwa anglojęzyczna

Wiele osób stawia na nazwy w języku angielskim. Co prawda nazwy w języku obcym mogą wydawać się ciekawsze i lepiej brzmiące. Ale czy nazwa anglojęzyczna to rzeczywiście dobry wybór? Fakt. Stajemy się dzięki takiej nazwie bardziej międzynarodowi. Jednak należy przede wszystkim się zastanowić czy nam jest to rzeczywiście potrzebne i czy środowisko, w którym będziemy otwierać nasz biznes, jest na anglojęzyczną nazwę przygotowane. Jak wynika z badań, aż 80% osób nie zna języka angielskiego na tyle dobrze, aby móc przekazać informację dalej. Po co nam anglojęzyczna nazwa skoro Twój klient nie będzie umieć jej wymówić i nie będzie mógł jej zareklamować?

Unikaj akronimów

Akronim, czyli wyraz utworzony z pierwszych liter jakiejś nazwy lub kilku wyrazów. Akronim może okazać się, być problematyczny. Nasz wymyślony wyraz, może okazać się trudną dla klienta do rozszyfrowania zagadką. Nasz potencjalny klient może źle odczytać naszą nazwę i nie prawidłowo zinterpretować oferowane przez nas usługi. Skrótowiec jest problematyczny, także w kwestii tworzenia strony internetowej.

Nazwisko właściciela w nazwie firmy

Wiele fizjoterapeutów w nazwie swojej firmy umieszcza swoje nazwisko. I to jest na pewno dobrym rozwiązaniem, wtedy gdy chcesz pracować samodzielnie. Stawiasz na siebie, a Twoje nazwisko staję się popularne i rozpoznawalne. Jeśli natomiast firma składa się z wielu specjalistów, umieszczanie nazwiska w nazwie będzie blokować Twój biznes. Oczywiście, istnieje wiele znanych firm z nazwiskiem w nazwie jak Wedel, Ford, czy Siemens, które odniosły ogromny, światowy sukces. Ale należy zwrócić uwagę na to, że ten sukces budowany był latami. W branży fizjoterapeutycznej ciężko będzie ciągnąć nam tak długo jeden biznes, przekazując go z pokolenia na pokolenie.

Transkrypcja podcastu:

Karolina Dachowska: Dzień dobry, witamy was w Zdrowym Biznesie, oficjalnie zaczęliśmy nagrywanie naszego pierwszego podcastu o tym samym tytule, czyli „Zdrowy Biznes”. Tu Karolina Dachowska i…

Michał Dachowski. Witam was serdecznie. Zachęcam osoby, które będą tego słuchały później, to bycia live, bo osoby live mają pewien przywilej.

Tak, każdy z naszych odcinków – tutaj głównie mówimy do słuchaczy, którzy odtwarzają ten podcast wtórnie później – możliwość wysłuchiwania naszych rozmów jest zawsze również na live, gdzie macie możliwość interakcji z nami, zadawania pytań, na bieżąco komentowania tego, o czym rozmawiamy. Tak że zachęcamy was do tego, bo im żywsza, im bardziej dynamiczna rozmowa, tym więcej korzyści jesteśmy w stanie z tego wyciągnąć.

Tak, a mamy dzisiaj temat, który powinien być pierwsze względem tego, jak chcemy założyć firmę, a w ogóle to chcemy zacząć być na rynku, czyli…

Czyli nazwa, ten popularny w biznesowym slangu naming. I sam temat powstał z tego, że od tej nazwy chyba wszystko się zaczyna, prawda?

Tak, nazwa będzie miała gigantyczne znaczenie dla tego, jak będą cię widzieć później klienci, do kogo chcesz dotrzeć, z kim chcesz pracować, z kim nie chcesz pracować, z czym chcesz się utożsamiać, jak ma wyglądać twoje logo, co ma pokazywać. To można rozwijać, a do logo za chwilę dochodzi nam jeszcze jedna bardzo ważna rzecz, czyli kolorystyka. Jakie kolory co oznaczają i tu można mówić długo.

Mówiąc w skrócie – dobra nazwa, trafna nazwa to przede wszystkim podstawa silnej marki. I mimo że my na dzień dzisiejszy możemy nie kojarzyć naszej firmy, albo nie mieć tak dalekosiężnych planów, nie wiedzieć tego, co będziemy robić za dziesięć lat, ta nazwa w żaden sposób nie powinna działać na nas ograniczająco, o czym też powiemy za chwilę. Ta nazwa powinna być wsparciem. Bo prawda jest taka, że kluczową – obok loga – kwestią budowania wizerunku i odbioru, skojarzeń naszych klientów, to jest ta nazwa. Bo tutaj liczy się pierwsze wrażenie. Nasi klienci to pierwsze wrażenie zyskują poprzez nazwę.

I później ta nazwa może być i twoim plusem, i dużym minusem pod kątem tego, co będzie się działo później z tobą i z twoją działalnością, nazwijmy to, treningowo-rehabilitacyjną. 

Zdecydowanie! Wiele aspektów związanych z nazwą też jest takich, że oprócz tego, że ona powinna być prosta, kreatywna, odzwierciedlać nasze wartości i przede wszystkim akurat w kontekście zdrowego biznesu naszego usługi, zarówno treningowe, jak i rehabilitacyjne, powinna być też przede wszystkim dostępna. Niestety pech chce, że żyjemy w takich czasach, gdzie te biznesy dosyć mocno pączkują, jest wiele firm i ten wybór na dzień dzisiejszy też już jest zdecydowanie ograniczony. Bo większość popularnych domen po prostu jest zajętych. 

Ale już nawiązując do tych domen, Michał, opowiedzmy w kilku krokach, jak już mamy z tyłu głowy nazwę, w jakim kontekście ta nazwa może być jeszcze ważna? Gdzie powinniśmy ją umieścić, żebyśmy mieli pewność, że ta nazwa to jest to?

Jak już ją wymyślimy, co też będzie długim procesem – o czym powiemy za chwilę, to nazwę trzeba sprawdzić, czy taki hasztag już ktoś wykorzystuje na całym świecie i potem trudno będzie ci się z tym utożsamiać albo trudno cię będzie znaleźć. A może ktoś w twoim mieście już to wymyślił? I warto sprawdzić, wrzucić w Google, co to oznacza. 

Takim pomysłem, który my kiedyś mieliśmy, było stworzenie bloga „The Roofies”, bo my jesteśmy Dachowscy i z angielskiego wyglądało to fajnie.

Dachoszczaki po prostu.

Tylko że wpisaliśmy to w Internet i okazało się, że znaczy to kompletnie coś innego.

W brytyjskim slangu the roofies to po prostu tabletka gwałtu. Więc jak sobie to sprawdziliśmy, to stwierdziliśmy… what?

Wtedy ten blog by nie działał dobrze. No, pewnie by dobrze działał, ale tematyka byłaby różna.

Więc zaczynając od samego początku, bo tak naprawdę na dzień dzisiejszy osoby, które nas słuchają i które stoją przed wyborem nazwy albo założeniem firmy, nie wiem, może są takie, które już mają stricte sprecyzowany swój plan, gdzie chcieliby być za dziesięć lat, ale większość osób, jeżeli jest świeżo po studiach i zakłada swoją firmę, to po prostu szuka tej nazwy typowo pod usługi B2B. Bo na przykład pracodawca, u którego będzie wykonywać swoje usługi potrzebuje, żebyśmy się rozliczali na fakturę. I wtedy okazuje się, że najszybciej założę tę firmę, tak jak ja bym na przykład założyła „Karolina Dachowska Fizjoterapia” albo „Karolina Dachowska Rehabilitacja”.

To na początku może wydawać się fajne, łatwe i proste, ale ja bym wybór nazwy porównał wręcz do tego, jak wybieramy imię dla dzieci. Bo nikt nie idzie do urzędu stanu cywilnego… no zdarzają się takie opcje i od razu Michał, Kasia czy Gosia… Ale raczej te wybory imion są mega przemyślane i tak samo powinno być w naszej firmie. Mega prosto jest nazwać „Michał Dachowski Rehabilitacja”, tylko to mocno ogranicza.

Zdecydowanie. Nawet jeśli to jest proces szybki, mamy mało czasu, bo chcemy się zatrudnić i ktoś od nas wymaga założenia firmy, to naprawdę poświęćmy ten czas. Bo będę się upierać, że dobra nazwa będzie nam ułatwiała drogę w przyszłości. Nikt nie powiedział, że u danej osoby będziesz pracować przez najbliższe pięć, dziesięć lat, a może po dwóch latach stwierdzisz, że twoja ścieżka zawodowa podąży w zupełnie innym kierunku? A niestety później papierologiczne odwracanie, zmiana nazwy będzie problematyczna. Z tego względu, że to jest czas, ale przede wszystkim zmiana adresu, rebranding, jeżeli będziemy gdzieś aktywni, to będzie problematyczna.

Ale zaczynając od początku, co tak naprawdę powinna mieć dobra nazwa? Przede wszystkim powinna być prosta i krótka. 

Prosta, krótka, to jedna rzecz. Ale też jak powiesz ją klientowi, powinien ją łatwo zapamiętać. 

Powinna budzić pozytywne skojarzenia, które są bliskie naszym wartościom i naszym ideom.

A co najgorsze w tym wszystkim, to jeszcze powinna być wyjątkowa. Czyli połączenie tych rzeczy wydaje się trudne. 

I my przygotowując się do tego odcinka, głównie rozmawialiśmy w kontekście fizjoterapii. Bo umówmy się, sami doszliśmy do tej konkluzji, że trenerzy mają chyba troszeczkę większe pole do popisu, jeżeli chodzi o tę kreatywność. I nazwy, które sugerują usługi, które będziemy prowadzić.

Ja bym powiedział inaczej, po wpisaniu w Google można zauważyć, że trenerzy są bardziej kreatywni. 

To na pewno.

A fizjo schodzą trochę na dalszy plan i nazywają to typu fizjo-reh, orto-reh.

Wszystko jest związane z przedrostkami: fizjo, reh, orto, med. I ja się teraz zastanawiam, czy ta nazwa – po pierwsze, bardzo popularna w Internecie, co będzie miało kluczowe przełożenie na pozycjonowanie, na wyróżnienie się wśród licznej konkurencji. Bo gdybyśmy sobie dzisiaj wpisali „usługi rehabilitacyjne reh”, to nagle na mapie Warszawy wyświetli się kilkanaście, jak nie kilkadziesiąt, bardzo podobnych usług, które mają w przedrostku tę rehabilitację. 

Problem jest tej wyjątkowości. Ktoś pamięta, że było coś fizjo… reh… I nie ma pojęcia, co było dalej, jak ma to znaleźć na poziomie Google. Jeśli nie pamięta ulicy, to jest klops, nie odnajdzie tego i tam nie przyjdzie.

A drugą kwestią jest też to, że umieszczając w naszej nazwie „reh” i „orto”, to moje skojarzenia są bardzo medyczne, bardzo surowe, związane z NFZ, związane z takim archaicznym podejściem do fizjoterapii.

Chyba że ktoś tak chce. Bo strategia twojej marki ma być taka, że masz być połączony z lekarzami, to rzeczywiście przedrostki „med”, „reh” mogą się tam znaleźć, tylko że brakuje tej wyjątkowości.

Dlatego zastanówmy się na samym początku, jeżeli ktoś wie, że ma usługi fizjoterapeutyczne i wie, że będzie chciał pracować w nurcie bardzo mocno medycznym, zgodnym z literaturą, jak to pan bóg nakazał i nie chce szukać nowych rzeczy, bardziej holistycznych czy treningowych  – to ta nazwa będzie w przyszłości bardzo mocno ograniczała.

Ale z drugiej strony patrząc na usługi fizjoterapeutyczne, problem pojawia się taki, że kluczowym aspektem, który chcemy ludziom świadczyć, jest zdrowie. I teraz jak tę nazwę wymyślić kreatywną, unikatową, żeby zawarła w swojej misji te prozdrowotne usługi, które chcemy świadczyć? 

O to jest ciężko, ale fajnym sposobem jest otworzenie jak najgrubszego słownika, załóżmy PWN, słownika języka polskiego i zobaczenie, co jest cztery strony przed zdrowiem i cztery strony za zdrowiem, czytając każde słowo i wypisując sobie słowa, które wam się podobają. Tak samo jeśli macie jakieś pomysły na nazwę, na razie je wypiszcie. Nie próbujcie od razu stworzyć nazwy, tylko wypisać słowa, które kojarzą wam się z wami, z waszą myślą czy z waszym przyszłym biznesem. 

Myślę, że w tym momencie, jeżeli mówimy o nazwach i o zdrowiu, większość tego zdrowia jest wyczerpane, to wiele osób sięga po nazwy anglojęzyczne. 

I tu muszę wskazać na jeden duży problem. Może wy jako osoby młode macie do tego zupełnie inne podejście, ale z badań wynika, że aż 80% osób nie zna angielskiego w takim stopniu, żeby móc to przekazać dalej. Zaczniemy od naszego przykładu?

Zróbmy sobie to na końcu, najbardziej fuck-upowa nazwa, wszystkie błędy, jakie się dało zrobić, to są zrobione.

Powiemy wam o tym na końcu. Zobaczcie, po angielsku pisownia a wymowa.

Tak, bo wymowa będzie też kluczowa. 

Macie dużo większą konkurencję na stronach internetowych. Oczywiście z końcówką „pl” już nie, „com” już tak, strony mogą być pozajmowane.

Chyba najlepszym przykładem na wymowę jest Blackroll. Uwierzcie mi, ile osób do nas dzwoni…

Zobaczcie, niby proste, czarny każdy zna.

, a niektórzy mówią i inaczej. Ale wracając do słowa „roll”, niektórzy mogą powiedzieć prosto , inni . I nazwa Blackroll… była tyle razy już przekręcana przez ludzi… Uwierzcie mi, w szczególności Polakom, w tym średnim wieku czyli potencjalnie w waszej największej grupie docelowej…

Wasz klient, 35+ ma duży problem z angielskim.

Uwierzcie mi, to jest bardzo duży problem. I oczywiście nie dyskredytując żadnych społeczeństw, jeżeli to jest problem w takim dużym mieście, jakim jest Warszawa, gdzie teoretycznie ludzie mają wyższe wykształcenie… To tym bardziej, jeżeli swoje usługi lokujecie w mniejszej miejscowości, to wprowadzenie tam nazwy anglojęzycznej niestety będzie dużym problemem i utrudnieniem dla ludzi.

Obroną tego jest to, że stajemy się bardziej międzynarodowi, ta marka wychodzi dużo dalej. Ale czy jest nam to potrzebne? Czy my chcemy działać lokalnie czy globalnie? Nie jesteśmy marką spedycyjną, która musi być zrozumiała w całej Europie, to nie jest ten biznes.

Głównym aspektem, planując swoją wymarzoną nazwę, jest odpowiedzenie sobie na pytanie, kim będzie mój potencjalny klient. Już oprócz tego, o czym wspomnieliśmy wcześniej – co ja tak naprawdę chcę robić? Miasto, grupa docelowa i do tego dochodzą usługi, jakie chcę świadczyć. I mówiąc teraz o tych usługach, pamiętajcie o tym, że teraz wasza wymarzona nazwa nie powinna być tą, która w jakiś sposób w przyszłości was zablokuje w poszerzaniu tej palety swoich usług. Bo to też często się do tego sprowadza i na pewno tutaj Fizjo4life będzie doskonałym przykładem, do czego sobie za chwileczkę dojdziecie. Ale faktycznie tak jest. 

Pamiętajcie o tym, że nazwa jest pierwszym komunikatem, który marka wysyła do swojej grupy odbiorców. Bo tak naprawdę komunikacja to jest osobny obszar działań biznesowych, który ma kluczowe przełożenie na pozyskiwanie naszych klientów, na poszerzanie lejka sprzedażowego. Ale pierwszą rzeczą, z którą klienci się stykają, jest nazwa. Ona powinna dawać nie tylko te dobre skojarzenia, o których mówiliśmy, ale przede wszystkim powinna zaspokajać wartości, których klienci szukają, potrzebuję, tego wszystkiego, czego szukają.

Oczywiście są tu odstępstwa. Ja muszę coś powiedzieć, Karolina mówiła, żebym o tym nie wspominał, ale jednak wyskoczę z tym ogórkiem. Zobaczcie, nazywacie swój biznes „ogórek”, „pomarańcza”, co chcecie. Wymyślcie sobie jakiś owoc. Do tego dopiszecie „studio zdrowego ciała i ruchu”, nasz slogan dodatni. I na początku myślicie, że to nie działa. Ale jak zobaczycie marki na świecie…

Ale mówiąc o tym ogórku, my nawet mieliśmy jedną taką kursantkę, pamiętasz? Madzię Ogórek i ona miała świetny pomysł, miała usługi międzynarodowe, więc nazwała swoją firmę „cucumber”, choć teraz nie pamiętam, co tam dalej było. Ale faktycznie w jej przypadku ta nazwa była doskonałym połączeniem nazwiska, o czym też za sekundkę wam powiemy.

I zobaczcie, że ten ogórek na początku wydaje się nie mieć racji bytu. Bo usługi zdrowotne „Ogórek”? Wymasuj ogórka, to może się bardzo źle kojarzyć. Wytrenuj ogórka – też źle. Ale zobaczcie, ten ogórek staje się czymś, czym stało się jabłko, od komputerów. Przecież nikt nie połączył na początku jabłka z komputerami i nie jest w stanie marki Apple dołożyć do…

Większość osób powie, że po angielsku to brzmi „apple”. Ale po angielsku to dalej jest jabłko.

Oni to rozumieją jako jabłko, to nic się nie zmienia. Macie telefon i macie komputer, jabłko. Więc tak samo może być ogórek. Centrum zdrowia ogórek. I zapamiętanie tego ogórka jest mega proste. I każdy zwróci na to uwagę i wyróżnicie się mega z tłumu, co byście nie zrobili. Oczywiście jedno założenie jest takie, że mówiąc „ogórek” nikt nie ma na myśli centrum zdrowia, trzeba to dopowiadać. Bardzo długo będzie trwało wyprowadzenie tego na pozycjonowanie, wyprowadzenie tego gdzieś w świadomości waszej społeczności, że ten ogórek jest waszym sprzymierzeńcem. Więc ten czas wyjścia z biznesem na jakieś pozycjonowanie plus na świadomość ludzką – jest bardzo długi. Podam jeszcze kilka przykładów tego typu.

Tak, w tym ogórku problematyczne będzie to, że będzie trzeba duże nakłady finansowe zainwestować w to, mimo że w niektórych obszarach będzie to łatwiejsze, bo nie będzie konkurencji, będziemy unikatowi. Jednak mimo wszystko, żeby organicznie wypchnąć to do góry, akurat ogórek może nie jest do końca dobrym przykładem, bo ludzie wpisując „ogórek” w Internet, wyskoczą przepisy na sałatki, ogrodnictwo i milion innych rzeczy. Ale gdybyśmy znaleźli dzisiaj inny przedmiot mniej wykorzystywany, może by się to udało. 

Przykładem takiego biznesu jest Biedronka. Nikt nie kojarzy biedronki z zakupami czy jedzeniem. 

Jeśli już to ze stonką.

Tak samo macie Żabkę. Nikt jej na początku kojarzył z tematem sklepu spożywczego, jeszcze takiego szybkiego. 

Chciałam jeszcze powiedzieć, że oprócz tego ogórka, bardzo często pojawiają się różnego rodzaju słowotwory. Bo o ile ogórek jest rzeczą oczywistą, to wiele osób porywa się na to, żeby wytworzyć zlepki słów, które coś tworzą. I teraz znowu, o ile ta nazwa jest kreatywna i jest połączeniem na przykład dwóch wyrazów, które reprezentują nasze wartości, nasze usługi, to to będzie fajne.  I jeżeli ktoś jest na tyle kreatywny, żeby stworzyć taki słowotwór, który będzie łatwy w wymowie, prosty w pisowni, w miarę krótki, to super. Natomiast ja przestrzegam przed tworzeniem akronimów, wiele osób pisze sobie na przykład „MTB Rehabilitacja”. I co to znaczy MTB?

Chwileczkę, bo tu ktoś do nas napisał. Z drugiej strony często nazwa anglojęzyczna lepiej brzmi, chętniej jest powielane przez klienta. Tylko czy on to dobrze powtórzy?

Tak i znów wracam do tego, czy to jest do twojej grupy docelowej? Czy twój potencjalny klient, osoba, której będziesz chciał świadczyć usługi, będzie to dobrze powtarzać? Jeżeli twoim odbiorcą będą ludzie w wieku 20-30 lat, którzy nie mają problemów z językami i wiesz, że z nimi będziesz ćwiczył, to świetnie, bo dla nich to będzie nazwa hipsterska, trendy, chętnie będą ją wykorzystywać, bo to dla nich nie będzie obciachowe.

Ale tak jak mówimy, jeżeli twoim klientem będzie osoba 40+, bólowa, która nie do końca będzie obyta z tą obcą nazwą, to będzie to duży problem.

Chciałabym wrócić do akronimów, mamy nazwę MTB. I teraz tak, sam skrót w sobie nie znaczy nic. I czy my chcemy jako to pierwsze wrażenie dawać klientowi zadanie do zrobienia „stary, poświęć swój czas i rozszyfruj tę zagadkę”. Bo MTB to na przykład skrót od nazwisk Macierewicz, Tomaszewski i Borowski, którzy są założycielami tego miejsca. Super. Czy może MTB to jest movement, therapy i body? To nie ma w tym momencie znaczenia. To nam się może wydawać, że to jest clue i reprezentuje wszystko to, co chcemy, ale czy na pewno nazwa jest odpowiednim miejscem, aby to szyfrować?

Rozwijanie tego skrótu jest problematyczne z dwóch stron. Rozszyfrowanie to jedno, a drugie, jaką stronę do tego zrobić? czy robimy stronę MTB czy te wszystkie nazwiska? I ile nam się robi problemu przez taki dziwny twór, który potem jest trudny do zarządzania.

Oczywiście możemy sobie zrobić po prostu mtb.pl, ale w jakikolwiek sposób wypozycjonowanie tego, gdzie to nie daje żadnych skojarzeń, samo w sobie nie znaczy nic, to będzie bardzo, bardzo trudne. Oczywiście mamy tutaj gwarancję tego, że w jakiś sposób jesteśmy unikatowi, ale ta nazwa na pewno nie jest chwytliwa, kreatywna i nie przywołuje pierwszych skojarzeń, które zostaną na dłużej z klientem.

Kolejnym problemem w nazwie jest bardzo często używanie swojego nazwiska.

Tak, ten temat chcemy mocno poruszyć, w szczególności w rehabilitacji. 

Jesteśmy specjalistami, niektórzy chcą nazwać studia, jak my byśmy nazwali „Dachowscy”.

Albo „Michał Dachowski Rehabilitacja”.

Nawet bez „rehabilitacja”. No dobra, personal branding w ten sposób budujesz, jeśli twoją strategią jest niepracowanie z nikim innym, masz swój gabinet, swoją małą salkę i nikt więcej tu nie ma wstępu.

Albo świadczyć usługi u jednego pracodawcy.

I nie chcesz mieć własnej firmy, to zostaw to, to jest dla ciebie ok. Ale jeżeli chcesz kogoś zatrudnić, to ego fizjoterapeuty i trenera, tego drugiego, nie będzie pozwalało na to, żeby pracować pod czyimś nazwiskiem, bo on nigdy sobie nie wyrobi nazwiska, zawsze będzie „idę do Dachowskiego”. Nawet jeśli pracuje tam ktoś inny, na przykład jak u nas Łukasz Kołodziejczyk, to myślę, że on miałby problem z tym, żeby pracować u Dachowskiego, jeżeli to by była nazwa. Jego pacjenci mogą nawet nie wiedzieć, kto jest właścicielem firmy, kto to robi, bo nie ma tam żadnego nazwiska czy dopisku względem marki osobistej. To może być dla niektórych problemem, żeby zatrudnić się w takiej firmie.

I patrząc od strony klienta, dobrym przykładem będzie moja przygoda ciążowa, gdzie miałam swoją konkretną panią doktor i ona oprócz tego, że przyjmowała w szpitalu, to przyjmowała też w jednej placówce prywatnej, która nazywała się nazwiskiem „Iksińskiej”. I ona przyjmowała w placówce u tej pani. Tylko dla mnie pani Iksińska była mało znaczącą osobą, ja zawsze miałam problem, żeby zapamiętać jej nazwisko i później wyszukiwanie w Google tej placówki, żebym mogła się umówić do mojej pani doktor, to był zawsze problem. Bardziej szukałam po adresie, który mi się kojarzył, niż po tym nazwisku pani doktor, która dla mnie była obca, nie byłam jej pacjentką, chodziłam tylko do miejsca, którego była właścicielką. A to że jej nazwisko było skomplikowane, za każdym razem utrudniało mi dostanie się do mojej pani doktor.

Myślę, że gdyby firma była nazwa już nawet „med place” albo na przykład „przychodnia Grochowska”, to łatwiej byłoby mi znaleźć kontakt do tej firmy niż  ponownie odwoływać się do nazwiska lekarza, którego ja nie kojarzyłam. 

To są przeważnie stare firmy, trend lat 90. a nawet wcześniej. Ford, Siemens jeszcze wcześniej, kiedy tworzono takie marki, mogli sobie na to pozwolić, bo wtedy nazwisko było bardzo znaczące i dzisiaj pewnie wiele osób nie wiem, że Siemens to nazwisko.

A to nazwisko z czasem stało się marką, jak na przykład Wedel. Jest dużo nazw firm, które z czasem stają się marką.

Ale trzeba wiele lat na to poświęcić i zniwelowanie oporu pracownika przed pracą w takiej firmie długo trwa. I czy w rehabilitacji jesteśmy w stanie tak długo ciągnąć jeden biznes i przechodzić z pokolenia na pokolenie? Czy twój syn czy twoja córka będzie chciała kontynuować ten biznes? Nie wiadomo.

I przede wszystkim przy takiej konkurencji na rynku, gdzie cały czas mimo kryzysu mamy rynek pracownika, czy to że będzie młoda firma nazywana nazwiskiem właściciela przyciągnie atrakcyjnych ludzi, którzy potencjalnie mogą wywindować twoją firmę do góry? To bardzo duże zagrożenie. Oczywiście jest to najłatwiejsze, ale musicie być świadomi tych wszystkich ryzyk. 

Wracając do samych nazwisk właścicieli, to dla mnie doskonałym sposobem jest może nie wykorzystanie nazwy stricte z imienia i nazwiska, ale poszukanie kreatywnych zlepek, słowotworów związanych z nazwiskiem, które nie będą dla potencjalnych pracowników zobowiązujące, ale też będą fajne do odczytu przez naszych klientów.

Pierwszą taką rzeczą, która zawsze mi przychodzi na myśl – co prawda to nie jest zdrowy biznes, ale mamy przykład naszego kursanta, który stworzył bardzo fajną rzecz, dobrze to zrobił i chcemy mu pogratulować. Ale wracając do mojego serdecznego kolegi fryzjera, nazywa się Konrad Góra, Konrad się nie obrazi, jak wymienię go z imienia i nazwiska, jako fryzjer stworzył nazwę „Głowy do Góry”. Dla mnie jest to perfekcyjna nazwa, bo jest w bardzo fajny sposób zakamuflowane jego nazwisko.

Głowa z fryzjerstwem mega się kojarzy.

Plus głowy do góry. Oprócz tego, że wszystko nam mówi „głowy, idźcie się ostrzyc”, to jeszcze głowy do góry, bądźcie dumni, pokażcie to, niesie to hasło motywacyjne. Więc dla mnie to jest perfekcyjna rzecz i Konrad do tego stworzył z pomocą swojej znajomej doskonałe logo, które będziemy omawiać innym razem. I to wszystko tworzy wspaniałą całość.

Natomiast mówiąc o zdrowym biznesie, chcemy przywołać naszego podopiecznego, kursanta, którego też serdecznie pozdrawiamy, Kamil Ciężki. Ciężki to jego nazwisko i Kamil się ostatnio przebranżowił, zrobił rebranding swojej marki osobistej i też mocniej działa na Instagramie, możecie go też followersować. Zrobił sobie nazwę firmy „Ciężki trening”. I znowu świetnie to nazwisko jest tam schowane. 

Nikt nie musi widzieć, że Ciężki to jego nazwisko, a osoby, które wiedzą, to wiedzą i tyle. A osoby, które będą w przyszłości u niego pracowały, nie powinny mieć z tym problemu, bo klienci nie muszą wiedzieć, że właściciel nazywa się Ciężki.

Ale znaleźliśmy jeden mały mankament tej nazwy. 

Ale on jest chyba akceptowalny.

Kamil, nie obrazisz się, jak ci to powiemy. Prawda jest taka, że ciężki w jednoznaczny sposób będzie nam dawało skojarzenie tego ciężkiego, siłowego treningu. Kamil co prawda jest u nas na szkoleniu terapeutycznym, na terapeutę ruchowego. Ja bym się jedynie zastanowiła w tym miejscu, czy jesteśmy w stanie tę komunikację tak poprowadzić dalej, żeby ona nas nie ograniczała do tego, ze u nas będzie wpieprz. 

Ciężka praca na temat wad postawy. Albo ciężka praca na temat polepszenia twoich zdolności motorycznych. Albo ciężka praca na temat twoich, nie wiem, na temat twojego bólu.

„Ciężki” jest po prostu skojarzeniem nie do końca wygodnym. Ale myślę, że jeżeli damy tutaj dobrą pracę komunikacyjną, to będziemy w stanie z tego wyjść. 

Tak, brand musi mieć dodatkową komunikację i to go opisuje. Bo można mieć „ogórek”, który nic nie znaczy i teraz walka jest o to, żeby go opisać.

Podsumowując, nazwa powinna być prosta i krótka, zapadająca w pamięć – bo to jest kluczowe, klient nas będzie pamiętał głównie po tej nazwie, bo oprócz loga to jest rzecz, która się pojawia jako pierwsza. Musi budzić pozytywne skojarzenia związane z tym, co my wykonujemy, jakie wartości wyznajemy. Musi się wyróżniać wśród konkurencji. To o czym już zaczęliśmy mówić, musi ta domena być wolna, czyli jak już znajdziecie sobie wymarzoną nazwę, to musicie sprawdzić.

Tylko jedna rzecz, bardzo ważna w domenie, taka rada starego wygi internetowego i wyjadacza domen.

Tak, Michał zawsze szuka. Wiecie, że w ogóle jest taka rzecz…

Właśnie chciałem powiedzieć. Bo są takie wyszukiwarki i po tym, jak sprawdzisz, czy strona jest wolna, to ktoś ją potem może wykupić. Więc jak już sprawdzasz, to od razu kupujesz. Możesz wziąć fakturę na 14 dni i możesz jej nie wykupić, ale jak już sprawdzasz, to wykup.

Nie ma czegoś takiego, że wchodzisz i wychodzisz, „a, jest wolna”. Bo za 10 minut nie będzie wolna. 

Bo ktoś to może wykupić i już nie będzie wolna, trzeba będzie to od nich odkupić. Jeśli masz pomysł, to nawet kup 10, zostaw, masz 14 dni, żeby jeszcze zrezygnować, nie zapłacić faktury, wtedy to przepada i jest jeszcze chwila czasu, żeby to odkupić. Ale nie sprawdzaj i nie wychodź. Jeśli już sprawdzasz, to kup. 

Jakie domeny lepiej się klikają? Czy to ma być com czy pl, czy com.pl. 

Dzisiaj to już nie ma znaczenia, ale to powiemy przy innej okazji.

Wracając do nazwy, powinna być łatwa w wymowie, najlepiej gdyby była polska. Jeżeli nie mamy możliwości i chcemy gdzieś poszukać słów angielskich, to jak najbardziej. Ale w tym wypadku musicie zwrócić uwagę na to – i to też jest bardzo ważna rzecz, czy ta nazwa nie jest w jakiś sposób znakiem towarowym, czy nie jest zastrzeżona.

Czy prawnie ktoś już tego nie zastrzegł, tak samo kolorystyka i logo żeby się nie powtórzyło, nawet za granicą. Bo jest takie miejsce w Hiszpanii, które patentuje nazwy i loga, kolory nawet.

Podam ciekawy przykład, jak to się potrafi odbić czkawką. Niewiele osób wie, że ja kiedyś całe życie grałam w koszykówkę i grałam w jednym klubie, który był beniaminkiem i który wchodząc do ekstraklasy stworzył sobie logo na wzór podobne do jednej zagranicznej drużyny. I nikt by nie pomyślał, że ta zagraniczna, duża drużyna z tradycjami może nagle zapukać do naszych drzwi i powiedzieć „halo, koledzy, tutaj jest plagiat”. Więc z nazwą może być podobnie i możecie się przejechać, bo poświęcicie czas, nakłady finansowe i nagle ktoś będzie miał w związku z tym do was jakieś zażalenia. A w tym wypadku przeważnie, jeśli chcemy dochodzić jakichś praw, liczy się czas, kiedy jako pierwszy ktoś zarejestrował swoje usługi. Więc z góry możecie być przegrani, mimo że potem możecie mieć większy brand po tym czasie. 

Powiedzieliśmy o Kamilu, ale myślę, że dobry rebranding zrobiła też nasza kursantka, Ruda trenuje uda. To był kiedyś jej slogan, a dzisiaj jest to Dobry  Ruch. Perfekcyjne wyjście, polska nazwa. Możecie ją zapytać, jak wiele ją to kosztowało, żeby to zmienić. Bo przy małej firmie jest ok, zmiana rebrandingowa jest bardzo ciężka i kosztowna. Wizytówki, ulotki, kolory na stronie i wszystkie inne rzeczy są do zmiany. 

A i tak do końca z Internetu nie wyplenicie tego śladu, który wcześniej był. 

Na przykład dawne, brzydsze logo nadal gdzieś tam istnieje, na przykład Panorama Firm i archaizmy, które gdzieś jeszcze funkcjonują, mają to w swoich bazach i nie zmieniają tego. 

A to co jest najgorsze w rebrandingu, jest to długotrwały i kosztowny proces. I tak naprawdę wiele osób, waszych klientów nie do końca pogodzi się z tą zmianą.

Na przykład CPN, niektórzy mówią „CPN” do tej pory. 

Albo Statoil. Kto mówi dzisiaj „Circle K”?

Chyba rzadko, raczej „jadę na Statoila”. A wasi rodzice, dziadkowie na pewno jeszcze jeżdżą na CPN.

Zdecydowanie. Więc ta nazwa powinna być taka, żebyście od początku wiedzieli, że nie będziecie jej tykać. Bo wszelakie wprowadzanie niuansów czy zmiany wizerunku są procesem długotrwałym i trudnym do wyplenienia. Więc albo dysponujecie bardzo dużym budżetem, który będzie później nałożony na utrwalenie nowego wizerunku, albo będziecie mieli problemy, bo nazwa będzie ograniczać albo będzie niewłaściwa.

Bardzo ciekawym pomysłem przy wymyślaniu nazwy jest pójście kompletnie na przekór. I na przykład nazwać swój gabinet „kontuzja”. Jadę do Kontuzji. Macie unikatowość. Kontuzja.pl pewnie jest zamknięte, ale pewnie com.pl nie jest zamknięte. Bo patrzcie, macie piękną markę Pandora, ona nie może się z nikim dobrym kojarzyć, bo puszka Pandory z założenia jest zła. A macie biżuterię, która mega dobrze funkcjonuje i dużo osób ją kupuje. 

Dojdziemy teraz do najczęstszych błędów, które można popełnić. Patrz – do nazwy Fizjo4life.

Wytłuszczamy wam teraz, ile błędów udało się zrobić.

Wróćmy może do początku, kiedy ta nazwa powstała, bo ja nie byłam autorem tej nazwy. 

Ja byłem autorem nazwy, ona była ściągana z Wielkiej Brytanii i tam istnieje w Manchesterze. Utopiłem się w Internecie i długo nad tym myślałem.

Pamiętasz, co wpisałeś w wyszukiwarkę?

Ja poszedłem po miastach, wpisałem „rehabilitacja” i szukałem nazwy, która jest i ma wolną domenę .pl. I w Manchesterze Fizjo4life również istnieje. 

I jakie nosimy skutki uboczne tej nazwy? Mogłoby się wydawać, że jak wy macie problem z nazwą? Przecież Fizjo4life jest już tak znanym brandem i przecież ludzie kojarzą, przychodzą. Jak by pod tym względem wszystko jest ok. Ale… i jest to ale. Zacznijmy od tego, że na początek nie nazywało się Fizjo4life, tylko „Gabinet rehabilitacji Fizjo4life”.

Michał Dachowski.

I pierwszy problem, jaki napotkaliśmy, to jak Michał zakładał firmę, to był gabinet 8 mkw. No to to był gabinet. 

Została jeszcze jedna rzecz do powiedzenia. Tak zwane overpromise, co robimy nazwami. Ciężko mieć ośmiometrowy gabinet i nazwać to instytutem. 

I tu wchodzą też medyczne rzeczy, że ludzie nieświadomi bardzo często w swoich nazwach umieszczają słowa zastrzeżone tylko dla placówek medycznych i instytut jest niestety jedną z nich. Zresztą „instytut zdrowia” i wchodzimy do pomieszczenia trzy na trzy metry.

I jedna osoba siedzi. To jest overpromise, na który pacjent może powiedzieć „jak tu mnie oszukali, to może oszukają mnie też na treningu albo rehabilitacji, zrobią coś, co nie jest ok”.

Albo klinika. 

Tak, to mamy w głowie coś dużego. Chyba że idzie się w przeciwieństwo i robi „mała klinika”. 

Zdecydowanie, albo tak jak my, kiedy szukaliśmy hasła, bo oprócz nazwy i logo mamy też hasło. Wybraliśmy Fizjo4life – studio zdrowego ciała i ruchu. I tak jak nie chcieliśmy być zderzani ze słowem „klinika”, mimo że wiele osób mówi na Fizjo4life – klinika. Dla nas klinika jest mocno kojarząca się z aspektem medycznym, a u nas jest trening, jest holistycznie, swojego czasu był też biorezonans. To ta klinika nie do końca nam pasowała. Ale to co? Gabinet? Też nie do końca? Centrum? Centrum może być spożywcze. Studio było nazwą bezpieczną, uniwersalną, pod którą mogliśmy podpiąć usługi rehabilitacyjne, jak i treningowe. I stwierdziliśmy, że to będzie najfajniejsza rzecz na nasz slogan.

Ale też zauważcie, nie umieściliśmy po rebrandingu tej nazwy w członie, czyli studio Fizjo4life. Bo wiedzieliśmy, że różne rzeczy mogą nas spotkać i nie wykluczamy tego, że może za 10 lat będziemy w ogóle mieli gigantyczny budynek gdzieś na obrzeżach Warszawy i będziemy zupełnie inne rzeczy robili. Więc pamiętajcie, żeby się nie zamykać. Ale wracając do nazwy Fizjo4life. Ona na początku nazywała się gabinetem rehabilitacji. Więc dopóki Michał pracował ośmiometrowym gabinecie, to to pasowało. Ale w momencie, kiedy…

Ale zobaczcie, jak to ogranicza. Dacie człon „gabinet rehabilitacji” i ogranicza wam pole do działania. Nikt gabinetu nie skojarzy z treningiem, nawet z relaksacyjnym masażem. Jesteś w stanie ograniczyć swój rozwój względem tej nazwy.

I później a propos tego overpromise, tu akurat dołowania swoich możliwości, bo w domyśle gabinet fizjoterapii w pewnym momencie stał się przestrzenią czterystumetrowca i mieliśmy więcej gabinetów. I co więcej, nie mieliśmy tylko rehabilitacji, ale zaczęliśmy tworzyć usługi treningowe, prozdrowotne i była to też dietetyka. Więc doszliśmy do wniosku, że zrobimy gabinet rehabilitacji Fizjo4life Rehabilitacja Trening Dietetyka. I nawet mieliśmy to super ograne kolorami, że trening na czerwono, fizjoterapia na niebiesko, dietetyka na zielono. Ale okazało się, że trening, rehabilitacja i dietetyka dalej nas ograniczają, bo dalej robiliśmy inne rzeczy, które poza to wykraczały. Była terapia, rolowanie, biorezonanse, zajęcia grupowe, korekcja wad postawy. Więc stwierdziliśmy, że wyróżnianie w nazwie tych trzech członów troszeczkę sprawia, że ludzie się ograniczają w szukaniu głębiej w naszych usługach. Bo stwierdzają, że mają tylko trening, rehabilitację i dietetykę, to pewnie więcej nic nie ma, bo nie jest wyróżnione.

Ale dalej mieliśmy „gabinet rehabilitacji”. I z bólem, ja nie pamiętam, ile to lat temu było, ale chyba pięć, cztery, pomijając to, że logo też było trefne, doszliśmy do wniosku, że nastał ten czas… w szczególności, że Fizjo4life jest głównym dystrybutorem BLACKROLL, że musimy usunąć z członu „gabinet rehabilitacji”, bo Fizjo4life jest czymś więcej.

Ale wracając do samej nazwy Fizjo4life, to jest cały czas fizjo. A my robimy dużo więcej rzeczy.

Czwórka to lata 90.

Tak, for life to jest w ogóle maks obciach, ja się tej nazwy wstydzę.

Zobaczcie, nawet duże marki ubezpieczycieli mają ten „for care”, „for family”, „to you”. To było kiedyś bardzo modne. Robi się znowu problem z pisownią. Czy napisać arabsko, rzymsko, co to w ogóle znaczy arabski i rzymski? Czy „for” pisać literkami czy jak? I na poziomie ZUS to w ogóle jest tragedia. Nawet u osób młodych jest tragedia. 

I gdzie my się z tymi problemami najczęściej mierzymy? Wam się to wyda totalnie śmieszne, ale dla mnie pójście do sklepu i wzięcie faktury na firmę jest koszmarem. Bo po prostu żadna z osób nas obsługujących, o ile to nie są nowe fakturomaty, mają gigantyczny problem. Ale jak? Czwórka… Ja mówię „arabska”. I połowa społeczeństwa nie odróżnia czwórki arabskiej od rzymskiej. Okazuje się, że czwórka arabska jest problematyczna. I mamy jeszcze „life”. Powiedzmy, że to „life” nas w tym fizjo jeszcze ratuje.

Ale life czy live?

To życie czy żyć?

I o co chodzi? Znowu pisownia jest problematyczna.

I najczęściej ludzie do nas dzwonią, czy dodzwoniłem się do „fizjo cztery life”? I my musimy z tym żyć. Ta nazwa ma dużo błędów, cały czas mocno pracujemy nad komunikacją, aby uświadamiać naszym pacjentom, że Fizjo4life to nie jest tylko fizjoterapia. Trochę nas ratuje to „4life”. Ale już wiedząc, że ta nazwa jest już bardzo mocno zakorzeniona wśród naszych pacjentów, my nawet zrobiliśmy małe badania wśród naszej lokalnej pacjentowej społeczności, jak oni by zareagowali na inną nazwę? I niestety zareagowaliby źle.

A druga rzecz była taka, że to pozycjonowanie, ta baza, którą sobie stworzyliśmy przez lata już organicznie na Internecie, byłaby totalnym strzałem w kolano. Więc zmiana tej nazwy niosłaby za sobą więcej negatywów niż korzyści. Więc postaraliśmy się to tak ograć, aby zrobić z tego atut. Ale nas to bardzo dużo nakładu finansowego, czasowego i kreatywności kosztuje, aby z tego 4life wyjść obronną twarzą i sprawić, że ta nazwa będzie atutem. Jest to duży problem na dzień dzisiejszy dla nas.

Ale już nie mówiąc o problemach, powiedzmy o doskonałych przykładach. 

O pomysłach, które dobrze funkcjonują. Albo nie funkcjonują, a są dobre. Mogę zacząć od mojego kiedyś pracodawcy, Maćka, on ma nazwę „Dotyk zdrowia”.

To jest bardzo dobra nazwa. Dotyk, bo pracuje manualnie. 

On ma trochę ćwiczeń.

Ale on nie pracuje w kierunku ruchowym, a głównie manualnie. 

Dotyk zdrowia. Nazwa polska, krótka, wyróżniająca się.

Kojarzy się dobrze, mówi o tym, co będziemy robić. Nie ma overpromise, zachęca, są dobre skojarzenia, od razu po tej nazwie wiemy, co dostaniemy. Dostajemy obietnicę tego, że ktoś nas wymasuje i będziemy się po tym czuć lepiej.

Zawsze się będzie dobrze kojarzyć, co byście nie robili. Masaż zawsze będzie się dobrze kojarzył, nieważne, co byśmy robili w rehabilitacji. Tylko nie kopiujcie go, dobra?

I w przypadku treningowych rzeczy znowu wrócimy do naszej Tereski. „Dobry Ruch” też jest bardzo dobrą nazwą, bo znowu prosto i zwięźle, na temat. Dobry i ruch. Każdy z nas chce się ruszać, nie każdy z nas wie, jak. 

Jak by się nie ruszał, czy to będzie pilates, joga, ciężki trening, wszystko się w to łapie i jesteście w stanie dobrze do tego dojść.

Jak sami możecie zauważyć, tych pomysłów jest wiele. Podsumowując, jak stworzyć dobrą nazwę? To są złote tipy.

Ja bym na początku zrobił – wypisz jak najwięcej słów.

Na początku ustalmy jedną rzecz, to nie jest proces szybki, łatwy i przyjemny. Jeżeli planujesz stworzyć swoją firmę albo swoją markę osobistą i chcesz wymyśleć dobrą nazwę, to pośpiech będzie działał niekorzystnie. To będzie trwało. Co my rekomendujemy?

Wypisałbym wszystkie słowa, które się kojarzą.

Wziąć kartkę papieru. Ale kartek, nie bądźmy digitalowi, idźmy w analogowe. Weź kartkę, długopis, nawet może być marker, żebyś widział te nazwy wytłuszczone, na grubo, żebyś mógł je wizualnie sobie ogrywać.

Szyba, korek, wklejasz. Gdzieś na widoku, gdzie codziennie jesteś i możesz na to patrzeć. Bo pomysły nie wpadają tak, że siedzisz i nagle wymyślisz. To będzie najczęściej na…

Na kupie [śmiech] Ale to nie powinny być od razu gotowe nazwy. Wypisz na kartce te wartości, które chcesz oferować swoim ludziom, które tobie są bliskie, z którymi chcesz, aby cię ludzie korzystali, które twoja grupa docelowa może odczuwać jako dla nich ważne. To mogą być przymiotniki, rzeczowniki, to mogą być komendy, różne rzeczy, które pozwolą ci podziałać. Zbierz sobie to wszystko do kupy, popatrz na to kilka razy, postaraj się poszukać między tym jakichś połączeń, może słowotworów, może czegoś z twoim nazwiskiem, jeżeli  jest unikatowe i nie jest to po prostu Kowalski. Chociaż przy nazwisku Kowalski możesz być kowalem swojego zdrowia. Albo „kuj swoje zdrowie” to też fajna nazwa i tych kuźni formy jest chyba trzy na rynku. 

Ale to jest ok, my znamy trzy na Polskę, to nie jest problem. Kuźnia trenerów, Kuźnia zdrowia.

Ja nie wiem, jakie mają problemy, jeżeli chodzi o nakłady finansowe o internety. Opatrz się z tymi słowami. Po pewnym czasie wytypuj te, które najgłębiej ci siedzą.

Nie, odrzucaj te, które kompletnie nie zaskakują. Musisz schodzić od dużej ilości do małej ilości. Tak żeby dobrze do tego podejść.

Odrzuć te, które ci nie pasują. Jeżeli wytypujesz złotą piątkę, roześlij to po znajomych.

Pobaw się tymi słowami. Słowotworzenie gwarantuje wam to, że będzie unikat.

To na pewno.

Gwarantuje wam, że może ktoś łatwo zapamięta, będzie proste i będzie może jedno czy dwuwyrazowe, więcej bym nie polecał wchodzić w cztery wyrazy.

Ale co najważniejsze, roześlij to do ludzi niezwiązanych z branżą, czyli nie do koleżanek i kolegów fizjoterapeutów i trenerów, bo oni mogą być stronniczy w ocenie tego, bo mogą mieć już bardzo podobne nastawienie do ciebie, a potencjalnie to nie są twoi klienci. Twoimi klientami są ludzie zwykli, których nie znasz. Więc roześlij to do jakiejś ciotki, do kuzynki, niech ona pokaże to swoim koleżankom.

Im dalej, tym lepiej, bo nie będą bali się powiedzieć. Spytasz, z czym się to kojarzy, czy taką firmę znają.

I niech dadzą feedback, z czym im się to kojarzy, czy to dla nich jest trafne czy nie, czy przyszliby na takie usługi, czy mieli pozytywne skojarzenia czy nie. Jak już dostaniesz odpowiedź zwrotną, to zwrócić uwagę, które głosy zyskały najwięcej chętnych i zacznij się bawić w obrębie tej konkretnej nazwy. Małymi krokami możesz dojść do czegoś, co będzie naprawdę unikatowe. Zanim zaczniesz coś z tym robić, posprawdzaj prawnie i posprawdzaj domeny, instagramy i wolne konta, czy są takie możliwości. Bo fajnie by było mieć nazwę nie tylko kreatywną i wyróżniającą się, ale przede wszystkim dostępną.

Zobaczcie, ile tych kroków musi nastąpić. My ze względu na to, że obserwujemy ten rynek od dłuższego czasu, naprawdę jesteśmy głodni tego, żeby było bardziej różnorodnie, bo wiemy, jak mocno to się przekłada na pozyskiwanie klientów.

I muszę pochwalić trenerów, że są bardziej kreatywni.

Zdecydowanie. Fizjoterapeuci idą na łatwiznę.

Dużo fajniejszych nazw jest u trenerów i dużo takiej kombinacji dwóch, trzech wyrazów, to widać. A jednak fizjo idą trochę na łatwiznę.

Myślę, że to wynika z tego, że trenerzy są osobami, które działają w social mediach, podążają za trendami. Natomiast fizjoterapeuci bardziej trzymają się tradycji, która w dzisiejszych czasach nie do końca może się sprzedać. Ale o tym też porozmawiamy innym razem. Tymczasem kończymy oficjalnie.

Ja mam jeszcze pytanie. Czy uważacie, że temat firm bandingowych jest do wzięcia, czy pomagają?

Jeżeli uważasz, że stać cię na to, to idź. 

A jeżeli nie, to popracuj chwilę nad tym, żeby to zrobić.

Pamiętajcie też, że to nie jest tak, że wy pójdziecie do tej firmy i ta firma bach i mamy gotowe. Ona potrzebuje waszego briefu.

Oni zrobi to z wami, weźmie was za rękę, my też możemy was wziąć za rękę i poprowadzić w tym temacie, to nie jest kłopotliwe, jak to zrobić w miarę porządnie i nie popełnić błędów, które my popełniliśmy.

Ja proponuję, jeżeli na początku masz możliwości, pobaw się sam. Jeżeli to będzie dla ciebie naprawdę trudne, wtedy sięgnij po porady specjalistów, firm brandingowych. Pamiętaj, że jeżeli faktycznie rozważasz tę ofertę, to nie jest takie tanie, tu dochodzą budżety. My nie korzystamy z takich firm, jesteśmy bardzo kreatywni sami.

Mamy aż za dużo pomysłów.

Więc to jest kwestia tego, co wolisz, czy chcesz być autorem potencjalnie swojego przyszłego sukcesu, czy chcesz go zlecić. I będzie lepiej smakował. Nie oceniamy tego. W każdym bądź razie bardzo wam dziękujemy za pierwszy odcinek. Ja się mega cieszę. Oczywiście wyszedł dużo dłuższy niż powinien.

Miało być 20 minut, a wyszła godzinka. Dziękuję. Każdy z was będzie mógł to odsłuchać na wszystkich portalach, gdzie są podcasty. Spotify, Apple, Google Podcast i na naszej stronie internetowej zdrowybiznes.com.pl

I co więcej, jeżeli podobała wam się ta transmisja, podobał wam się podcast, udostępniajcie. @zdrowybiznes na Instagramie i na Facebooku. Będziemy bardzo wdzięczni za sharowanie tego projektu, bo uważamy, że on pomoże wielu osobom. 

Jak mówią, sharing means caring.

Tak że pokażcie nam że troszczycie się o nas, tak jak my się troszczymy o wasze biznesy. Bardzo wam dziękujemy. 

Tagi: