#005 – SOCIAL MEDIA – być albo nie być? #socialmedia #zdrowybiznes

Zdrowy Biznes - Okładka podcastu
 Spreaker
Podcasts
 Google
Podcasts
 Apple
Podcasts
 Spotify
Podcasts

Opis tego podcastu:

Czy bycie social media ninją, czyli prowadzanie kanałów swojej marki na portalach społecznościowych, jest obecnie wymogiem ZDROWEGO BIZNESU? Postaramy się przybliżyć temat posiadania profili na różnych portalach społecznościowych. Zastanowimy się, czy warto prowadzić stronę zdrowego biznesu w sieci i jak robić to dobrze.

Czy warto prowadzić social media będąc zdrowym biznesmenem?

Prowadzenie social mediów to znak naszych czasów i bardziej must have niż opcja. Aktywność i tworzenie więzi z odbiorcami jest niezwykle ważna, bo to oni są lub mają być klientami naszych zdrowych biznesów. Stanowią swoisty lejek sprzedażowy. Dlatego wybór kanałów i sposobów ich prowadzenia powinien być świadomy i dobrze przemyślany. Jeżeli czujesz się na siłach, jeżeli masz na to pomysł, to wtedy jest obowiązkiem.

Bądź aktywny na social mediach

Jeżeli już zdecydowałeś się na prowadzenie social mediów, niezależnie, jakimi kanałami one są, to nie ma nic gorszego, niż nic nierobienie. Jeżeli już założysz te social media i na przykład prowadzisz Rehabilitacja Kukułka i nagle jak ktoś chce Cię znaleźć, wchodzi na kanał społecznościowy i widzi tam ciszę, echo, i ostatni post z `99. Zasada jest prosta – albo nie komentujemy, ale nie żyjemy. Jest takie powiedzenie, że jak nie ma cię w social mediach, to nie żyjesz. To lepiej, żeby Cię tam nie było i nikt Cię nie widział, niż ma być to, jakieś słabej jakości, albo niezgodne z Tobą i Twoim przekonaniem. To znaczy, że nie istniejesz, w formie takiej, że nie jesteś aktywny, więc potencjalny klient może mieć złudzenie takie, że Ty też w swoim gabinecie nie jesteś aktywny i nic nie robisz.

Myśl przyszłościowo

Większość specjalistów, w szczególności fizjoterapeutów, bo akurat trenerzy nie mają takiego problemu, myślą zerojedynkowo, czyli ja nie prowadzę social mediów, bo ja jestem skromny, bo moja praca się sama za mnie obroni. Ja się nie muszę reklamować, lansować, to jest pozerstwo i inne rzeczy. Moi drodzy, od razu chcemy w tym miejscu zaprzeczyć temu, jakby prowadzenie social mediów w dzisiejszych czasach było jakimkolwiek lanserstwem, czy pozerstwem, nie o to tutaj chodzi. Takie mamy czasy i przede wszystkim tam jest nasz klient. Więc jeżeli ktoś myśli perspektywicznie o swoim biznesie i chce tak naprawdę być obecny w świadomości ludzi, bo tutaj tak naprawdę chodzi o budowanie tego lejka sprzedażowego, czyli tych pierwszych kroków w świadomości, powinien prowadzić social media swojej marki.

Bądź wytrwały

Ciężko dzisiaj budować zasięgi, naprawdę. Więc nie należy się zrażać, należy być wytrwałym i żeby sobie pomóc z tym algorytmem, jedyne, co możemy zrobić, to tak naprawdę publikować różnego rodzaju treści. Nie należy się ograniczać do publikowania tylko postów, nie należy się tylko i wyłącznie ograniczać do robienia stories, albo livów. To, co obecnie udowadnia algorytm, to to, że przede wszystkim żrą te treści video i te treści live. Jeżeli wrzucamy coś na IGTV, to też jest fajnie promowane. Więc na pewno, żeby zaistnieć fajnie, żeby ten kontent był różnorodny. Teraz dużo specjalistów nawet mówi o tym, że lepiej mieć nawet na poziomie Waszego Instagrama czy Facebooka, 700 osób zaangażowanych, którzy będą Waszym klientem. 700 pacjentów, wystarczy Wam, większość nie oczekuje niczego więcej. Więc po co dojeżdżać do 10 tys. 20 tys., jeżeli Twoim celem są pacjenci. To dobrze działa na ego. Głównie, to działa bardzo mocno w dzisiejszych czasach demotywująco, ale też nie dziwcie się, tak naprawdę Instagram i Facebook musiały wprowadzić pewne algorytmy, które w momencie, kiedy wzrosła ich popularność, zaczęły w jakiś sposób to ograniczać. Algorytmy zmieniają się cały czas i trzeba być na bieżąco i czytać doniesienia z Facebooka i z Google, z Instagrama i śledzić to cały czas, żeby dopasowywać swój kontent.

Postaw na jakość

Najważniejsze w tym wszystkim jest to, żeby faktycznie te treści były wysokiej jakości, bo to musi dobrze wyglądać. Więc przede wszystkim treść tekstowa. Trzeba mieć tutaj jakieś zdolności tak zwane copywrighterskie. Tutaj kłania się interpunkcja, ładne wysławianie się itp. Zdolności copywrighterskie są ważne, ale jeżeli masz problem z tymi postami, staraj się je przygotować sukcesywnie, na spokojnie. Treści tekstowe możesz też nadrabiać, na przykład treściami wideo, jeżeli łatwiej Ci jest mówić, a może twoją dobrą stroną jest robienie ładnych zdjęć, to wstawiaj ciekawe zdjęcia, tylko opraw je dobrymi hasztagami.

Bądź wiarygodny

Kolejną istotną sprawą jest wiarygodność. To co pokazujesz, musi być autentyczne i wiarygodne. Czyli nie róbmy żadnych overpromises, zwłaszcza że jesteśmy studiem i pokazujemy nie wiadomo jakie stokowe zdjęcia pałaców, ktoś do nas przychodzi i mówi – gdzie ja jestem? Albo też nie pokazujmy fake’owych ludzi gdzieś nie wiadomo skąd, pościąganych ze stoków. Pokazujmy nasz zespół, nasz gabinet i narzędzia terapeutyczne, którymi na codzień pracujemy. Pacjent musi nam zaufać, a w przypadku, gdy w social mediach pokazaliście treści, które nie są zgodne z rzeczywistością, będzie czuł się zniesmaczony i oszukany. Bądźmy więc prawdziwi nawet kosztem, jeżeli to ma być brzydsze zdjęcie. Jest też taka fajna mentorka online, która mówi takie słowo „progres, nie perfekcja”.

Zaplanuj treści

Planowanie jest na pewno kluczowe. Znajdźcie sobie jedną sobotę, gdzie możecie po prostu poświęcić więcej czasu, też wam będzie łatwiej napisać, bo wejdziecie w ten rytm, wyprodukujecie po prostu tego więcej, one będą spójne, będą pisane w tej samej stylistyce, dzięki czemu wy też zachowacie swoją już tutaj identyfikację wizualną, graficzną i tekstową, a także merytoryczną, że po prostu transkrypcja tych postów będzie taka sama, co automatycznie sprawia, że ta jakość publikowanych przez nas treści jest większa, no i przede wszystkim wam oszczędzi troszeczkę czasu. Dajcie sobie do tego te hasztagi, dobierzcie odpowiednie zdjęcia, to też jest bardzo ważne, żeby ta publikacja zdjęć była przemyślana, żeby te zdjęcia po prostu nie były przypadkowe, żeby miały one jakieś przesłanie i przede wszystkim przyciągały wzrok.

Wybierz dobrze portale społecznościowe

Nie porywaj się od razu na zakładanie profilu swojej marki na każdym możliwym portalu społecznościowym. Twój wybór, musi być spójny z Tobą, z Twoimi predyspozycjami, no i oczywiście z wizją na przyszłość Twojego zdrowego biznesu. To nie jest łatwe, dlatego przedstawiamy, krótki opis wybranych portali społecznościowych.

Facebook

Facebook jest takim medium, które po prostu musi być. Ze względu też na to, że na chwilę obecną w Polsce, mimo że te trendy się nam zmieniają, cały czas korzysta z niego największa ilość użytkowników. Jeżeli chodzi o Facebooka, to też jest bardzo ciekawe, bo my już od dłuższego obserwujemy to, że różne grupy społeczne, różne grupy jeżeli chodzi o ich zamożność, korzystają z różnych mediów społecznościowych. No i na tym Facebooku znajdziemy najwięcej takiej grupy, jeżeli chodzi o klasę średnią, czyli naszego potencjalnego klienta, który nie jest nastawiony na usługi super premium, ale może sobie cały czas pozwolić właśnie na coś bardziej takiego, powiedzmy, wyżej niż poziom NFZ-u. Ten klient na tym Facebooku jest i zdecydowanie, jeżeli nie jesteście osobami pracującymi w mniejszych miejscowościach, no to to też jest grupa społeczna, która głównie korzysta z Facebooka, bo tam ta świadomość Instagrama, czy Twittera, czy LinkedIna.

Instagram

Następną opcją, jaką możecie wybrać po Facebooku, jest Instagram. Tylko tutaj jest już zupełnie inna komunikacja. Inny wybór treści, tu ludzie kochają piękne obrazki, kochają fajne zdjęcia. Instagram to przede wszystkim jest estetyka, tutaj budujemy tak naprawdę zaangażowanie ludzi pod kątem tego, co przyciągnie ich uwagę. I o ile na Facebooku jesteśmy w stanie sobie pozwolić na dużo merytorycznych treści, tak na Instagramie to jest szybka decyzja. Klikam, albo nie. To jest również głównie medium kobiece. Mimo że na Instagramie jest wielu mężczyzn, to lwia część obserwatorów i użytkowników stanowią kobiety. A pamiętajcie też, że kobiety częściej i więcej kupują. Instagram, to jest takie medium, które najbardziej się rozwija i dodaje najwięcej swoich nowości. Przełomem były stories, które zrewolucjonizowało świat. Trenerzy zdecydowanie lepiej radzą sobie na Instagramie, niż fizjoterapeuci. FIZJO boją się mówić na instagramie albo nie wiedzą, o czym mają mówić. Fizjo ma zdecydowania bardziej utrudnione zadanie, niż trener, żeby pokazać swoje życie na Instagramie. Przede wszystkim trenerzy żyją z tego, że nagrywają filmiki z pacjentami, do czego też przejdziemy później. Natomiast fizjoterapeuta, no co? W gabinecie nie za bardzo może, bo nie pokaże gołego ciała.

LinkedIn

LinkedIn, czyli narzędzie bardzo mocno biznesowe. Zamysł jest taki ogólnie, żeby po prostu pokazywać, żeby też szukać jakby korporacyjnie pracowników, to jest rynek pracowników i oni głównie też reklamują się na zasadzie takiego miejsca, gdzie fajne osoby z dorobkiem tutaj właśnie korporacyjnym mogą siebie i swój dorobek, swoje CV publicznie przedstawić. Cały czas Twoje CV jest publiczne i nie trzeba go wysyłać, ktoś cię może znaleźć, ktoś może wyhaczyć, bo masz fajną historię swojej kariery zawodowej i tam się możesz znaleźć. Tylko pamiętajcie o tym, żeby ten LinkedIn fajnie wyglądał, to naprawdę trzeba mocno się zaangażować i trzeba publikować te artykuły, najlepiej trochę dłuższe. Jeżeli faktycznie chcesz dotrzeć do tego HR-owca i zaproponować mu swoje usługi w swoich korporacjach, no to z całym szacunkiem, jeżeli on wejdzie na Twój profil i zobaczy, że Ciebie tam po prostu nie ma, że Twoja baza kontaktów jest mała, przeklika sobie Ciebie na inne kanały społecznościowe, bo na pewno to zrobi, bo HR-y nie będą podejmowały decyzji na bazie tego, jak Ty wyglądasz na LinkedInie, Ty musisz mu pokazać z każdej strony, że jesteś wartościowy też na innych poziomach.

Twitter

Jeżeli jesteś graczem sportowym, albo chcesz być graczem sportowym, to możesz zacząć komentować sport i jeżeli będzie jakaś kontuzja na poziomie piłki światowej, to możesz swoje zdanie wtedy wyciągnąć, swoje trzy grosze dorzucić do tego, tylko to jest maga rzadko i jeśli rzadko będziesz komentował, rzadko będziesz komentowany. No chyba, że mamy kogoś, kto jest stricte dużym trenerem przygotowania motorycznego, albo związanym z dużym klubem. Czyli ma to zaplecze dużej marki, jakiejś światowej. Jak bym był może w Legii Warszawa albo byłbym w NBA jakimś fizjoterapeutą, to może moje zdanie na poziomie Twittera by się liczyło i miałoby jakiś odzew i jakieś osoby mogłyby na ten temat spojrzeć, co ta osoba, związana z tak dużym klubem, z tak dużym dorobkiem. Tylko czy Twitter do tego służy? On służy do komentowania, ale jakich wydarzeń? No nie tyle sportowych, ile politycznych i życia codziennego.

TikTok

Tik Tok jest głównie narzędziem, które ma za zadanie służyć do rozrywki, do tego, żeby było śmiesznie, głupkowato, zabawnie, do parodiowania innych rzeczy. Umówmy się, na social media klika się to, co jest głupie i śmieszne i Tik Tok jest do tego doskonałym narzędziem. Fajnie zakorzenił się, jako taka odskocznia, odmóżdżenie w czasach kwarantanny. Tam cudownie odnaleźli się wszyscy influencerzy ze światka show biznesowego i aktorzy głównie. Uwierzcie nam, kręcenie tych Tik Toków jest naprawdę trudne i czasochłonne. Jeżeli chodzi o zawód fizjo i trenerów, to z całym szacunkiem, do fizjo, to nie jest dla Was najlepsze miejsce, ponieważ może nie przynieść to Wam szacunku publicznego.

Transkrypcja podcastu:

Karolina Dachowska: Dzień dobry. Witamy Was serdecznie w kolejnym odcinku Zdrowego Biznesu. Tu Karolina i Michał Dachowscy. A tematem dzisiejszego naszego spotkania będzie kwestia omówienia social mediów, w szczególności w zawodzie fizjoterapeuty i trenera. Czy warto prowadzić te social media? Jak je prowadzić? Jakie kanały wybrać, bo tych social mediów dostępnych jest mnóstwo?

Michał Dachowski: Tik Tok. 

Na przykład. O Tik Toku też opowiemy, czy jest dobrym medium, czy nie, ale przede wszystkim, jak tworzyć te treści, żeby one były angażujące, na co zwrócić uwagę, jak to jest w przypadku marek osobistych, jak w przypadku firm? 

I czy to się da połączyć i czy trzeba łączyć? I czy to ma być jeden, dwa czy trzy kanały, czy to samo wszędzie, czy inaczej? Jakie zdjęcia? Pytań jest dużo. 

Sami widzicie, kwestii jest mnóstwo, a my nawet nie zaczepiliśmy jeszcze tematu o zasięgach organicznych.

Ja bym w ogóle zmienił już nazwę Facebooka.

Tak?

Portal płatnych informacji. 

Tak, im więcej zapłacisz, tym więcej Cię będą oglądać. Słuchajcie, ten odcinek będzie chyba wstępem do rozpoczęcia, czyli tak naprawdę bardzo szeroką zajawką do niekończącego się tematu w social mediach, o których będziemy chcieli z Wami rozmawiać. Bo na pewno będzie mnóstwo odcinków, gdzie będziemy sobie dzielić konkretnie już media, jak je tworzyć, jak tworzyć reklamy, treści i inne rzeczy. Ale dzisiaj porozmawiamy sobie o social mediach ogólnie, czy w ogóle warto.

Ja dodam, że osoby, które słabo nas słyszą na Instagramie, ja cały czas czekam na jeszcze jeden kabelek, więc jeżeli ktoś, to zapraszam ten sam stream leci na Zdrowym Biznesie na Facebooku, albo na YouTube, więc możecie go odtworzyć wszędzie indziej, niż na Instagramie, również. 

Słabo słychać na Instagramie, bo mamy na maksa wygłuszone studio. Przepraszamy Was na Instagramie, żeby jakoś tych dźwięków na podcaście była na maksa dobra, po prostu telefon dobrze tego nie zbiera, najlepiej zbierają mikrofony przed nami. Nic straconego, ten odcinek przede wszystkie będzie dostępny w formie podcastu na Zdrowym Biznesie, na różnych kanałach streamingowych.

Na iTunes, na Spotify i na naszej stronie www.zdrowybiznes.com.pl.

Przechodząc do meritum. Michał, jak Ty uważasz, bo ja też uważam, i to ciekawe, nasze zdanie się różni w tym temacie, dlaczego warto, jeśli jest się zdrowym biznesmenem zarówno indywidualnym, jak i prowadzącym działalność trenerską, fizjoterapeutyczną, żebyśmy posiadali social media? Czy to jest znak naszych czasów, czy to jest już obowiązek?  

Obowiązek, jeżeli chcesz to prowadzić. Jeżeli czujesz się na siłach, jeżeli masz na to pomysł, to wtedy jest obowiązkiem. Najgorsza sytuacja jest wtedy, kiedy chcemy, zakładamy jakąś piękną nazwę, zakładamy sobie konto i wrzucamy tam coś raz na 100 lat, albo nie komentujemy, ale nie żyjemy. Jest takie powiedzenie, że jak nie ma cię w social mediach, to nie żyjesz. To lepiej, żeby Cię tam nie było i nikt Cię nie widział, niż ma być to, nazwijmy to, jakieś słabej jakości, albo niezgodne z Tobą i Twoim przekonaniem.

Ja najczęściej obserwuję dwa nurty, w sumie trzy nurty. Pierwszy nurt jest taki, że są osoby, które zakładają swoją firmę czy swoją markę osobistą, wkraczają na tą ścieżkę zawodową. 

Czy chcą założyć markę.

Tak, i chcą od razu mieć te social media. No i jakie kanały padają jako pierwsze, to zaraz sobie omówimy. Ale przeważnie jest tak, że zaczynają to robić. No i ta grupa dzieli się na dwie, czyli na te, które faktycznie aktywnie to prowadzą, i na te, które tego nie prowadzą. 

Albo czytacze. Czyli te osoby, które patrzą, co robią inni i nic nie robią. 

Tak jak Michał powiedział, faktycznie tak jest, że jeżeli już zdecydowałeś się na prowadzenie social mediów, niezależnie, jakimi kanałami one są, no nie ma nic gorszego, to jest po prostu strzał w kolano. Jeżeli już założysz te social media i na przykład prowadzisz Rehabilitacja Kukułka i nagle jak ktoś chce cię znaleźć, wchodzi na kanał społecznościowy i widzi tam ciszę, echo, i ostatni post z `99.

To znaczy, że nie istniejesz, w formie takie, że nie jesteś aktywny, więc może mieć złudzenie takie, że Ty też w swoim gabinecie nie jesteś aktywny i nic nie robisz. I zaniedbujesz swoją prace, więc jedno rozumie się przez drugie. A najgorzej, jeżeli trafi akurat na to medium, czy to będzie Instagram, czy Facebook, czego Ty nie lubisz, albo masz tam konto prywatne i masz zdjęcie z imprezy. To też jest bardzo ważne. Znam kilka osób, które mają piękne Instagramy, ładnie wprowadzone, i jak to wpiszesz na Facebooka, no to z tego wychodzi coś zupełnie innego i nagle jest imprezka, wódeczka, kiełbaska i zdjęcie półnagie, albo coś innego.

Natomiast druga rzecz, z którą ja się bardzo często spotykam, to jest to, że większość specjalistów, szczególności fizjoterapeutów, bo akurat trenerzy nie mają takiego problemu, jest to, że ja nie prowadzę social mediów, bo ja jestem skromny, bo moja praca się sama za mnie obroni. Ja się nie muszę reklamować, lansować, to jest pozerstwo i inne rzeczy. Moi drodzy, od razu chcę w tym miejscu zaprzeczyć temu, jakby prowadzenie social mediów w dzisiejszych czasach było jakimkolwiek lanserstwem, czy pozerstwem, nie o to tutaj chodzi. Takie mamy czasy i przede wszystkim tam jest nasz klient. Więc jeżeli ktoś myśli przede wszystkim perspektywicznie. 

No właśnie, to jest dobre pytanie, gdzie jest nasz klient? Bo potem jest naszym wyborem, na których social mediach mam być, czy mam być na Tik Toku, gdzie siedzę na rynku już 12 lat?

Tak, ale zaraz do tego przejdziemy. To jest po prostu decyzja nie na dzisiaj, na tu i teraz, bo biorąc pod uwagę to, że większość z nas, pracujących jako ci młodzi fizjoterapeuci, chociaż tutaj rozmawiamy sobie będąc na social mediach obsługuje ludzi w wieku zaawansowanej średniej grupy wiekowej, która ma pieniądze na takie usługi, które są teoretycznie luksusowe, jak prywatna fizjoterapia czy prywatny trening, i to jest grupa wiekowa lat powiedzmy powyżej 35, 40, 50, powiedzmy, że w dzisiejszych czasach te osoby nie są aż tak mocno zaangażowane w social mediach. Ale te osoby się starzeją i też ta grupa nasza docelowa dojrzewa i za chwilę te osoby, które dzisiaj mają 20-30 lat, które się wychowały jak na cycku maminym, na social mediach, właśnie tam są. Więc jeżeli ktoś myśli perspektywicznie o swoim biznesie i chce tak naprawdę być obecny w świadomości ludzi, bo tutaj tak naprawdę chodzi o budowanie tego lejka sprzedażowego, czyli tych pierwszych kroków w świadomości. 

Jak najszerzej. Lejek musimy budować, jak sama nazwa wskazuje, na samej górze dość szeroki, dopiero później klientem zostanie ten, kto wpada do nazwijmy to butelki, i wtedy to jest nasz klient. Mega ma znaczenie to miejsce, gdzie Wy chcecie być, czyli jeżeli idziesz na poziomie kilku lat do przodu, nawet 10, a moim zdaniem, więcej, bo dzisiaj Twój główny odbiorca, to jest 12 lat, nie więcej, no to Twoim klientem ta osoba będzie za jakieś 10 może 15 lat, chyba że mamę poprosi, żeby przyjść na korekcję wad dzieci. To jest dobra opcja, inaczej fajna zabawa. Inaczej Instagram, średnia wieku już trochę wyższa, ale znowu jest to młodzież, które będzie Waszym klientem dopiero za te 5, 6 lat, to grono jednak naszych odbiorców, w naszym wieku, 30+, czyli ludzie, którzy na poziomie zdrowego biznesu czyli tego prywatnego, gdzieś komercyjnego, mają już kasę i czas na to, żeby już do Was dołączyć. YouTube też bardzo podobnie, ale na YouTube ta skala jest mega duża i oglądają i starsze mocno osoby i młodsze i to już będzie zależało od tego, jak zatytułujesz swój kanał i do kogo tam będziesz docierał, i ile włożysz w reklamę.

Przede wszystkim to, co musimy sobie ugruntować na samym początku tego odcinak, to social media, to nie jest nasz wybór dobrowolny, czy chcemy, czy nie, a raczej, jeżeli ktoś myśli poważnie o rozwoju swojego biznesu, zarówno jako firmy, a także jako marki osobistej, no musi być obecny na tych social mediach i nie może patrzeć z perspektywy tu i teraz robię sobie dobrze, tylko przede wszystkim buduję świadomość i rozpoznawalność swojej marki na przyszłość, bo tak naprawdę Ci ludzie dojrzewają. W momencie, kiedy pojawi się jakiś problem, a my damy mu podstawy do zaspokojenia tego problemu poprzez zaoferowanie konkretnych wartości, będą miały w swojej świadomości głęboko zakorzenione to, że konkretnie do tej osoby chcę iść, bo ją znam przez te social media, wiem, co ona oferuje, wiem, że mogę jej zaufać. 

Czyli jak poprzednio mówiliśmy o namingu czy też o tych kolorkach i innych rzeczach, w poprzednich odcinkach tego podcastu, to znowu jest to świadomy, musi być to świadomy, przemyślany wybór, a nie taki od czapki, a dzisiaj założę Instagrama i będę go sobie mieć. Albo spotkamy się z problem nazwy, jak się nazywać i co robić.

Omówmy sobie, jaki mamy wybór, jeżeli chodzi o social media, bo są must have, a są też takie opcjonalne i tego jest mnóstwo. Pierwszym z nich jest oczywiście Facebook i tutaj, choćby ze względu na to, co już Michał powiedział, że jest platformą, kto zapłaci więcej, ten ma lepiej. 

To też trzeba dobrze ustalić, wszystko też zależy od tego, jak stargetujesz, do kogo chcesz dotrzeć, ten plan tu się powtarza. Można otworzyć reklamę, czy post, żeby widział cię tylko i wyłącznie w Warszawie, ale jest w Polsce kilka milionów osób, do których nie ma szans dotarcia i nie są stałymi klientami, więc trzeba ustalić, do kogo ten post, do kogo ta reklama ma dotrzeć i dlaczego akurat to są właśnie te osoby.

Choćby tutaj ze względu [ns 0:10:56] Facebook jest takim medium, które po prostu musi być. Ze względu też na to, że na chwilę obecną w Polsce, mimo że te trendy się nam zmieniają, cały czas korzysta z niego największa ilość użytkowników. Jeżeli chodzi o Facebooka to też jest bardzo ciekawe, bo my już od dłuższego obserwujemy to, że różne grupy społeczne, różne grupy jeżeli chodzi o ich zamożność korzystają z różnych mediów społecznościowych. No i na tym Facebooku znajdziemy najwięcej takiej grupy, jeżeli chodzi o klasę średnią, czyli naszego potencjalnego klienta, który nie jest nastawiony na usługi super premium, ale może sobie cały czas pozwolić właśnie na coś bardziej takiego, powiedzmy, wyżej niż poziom NFZ-u. Ten klient na tym Facebooku jest i zdecydowanie, jeżeli nie jesteście osobami pracującymi w mniejszych miejscowościach, no to to też jest grupa społeczna, która głównie korzysta z Facebooka, no bo tam ta świadomość Instagrama, czy Twittera, czy LinkedIna, o którym zaraz powiemy, nie jest aż tak duża. Więc Facebook, ugruntujmy sobie to na dzień dobry, i też Facebookowi poświęcimy osobny odcinek, to jest na pewno takie medium, bez którego na dzień dzisiejszy już się nie da. Natomiast później możemy sobie wybierać pomiędzy kolejnymi. Kolejny, który chciałam omówić, to jest Instagram. 

Instagram, tu, jak już powiedziałem wcześniej, są osoby młodsze, jakby następna opcja, po Facebooku, następna generacja. Następna opcja, jaką możecie wybrać po Facebooku to jest Instagram. Tylko tutaj jest już zupełnie inna komunikacja. Inny wybór treści, tu ludzie kochają piękne obrazki, kochają fajne zdjęcia.

Instagram musi być estetyczny. 

Tak. Zupełnie inaczej niż na Facebooku, gdzie to, co dzisiaj wstawiasz, nie będzie widoczne za pół roku, bo ta ściana mocno poleci i nie będzie widać, i rzadko się wchodzi w osobę i szuka się gdzieś w jej historii. Co jest bardzo często na poziomie Instagrama i możliwość komunikacji też zupełnie inna.

Instagram, to przede wszystkim jest estetyka, tutaj budujemy tak naprawdę zaangażowanie ludzi pod kątem tego, co przyciągnie ich uwagę. I o ile na Facebooku jesteśmy w stanie sobie pozwolić na dużo merytorycznych treści, tak na Instagramie to jest szybka decyzja. Klikam, albo nie. Przy czym, to co jest ciekawe, wiele osób, zwłaszcza z tych dużych miast przenosi swoje zainteresowanie właśnie z Facebooka na Instagrama i ja jestem tego najlepszym przykładem, bo ja praktycznie w zupełności prywatnie przestałam korzystać z Facebooka i po prostu nie interesuje mnie już to medium, już się tam nie odnajduję, a gdzieś ten Instagram jest dla mnie bardziej intuicyjny. To, co też jest ważne, to że to jest głównie medium kobiece. Mimo że jest wielu mężczyzn, to lwia część obserwatorów i użytkowników Instagrama to są kobiety. 

A pamiętajcie też, że kobiety częściej i więcej kupują. A nawet jeżeli umawiają, to są to częstsze osoby, które umawiają pacjentów, czy umawiają swoich mężów, dzieci, to są te osoby, które o to dbają, więc to jest to medium, gdzie dotarcia do klienta jest dużo większe.

No i to, co też jest fajne, to to, że Instagram, to jest takie medium, które najbardziej się rozwija i dodaje najwięcej swoich nowości. Przełomem były stories, które zrewolucjonizowało świat. 

Pożyczone ze Snapchata, Snapchat był pierwszy i teraz Snapchat kompletnie nie żyje.

Snapchat wymarł, natomiast Instagram bardzo ładnie to wchłonął. Ze Snapchata nie korzystali wszyscy, a w Instagramie te storieski zaczęły się pojawiać. Czym są storieski, to też w odcinku poświęconym Instagramowi, ale to jest fajne. Teraz Instagram się dobija z IGTV swoim, aczkolwiek idzie mu to jak krew z nosa i w Polsce wizja tego medium się nie przyjęła.

Zostało to wymuszone, bo każdy live, który zrobicie, tak jak ten, jest zapisany na 24h, tylko już dożywotnie, co może jest fajniejsze, bo live nie giną i kontent, który ktoś wyprodukował i mówił do telefonu, zostanie z nami dłużej, ale jest na IGTV, a tam mało osób, moim zdaniem, jeszcze w ogóle czegoś szuka, czy przegląda, czy stara się znaleźć jakieś rzeczy dla siebie. Myślę, że jeszcze pieśnią przyszłości, jeśli w ogóle się zaaklimatyzuje, tak jak Instastories. 

Instagram, spokojnie z Michałem możemy powiedzieć, że jest jednym z naszych najbardziej ulubionych mediów. Ja ubolewam strasznie nad tym, że trenerzy dosyć dobrze, bardzo nawet dobrze odnajdują się. 

Większość wie, co tam zrobić i jak zrobić, a znowu fizjo mają ten kłopot, że boją się o czymś mówić. Ja mam pierwszy tip dzisiaj, na pewno raz dziennie nie przychodzi Wam pacjent, albo macie jakąś lukę, bo się nie zapisał ktoś i gdzieś jest przerwa, no to wtedy, w tym czasie należy odpalić telefon i albo nagraj, albo opisz pacjenta, który był przed chwilą, oczywiście bez nazwisk i jakichś strasznych szczegółów. I zrobisz też dobrą robotę dla siebie i dla wszystkich swoich fanów, którzy będą to robić. 

Zdecydowanie. Natomiast głównie chodzi mi o to, że ci fizjo mają taki problem, że nie do końca wiedzą, co na tym Instagramie postawiać. Ja przyznaję się bez bicia, prowadząc kanał firmowy Fizjo4life i też wspierając Michała czy inne osoby, że fizjo ma zdecydowania bardziej utrudnione zadanie niż trener, żeby pokazać swoje życie na Instagramie. Przed wszystkim trenerzy żyją z tego, że nagrywają filmiki z pacjentami, do czego też przejdziemy później. Natomiast fizjoterapeuta, no co? W gabinecie nie za bardzo może, bo nie pokaże gołego ciała, gołej nogi. 

Pracujemy rękami, przeważnie dotykamy ludzi, więc ten telefon nam się już nie mieści. A jak trener zada nam zadanie, pokaże, potem ktoś to powtarza, to jest ten czas na to, żeby wyjąc telefon z kieszeni i zrobić. Większość już do tego dobrze podchodzi i nie mówi, że go ktoś olewa, tylko się raczej chwali tym. 

Ale to tutaj chodzi, że niezależnie od tego czy chcemy pokazać bieżącą relację, czy w ogóle zaplanować tą komunikację, stworzyć sobie kreację, stworzyć sobie kontent w postaci fotovideo, uwierzcie, my z tym walczymy od dłuższego czasu, i jest bardzo ciężko, żeby te kreacje na Instagrama, jeżeli chodzi o pokazanie usług fizjoterapeutycznych, były po prostu autentyczne i jednocześnie smaczne.

Na przykład terapia stopy czy terapia pachwiny nie będzie nigdy smaczna i ładna, żeby ją pokazać. Wiele osób ma problem z tą stopą i pokazanie jej. Szczegóły szyi jest chyba najprościej, ale znowu twoje ręce przeważnie są schowane pod głową, pod włosami, których kompletnie nie widać. Tutaj robi się ten problem. Instastories w kategoriach pacjentów jest trudne, trzeba zrobić zdjęcie z ustawki i patrzeć na efekt później. 

Nawet te ustawki jest ciężko ustawić. Uwierzcie mi, bo zrobić dobre zdjęcie, to na przykład wyjdzie jakiś właśnie płat ciała, nie wiadomo, co pokazujący.

Potem przypomina inne miejsce, niż jest i każdy ma jakieś skojarzenia. Nawet mam takie miejsce, że pachę widać, a wygląda jak wagina. 

Tak całkiem serio, to też Wam damy parę tipów w innym odcinku, jak te kontenty fizjoterapeutyczne tworzyć. Chcę powiedzieć – fizjo, nie bójcie się tego Instagrama, to jest już troszeczkę więcej pracy, natomiast na pewno jest to medium, nad którym warto się pochylić i warto je tworzyć. 

Jedyny komentarz, to że taping najlepiej wychodzi, bo jest kolorowy, ładny, tylko ile tego tapingu może być, albo czy chcemy być ekspertem od tapingu. Są tacy, jak Chałasz, czy [ns 0:19:21], którzy 30 lat na tapingu mają karierę, bo szkolą z tego tematu. Ale czy wszyscy chcemy być specami tylko z tapingu i tylko to pokazywać na social mediach.

No dobrze popłynęliśmy o Facebooku, popłynęliśmy o Instagramie, a tych social mediów jest więcej. Kolejnym jest ten nieszczęsny LinkedIn, czyli narzędzie bardzo mocno biznesowe i chyba warto na samym początku powiedzieć, do czego ono służy i żeby móc sobie na tej podstawie odpowiedzieć, czy ono w ogóle jest nam potrzebne. 

Służy do komunikacji się między biznesem, a biznesem, żeby pokazać, żeby SEO mieli gdzie to jest Facebook dla SEO. 

Michał mówi Facebook dla SEO, natomiast zamysł jest taki ogólnie, żeby po prostu pokazywać, żeby też szukać jakby korporacyjnie pracowników, to jest rynek pracowników i oni głównie też reklamują się na zasadzie takiego miejsca, gdzie fajne osoby z dorobkiem tutaj właśnie korporacyjnym mogą siebie i swój dorobek, swoje CV publicznie przedstawić. 

Cały czas Twoje CV jest publiczne i nie trzeba go wysyłać, ktoś cię może znaleźć, ktoś może wyhaczyć, bo masz fajną historię swojej kariery zawodowej i tam się możesz znaleźć. Ja tam jestem, mało fizjo ogólnie jest, ale żeby jakieś merytoryczne posty dbania o kręgosłup w formie pracy, to w ogóle tego tam nie ma. To jest obszar kompletnie nie zagospodarowany przez fizjo, bo też byłoby tam mega ciężko. Chyba, że Twoim celem biznesowym, jako Twojej firmy, albo Twojej firmy osobistej, byłoby pozyskanie klientów na poziomie korporacyjnym, że Ty chcesz jeździć po różnych firmach i masować ludzi w firmach, to jest to idealne miejsce, żeby złapać kogoś z HR-u, kogoś, kto dba o pracowników w danej firmie i zaoferować mu swoje usługi w takiej i takiej firmie, albo dać się po prostu poznać jako człowiek, jako biznesmen, bo może ktoś, coś będzie kiedyś chciał zrobić. I to chyba takie dwie rzeczy, które fizjo mogą zrobić. Z trenerem chyba mocno podobnie. Niektórzy trenerzy też jeżdżą po korporacjach i podobna sytuacja, możesz pokazać, co robisz. Trenerów chyba kompletnie nie widziałem, żeby pokazywali, jak ćwiczy w biurze na poziomie LinkedIna, tego chyba kompletnie nie ma. 

Jest taka opcja, fajnie, natomiast nie dajemy takiego czegoś, że musisz mieć tego LinkedIna, jeżeli prowadzisz zdrowe usługi, jesteś właścicielem firmy i chcesz zawiązać sobie siatkę kontaktów, bo będziesz szukał jakiejś współpracy później czy jakichś innych wymian barterowych, z konkretnymi firmami, z konkretnymi przedsiębiorcami, no to spoko. Tak ja Michał powiedział, gdzieś tutaj ten klient korporacyjny. Tylko pamiętajcie o tym, żeby ten LinkedIn fajnie wyglądał, to naprawdę trzeba mocno się zaangażować i trzeba publikować te artykuły, najlepiej trochę dłuższe i można to w ten sposób robić. Jeżeli faktycznie chcesz dotrzeć do tego HR-owca i zaproponować mu swoje usługi w swoich korporacjach, no to z całym szacunkiem, jeżeli on wejdzie na Twój profil i zobaczy, że Ciebie tam po prostu nie ma, że Twoja baza kontaktów jest mała, przeklina sobie Ciebie na inne kanały społecznościowe, bo na pewno to zrobi, bo HR-y nie będą podejmowały decyzji na bazie tego, jak Ty wyglądasz na LinkedInie, to musisz mu pokazać z każdej strony, że jesteś wartościowy też na innych poziomach i że ten Twój LinkedIn też dobrze wygląda i nie jesteś po prostu rehabilitantem [ns 0:23:04], bo tam są dużo większe budżety i naprawdę HR-y postawią na osobę, która nie tylko będzie miała dobrą ofertę, bo to też jest ciekawe, że korporacje nie wybierają najtańszych opcji, wybierają taką półkę średniowysoką, bo po prostu pewne standardy w firmie muszą być zachowane, czyli budżety muszą się zgadzać. 

Nie może być, że tanio.

To musi być osoba, reprezentacyjna, bo nie mogą swojemu zespołowi powiedzmy firmy konsultingowej, pokazać fizjoterapeuty znikąd, tu są inne wartości. Sami ostatnio byliśmy świadkiem, jak jedna z dużych polskich firm wybrała najdroższą ofertę, bo oni w swoim standardzie mają to, że oferują swoim pracownikom najlepsze usługi. Tutaj ten LinkedIn jest naprawdę creepy i jeżeli chce się na nim działać, trzeba być aktywnym, niekoniecznie jest to wybór pierwszego sortu. Kolejnym z social mediów jest Twitter. Nas tu nie ma, ale prowadziliśmy wczoraj z Michałem na ten temat bardzo burzliwą dyskusję, czy warto czy nie warto. Michał mówi – No ale sport. 

Jeżeli jesteś graczem sportowym, albo chcesz być graczem sportowym, to możesz zacząć komentować sport i jeżeli będzie jakaś kontuzja na poziomie piłki światowej, to możesz swoje zdanie wtedy wyciągnąć, swoje trzy grosze dorzucić do tego, tylko to jest maga rzadko i jak rzadko będziesz komentował, rzadko będziesz komentowany. 

Gdzie ja uważam, że to jest całkowicie bezsensowne medium dla fizjoterapeutów i dla trenerów. No chyba że mamy kogoś, kto jest stricte dużym trenerem przygotowania motorycznego, albo związanym z dużym klubem. 

Czyli ma to zaplecze dużej marki, jakiejś światowej. Jak bym był może w Legii Warszawa albo byłbym w NBA jakimś fizjoterapeutom, to może moje zdanie na poziomie Twittera by się liczyło i miałoby jakiś odzew i jakieś osoby mogłyby na ten temat spojrzeć, co ta osoba, związana z tak dużym klubem, z tak dużym dorobkiem, może sadzić na dany temat, danej kontuzji. Tylko czy Twitter do tego służy?

On służy do komentowania, ale jakich wydarzeń? No nie tyle sportowych, ile politycznych i życia codziennego. Wybaczcie moi drodzy, ale ja uważam, że takie zawody jak fizjoterapeuta czy trener potencjalnie zaufania publicznego nie powinny się w tych obszarach wypowiadać. Powinny być neutralne. Nie może być tak, że my będziemy tutaj dawać swoją obiekcję za konkretnym ugrupowaniem politycznych, no bo my mamy być w tym obszarze transparentni, aby nie budzić jakichkolwiek negatywnych relacji i emocji wśród naszych klientów, co mogłoby rzutować na naszą pracę. Oczywiście, każdy powiem, że to nie ma znaczenia, bo jeżeli jesteś dobry, to się obronisz, jak ktoś do Ciebie przyjdzie. Ludzie się przywiązują i nie będą chodzić do kogoś, z kimś się nie zgadzają, albo kogoś nie lubią, no więc, po co się dodatkowo narażać. Twitter jest absolutnie tutaj zbędny. I to sobie ugruntujmy. Kolejnym, ostatnim, szałowym medium jest ten wspomniany już wcześniej Tik Tok. On robi zawrotną karierę, zwłaszcza w czasie kwarantanny, gdzie wszyscy oszaleli i zaczęli się nudzić i siedzieli w domach. 

On jest chyba najmniej merytoryczny z tych wszystkich rzeczy i to jest ten problem, że jeżeli chcemy gdzieś podawać merytorykę czy jakieś opisy pacjentów, to tam to jest praktycznie niemożliwe. 

To jest rozrywka. 

Rozrywka, żeby się tylko i wyłącznie przyzwyczaić do nazwiska, albo do twarzy czyjejś osoby i nic więcej się tam nie przekaże. Z tego, co ja wiem.

To mało wiesz. Tik Tok jest głównie narzędziem, które ma za zadanie służyć do rozrywki, do tego, żeby było śmiesznie, głupkowato, zabawnie, do parodiowania innych rzeczy. Umówmy się, na social media klika się to, co jest głupie i śmieszne i Tik Tok jest do tego doskonałym narzędziem. Fajnie zakorzenił się, jako taka odskocznia, odmóżdżenie w czasach kwarantanny. Tam cudownie odnaleźli się wszyscy influencerzy ze światka show biznesowego i aktorzy głównie. Uwierzcie mi, kręcenie tych Tik Toków jest naprawdę trudne i czasochłonne. Jeżeli chodzi o zawód fizjo i trenerów, to z całym szacunkiem, do fizjo, ja Was tam nie widzę. To nie jest medium, żeby tutaj coś pokazać. 

Tu się muszę zgodzić, to dziwnie wygląda strasznie. Jakby teraz kompetencja nie pomaga rehabilitacji, trochę mi nie pasuje, ale to jest zawsze Wasz wybór, dlaczego. Jeżeli jest ta i mam jakiś cel, dlaczego na Tik Toku chcę być, no to ok. 

Jeżeli chcemy budować zaangażowanie, zasięgi, żeby ludzie nam wysyłali serduszka, bo mamy swój dorobek naukowy już ugruntowany, gdzieś indziej i ci ludzie wiedzą, że jesteśmy dobrzy, to ok., po prostu dla ocieplenia wizerunku ten Tik Tok jeszcze wejdzie. 

Ja tego nie kupuję. 

Jeżeli jesteś młodym fizjoterapeutą, gdzieś zaczynasz i nie dałeś się poznać jeszcze ludziom ze swoich wartości, ze swojej wiedzy, ze swojego dorobku i doświadczenia, no to strzał od razu na Tik Toka nie przyniesie Ci tego szacunku publicznego, który powie – on jest zajebistym specjalistą, a dodatkowo jest zabawny. Natomiast jeżeli chodzi o trenerów, ja tam widzę dużą szansę. Trener to z założenia jest inny zawód, tutaj możemy sobie pozwolić na więcej luzu i mnóstwo tych filmików na Tik Toku, jak trenujemy, jak robimy inne rzeczy, mogą być troszeczkę bardziej rozrywkowe i wiążę się z jakąś energią, a Tik Tok daje tą energię. Jeżeli to nie będzie zbyt przerysowane i zbyt naciągane, to ja myślę, że trenerzy mogą fajnie tego Tik Toka wykorzystywać, bo tutaj jest większa pojemność, jeżeli chodzi o tą przestrzeń. 

Podsumowując te wszystkie media, to wychodzą nam naprawdę dwa, czyli macie do dyspozycji trochę bardziej merytoryczny, moim zdaniem trochę więcej da się pisać, bo trochę dłuższy tekst może być, no to jest Facebook. Tylko jest problem, jak to pisać, czy jako strona, co obcina Wam zasięgi, czy jako osoba, czy też osobna rzeczy do wyboru już na inny odcinek, ale też będzie możliwość radzenia sobie na dwie strony czyli przeć jako kto. 

Natomiast, jak już ugruntowaliśmy sobie, jeżeli mamy już opowiedziane, jakie social media mamy do wyboru i w które celować, to teraz musimy się zastanowić nad tym, w co celować. Chyba nadrzędną kwestią, zanim opowiemy, co celować, to przede wszystkim, jak często i tutaj słowem kluczem jest „systematyczność”. 

Tak, mamy kilka przykładów. Nawet tutaj nasz kolega z terapii, mega się zajarał, zrobił 8 postów na Instagramie. Tak Szymon, o Tobie mówię. To było 8 postów, w każdym 6 zdjęć, nazwijmy to brzydko, wystrzelał się ze wszystkiego, przepalił się kontent, bardzo mało osób to zobaczyło, a potem nie miał feedbacku od nikogo. Nie oczekujcie, że jak będziecie wstawiać jakieś jedno zdjęcie i nagle wszyscy zaczną robić szał i klaskać uszami, to jest trochę nierealne i nawet, jak włączycie reklamę, to jest trochę niemożliwe. Tak się nie zdarzy.

Ta era social mediów trochę minęła i jeżeli ktoś zakładał tego Instagram 5 lat temu, czy na przykład Facebooka publicznego, no to te zasięgi momentalnie rosły, ludzie klikali, jeszcze kochali klikać „lubię to”, i kochali klikać „follow”. Teraz dużo specjalistów nawet mówi o tym, że lepiej mieć nawet na poziomie Waszego Instagrama czy Facebooka, 700 osób zaangażowanych, którzy będą Waszym klientem. 700 pacjentów, wystarczy Wam, większość nie oczekuje niczego więcej. Więc po co dojeżdżać do 10 tys. 20 tys., jeżeli Twoim celem są pacjenci. To dobrze działa na ego. Głównie, to działa bardzo mocno w dzisiejszych czasach demotywująco, ale też nie dziwcie się, tak naprawdę Instagram i Facebook musiały wprowadzić pewne algorytmy, które w momencie, kiedy nastąpił duży bum, zaczęły w jakiś sposób to ograniczać. Nie jest w stanie oko ludzkie i jego zaangażowanie i świadomość odebrać każdego nagromadzenia materiału, więc w momencie, kiedy tego zaczęło być bardzo dużo, zaczęli wprowadzać tzw. pewne algorytmy i tutaj złoto przed nogi temu, który rozgryzie te zawiłości algorytmu, w szczególności, że one się sukcesywnie zmieniają. 

Zmieniają się cały czas i trzeba być na bieżąco i czytać doniesienia z Facebooka i z Google, z Instagrama i śledzić to cały czas, żeby dopasowywać swój kontent. Teraz dobrą praktyką jest napisanie postu i autokomentarz pod spodem, żeby jak najszybciej trafił nawet ten od Was, zadanie następnego pytania gdzieś w komentarzu, albo wklejenia kolejnego linku w komentarz. Algorytm bardzo dobrze to widzi. To na dzisiaj, a jak będziesz tego podcastu słuchał za 4 miesiące, to może być zupełnie inaczej i co innego Facebook może kochać, więc tutaj rada jest cały czas na bieżąco i niestety nie ma innego wyjścia, jak się dostosowywać do tego, co wymyślą włodarze algorytmów. 

To właśnie wyszliśmy od tej systematyczności, przez chęć postowania do tych algorytmów i to jest tak naprawdę kwintesencja. 

Bo to wszystko na raz jest mega ważne i będzie robiło ta całość. 

Tak. Uwierzcie mi, ja tysiące razy obserwowałam to i na naszym tutaj podwórku Fizjo i BLACKROLL, wśród wielu osób, które przychodziły rano do biura, na zasadzie – ja od dzisiaj będę prowadzić mojego Instagram, no i ten zapał trwał przez kilka postów, nie liczmy tego na czas, liczmy to na kilka postów. No i po czym się okazuje, że zaczynasz się angażować, żeby pisać te posty, to zajmuje ci troszeczkę czasu, a feedbacku nie ma.

I teraz nie wiesz, czy ktoś to przeczytał, nie przeczytał, zrobił, nie zrobił, jest to fajne, nie fajne, jakby brak feedbacku, nawet dzisiaj mamy tu jedno serduszko na razie, żadnej łapki do góry ani żadnego komentarza, nie wiemy. 

Też patrząc na te zasięgi powinniśmy się już dawno zniechęcić. 

Tutaj włącznie 11 osób teraz ogląda na żywo, to nie jest zły wynik, jak na 10.00 w czwartek, to temat na żywo, jest tematem dla mnie ok., szczególnie, że to jest nasz 4life, to nie jest najgorzej, i jest to akceptowalne, chociaż komentarzy, laików, ani osób dołączających nie wiem. O widzisz, od razu posypały się lajki. 

Naprawdę, kochani, to działa demotywująco, i ja się wcale tym ludziom nie dziwię, i sama niejednokrotnie po prostu miałam z tym problem, bo człowiek się chce zaangażować, chce dać coś więcej, chce zaistnieć na tych social mediach, a nie ma tego zaangażowanie. 

Rano miałem jeszcze tu klikać, kurcze, zapomniałem. 

Po pierwsze obcina to algorytm, a po drugi jest ciężko. Więc tutaj, mimo wszystko, kask na głowę i systematyczność.

I nie patrzymy na to, że ktoś Was hejtuje. Zawsze ktoś będzie przeciwko. Jakby to jest normalne i zawsze Wam ktoś podważy: że w tym przypadku jest inaczej, bo ja sądzę inaczej, a w tym treningu ma zrobić to i to, a tamto jest tamto, a to jest to, a w tym przypadku kolanoskoczka to inaczej się leczy, a Ty tak leczysz i to jest źle. Nie patrz na to, rób swoje, jeżeli jesteś skuteczny w terapii i zadziałało Ci to, wykonałeś dobrą robotę i to jest dla Ciebie super i opisz to, co zrobiłeś, jest to wystarczające. Nie powiedzieliśmy o jeszcze jednej rzeczy. Mega błędem ludzi, którzy prowadzą Facebooki, nie wiedzą, do kogo piszą. 

Tak, to za chwilę. To jest fakt jest ciężko dzisiaj budować zasięgi, naprawdę. Więc nie należy się zrażać, należy być wytrwałym i żeby sobie pomóc z tym algorytmem, jedyne, co możemy zrobić, to tak naprawdę publikować różnego rodzaju treści. Nie należy się ograniczać do publikowania tylko postów, nie należy się tylko i wyłącznie ogranicza do robienia stories, albo livów. To, co obecnie udawania algorytm, to to, że przede wszystkim żrą te treści video i te treści live. Jeżeli wrzucamy coś na IGTV, to też jest fajnie promowane. Więc na pewno, żeby zaistnieć fajnie, żeby ten kontent był różnorodny. 

Jest pytanie z Instagrama, więc nie pokażę. ”Czy wchodzić w dyskusję z hajterami?” My mamy taką zasadę zawsze, że odpisać na pewno.

Najgorszym złem jest w ogóle olać. Zostawić. 

Nawet dobry komentarz – kiedyś będziemy mówić o opiniach, teraz tego nie powiem – jeżeli macie hejtera, osobę, która komentuje, to nie wiecie do końca, czy ona jest hejterem czy chce pokazać swoje zdanie. Bo pokazać swoje zdanie nie jest niczym złym. Można uważać inaczej, trzeba to zostawić. Ale, jeżeli on dalej dyskutuje, to zostawić to i już tego nie komentować. Ale trzeba na każde zadane pytanie, na każdy komentarz odpowiedzieć, wrzucić lajka, no bo algorytm to będzie kochał. Jest tak, że jeżeli drzewko komentarzy jest długie i rozbudowane, to też będzie lepiej Was widziało, więc Wasz komentarz do każdego zdania, które ktoś napisał, jest bardzo pożyteczny i bardzo dobry w algorytmach. 

Najnowsze algorytmy mówią o tym, że w szczególności jeżeli chodzi o Instagram, że najlepiej widzi się osoby, które przede wszystkim są nie tylko u siebie aktywne, ale przede wszystkim u kogoś innego. To jest najgorsze. To dotknęło najbardziej influencerów i była też wielka awantura, nie dalej jak miesiąc temu, że nagle super topowe influencerki w Polsce, który miały mnóstwo zaangażowania przestały być widoczne, bo one głównie żerowały na tym, że one publikowały i im komentowano, tak? Natomiast okazało się, że Facebook powiedział, nie, to nie jest tak, że to będzie jednostronna komunikacja, jeżeli nie dajesz też od siebie, bo my nie chcemy Ciebie mieć bardzo mocno gdzieś tam promowanego, i okazało się, że gdzieś duże konta po kilkadziesiąt tysięcy wyświetleń, nagle połowa followerserów nie zobaczyło tych publikacji i faktycznie tak troszeczkę Instagram zmusza nas do tego, żebyśmy my byli aktywni na kontach innych osób. Ale jeszcze odpowiadając na to pytanie. Tak, jak Michał powiedział, należy odpowiedzieć, i tak zbudować ten komentarz, żeby on uciął to pytanie, żeby nie dawać pola do dalszej dyskusji, że jeżeli ta dyskusja się pojawi, to jest decyzja, czy chcemy ją dalej ciągnąć czy nie i ja bym osobiście to zostawiła, więc tak zbuduj odpowiedź, żeby po prostu tutaj nie dać pola do dalszej dyskusji. Wracając jeszcze do algorytmów i tej systematyczności. Myślę, że fajnym przykładem działalności instagramowej jest Sandra Osipiuk. Ja bardzo chcę ją tutaj wspomnieć, bo to jest osoba, która jest bardzo konsekwentna, bardzo rzetelna i bardzo systematyczna. Tutaj Sandra o tym wie, i też zdarzyło nam się na ten temat rozmawiać, że w dzisiejszych czasach, jeżeli ktoś poważnie myśli o budowaniu swojej marki osobistej na mediach społecznościowych, niestety to jest full time job. 

Też Pani Fizjotrener, też możecie zobaczyć, tam wszystko jest spójne, to wszystko jest ładne, to wszystko ze sobą gra i ten przekaz jest bardzo jasny i klarowny. 

Ale, żeby on był jasny i klarowny i przede wszystkim, żebyśmy wiedzieli, co mamy publikować, żeby to było angażujące, to musimy sobie odpowiedzieć, na nasze pierwsze, podstawowe pytanie, co my chcemy tym ludziom powiedzieć, kto jest grupą naszych odbiorców.

Tu jeszcze pytanie z Facebooka. „Czy sami prowadzicie swoje kanały? Czy prowadzicie harmonogram? Komunikacja zajmuje mnóstwo czasu, stąd moje pytanie”. To wszystko zależy, do którego kanału mówimy. Nasze prywatne prowadzimy sami, Instastories i wszystkie rzeczy są prowadzone przez nas. 

Generalne, jeżeli chodzi o nasze kanały firmowe, czyli BLACKROLL i Fizjo4life, tutaj ta praca jest podzielona, jeżeli chodzi o Facebook, tym opiekuje się nasza Asia z marketingu. Natomiast Instagram przez dłuższy okres czasu, praktycznie dwóch lat, prowadziłam ja, ze względu na to, że doszedł nam teraz także zdrowy biznes, na chwilę obecną ten Instagram jest przekazany dalej. 

Dalej jest to u nas wewnętrznie, nie prowadzi tego żadna agencja, co myślę, że też trzeba czuć. Rehabilitacja, trening, tego typu usługi są mega ciężkie i osoby niezwiązane z tym tematem, będą wam robiły porady typu Pani Domu i to się nie będzie klikało ani nie będzie to wasze i potem będziecie mówić co innego niż wasz Instagram. Trzeba to robić samemu. Wszystko kosztuje to czas i dlatego niestety powiem wam to, trzeba inwestować w reklamę. Bo po co masz poświęcać czas i potem ma to zobaczyć 100 osób czy 200. 

Głównie chcę powiedzieć, kończąc odpowiedź na pytanie, tak, prowadzimy harmonogram. Ja osobiście uważam, że planowanie komunikacji na social mediach jest na dzień dzisiejszy chlebem powszednim, aby nie zwariować. Jak to robić, to też za chwileczkę.

Nie wiem, czy tematy wszystkie dokończymy. 

Tak, bo ja widzę, że czas nam ucieka, a jest dużo rzeczy do powiedzenia. Ale tak jak mówiłam, to jest wstęp do wstępu o social mediach. Natomiast jeżeli chodzi o same treści, musimy wiedzieć tak naprawdę co my chcemy powiedzieć, bo dla mnie karygodnym błędem, który ja bardzo często widzę…

I u trenerów, i o fizjo.

Jest to, że ja wiem, że my mamy cały czas z tyłu głowy to, żeby pokazać siebie jako ekspertów, natomiast my tracimy bardzo wyraźną taką granicę, do kogo my mówimy. 

Czyli znowu brak strategii mówienia do kogo. Czyli pytanie kto jest moim klientem i do kogo ja chcę mówić. 

Bo jeżeli jesteś szkoleniowcem i chcesz tworzyć treści bardzo mocno merytoryczne do grupy trenerów, to pozwól sobie na merytorykę. 

Tylko wtedy nie oczekuj tego, że ten post będzie widziany przez tysiące osób i nie frustruj się, że 30 osób go zalajkuje czy 40. Bo normalna osoba żyjąca i jedząca bułki i pijąca mleko, jedząca Snickersa, tego posta nie zrozumie.  

To nawet było chyba u Piotrka [ns 0:42:27], który zadał pytanie swoim obserwatorom – jak to jest, że wrzucam teraz bardziej treści merytoryczne, a unfollow się sypie. 

Ogólnie unfollow się sypie teraz wszędzie. 

Unfollow się sypie, bo jest głupia taka strategia teraz – lajkuj tylko wartościowe konta i nie utrzymuj śmietnika na swoich kontach. I to też jest trend, z którym my będziemy musieli się zmierzyć, bo te treści muszą być jakościowe, żeby one w ogóle zbudowały zainteresowanie, nie mówiąc już o zaangażowaniu. Ale to co ja chcę powiedzieć to to, że naprawdę największym błędem trenerów i fizjoterapeutów jest to, że w tym całym dążeniu do tego, żeby pokazać siebie jako eksperta, mówią zbyt medycznie, zbyt merytorycznie. 

Chcemy być specjalistami nad wyrost, a potem dziwimy się, że nasz klient nie przychodzi nam z Facebooka czy Instagrama, no bo oni nas nie rozumiem. Określenie grupy docelowej to podstawa. 

Więc nie możesz powiedzieć, że twoją grupą docelową jest Grażyna i Janusz, że naszym klientem jest osoba z lokalnego tutaj miejsca naszego prowadzenia działalności, powiedzmy zwykły tak zwany klient komercyjny, jeżeli my w naszej komunikacji na social mediach mówimy merytorycznie, omawiamy badania, zastanawiamy się, stawiamy filozoficzne pytania. No nie, część oczywiście naszych klientów będzie taka, że się wciągnie w tę dyskusję, ale naszych ludzi interesuje ból pleców. 

Przecież ci ludzi nawet mięśni nie znają, to co wy mówicie o jakichś przegrodach pomiędzy, przejściach pod, nad, jak idzie nerw kulszowy, że on ma siedem możliwości pójścia przez mięsień pośladkowy średni i czy on pójdzie nad, pod. To naprawdę freaki terapeutyczne, które będą na ten temat coś wiedzieć, to może się tym zainteresują osoby tak zwane z zewnątrz albo osoby, które mega wczuwają się w jakieś treningi, to będą to wiedzieć. Ale pacjenta to trochę nie obchodzi. Jego obchodzi ich problem, czyli przeważnie ból i jego rozwiązanie. Czyli znajdźcie mu problem i dajcie rozwiązanie. 

Wartość. Czyli to jest z kolei powrót znowu do tego lejka sprzedażowego, że my musimy się zakorzenić w świadomości naszej grupy docelowej poprzez social media, że mamy rozwiązania, na możliwe problemy, które mogą się pojawić w swojej przyszłości. I jeżeli tej osobie się to pojawi, to on musi mieć bardzo mocno w swojej głowie zakorzenione to – a ten mówił, że tutaj ma super sposób i jest wiele osób, które to potwierdzają, ja muszę iść do niego. To po prostu na tym polega. 

Też tematem będzie gdzieś tam budowanie opinii, to jest jedna z możliwości budowania wcześniejszej opinii. Czyli ty mówisz o tym co robisz dobrze i na czym się znasz, a ktoś do ciebie trafi i potem to potwierdzi opinią na Google czy na Facebooku. 

I kolejną rzeczą jest, tak jak już mówiliśmy, taki trend na followersowanie tylko angażujących kont, tylko wartościowych kont. 

Dlatego nie bójcie się ilością, że mało osób was lajkuje czy mało osób chce z wami się komunikować, do was pisać, czy słucha waszego podcastu, czy ogląda wasze live’y. Te osoby, które może będą twoimi klientami, chcielibyście mieć tak dużo klientów jak macie followersów. To jest wystarczające, dlaczego nie? 

No tak. Ale do czego zmierzam.

Po co mi followers ze Szczecina, jak jestem rehabilitantem w Krakowie. Po jakiego Grzyba mi on tam. 

Natomiast najważniejsze w tym wszystkim jest to, żeby faktycznie te treści były wysokiej jakości, bo to musi dobrze wyglądać czy tego chcemy czy nie, i tutaj to faktycznie daje troszeczkę pracy. Więc przede wszystkim treść tekstowa. Trzeba mieć tutaj jakieś zdolności copywrighterskie tak zwane. Tutaj kłania się interpunkcja, ładne wysławianie się. 

Czego ja nie umiem, jak widzicie. U mnie to jest najgorsza rzecz. 7

Mamy awantury w domu o to nieraz. Ale tak całkiem serio, naprawdę zdolności copywrighterskie są ważne, ale jeżeli mam problem z tymi postami, staraj się przygotować sukcesywnie, na spokojnie. Może rzadziej, a nadrabiaj to na przykład treściami wideo, gdzie łatwiej ci jest mówić tak jak Michałowi, tak, bo Michał potrafi mówić, jemu jest łatwiej mówić i co ciekawe też mówić tylko w samochodzie, więc on tę formę sobie najbardziej przyjął. 

Muszę robić coś jeszcze innego i mogę wtedy mówić. 

Może, jeżeli twoją dobrą stroną jest robienie ładnych zdjęć, to opraw je bardzo często tylko dobrymi hasztagami. Jeżeli chodzi o hasztagami to też jest temat do pogadania.

Kiedyś było 30, teraz jest 7. 

Teraz nie wie nikt. Ale najważniejsze w tym wszystkim jest to, żeby to co pokazujesz było autentyczne i wiarygodne. Czyli nie róbmy żadnych overpromises, zwłaszcza, że jesteśmy studiem i pokazujemy nie wiadomo jakie stokowe zdjęcia pałaców, ktoś do nas przychodzi i mówi – gdzie ja jestem? 

Czy to ten sam Instagram co ja byłem, czy to jest inny Instagram?

Albo też nie pokazujmy fake’owych ludzi gdzieś nie wiadomo skąd, pościąganych ze stoków. Pokazujmy nasz zespół. 

Nawet kosztem, jeżeli to ma być brzydsze zdjęcie. Autentyczne zdjęcia, nie zawsze robione przez jakiegoś super fotografa. To by było najlepsze oczywiście, ale jakby nie fiksujcie się. Jest też taka fajna mentorka online, która mówi takie słowo „progres, nie perfekcja”. Nawet nasz ten live do tej pory jakby jeszcze problemy z dźwiękiem na poziomie Instagrama, no nie może dyskwalifikować ciebie z powodu tego, że tego masz nie robić. No musimy iść jakby, działa Facebook, działa teraz YouTube, działają komentarze, działa grupa, działa wszystko, została nam ostatnia rzecz, a za chwilę pewnie będziemy robić coś, żeby te rzeczy, piękne wyciszenia, które mamy, wyglądały jeszcze lepiej niż wyglądają teraz. Bo jest za nami szaro, a może być jeszcze bardziej kolorowo i ładnie. 

Tak, więc jakby pokazywanie siebie, pokazywanie życia codziennego, uśmiechu ludzi, to naprawdę jest kluczowe i tutaj warto się koncentrować na tym, żeby to było autentyczne. To się po prostu klika, tak, rzeczywistość, twarze. Nie dawać żadnego overpromise swoim ludziom.

Mam pytanie: „mam jeszcze jedno pytanie. A grafikami zajmujecie się również sami?”. Tak. 

Tak, grafikami to różnie. Mamy narzędzia, które robimy sami, część robi grafik nasz. To zależy tak naprawdę. 

Taki programy jeśli chcecie to Canva. A bardziej zaawansowani Photoshop.

Powiem wam tak, jeżeli chodzi o social media i ich działanie, to już naprawdę na zaawansowanym poziomie, my inne treści tworzymy specjalnie pod reklamy, inne treści, których bardzo często wasze oko nie zobaczy, po prostu gdzieś tam lata sobie w formie właśnie paidu. Natomiast inaczej tworzymy te treści tutaj zrobione. 

Jeszcze jedno pytanie: „a co z publikowaniem nieswoich zdjęć?”. Jakby to jest w ogóle nierealne. Macie prawa autorskie. 

Ale nie swoich to znaczy stokowych, czy to znaczy ściągniętych z Internetu. 

Wystarczy dodać skąd to zdjęcie jest.

Nienawidzę tego. 

To jest tragedia. Robisz komuś reklamę, jeżeli chcesz to oczywiście nie ma problemu, ale jak podpiszę się pod tym, że to twoje to nie możesz, a jeżeli kogoś ściągasz, to też bez sensu. Jakby nie widzę żadnego pozytywnego celu, który to osiągnięcie, kopiując skądś zdjęcie. A już obowiązkiem jest podanie skąd go skopiowałeś, bez tego to już w ogóle nie wchodzi w rachubę. 

Ja osobiście jestem bardzo dużym antyfanem upubliczniania tych samych zdjęć. Mnie w ogóle drażni już to jak jest jedno zdjęcie, które pojawia się w różnych miejscach do różnych eventów i do różnej komunikacji, to jest w ogóle złe. Nie daj boże jak komuś skradniemy to zdjęcie, to jest jeszcze gorzej. Nawet jak opiszemy. Ja wiem, że tutaj tagowanie się jest modne i o tagowaniu też wam powiemy, że ono wznosi każdy algorytm i zasięgi. Powiem tak, autentyczność i wasza identyfikacja, tutaj świadomość waszej marki, zawsze będzie najlepiej budowana, jeżeli ten wasz kontent będzie naprawdę unikatowy. Więc tak jak Michał powiedział, po pierwsze, żeby to było autentyczne. Nawet jeżeli jest gorszej jakości, żeby to było unikatowe, nie coś co ktoś może zobaczyć wszędzie. I naprawdę jesteście ludźmi kreatywnymi. Pokazanie swojej działalności w sposób kreatywny jest super fajne i na pewno do tego dojdziecie. Nie starajcie się followersować tutaj i podążać jakimiś utartymi szlakami. Pozwólcie działać swojej wyobraźni. I to co też jest dla mnie kluczowe, nie patrzcie na prowadzenie social mediów jako główny cel, że ono ma się przełożyć na pieniądze tu i teraz.

Nie ma szans. 

Jeżeli będzie waszym głównym motywatorem i celem do działania to, że chcecie wyciągnąć z tych social mediów tak naprawdę zyski za tydzień, to się nie zdarzy. To praca długodystansowa, długoterminowa, to jest prawdziwy maraton. Gdybyśmy my myśleli, że ze Zdrowego Biznesu wyciągniemy jakiekolwiek pieniądze w tym miesiącu albo w tym półroczu, to moglibyśmy tego nie robić, bo nasze zaangażowanie na chwilę obecną jest zupełnie niewspółmierne do tego co potencjalnie możemy mieć, ale nie robimy z tego, to jest po prostu nasza pasja i w ogóle dużo osób nam zadaje to pytanie, po co my to robimy. My po prostu to lubimy robić. 

W przyszłości oczywiście, że będą jakby konsultacje i też są zapytania już od was nawet o konsultacje indywidualne. Budujemy sobie ofertę. 

Więc jakby social media to na pewno nie może być tutaj motywatorem kasa. Oczywiście jeżeli ona się pojawi jest super, docelowo chcielibyśmy, żeby te social media nam przyniosły tego klienta, ale to nie może być jakby tutaj cel, który uświęca środki od razu, bo się bardzo szybko tym zrazicie. To jest proces długofalowy, perspektywiczny, wychowywanie sobie troszeczkę tych klientów na przyszłość. 

Do tego dawany jest Piksel. Jeżeli chcesz zobaczyć czy twoje media sprzedają, to możesz podłączyć Piksel pod Facebooka i pod reklamę, którą włączysz i wtedy ten Piksel będzie zliczał, ile osób dokonało zakupu po wejściu w tę reklamę. Wtedy wiesz czy sprzedajesz, czy to się zwraca czy nie. Na poziomie własnej osoby, no to długie lata muszą upłynąć albo mnóstwo kontentu, zanim zaczniesz sprzedawać na poziomie tego, że możesz z tego żyć. No bo ebooka sprzedasz, nie wiem, na poziomie tysiąca sztuk przez trzy lata, to jakby trochę pensja wychodzi na poziomie 300-400 zł miesięcznie. Chyba, że tych ebooków masz pomysł na 20-30. Jakby informowanie ludzi, tak to sprzedaję, ludzie klikają, chcą klikać takie rzeczy. 

Ja tak szybko jeszcze tylko powiem naszym followersom z Instagrama, bo Instagram ma godzinne tylko transmitowanie live. Jeżeli się w jaki sposób rozłączymy, a nie dokończymy tematu, to wrzućcie się do nas na Facebooka, bo tam będzie na pewno możliwość dłużej. Tak, jeżeli chodzi w ogóle o samo planowanie treści, no to tak jak powiedzieliśmy, ten harmonogram jest bardzo ważny, bo on też nam ułatwi bardzo mnóstwo rzeczy i sprawi, że się od razu nie zrazicie. Ja osobiście wiem, że social media, bo ogólnie za nie jestem odpowiedzialna u nas też, to jest bardzo ciężka praca. To musi być przemyślane i to nie może być przypadkowe. Fajnie, jeżeli będziemy mieli na to plan, który będzie gdzieś tam na przykład w cyklu tygodniowym powtarzalny. Czyli na przykład w poniedziałki damy sobie jakąś poradę. We wtorek damy zdjęcie z życia, nie wiem, klubu, studia, gabinetu. W środę będzie coś innego. W czwartek jakaś ciekawostka albo sentencja. To wszystko tak naprawdę jest do zaplanowania też pod kątem, do kogo my mówimy. Fajnie gdybyśmy przyzwyczaili właśnie naszych odbiorców, że w tym konkretnym dniu oni mogą oczekiwać jakichś konkretnych rzeczy albo na przykład, że zawsze w piątki mamy live’a. 

U nas to nie wychodzi, bo tu dziecko, firma, inne zadania i miało być zupełnie inaczej, mieliśmy ustalić jedną godzinę. Na razie ta godzina się jeszcze nie wyklarowała, ale się wyklaruje i tego typu live’y będą raz w tygodniu o jednej godzinie, tylko my musimy też kończyć remonty i tego typu rzeczy zaskakujące nas z dnia na dzień. 

Nieustannie. Więc fajnie, jeżeli nie macie na co dzień czasu, po prostu usiąść sobie, otworzyć sobie tego Excela, zrobić sobie tą tabelkę i wpisać po prostu mnóstwo postów na jeden raz i później robić tylko kopiuj wklej. 

Są też programy, które jakby można zaplanować do planowania i nawet teraz możecie poszukać, planowanie na Facebooku było od dawna, nawet na grupach możecie swoich, które prowadzicie, dalej jakby planować. Plus tutaj instaposty można już planować z Facebooka, to taka nowość. 

Tak, to najnowsza nowość, że możemy też planować publikacje postów na Instagramie. Natomiast fajnie gdybyście po prostu, wiedząc, że macie ograniczony czas, po prostu zrobili sobie tę komunikację na dłuższy czas.

Robimy teraz uśmiech do Instagrama, wy robicie screena i mówicie, że słuchaliście Zdrowego Biznesu, bo to się za chwilę skończy. 

Tak, robimy teraz screen i udostępniamy. Właśnie tak się buduje zaangażowanie, moi drodzy. 

Tak, to była jedna z takich wersji, jak zrobić zaangażowanie, czyli wy robicie screen i robicie do nas, że słuchaliście przez tę godzinę, a jeżeli ktoś chce, to zapraszam właśnie, możecie przejść na Facebooka. 

Ale kończąc, tutaj też powoli zmierzając do końca naszych wywodów, planowanie jest na pewno kluczowe. Znajdźcie sobie jedną sobotę, gdzie możecie po prostu poświęcić więcej czasu, też wam będzie łatwiej napisać, bo wejdziecie w ten rytm, wyprodukujecie po prostu tego więcej, one będą spójne, będą pisane w tej samej stylistyce, dzięki czemu wy też zachowacie swoją już tutaj identyfikację wizualną, graficzną i tekstową, a także merytoryczną, że po prostu transkrypcja tych postów będzie taka sama, co automatycznie sprawia, że ta jakość publikowanych przez nas treści jest większa, no i przede wszystkim wam oszczędzi troszeczkę czasu. Dajcie sobie do tego te hasztagi, dobierzcie odpowiednie zdjęcia, to też jest bardzo ważne, żeby ta publikacja zdjęć była przemyślana, żeby te zdjęcia po prostu nie były przypadkowe, o czym mówiliśmy też. Żeby one były po prostu coś mówiące, tak, bo to też jest ciężko dać dobre zdjęcie pomijając jakość, ale też, żeby one miały jakiś przesył, nie mówiąc już o tym, żeby przyciągały wzrok. Więc tego też jest sporo. No i przede wszystkim nie zniechęcajcie się, bo to jest w tym wszystkim kluczowe. Tutaj systematyczność naprawdę jest bardzo, bardzo ważna i jeżeli jesteś zdrowym biznesmenem i prowadzisz swój zdrowy biznes, prowadzenie social mediów na pewno ci się odpłaci, jeżeli nie dzisiaj, nie w tym konkretnym dniu, to dalej. To chciałam powiedzieć Michale. 

Jeszcze jakiś temat mamy na dziś? W twoich zapiskach jeszcze coś tam widnieje?

Zajrzę do mojego tableciku. Wiem, co jeszcze chciałam powiedzieć. Chciałam powiedzieć to, że na pewno, jeżeli chodzi o rozróżnienie tutaj, niezależnie czy jesteś fizjo czy trenerem, budowanie ogólnie komunikacji social mediowej jako marka osobista, jest znacznie łatwiejsze niż budowanie jako firma. 

Tak, szczególnie w naszej to się mega zmieniło. Bo jak zaczynaliśmy Blackrolla, to dużo łatwiej było dotrzeć marką, wielką marką do ludzi niż osobom. W ostatnich latach to się mega zmieniło i dzisiaj to osoby tworzą markę, a nie marka tworzy osoby, chociaż dobrze jest się przykleić do jakiejś dużej marki, bo będzie ci po prostu łatwiej to osiągnąć, bo ta marka będzie gwarantowała ci jakość, będzie gwarantowała ci jakieś dodatkowe bonusy. 

Będzie po prostu dla ciebie trampoliną. 

Tak, będzie trampoliną, z której można wyskoczyć, bo jak dużo osób jest z tą marką, no to z tymi osobami ktoś się będzie komunikować. Więc bardzo dobrze jest się przykleić do niej i razem iść jednym torem, jedną autostradą, a nie swoją małą ścieżką, no bo zasięgi też marek na poziomie Instagrama i samej reklamy, będą dużo większe niż może na to pozwolić sobie jednoosobowa działalność czy jedna osoba, jeden rehabilitant. A przez taką markę można się jakby troszkę, właśnie tak jak powiedziałaś, wybić z trampoliny. 

Natomiast najbardziej trudne na dzień dzisiejszy jest zbudowanie tych zasięgów właśnie na małych firmach i na przykład to jest to co ja też bardzo mocno rekomenduję i odradzam – jeżeli jesteś na przykład fizjoterapeutą, który ma swój jakiś kanał, który już jakąś tam bazę ma i nagle otwierasz swoje studio, nie otwieraj już dodatkowego konta na studia, podepnij tę komunikację swojego studia pod siebie, bo masz już pewną bazę zaangażowaną na pewno. 

I jest jedna rzecz, że potem macie studio, gdzie jest jedna osoba i macie Instagram studio i jeszcze swój prywatny. I trochę jest problem, dwa kanały, czym on mają się różnić, czym ma się różnić strategia, czym ma się różnić zdjęcie i macie podwójną robotę. Wasze studio na razie to wy, jednoosobowe. Więc to taki jest mega duży kłopot. Jak zatrudnicie 2-3 osoby, to możecie założyć dodatkowo Instagram, który wspólnie będzie to łączył w jedną całość i wtedy na to kolejna osoba. 

Ale tutaj wtedy powstaje pytanie, to ja wtedy u siebie będę promował innych albo inne osoby nie będą chciały być u mnie. No to wtedy trzeba po prostu tak zaplanować strategię prowadzenia już tego konta, żeby dalej uciec od stworzenia normalnego, że tak powiem konta, ale fajnie poprzez właśnie promocję tych osób, które u ciebie pracują, dać im szansę też zaistnienia tutaj jako ta społeczność tego studia. I uwierzcie mi, to się dzieje bardzo często, że naprawdę konta osobiste osób, które prowadzą swoje miejsca, mają dużo większe zasięgi niż te firmy. A już największym błędem jest to, że jeżeli ta komunikacja będzie powielana i tu, i tu, bo ten nasz odbiorca po prostu głupieje. On nie wie, w którym miejscu co on już sklikał, jak on nie sklika tego co zobaczy u ciebie na profilu filmowym albo na twoim prywatnym. A najczęściej klika na prywatnym, bo ty mu się wyświetlisz jako pierwszy w domyślnych, a nie zobaczy ciebie już dalej. I ogólnie już taką rzeczą, która wpadła mi tak ad hoc do głowy, to to, że decydując się na prowadzenie wielu kanałów społecznościowych, wiele osób idzie na tak zwaną łatwiznę i po prostu te same treści umieszcza tu, tu i tu. 

Nawet jeżeli treść taka sama jest pod tym, to można trochę oszukać temat, dać inne zdjęcie. To jest takie oszustwo trochę. 

Albo dać inne zdjęcie a tę samą treść. 

Dwa zdjęcia a treść taka sama – przejdzie, nie jest idealne. Najlepszą opcją oczywiście mieć jakiś taki tak zwany plan tego i jeżeli coś dałeś na początku czerwca na Instagramie, to możesz przesunąć to w czasie, na końcu czerwca dać na Facebooku, żeby ta komunikacja, bo tak jak powiedzieliśmy, są różni odbiorcy, ale zdarzą wam się odbiorcy, którzy będą tu i tu, i oni trochę już nie wiedzą czy to to samo czy co innego. Więc rzeczywiście powtarzanie kontentu jest możliwe, ale raczej w dłuższej perspektywie czasu niż dwóch-trzech dni, które będzie zaburzało wam tę klikalność, że to jest fajne, że to jest ok, i like’a nie będzie. 

My prowadzimy dwa kalendarze komunikacji, które tak naprawdę się ze sobą w jakiś sposób też pokrywają, żeby je sprawdzić, natomiast faktycznie najlepszą praktyką jest to, żeby te treści miały powiedzieć to samo, ale lekko się od siebie różniło, no bo ten odbiorca na Facebooku będzie inny niż na Instagramie i jakby styl mówienia i pisania do tych ludzi, też powinien w tym momencie być inny. I teraz jakby też podsumowując, no bo większość osób powie – wy nam wszystko to mówicie, a jak to jest u was? Czy wasze prywatne konta też mają takie zasięgi? Ja bym chciała tutaj wrócić do tego, że jakby oczywiście wizytówką moją czy Michała, naszej firmy, jest to co mamy na naszych kontach, ale biorąc pod uwagę to jak duże to jest zaangażowanie, my też cały czas z tyłu głowy mamy taki niedosyt, że moglibyśmy robić więcej. Każdy z nas jest w stanie robić więcej, a jeżeli chciałbyś oddać się tylko social mediom, no to jest taka praca, no niestety, tak jak powiedziałam, na pełen etat. I nawet jeżeli zatrudnicie osoby do tego, to już nie do końca będziecie wy, nie będzie wasz styl i zawsze będzie jakiś niedosyt. 

Ktoś może wam pomóc z zewnątrz ustawić reklamę, o czym będziemy mówić na pewno.

Samo publikowanie i postowanie to powinno tak naprawdę głównie wy, bo wy tak naprawdę nadacie temu styl, charakter i jakiś smaczek, który będzie unikatowy tylko dla was. Natomiast jakby w kwestii tego, że mamy mało czasu, warto też sobie stawiać po prostu pewne priorytety. Co dla nas jest priorytetem i co dla nas jest najważniejsze, i w tej formie wygospodarowywać też czas. I jeżeli chodzi też o mówienie do ludzi, wychodzenie troszeczkę ze swoich stref komfortu, po to, żeby po prostu też jakby pewne granice przełamywać i próbować nowych rzeczy, próbować robić te live’y, próbować mówić do ludzi i sprawdzać po kolei jaki będzie feedback. Na pewno się nie zniechęcać. 

To teraz co robicie wy? Robicie Instastories wszyscy, tak samo. Bierzemy telefony w rękę i robimy zdjęcie klanu. 

To nie jest już Instastories, to już jest Facebook story. 

Robimy zdjęcie ekranu, ja też robię zdjęcie tego co się u mnie teraz dzieje, żebyście widzieli jak to wygląda od drugiej strony i zobaczycie to u nas na Instastories. 

Tak, więc jeżeli nie macie więcej pytań, bo tam chyba się pojawiło jeszcze jedno pytanie? 

Nie. Odpowiedzieliśmy. Wszystko jest ok, to teraz mam nadzieję, że wam się podobało i było fajnie. Temat rzeka i można jeszcze mówić, godzina dziesięć, i tak jest ponad czasem. Z założenia miało trwać 20 minut. 

Ja i Michał lubimy beblać. 

Zrobiliśmy godzinę, a i tak godzina dziesięć nam tutaj wyszła i jeszcze mogliśmy dużo mówić. Ale to dobrze, bo będą jeszcze bardziej szczegółowe rzeczy niż te, które tu poruszyliśmy dzisiaj. Będziemy sobie jeszcze bardziej szczegółowo mówić w kolejnych odcinkach podcastu z serii zdrowy biznes. 

Natomiast my już mamy dla was pomysł na kolejne dwa live’y. 

Ale żeby tam zobaczyć te pomysły nasze, to musicie wejść na Instastories na nasz Instagram i sklikać ankietkę. Nie powiem wam tutaj, żebyście mieli niespodziankę. 

I zbudowali nam zaangażowanie. No ale tak całkiem szczerze to moi drodzy, to są zabiegi, o których nie bójmy się mówić. My wam nie będziemy się bać mówić o tym co robimy i po co, bo dzięki temu wy też będziecie w stanie się uczyć i to jest najważniejsze. Robimy to dlatego, że to ma przynieść takie a nie inne efekty. 

To jeszcze taką fajną rzeczą, którą można na końcu zrobić, to jeszcze, żeby zbudować zaangażowanie, to teraz każdy szuka na swojej klawiaturze cyferek od 1 do 9 i teraz klikacie cyferkę jak bardzo wam się podobało. 1 – nie podobało się, 9 – podobało się super, kontynuuj to. Ok, to trzy-cztery. Dziękuję bardzo, przynajmniej jedna osoba kliknęła i to jest właśnie to zaangażowanie, zobaczcie jak trudno. 6 osób, czyli mamy skuteczność dwa z sześciu. Było wcześniej więcej osób, one uciekły jak już żegnaliśmy się, bo stwierdziły, że nic ważnego już nie będzie, a tutaj jednak jest. Czyli mamy skuteczność 2 na 6, czyli 1/3, czyli 33%. Jest 4 z 6. Właśnie o to chodzi w budowaniu takich śmiesznych rzeczy jakim jest angażowanie ludzi. 

W social mediach może uda nam się powiedzieć jeszcze jakieś stories w tym tygodniu. 

A może kiedyś z jakimś ekspertem? 

Nie przedłużając już, bo robi się tasiemiec. Bardzo dziękujemy wam za dzisiaj. Pamiętajcie o tym, żeby udostępnić tę relację. Już wiecie dlaczego. Budujmy społeczność zdrowych biznesów. Chodzi o to, żeby popularyzować nasze usługi, bo ja głęboko wierzę, że fizjo i trenerzy to zawód przyszłości. Jest nas mało, mamy dużo do powiedzenia i nie bójmy się tego mówić. A im bardziej to będzie jakościowe, im bardziej to będzie smaczne, tym większe będziemy budować zaufanie społeczne i publiczne, a o to nam chodzi, by wszystkim nam się żyło lepiej. Tymczasem idźcie na wybory w niedzielę, bo wam nie odpuścimy. 

Jeżeli nie słuchałeś innych podcastów z serii „Zdrowy Biznes”, to wejdź proszę teraz na Spotify i zobacz jakie jeszcze inne tematy poruszyliśmy w poprzednich odcinkach, a ja zapraszam do wszystkich kolejnych odcinków z serii „Zdrowy Biznes” na Spotify, na iTunes. Pozdrawiam serdecznie, do widzenia, cześć.