#017 – 8 porad jak zadbać o SEO i SEM. I co to w ogóle jest?

Zdrowy Biznes - Okładka podcastu
 Spreaker
Podcasts
 Google
Podcasts
 Apple
Podcasts
 Spotify
Podcasts

Opis tego podcastu:

CZYM JEST SEO I SEM? I DLACZEGO POWINIENEŚ TO WIEDZIEĆ?
Ten odcinek jest trochę kontynuacją dyskusji na temat STRONY INTERNETOWEJ, tym razem w kontekście jej pozycjonowania zarówno w formie organicznej, jak i płatnej reklamie, czyli:

Czym jest pozycjonowanie strony?
Co to jest organik i jak go tworzyć?
Co to są Key Wordsy i dlaczego są mi potrzebne?
Czym są AdWords i czy powinienem je mieć?
Kiedy i ile płacić za reklamy?
Czy i kiedy korzystać z pomocy agencji?
Oraz wiele, wiele innych…

Chcesz się dowiedzieć tego wszystkiego? Oglądaj nas.
Możesz też dołączyć do nas na stronie www.zdrowybiznes.com.pl, słuchać naszych podcastów na wszystkich platformach streamingowych, a także śledzić nas na:

FB: https://www.facebook.com/zdrowybiznesdachowscy
IG: https://www.instagram.com/zdrowy_biznes/

Transkrypcja podcastu:

Karolina Dachowska: Dzień dobry wszystkim! Witamy was w kolejnych zdrowo biznesowych rozmowach.

Michał Dachowski: Witamy was serdecznie! To już 17. odcinek Zdrowego Biznesu, gdzie razem z…

Karoliną.

…i mną, czyli Michałem Dachowskim. Rozmawiamy o tym, jak prowadzić biznes i co w tym biznesie rzeczywiście jest ważnego, żeby mieć więcej klientów i żeby żyć spokojniej mimo tego, co teraz się dzieje wszystkiego względem lockdownu i innych spraw. Może nie wszystkich to dotyczy, ale każdy widzi, że na świecie coś się dzieje nie tak.

I kontynuując otwarcie, które zrobiliśmy w zeszłym tygodniu, czyli naszą nową odsłonę cyklicznych rozmów, będziemy sobie podążać dalej ścieżkami omawiania zagwozdek, zawiłości i ewentualnych trudności związanych z prowadzeniem własnej strony internetowej, a także jej pozycjonowaniem.

Dlatego tematem dzisiejszym są 2 rzeczy, czyli SEO i SEM. O tym trochę już ostatnio wspomnieliśmy i taką dawkę mini wiedzy wam daliśmy. A dzisiaj troszkę głębiej.

No dobrze moi drodzy, więc całkiem egzotycznie brzmiący SEO i SEM. Na pewno każdy z was kiedyś już z tym się spotkał.

Na naszym ostatnim podcaście.

Tak, ale oprócz naszego podcastu na pewno również też. Ale założę się, że nie każdy z was do końca wie, co kryje się pod tymi bardzo specjalistycznie, IT-owosko, marketingowo brzmiącymi nazwami. Ja w ramach krótkiego przypomnienia z poprzedniego podcastu przypomnę tylko, że rozwinięcie skrótów – bo SEO i SEM to są skróty – czyli SEO to jest tak zwany Search Engine Optimization. To jest skrót, który jest traktowany jako nazwa własna i nikt nie rozwija go w całości. I później mamy Search Engine Marketing, czyli SEM.

I niektórzy uważają, że SEO, czyli to niby darmowe – o czym za chwilę powiem, że to nie do końca jest darmowe – pozycjonowanie naszej strony jest właśnie pod SEM-em. Czyli ogólnie wszystkie rzeczy marketingowe, które na stronie robimy, to jest SEM, a nie wszystkie rzeczy są SEO. Jedni tak, drudzy tak. Nieważne, bo my chcemy nawiązać do tego, co powinniście robić, żeby te 2 opcje dobrze się sprawowały u was na stronie i żebyście mieli z tego jakiś tam pożytek. Czyli więcej osób na stronie generuje, przeważnie oczywiście, więcej klientów. Ale nie zawsze. I o tym też dzisiaj powiemy.

Czyli tak zwana konwersja. Bo klient potencjalnie może wejść na naszą stronę, ale nam zależy na tym, aby on zdecydował się na to, aby przyłączyć się do współpracy z nami. Akurat u nas to jest tak zwana umowa sprzedaży na odległość polegająca na umówieniu wizyty. Natomiast zanim przejdziemy sobie do rozdrabniania na części pierwsze SEO i SEM, pamiętajcie o tym, że te narzędzia są dla stron, które naprawdę zostały zoptymalizowane.

Nie do końca. Bo właśnie w SEO się optymalizuje stronę.

Jak najbardziej. Natomiast musimy mieć pewność, że ta strona pod względem graficznym, pod względem budowy, nawigacji, jest już dobra.

To, co wymieniłaś, niektórzy uważają właśnie za SEO. Czyli nawigacja, budowa strony, heady, rozmieszczenie linków własnych i tak zwanych zewnętrznych też jest uznawane właśnie za to, jak Google dzisiaj widzi tą stronę. Czyli jak będziecie wysoko w searchu. Dlaczego mówimy o Googlu? Są też inne wyszukiwarki, jedną z takich wyszukiwarek również jest YouTube i również jest Yahoo, i wiele, wiele innych. Ale Google zbiera 95% wyszukiwań wszystkich. Dlatego mówi się o tym, że SEO i SEM względem Goole, bo cała reszta jest tak mało istotna, że nie warto się trochę zagłębiać w te rzeczy. Chyba, że tworzysz content video, to wtedy YouTube.

Czyli trochę taki monopolista na rynku, ten nasz Google.

Tak.

Wujek Google. Ja bym chciała wam dać jeszcze bardzo ciekawą ciekawostkę a propos tego, co Michał powiedział i a propos projektowania od strony tego, co Google widzi. Dlaczego też te wszystkie nasze nagłówki i dane kontaktowe może już uważać jako SEO. Przede wszystkim dlatego, ze na chwilę obecną – a tak naprawdę to są dane z 1 października tego roku, z godziny 9:00, gdzie narzędzie, które zlicza wszystkie możliwe, wszystkie istniejące zaindeksowane strony internetowe na świecie – wyszło, że na całym naszym globie jest ponad jeden miliard 800 milionów i tam dalej: tra ta ta ta ta stron internetowych. Zwróćcie uwagę, to jest gigantycznie dużo.

No i ktoś musi być pierwszy, a ktoś musi być ostatni na stronie wyszukiwania. Ale powiedzmy, jak o to SEO zadbać, czyli co zrobić, żeby Google lepiej nas widział?

Zaczniemy od tak zwanego organica.

Dlatego, że dużo osób mówi, że on jest bezpłatny, ale on nie jest bezpłatny, ponieważ dużo czasu i dużo narzędzi trzeba znać, żeby SEO wam wyszło do przodu. A czas równa się pieniądz. Pieniądz, który nie będzie oddany wam od razu. Czyli budowanie SEO jest długotrwałe, budowanie SEO jest ciężkie i zmienne. Bo też musimy o tym powiedzieć, te roboty, które czytają naszą stronę, to są takie algorytmy, które wchodzą do Ciebie na stronę i czytają twoją stronę.

Tak zwane robociki.

One wchodzą, czytają i mają algorytm względem tego, co ma być na tej stronie, a czego ma nie być. I to się dość często zmienia. I był taki update paręnaście miesięcy temu, albo parę miesięcy temu, który spowodował to, że wiele stron medycznych zostało ściętych i poszło w dół. Bo nagle poszedł update i pewne rzeczy, które na tych stronach były, były dla Google już słabe. Więc to, że kiedyś się coś robiło, nie znaczy, że dzisiaj się to robi. Dlatego bardzo ważne w SEO jest to, żeby być na bieżąco ze wszystkimi nowościami. Są pewne strony, jak i też Google dosłownie nam mówi, co lubi, a czego nie lubi. I trzeba to po prostu wiedzieć.

I wbrew pozorom SEO i przede wszystkim algorytmy Google, które go sobie oceniają, nie koncentrują się tylko i wyłącznie na samym tekście, suchym tekście. Te nowoczesne algorytmy, które mają za zadanie wyróżniać najbardziej atrakcyjne dla naszych użytkowników strony, również zwracają uwagę na aspekt wizualny. Przede wszystkim rozmieszczenie treści, odstępy, akapity. To aby ta strona była spójna. I tak na przykład możesz tracić troszeczkę punktów w tym rankingu pozycjonowania SEO, jeżeli na poszczególnych podstronach na swojej stronie będą wykorzystane różne czcionki, albo tekst będzie zbity, nie będzie czytelny. SEO wtedy to widzi jako coś, co będzie utrudniało użytkownikowi korzystanie z twojej strony. A jak będzie utrudniało, będzie go zniechęcało do tego, żeby przebywać w internecie, czyli automatycznie zniechęci do bycia w Google.

Co jeszcze, to jest to, co jest powtarzane na stronach. Czyli jeżeli masz ten sam tekst na kilku podstronach, załóżmy, nawet numer telefonu, albo opis swoich usług, który jest powtarzany na wszystkich podstronach jest taki sam, to również jest złe. Kopiowanie treści skądinąd albo nawet własnych i zamieszczanie ich w kilku miejscach na swojej stronie też jest dużym błędem. Google tego nie lubi.

I tu poruszyłeś bardzo ważną kwestię tak zwanych white hat i black hat. Bo jeżeli chodzi o same praktyki SEO, są te praktyki dozwolone, rekomendowane, te, które są spójne z algorytmem, które byłyby uczciwe dla naszej konkurencji i dla nas samych. Aby ten robot Google nie musiał mocno się zastanawiać, kto tutaj próbuje go obejść. Czyli po prostu wszystko będziemy robić zgodnie ze sztuką, te treści będą bardzo dobrze wypielęgnowane, będą autentyczne, nie będą się powtarzały. To są tak zwane praktyki white hat. Natomiast praktyki black hat to są praktyki, które teoretycznie są bardzo efektywne i skutecznie, ale jednocześnie są po prostu niedozwolone, bo noszą znamiona nieuczciwej konkurencji.

I takim czymś na przykład jest pisanie na swojej stronie białą czcionką.

Po prostu ukrycie tekstu.

Bo ten tekst pewnie będzie dobry dla robotów, ale głupi dla ludzi. Typu – już nie raz o tym mówiliśmy – „dobry trening w Białymstoku jest dobry dla Ciebie, ponieważ jestem w Białym stoku, jestem dobrym trenerem białostockim, bo trening robię w Białymstoku”. I tego typu tekstu nie dałby się czytać dla normalnej osoby, ale dla wyszukiwarki Google tak. Gdzie nagle powtarzamy „dobry trening, dobra rehabilitacja, Białystok”, dużo tego typu słów jest na naszej stronie, co wiąże się z tym, ze wyszukiwarka może widzieć w tej opcji, że ta treść – ktoś będzie szukał „dobry trening Białystok” – to pokażmy mu tą treść, bo tam tego jest dużo. I tak kiedyś to działało. Ale dzisiaj nie.

Kolejną z takich nielegalnych praktyk na przykład może być też zalewanie pewnych forów internetowych naszymi leadami, linkami prowadzącymi do naszej strony, co również będzie sprawiało, ze tych leadów będzie tak dużo, które bezpośrednio będą wysyłały na naszą stronę. Natomiast tak, jak Michał powiedział, są to praktyki niedozwolone.

Większość forów jednak na dzień dzisiejszy na stronie głównej ma po pewnym czasie napisane nofollow. I takie nofollow na Google też można sobie ustawić, można by taką stronę u siebie tak samo i wtedy ona nie jest czytana dalej przez Google. Jak Google widzi nofollow, to dalej już nie wchodzi, on tego nie czyta, bo uważa, że to jest niepotrzebne, więc taki sygnał może dostać. I większość blogów jest tak ustawiona, żeby tego właśnie nie było, żeby też nikogo nie korciło. Jeżeli wpiszesz na stronę internetową, to i tak żadne pozycjonowanie tego nie będzie zbierało. I tak też ma większość wpisów facebookowych jako twoich. Sam Facebook imię i nazwisko twoje oczywiście czyta, ale potem jest już nofollow i żaden twój post na Facebooku nie będzie czytany przez roboty Google ani nie będzie brany pod uwagę względem wyszukiwań na różne zapytania.

I mimo, że takie czarne praktyki są bardzo kuszące, niestety, jednocześnie są bardzo śliskie. Wydawać by się mogło, że nikt tego nie sprawdzi. Moi drodzy, zagrożenie…

… jest gigantyczne i nieopłacalne.

Jest gigantyczne i nieopłacalne, bo na przykład jest to po prostu wykluczenie naszej strony.

Z wyszukiwań.

Zablokowanie.

Czyli tak zwany ban. Twardy ban. I kiedyś twardy ban dało się jeszcze odkręcić, odzyskać, przeprosić, usunąć treści i dać do ponownej weryfikacji. Akt żalu. Tak, jak do urzędu skarbowego. I przechodziło to czasami, czasami nie przechodziło. Ale tak dużo jest stron internetowych i tak dużo tego było, że Google dzisiaj stwierdził, że nie ma. Zrobiłeś raz, dziękuje, twoja strona jest, musisz dodać ją od początku pod nowym adresem www, nową domeną. Czyli zaczynasz od 0.

A wiadomo, też SEO ma to do siebie, żeby było skuteczne – jak Michał powiedział na początku – musi minąć przynajmniej kilka, kilkanaście dobrych tygodni, jak nie miesięcy.

Lat.

Aby po prostu ta strona się „zażarła”. Więc wyobraź sobie, jeżeli stracisz taką stronę, to super, straciłeś nie tylko ją fizycznie, nie tylko swoją domenę, ale coś, pod czym twoi klienci cię kojarzyli. Wyobraźcie sobie, gdybyśmy my dzisiaj stracili domenę fizjo4life.pl. Ja sobie nie wyobrażam takiej sytuacji.

Nikt jej od nas nie może odkupić. Jeżeli ją stracisz, że ktoś ją odkupi.

Ona po prostu jest nieaktywna.

Tylko jest nieaktywna, czyli roboty Google tam nie wchodzą i nie wyskakuje pod żadnym zapytaniem na poziomie Google i tam nic się nie pokazuje. Ale oczywiście jak wpiszę www.fizjo4life.pl, to ona będzie istniała. Ale zobaczcie, jak mało osób będzie na nią mogło wtedy wejść, bo ile osób ją zna?

Kto w dzisiejszych czasach wpisuje strony internetowe z tak zwanego directa?

Tak. Z góry.

Czyli na pasku u góry wpisuje www.blablabla.pl, com, co tam chcecie. Raczej mało osób. Nawet jeżeli szukamy jakichś konkretnych stron, to po prosu wpisujemy tą nazwę fizjo4life na pasku wyszukiwania w Google.

W wyszukiwarkę. Bo i tak się możecie pomylić. Jest takie coś, że Google pomaga nam, wpisując nawet troszkę z błędem, to Google nas doprowadzi.

Michał też poruszył bardzo ważną kwestię social mediów. Ogólnie jeżeli chodzi o pozycjonowanie nasze organiczne, bardzo ważne tez jest wsparcie leadów płynących bezpośrednio z naszych social mediów, bo to dla wszystkich algorytmów Google daje takie moralne przyzwolenie do tego, że treści, ta strona, które się tam znajdują, są autentyczne. Jeżeli one by nie były autentyczne, najprawdopodobniej takie serwisy jak Instagram czy LinkedIn, czy Facebook nie chciałby tam kierować. A jak inaczej na to patrzeć, my nie chcielibyśmy się takimi treściami chwalić. Więc właśnie posiadanie dobrych, sprawnych social mediów, na których cyklicznie będziemy również informować o tym: „słuchajcie, wpadł do mnie na stronę nowy blog”, o czym tam chcecie, bólu kolana, czymkolwiek i wrzucenie tej treści na nasze social media pomoże pozycjonować tą stronę.

I tu nie chodzi tylko o social media, tylko o wszystkie inne strony www. Bo tak zwane linki zewnętrzne – i takim linkiem zewnętrznym właśnie też jest Instagram, Facebook i każda inna rzecz – generują to, że ruch na twojej stronie się zwiększa. Jeżeli ruch się zwiększa, to Google mówi, okej, to jest fajna strona, na którą dużo osób wchodzi. I uwaga, co ważne, im dłużej tam osoba zostanie, czyli masz taki współczynnik na Google Analytics, o którym wam mówiliśmy, współczynnik odrzuceń, czyli ile osób wchodzi na stronę i dalej nic się nie dzieje. Mówi się o tym, że około 50, 60% wejdzie i po 3, 4 sekundach wyjdzie. Im dłużej to będzie trwało, tym lepiej dla twojej strony, tym więcej osób tam będzie kierowane. To znaczy, że treści, które tam są, są okej.

Są autentyczne. Ktoś to czyta.

Ktoś to czyta, dokładnie. Więc tak samo te długie strony landingowe po to zostały stworzone, żeby dłużej osoby były na stronie i dłużej mogły czytać, wtedy opcja ucieczki jest wydłużana. I ta nawigacja, o której wspomnieliśmy, też jest bardzo ważna. Bo ktoś nie wie, co zrobić, bo na przykład to, co mówiliśmy też na poprzednim podcaście, że strona się długo ładuje, to ktoś klika, odklika i dziękuję, nie ma go. Czyli ma poniżej 1, 2 sekund na to. Ważne jest, ile sekund ta strona będzie się ładowała, bo wtedy ktoś może odklikać się szybciej albo wolniej, właśnie w temacie pozostania na twojej stronie i czytania tego co tam jest. Dlatego mówię trochę o tworzeniu teraz treści na tę stronę internetową.

Do brzegu. Bo mówimy o tym, jak te treści są ważne, a teraz przejdźmy do tego, jak je tworzyć. Bo mówiliśmy już o tym, że ta podstawa w ramach rozdzielenia swojego menu, dobra zakładka o mnie, dobra zakładka kontakt, to są rzeczy, które niby są oczywiste.

Rzeczy dobre. Dobre, czyli unikatowe. To nie ma być to, że koleżanka ma, to skopiuję i zrobię tak samo, tylko im bardziej ten tekst jest unikatowy i im bardziej pisany przez ciebie, tym lepiej. I co ważne, musi zaintrygować. Czyli osoba, która będzie go czytała, ma tam zostać, żeby go przeczytać. I to jest cały szkopuł tworzenia contentu. I teraz bardzo ważne, że content tworzycie dla ludzi. Contentu nie tworzycie dla robotów.

Ale poczekaj, wróć. Dlatego wróć, że jak już jesteśmy w tej zakładce „o mnie” i mówiliśmy o tej unikatowości, ja bym w tym miejscu chciała głośno i wyraźnie zaapelować do wszystkich osób, które na swoich stronach internetowych maja wypisaną całą hierarchię kursów i nic więcej. Moi drodzy, to jest klasyczny strzał w kolano. Bo właśnie opis waszej osoby powinien być!

Unikatowy.

Dokładnie. I inny, wyróżniający się, taki, który kogoś – tak, jak to Michał przed chwilą powiedział – zaintryguje, że ta osoba będzie chciała o was przeczytać więcej i was poznać.

Kursy i skróty różnego rodzaju nie są dobrą praktyką, ponieważ tylko i wyłącznie w waszym gronie waszych specjalistów dookoła was, czyli rehabilitacji i treningu, są znane. Poza tym nikt ich nie zna. A na waszej stronie większość osób to nie są specjaliści, tylko mają być tam klienci. I to dla nich piszecie te treści. To oni mają się odczytać w tym, co tam jest i to oni mają wiedzieć, dlaczego tam chcą być i tam zostać. I może coś kupić.

I powiem szczerze, że naszemu klientowi – też z naszego doświadczenia, z tego, co my obserwujemy rozmawiając z naszymi klientami – naprawdę nie ma znaczenia to, czy ktoś sobie napisze, że ukończył kurs FDM-u, FM-u itd. Dla niego to jest język chiński. Żadna z tych osób nie poświęci czasu na to, aby wstukiwać w internet każdy kolejny kurs i sprawdzać, czym on się charakteryzuje. Lepszym rozwiązaniem będzie to, że jeżeli napiszemy w opisie, ze pracujemy metodą, która opiera się na pracy z tkankami…

Powięziowymi, miękkimi, twardymi. Czy robicie naukę robienia przysiadu. To to ludzie chcą. Albo naukę „jak schudnąć w 4 dni”.

Czyli wytłumaczycie swojemu potencjalnemu klientowi to, czym będziecie się zajmować i w jaki sposób. Bo jeżeli on tak naprawdę będzie chciał dociekać, czym jest FDM, to sami zaprosicie go do tego, aby go wyrzucić na inną stronę, na której on, bardzo prawdopodobne, może już zostać, ale nigdy więcej do was nie wrócić. Nie mówiąc o tym FDM-ie, abyśmy jeszcze lepiej mieli możliwość i szansę na przykład wytłumaczyć naszemu użytkownikowi, klientowi, pacjentowi, czym jest taka technika, możemy napisać…

I właśnie Ania o to zapytała, czy lepiej opisać, co nam taki kurs daje, jaki rodzaj pracy dla pacjenta niż pisać sucho nazwy nic nikomu nie mówiące? Oczywiście, że tak. Bo masz to wytłumaczyć swojej mamie, co robiłaś na kursie danym i danym. I wtedy to przepisz na kartkę i włóż to na stronę www. Czyli opisz osobie, która nie ma pojęcia, co tam się dzieje u nas w rehabilitacji.

Dlaczego Michał mówi o mamie? Dlatego, że to jest też taka domena, z którą my walczymy od dawien dawna, czyli mówimy do ludzi zbyt merytorycznie. Staramy się być tak politycznie poprawni, aby żaden inny fizjo, żaden inny trener broń Boże nam niczego nie zarzucił, co finalnie ma efekt odwrotny do zamierzonego. Bo fizjo i tak by nas nie oczernił, bo tego nie czyta.

Większość z was powie, że inni fizjo tego nie czytają, bo to jest bez sensu.

Chyba że studenci.

Tak, kopiują na przykład sobie na swoje zajęcia jakieś rzeczy, to jest jasne. Ale większość osób na stronie internetowej twojej to nie jest twoja konkurencja, tylko twoi klienci. I to do nich piszesz stronę internetową.

Prostym, zrozumiałym językiem. Pamiętajcie też, jeżeli chodzi o opis tych treści – bo właśnie teraz chcemy się skoncentrować na tym, co może wspierać najbardziej efektywnie nasze działania SEO, czyli blog, czyli miejsce potencjalnie, gdzie moglibyśmy wpisać właśnie taki artykuł o danej metodzie – to to, że też te treści nie powinny być zbyt długie. My mamy taką tendencję, wychodząc właśnie z tym prac opisowych, badawczych, żeby rozlewać się tutaj nie wiadomo na jak długo. Natomiast najlepsze praktyki mówią o tym, aby ten tekst razem ze zdjęciami nie zajmował – uwaga – jednej strony A4, maksymalnie do 2 stron A4.

Oczywiście, najlepszy jest tekst, który jest długi, jak najdłuższy i jak najbardziej angażujący. To jest bardzo trudne oczywiście, ale jest jedna technika, która bardzo tym pomoże, za chwilę powiem, ale też wtedy długość czasu na stronie jest okej. A co niektórzy jeszcze zapiszą tą stronę i do niej wrócą. Albo co jeszcze zrobią? Otworzą, zapiszą zakładkę i zostawią. To zobaczcie, czas na stronie jest jakby bardzo, bardzo długi. Więc ważne.

Tylko musimy być świadomi tego, że ten tekst nie może przynudzać. I najlepiej właśnie przed wypuszczeniem takiego tasiemca dać go do przeczytania kilku osobom, czy on jest angażujący. Ale jeżeli nie jesteście w stanie stworzyć takiego angażującego, długiego tekstu – bo teraz też nie chodzi o to, żebyśmy na siłę siedzieli i pisali – najlepsza praktyka właśnie mówi o tym, że taki powiedzmy lekki, przyjemny tekst, który każdy będzie w stanie sobie przeczytać jednym, tchnieniem, powinien mieć od strony do 2 stron A4.

Plus to co jeszcze dzisiaj się mocno sprawdza, co dzisiaj jest na czasie, to zrobienie takiej opcji typu „4 porady dla”, „8 wskazówek po to, żeby”, „7 czegoś tam”. Czyli liczebnik i coś, co ci da jakąś wartość, której Ty właśnie szukasz. Czyli „4 problemy na ból kręgosłupa”. Dajesz tam 4, więc jasno też Google widzi, że tam będą porady, ludzie szukają takich rzeczy. Jak wy czegoś szukacie w internecie, to przeważnie w to właśnie klikniecie i to się dzisiaj najmocniej klika.

Zaraz przejdziemy sobie do kwestii wyszukiwalności konkretnych fraz, ale kończąc ten temat a propos artykułu, jego długości, bardzo ważne jest również umieszczenie zdjęć. Przy czym te zdjęcia, tak, jak mówiliśmy w poprzednim odcinku – powinny być opisane. Czyli to nie powinny być zdjęcia, które mamy na komputerze zapisane pod nazwą…

… ihz485xyz…

… albo łóżko22.jpg, .png, tylko to powinno być konkretnie opisane zdjęcie. Jak te zdjęcia opisać? Zapraszam do odsłuchania poprzedniego odcinka. Natomiast idąc dalej, płynnie przeskoczyliśmy właśnie na kwestie tych tematów, na jakie pisać, też o co klienci pytają, czego wyszukują. I właśnie to są te tak zwane słowa kluczowe.

Tak, słowa kluczowe, czyli te, które najczęściej pojawiają się w Google i w mailingu do was osób zapisanych. Podam linki do tego, gdzie takie słowa kluczowe można sobie sprawdzić, czyli co kliknąć i gdzie kliknąć, żeby te słowa kluczowe się pojawiły, czyli ile osób z danego regionu wpisuje daną frazę w internet. Można też to zrobić w inny sposób, czyli zacząć coś pisać w wyszukiwarce. I dzisiaj zarówno YouTube jak i Google podpowiadają, co będzie dalej. Ale to nie do końca jest dobre, dlatego, że to będzie podpowiadało pod wasz algorytm, czyli to, co wy kiedyś szukaliście. To, co wasz taki wewnętrzny robot będzie podpowiadał. I to podpowiadanie jest troszkę inne u każdego. Więc to może też trochę zmylić wizję tego, co wam się wydaje, że jest popularne, bo może być tylko popularne w waszych kręgach albo na waszym komputerze. Bo odpalcie sobie Facebooka swojej koleżanki i wygląda zupełnie inaczej niż wasz.

I to jest ciekawe. Dlatego ja bardzo często odpalam twojego Instagrama. [śmiech] Ale mówiąc o słowach kluczowych. Zanim w ogóle przejdziecie do czynności wyszukiwania, bo korzystanie z popularnych narzędzi, które też wam podamy, jest bardzo ważne. Ale też nie możemy szukać tych słów kluczowych ot tak zwanej czapy, tylko słowa kluczowe mają mieć funkcję pomocną, aby przyprowadzić klientów.

Pamiętajcie: klientów.

Klientów, pacjentów.

Nie ogół osób z całego świata. Potrzebujecie na poziomie waszych klinik i waszych gabinetów moim zdaniem 200 klientów i to jest wystarczające. Więc trzeba wyselekcjonować, kto jest moim klientem.

Więc zastanawiając się w ogóle na jakie tematy moglibyśmy pisać, co nurtuje ludzi, to przede wszystkim zastanowicie się, najlepiej weźcie sobie kartkę i po kolei wypiszcie jakieś frazy, jakieś słowa kluczowe związane z tym, czym wy się zajmujecie. Czyli jeżeli jesteśmy fizjoterapeutami, wypiszmy sobie na przykład coś takiego, jak ból kolana.

No dobra, ale to jest problem. Dlatego, że teraz na poziomie bólu kolana, tak jak powiedziałaś, bólu pleców, to nie jest nic trudnego. To każdy o tym chciałby pisać i każdy chciałby być pierwszy. To są te słowa, które są kluczowe i ich reakcja będzie hen hen za 100 lat.

Nie zmienia to faktu, że żeby w ogóle zacząć rozmawiać o słowach – my się uwielbiamy spierać na wizji – musicie sobie zrobić taki własny rachunek sumienia potencjalnych tematów, którymi wy się zajmujecie. Bo nie wyobrażam sobie informacji takiej, że nagle ktoś z nas będzie pisał na blogu Fizjo4life informacji o tym, jak zrobić zupę z selera.

Oczywiście, bo wtedy na twoją stronę trafia nie twój klient. Oczywiście, ruch możesz mieć gigantyczny, długość na stronie możesz mieć, ale te osoby tam siedzą, czytają przepisy i co z tego, że czytają przepisy? Może ich będzie bolał kręgosłup, jak będą długo stali.

Czyli jak uleczyć ból kręgosłupa po dniu gotowania zupy z selera.

No i ciekawe jest, takie wyszukiwania były: „co zrobić, jak boli mnie kręgosłup, jak stoję przy garnku”. Albo w kuchni. I może być to, zobaczcie, że z takiego ogółu, niechcący naprawdę, bólu kręgosłupa, doszliśmy do pewnej niszy osób. A jeżeli wiecie, że wokół was, załóżmy, waszego gabinetu jest 8 restauracji które działają, albo jest szkoła kucharzy, albo coś w tym stylu, to jest szansa, że ktoś z tej okolicy to będzie czytał.

Ale Ty jesteś przebiegły jak lis.

[śmiech] Zobaczcie, co dookoła was się dzieje. I jeśli macie fabrykę, nie wiem, opon, Stomil w Olsztynie, może na przykład: „co zrobić, żeby nie bolał mnie kręgosłup, jak podnoszę oponę”?

Dobrze, tylko już mówisz właśnie o zadawaniu pytań. I ja bym chciała bardzo czysto i klarownie w szybki sposób wytłumaczyć wam w ogóle, jak to się mówi, teorię słów kluczowych. Bo słowa kluczowe to wiadomo, co to jest. Słowa klucz. Coś, co może być dla kogoś kluczem.

Do rozwiązania jego problemu. Ludzie w Google szukają rozwiązania problemów.

Słowa klucze i słowa kluczowe dzielą się na tak zwane jednowyrazowe, czyli: kolano, kręgosłup, jakieś inne, buty, rehabilitacja, fizjoterapia. I tak jak właśnie Michał mówił, takie słowa kluczowe mogą być ekstremalnie trudne dla nas do wykorzystania. Bo po pierwsze, bardzo wiele firm konkurencyjnych podobnych do waszych może je wykorzystywać. Ale także liczba wyszukiwań jest bardzo duża i przebicie się przez tą konkurencję może być praktycznie niemożliwe. Kolejne, dalej idąc, są tak zwane long taile. I te long taile dzielą się na słowa kluczowe, które są stworzone już przynajmniej z dwóch wyrazów. Czyli na przykład: ból kolana, ból czegoś. To tak jak Michał powiedział, zdanie konkretnego pytania. Jak mogę pozbyć się bólu pleców? I jest już tak zwany klasyczny bardzo długi long tail.

Ale on na dzień dzisiejszy jest najbardziej w Goole wykorzystywany, najczęściej tego typu rzeczy będą szukane przez ludzi. Czyli porady jak, pomoce, poradniki, wskazówki, czy doświadczenia innych osób, to dzisiaj się najlepiej wyszukuje.

Czyli znowu nawiązujemy tutaj do tego, co powiedzieliśmy na samym początku, czyli o pisaniu tych poradników tak zwanych „4 tipy na”, „5 sposobów na”, „10 czegoś do czegoś”.

O, to najlepsze.

Tylko i wyłącznie wasza wyobraźnia ogranicza was w tym, aby takie rzeczy pisać. Więc tych słów kluczowych może być naprawdę dużo. Najfajniej, gdybyście sobie właśnie idąc za moim sposobem spisali sobie pojedyncze słowa kluczowe, na bazie których możecie sobie znaleźć rozwiązanie potencjalnie interesujące dla użytkowników, dla wyszukujących. Dołożyć do nich na przykład drugie słowo. A jeżeli będziecie w stanie, ułożyć z tego jakieś pytanie, pójść troszeczkę dalej. I są właśnie w internecie tak zwane narzędzia płatne i bezpłatne, które pomagają nam w tym, aby te słowa kluczowe sobie odnajdywać.

Dostaniecie też taki jeden link od nas. Pewnie kilka tych linków do takiego darmowego programu, wtyczki do waszej strony www, która pokazuje, czy to SEO u was jest dobre. I tam jest mnóstwo zadań, które trzeba spełnić i pokazują się ładne, piękne kolorki, czy jest dobrze, czy jest źle.

Najbardziej podstawowych takich rzeczy, jest oczywiście, z narzędzi internetowych darmowych, jest planer słów kluczowych i Google Trends. Natomiast ja bardzo, w szczególności dla osób początkujących z SEO, bardzo rekomenduję też poszukać narzędzi troszeczkę bardziej rozwiniętych, które niestety są płatne, tam trzeba wrzucić kilka dolarów.

Pewna część ich zdań jest darmowa i to na początku wam w kompletności wystarczy. Idąc dalej można się w to bawić. Ale za chwilę wam coś powiem jeszcze.

Ale dlaczego ja o tym chcę powiedzieć. Bo te płatne narzędzia są tak fajnie rozwinięte, że nawet jeżeli wpiszecie sobie słowo kluczowe polegające na jednym wyrazie, one zaczynają rozwijać nam bardzo zbliżone, w zależności od ilości wyszukiwań, te tak zwane long taile. I wtedy dostajemy całą taką mapę myśli, gdzie od jednego słowa klucza rozwija się kilka pytań zawierających to słowo klucz, bądź kilka fraz złożonych z dwóch wyrazów. Co daje wam bezpośrednio możliwość do tego, aby już sobie tutaj znaleźć i w swoim własnym rankingu wytypować te zapytania, które oczywiście nie są topowe – bo one będą drogie, do czego też zaraz przejdziemy w kontekście już SEM-u – ale przede wszystkim będą takie w miarę w okolicach waszego zasięgu.

W SEO też będą drogie. Ponieważ to, że by się chciało dzisiaj napisać artykuł na temat „rehabilitacja Warszawa”, albo „dobra rehabilitacja w Warszawie”, żeby to jakoś brzmiało jeszcze poprawnie, to myślę, że to jest kilka lat, żeby w tym słowie być dobrze wypozycjonowanym, żeby to było legalne i fair.

Fizjo4life nie jest.

Fizjo4life nie jest, ta strona ma już 8 lat, w miarę jest ogarnięta, a mimo to pod tą frazą nie widniejemy, ponieważ są starsze strony www, które mają to ogarnięte. I pewnie też ktoś, kto mocniej w tym siedział kiedyś więcej ma z tego. Jedno pytanie, czy rehabilitant, trener czy usługodawcy tego typu, którzy nas słuchają, mają siedzieć głęboko w takich rzeczach? Czy mają to robić sami?

To zależy od skali biznesu.

Dokładnie. Na początku musicie wiedzieć, co macie zrobić, żeby podstawa była zrobiona. Moim zdaniem. W miarę rozwoju waszego biznesu możecie szukać osoby, która za to będzie dostawała pieniążki i będzie o to dbała. Ale i tak – znając polski rynek – musicie trochę o tym wiedzieć, żeby ją kontrolować. Czy to będzie najlepsza agencja do tego, czy najgorszy człowiek siedzący na kanapie i to sobie robiący na poziomie hobby, to i tak, i tak musicie go sprawdzać i patrzeć, czy on jest na bieżąco. Zadać mu jakieś trudne pytania albo poradzić się go: czy tak, czy tak robimy? I zobaczyć czy to, co wy wiecie, ma się dobrze z tym, co on wie, bo wtedy jesteście w stanie zobaczyć efekty jego pracy.

Niestety, z SEO i SEM jest tak, że nie tyle trzeba mieć jakąś wiedzę i od Sasa do Lasa sobie to sprawdzać, ale praktycznie nieustanie trzeba patrzeć tym osobom na ręce. Pamiętajcie, ograniczone zaufanie jest tutaj kluczem, bo jeżeli zostaniecie namówieni na współpracę z agencją, dowolnie jaką, bardzo często jest tak, że ich efektywność w pierwszym etapie jest bardzo wysoka, oni obiecują złote góry. Najczęściej będą wam powtarzać, zresztą słusznie, że to się dopiero może okazać za kilka tygodni, za kilka miesięcy.

Szczególnie w SEO jest to kilka miesięcy pracy i płacenia agencji. Musicie na to być przygotowani. Bez żadnych efektów.

I bardzo często jest tak, że troszeczkę przypomina to wróżenie z fusów. Dlatego też musicie cały czas mieć kontrolę nad tym, co ta osoba robi, abyście po prostu nie dali się wpuścić w maliny tym, że ktoś wam będzie mydlił oczy, że to jest najlepsze rozwiązanie. A finalnie nie jest. Oczywiście nie chodzi też o to, aby każdy z was nagle studiował te rozwiązania i mocno wgłębiał się w to, ale po prostu o to, abyście mieli pojęcie, jakie są obecne trendy i co powinno funkcjonować w taki, a nie inny sposób. W tym miejscu zawsze też pojawia się pytanie: „a jeżeli ja nie lubię pisać tekstów?” Bo najczęściej też z agencją SEO to nie jest tak, że oni zrobią dla was wszystko.

Są takie co robią wszystko, nie ma problemu. Tylko wtedy koszty wam się zwiększają. I artykuły również mogą być pisane w takiej agencji, tam są copywriterzy, którzy piszą.

Copywriter, bo to jest pozycja, stanowisko, do którego chciałam zmierzać. Bo jeżeli, powiedzmy, weźmiecie agencję SEO taką ze średniego pułapu, to ta agencja powie: „okej, ale potrzebuję, abyś dostarczał mi materiały w postaci contentu, tekstów i innych rzeczy, które ja sobie sprawdzę, uzupełnię o słowa klucze, odeślę ci do akceptu”. Bo finalnie ona naniesie możliwie jak najwięcej słów kluczowych, fraz, poprawi nagłówki, żeby to również wizualnie było dobre. I odeśle wam do sprawdzenia, aby waszym subiektywnym zdaniem nie było to tak zwane masło maślane, a w miarę akceptowalne, poprawne merytorycznie. I wtedy się pojawia taka zagwozdka: „ale ja nie piszę”. I właśnie pojawia się instytucja copywritera, którą jest osoba, która zajmuje się specyficznie pisaniem. Ale znowu, takie osoby to też nie jest tak, że one po prostu pyk i piszą.

Są.

Też potrzebują jakiś szkielet waszej strony. Oczywiście nie mówimy o topowych copywriterach, ale o takich copywriterach w zasięgu każdego z was. Taka osoba też potrzebuje dostać jakiś szkielet. Najfajniejszym rozwiązaniem – co na przykład uskutecznia Michał, który nie lubi pisać – jest nagrywanie na dyktafon. I taka osoba na podstawie tego, co Michał mówi, spisuje sobie po kolei wszystkie najważniejsze rzeczy i ubiera to w stylistycznie ładny tekst.

Tak. To o SEO tyle? Bo mamy 40 minut. Mamy jeszcze SEM.

Przejdźmy płynnie do SEM-u.

Czyli SEM. To może teraz zrobimy to, co mieliśmy zrobić. Czyli mówiliśmy o tym, że od którejś minuty tego lajfu wylosujemy nagrodę. To teraz robicie zdjęcie na Instagram i robicie, że słuchacie tego lajfa. Robimy uśmiech. Jedziemy dalej. Teraz SEM, czyli coś, co wydaje się, że jest płatne. I tak, rzeczywiście jest płatne. Czyli to, że twoja strona, będą na nią osoby wchodzić z płatnych reklam w Google. I te płatne reklamy są moim zdaniem fajne w Google. I to jest bardzo takie rozwiązanie smart ogólnie, dlatego że dopiero wtedy, jak ktoś na twoją stronę przejdzie, za to płacisz. I możesz się wyświetlać pierdyliard razy i to nie ma znaczenia. Dopóki ktoś nie kliknie, nie płacisz nic.

Reklamy Google inaczej są zwane – bo z tymi nazwami też możecie się spotkać – Google Ads albo AdWords. Bo to są obydwie poprawne, używane nazwy.

Mogą być też inne.

Oczywiście, mogą być też inne. Czym one się charakteryzują?

Masz reklamy też na Facebooku tego typu. I na Instagramie. To wszystko są tak zwane reklamy SEM, czyli za kliknięcie.

Nie mówiliśmy o Cost Per Click. To zaraz powiemy o Cost Per Click. Tak, więc mówiąc o całym SEM-ie, jest to szeroko pojęty marketing wokół strony, który ma w sposób płatny przyciągnąć użytkowników na stronę.

Tak. Czyli wybierasz sobie wyrazy, słowa, które sobie życzysz, które najbardziej oddają to, co robisz, albo jakąś usługę, którą wykonujesz i wtedy Google pozycjonuje twoją stronę i twoją treść reklamy. Tam wszystko możesz sobie zaplanować, w jakich godzinach, w jakie dni tygodnia, w jakim miejscu, ile kilometrów od twojego miejsca wykonania usługi ma się pokazywać ta reklama. Albo że tylko że na telefonach, na komputerach, na tabletach, wszystko. Tam jest tyle ustawień i tyle rzeczy, że to właśnie jest cała trudność ustawiania reklam. Przewaga nad SEO jest taka, że to od momentu włączenia jest. I działa. I przynosi ci klienta, jeżeli, znowu, twoja strona na to jest przygotowana. Bo gdy twoja strona się długo otwiera, czy jest czcionka zła, czy nie da się nigdzie wejść, albo jest nieaktywna, znowu: klikasz, okej. W momencie kliknięcia płacisz, a klient od razu ci ucieka. Więc to też jest dla stron, które są przygotowane, by klient tam w ogóle trafił.

Oczywiście, możesz się reklamować pod tymi słowami kluczowymi, które omawialiśmy wcześniej. Tutaj największym ryzykiem jest to, żeby ocenić konkurencyjność. Bo może się okazać tak, że pod hasłem na przykład „rehabilitacja Warszawa” chce się promować 10 000 placówek. Lekko licząc.

Jest to wtedy forma aukcji. Czyli każdy z was ustawia sobie, jaką kwotę za to słowo może dać. I Google oczywiście chce zarobić jak najwięcej, czyli daje jako pierwszą osobę tą, która dała jak największą kwotę za to jedno kliknięcie. I na tym to polega.

I czasami dochodzi do takich absurdów, że jedno kliknięcie, to, że ktoś będzie chciał wejść pod tą reklamę, która się wyświetla z góry, może kosztować nawet do kilku złotych.

Wiem, że „biuro rachunkowe Warszawa” to jest około 25 złotych za jedno kliknięcie.

I teraz warto się zastanowić, czy ja naprawdę chcę brać udział w takiej – jak już to Michał nazwał pięknie – aukcji?

Licytacji, aukcji.

Gdzie osoba, która teoretycznie może nie być zainteresowana usługami związanymi z księgowością, żeby się zdecydować na tą współpracę od razu, wejdzie i kliknie na moją stronę, wyjdzie, poszuka, znowu kliknie.

Już tak nie jest, bo drugiego kliknięcia Google może nie liczyć. I przeważnie to jest tak, że jeżeli kliknąłeś raz i wyszedłeś z tej strony, to Google już tej reklamy ci nie pokaże, bo stwierdzi, że ona do ciebie nie była kierowana.

Nie była dla ciebie interesująca.

I Google też chce i zawsze będzie robił tak, żeby reklama, która do ciebie dociera, była tą, której ty rzeczywiście potrzebujesz. Zawsze można kliknąć, jest taka informacja w Google, że „ta reklama nie była dla mnie przydatna, pokaż mi inną”. Oni bardzo chcą takich informacji, bo wtedy wiedzą, komu i jak się pokazywać i wtedy mogą bardziej jeszcze dotargetować tą reklamę, czyli sprowadzić tam osoby, które rzeczywiście to klikają, czy podobnych do Ciebie.

I chcąc nie chcąc, ja tak sobie myślę, że w wielu przypadkach, tak jak na przykład „rachunkowość Warszawa” jest to prostu zbyt duży koszt. Więc warto pozycjonować się na takich frazach, które – ponownie – są troszeczkę mniej topowe, ale jednocześnie troszeczkę tańsze. Bo nie niesie to żadnego ryzyka w postaci tych kilku złotych. Najczęściej to jest w granicach 2, 4 złotych. To jeszcze każdy z nas jest w stanie przełknąć w porównaniu do tych nastu czy właśnie dwudziestu kilku.

To wszystko zależy od marży. Bo w tak zwanym „biurze rachunkowym” chodzi o to, że taki klient, jeżeli tam zostaje – dlatego kliknięcie jest bardzo drogie, obliczając i biznes i włączając jakiegoś tam excela – taki klient w biurze rachunkowym zostaje na kilka lat, miesięcy przynajmniej. Bo bardzo ciężko jest zmieniać księgowość, więc ta decyzja jest dość długa, ale też długotrwała. Dlatego to kliknięcie jest tak drogie. W treningu i rehabilitacji to kliknięcie może być też tańsze. Ale znowu trzeba dobrze wybrać frazy, na których chcemy się pojawiać. Albo gdzie chcemy się pojawiać, albo o której godzinie, żeby trafić do swojego klienta. Tu Teresa pyta o to samo: czy warto zlecać ustawienie reklam, czy robić je samemu? Na początku oczywiście próbowałbym je robić samemu. Są mini szkolenia z tego, jak to zrobić, albo też poradniki. I te proste reklamy rzeczywiście można ustawiać. Targetowanie. Jedynej rzeczy, której nie róbcie – to tak mi się teraz przypomniało – to jest na Facebooku, jest tam zawsze „promuj”. Tego nigdy nie klikajcie. Narzędzia takie duże, tam dużo więcej jest ustawień, dużo więcej zależności, które będą wam potrzebne do tego, żeby to ustawić. I tylko w zależności od tego, jak dużą masz firmę, jak dużo masz rzeczy, jaki masz budżet. Bo to wszystko będzie zależało od tego, czy reklamę oddajemy komuś, czy nie. Ale tak jak w poprzednim temacie, czyli w SEO, my cały czas musimy trzymać rękę na pulsie i wiedzieć o tym, co tam się dzieje, albo jakie są możliwości, bo to wy zlecacie komuś tą pracę i będziecie ją rozliczać.

W przypadku tych reklam płatnych i ewentualnie korzystania z agencji zawsze jest tak, że agencja raczej umawia się z Wami na stawkę, która będzie zależna od budżetu. Oczywiście jakaś tam podstawa też jest do umówienia, ale też w zależności od budżetu będzie po prostu życzyła sobie pewnej prowizji. I najczęściej jest tak – z czym my też się borykamy od wielu lat – że dobre agencje SEM, dobre agencje, które naprawdę wiedzą, co w trawie piszczy, są bardzo rozwojowe, często nie chcą pracować z firmami, które dysponują troszeczkę mniejszymi budżetami. Więc jeżeli z góry nie macie takiego budżetu, który naprawdę jest zadowalający, gdzie ta firma, która będzie świadczyła nam usługi, może naprawdę wyciągnąć sporo, może wam być po prostu trudno znaleźć agencję, która będzie miała doświadczenie, będzie miała naprawdę dobre ścieżki. Często takie rzeczy na niższym poziomie warto operować metodą prób i błędów. Więc jeżeli z góry wiadomo, że nie traficie do dobrej agencji… Chociaż mogą być też takie, które w niższych budżetach będą chciały z Wami współpracować. Warto na początku samemu się w tych ustawieniach pobawić.

Na przykład takie agencje, które mają dużo trenerów załóżmy, albo dużo fizjoterapeutów i mają ułożone już ścieżki i wiedzą, co wyklikać, więc tylko sobie kopiują. Ale wtedy jest zagrożenie takie, że wasza reklama będzie tam samo stargetowana i do tych samych osób, co konkurencji. Czyli nie wybijecie się spośród tej konkurencji, będziecie tak samo ustawieni, więc pokażecie się tym samym osobom, co będzie dla was słabe. Chyba że jakaś mała miejscowość. I taka praktyka też do tego dochodzi, pamiętajcie o tym, że Google lubi, jak mu zapłacimy. To jest jasne i klarowne. Więc nawet jeżeli będziesz płacił mało, ale regularnie i jakieś złotówki do tego Google będą od Ciebie wpadały, to też twoje SEO, to niby darmowe, też podskoczy, też będzie wyżej. I to jest bardzo ważna wiadomość dla was.

Zdecydowanie. Niestety, Google trzeba troszeczkę połechtać. Zresztą, tak samo jest w przypadku social adsów. Profile firmowe, które nie płacą za reklamę, albo płaciły i przestały.

To jest najgorsze, jak płaciłeś i przestałeś, to oni zrobią wszystko, żebyś dalej płacił, nawet małe kwoty.

Czyli zrobią wszystko, żeby cię zbanować. Żebyś ty odczuł to, że w momencie, kiedy nie płacisz, naprawdę jest źle.

Jest gorzej niż było.

Jest gorzej niż było i z powrotem musisz wrócić i płacić. Więc też ważna przestroga na sam początek, jeżeli chcecie jakieś złotówki wrzucić, nie szarpcie się od razu na duże budżety, które ciężko będzie wam dowozić. Bo jeżeli te budżety nagle drastycznie zmniejszycie, to jest też często taki tak zwany błąd świeżaków, którym się wydaje: „a, dam za tą reklamę tyle i tyle, bo tyle teraz mam, sprawdzimy, czy to działa”. Nie zadziała.

To nie zadziała.

Lepiej sukcesywnie, takim kapiącym, cieknącym budżetem zwiększać te budżety, aby Google widział, że widzicie z niego korzyści. Jeżeli on będzie wiedział, że wy widzicie z niego korzyści, to też będzie chciał wam pomagać, bo będzie też dedukował, że więcej pieniędzy zacznie do niego wpadać.

Tak. To się ładnie wylicza. Tylko wtedy musi być excel i tzw. ROAS, czyli zwrot z inwestycji. Albo ROI. Czyli zwrot z inwestycji wyliczyć sobie, ile ja mogę miesięcznie z jednego klienta przeznaczyć na to, żeby mieć kolejnego klienta, czyli ile pieniążków mogę włożyć w tą jedną reklamę.

I tu pojawia się bardzo ważna też kwestia w kontekście ROAS-u. Dla nas oczywiście najbezpieczniejsze jest to, aby budżetować reklamę pod względem spinalności tego ROAS-u. Ale jeżeli chcemy mieć pewność, że ten ROAS będzie spięty, czyli to, co wsadzimy w tą reklamę zostanie zwrócone nam w postaci zakupu, umówienia się na wizytę, na trening, najczęściej ta reklama będzie pozycjonowana, do tej grupy celowej, która nas zna. Ale przypuśćmy, dokładacie w swoich usługach. Zawsze byliście znani z rehabilitacji, nagle dokładacie sobie teraz trening personalny i chcecie, załóżmy, ustawić reklamy na trening personalny. To nagle pojawi się taka zagwozdka: jeżeli ja ustawię reklamę na nową grupę docelową, gdzie ten lejek sprzedaży na początku jest bardzo szeroki, nie ma jeszcze świadomości mojej marki, nie ma świadomości mojego brandu, muszę wykonać sporo pracy, żeby w ogóle te osoby mnie zaobserwowały. W ogóle żeby mnie zobaczyły, zauważyły w Google. To może wydarzyć się tak, że ROAS na początku nie będzie się spinał. I dla niektórych osób to może być frustrujące.

Frustrujące, że nie działa. I niestety, trzeba trochę to przegryźć, kilka złotówek trzeba stracić, żeby potem wyciągnąć. Więc tak samo jak w SEO to, że to jest długofalowe i dopiero po kilkunastu miesiącach może być jakiś efekt, tak samo w SEM-ie w nowej grupie docelowej ten efekt rzeczywiście może być troszkę później. Dlatego warto to łączyć i warto mieć grupę docelową, która was już zna i stamtąd wyciągać i rozklejać sobie nowe grupy. Czyli nowe grupy, nowe miejscowości czy nowe hobby, czy nowe zainteresowania, czy dalej od nas kilometrażowo, żeby te osoby nas poznały.

Ale jak już mówiłeś o tej kilometrażówce, to jest bardzo ważne, aby reklamy, zwłaszcza te płatne, ustawiać naprawdę na bardzo wąską lokalizację.

Bardzo wąską lokalizację i bardzo wąską grupę. Im bardziej reklama jest spersonalizowana, czyli, załóżmy, często widzicie taką reklamę na pewno „jeżeli jesteś fizjoterapeutą, to to jest dla ciebie”. I widzą to tylko fizjoterapeuci, to jest jasne i klarowne. Bo jeżeli masz „zainteresowania fizjoterapia” albo „ukończenie studiów rehabilitacja”, to ta reklama będzie dotyczyła tylko ciebie, bo Google wie i Facebook wie, że jesteś w tym gronie. Ale ta reklama ma ciebie dotyczyć. Albo na przykład sprawdzisz sobie taką reklamę: „jeżeli mieszkasz w Białymstoku” – ona jest ustawiona tylko dla osoby, która mieszka w Białymstoku, to jest jasne. Ale wtedy każdy: „o, ja mieszkam, rzeczywiście, to ja se to kliknę, zobaczę, co się stanie, bo ja mieszkam w Białymstoku”.

To są tak zwane chwyty. Chwyty marketingowe, które mają za zadanie przykuć twoją uwagę, aby sprawił się wyróżniony, natomiast mechanizmy idą za tym bym powiedziała wyrafinowane, jasne i klarowne. Więc podsumowywałeś troszeczkę rozważania na temat SEM-u. Zalet oczywiście jest sporo. Niestety, nie można wychodzić z założenia, że tego SEM-u nie powinniśmy mieć. Jeżeli masz dobrze ogarniętą stronę pod kątem wizualnym, znowu pod kątem SEO, coś już tam zacząłeś.

To jakoś działa, to wtedy dopiero możesz włączyć reklamy płatne.

Jakoś ta twoja strona wygląda, jakaś tam baza już jest, jest ona potencjalnie atrakcyjna dla użytkownika, to możesz zainwestować w SEM. Najważniejsze, żeby nie było sytuacji takiej, że będziesz płacił za kliki, za przekierowanie do twojej strony, a na tej stronie klient się rozczaruje i będzie miał takie wielkie rozgoryczenie: „no ale chwila moment”.

„Co tam się dzieje?” Zapłacicie, klient się jeszcze zniechęci. A wy zapłaciliście. To, że ktoś wejdzie z SEO, będzie miał mniejsze oczekiwania. Ktoś wchodzi już z SEM-u, czyli z płatnej, to ma oczekiwania, że to czego szukał, dostanie. Nie raz pewnie wchodziliście z płatnych i momentalnie wychodziliście, bo to nie było to, co trzeba. Czyli content, który na stronie był nie był dobrze skrojony z reklamami. I mamy pytanie od Ani: „optymalny koszt na reklamę, od ilu zacząć? Macie doświadczenia średnio za klik dla waszego rozwiniętego już biznesu. Chciałabym wiedzieć, czy to koszt 10 groszy, czy złotówki?” I tu ci powiem na przykładzie BLACKROLL, bo to jest dużo większe i tam jest fajnie to opowiedzieć. Mamy pewne słowa, których koszt jest poniżej złotówki. Nawet jak na całość około 15, 20 groszy. To jest bardzo rzadkie i bardzo ciężkie do uzyskania. Bo jeżeli jest tak mała konkurencja na danym słowie, to Google też nie pozwoli na wyświetlenie reklamy, czyli wypisze wam od razu taką uwagę „mała liczba wyszukiwań, brak reklamy”. Bo jemu wtedy nie zależy na tym, bo on nic z tego nie ma do zarobienia, więc woli ludzi wpuścić na tak zwane SEO. I wtedy dobrze wiesz, że pod taką frazą łatwo ci się będzie wypozycjonować w SEO, ale pamiętaj o tym, że na to słowo też bardzo mało osób będzie klikać. To są takie zależności, które trzeba znać. Są też – tak, jak powiedzieliśmy – słowa bardzo drogie. I załóżmy „roller do masażu” jest bardzo drogim słowem, frazą, żeby za nią płacić. Bo jest na poziomie, zależy od tygodni, od 3 do 6 złotych za jedno kliknięcie. Więc już to jest suma, która już budżet na poziomie 1000 kliknięć miesięcznie robi naprawdę dużą kwotę. Więc teraz trzeba zobaczyć – i też podamy wam – da się sprawdzić, da się estymować też na poziomie planera, jaką kwotę mniej więcej trzeba będzie zapłacić i ile kliknięć będzie dało się wygenerować miesięcznie z danego słowa. I to wszystko, nie trzeba wróżyć z fusów, to wszystko Google nawet przed zapłaceniem jest w stanie wam powiedzieć. I później to się będzie wahało właśnie w tych kwotach i tam dużych błędów na tym poziomie nie ma. I nie warto wtedy wróżyć.

Ja bym chciała jeszcze wrócić do Michała. Bo to, że my mamy Google Adsy, to wcale nie gwarantuje nam tego, że ktoś w tą reklamę kliknie. Pamiętajcie, znowu wracamy do początku, od czego Michał zaczął, czyli płacimy dopiero wtedy, jak ktoś kliknie. Więc tak naprawdę największą trudnością jest to, aby swoją reklamą, która nie zawsze musi być tym tekstem u góry, tak jak imitacja pozycjonowanych stron jako pierwszych, z dopiskiem „reklama”, to może być też grafika. Więc najwięcej trudności wiąże się z tym, aby stworzyć materiały marketingowe dla kampanii SEM, które będą atrakcyjne i zachęcające ludzi do tego, żeby kliknąć. Oczywiście najczęściej te reklamy widzicie jako takie małe kosteczki gdzieś tam latające po stronach z boku, wyświetlające się niezależnie gdzie wejdziecie, czy w zakładkę „zdjęcia”. Więc ta reklama najczęściej to są jakieś formy packshotów czy innych rzeczy. W przypadku fizjoterapii znowu to jest bardzo trudne, żeby taką dobrą reklamę stworzyć. Tam też jest ograniczona liczba tekstu.

I bardzo ważne, Google nie cierpi i nie lubi tego, jak mówicie o bólu. I tego reklamować nie można.

Tego reklamować nie można, aczkolwiek najprawdopodobniej będzie się to zmieniało, ponieważ to jest też bardzo duża liczba wyszukiwań klientów. Co zrobić, jak boli mnie to?

I to wszystko się opiera na SEO. Te rzeczy z bólem opierają się na SEO. SEM nie daje możliwości pokazywania na obrazkach bólu, cierpienia i tego typu rzeczy. I pamiętajcie też, że fizjoterapia jest zawodem medycznym. Zawód medyczny tak jak notariusz, prawnik, nie może się reklamować. Nie możecie powiedzieć o tym, że macie najlepszą rehabilitację w Warszawie. Możecie powiedzieć, że macie najlepszą rehabilitację.

Albo najskuteczniejszy masaż.

Masaż może być, bo masaż nie jest zawodem medycznym.

Najskuteczniejsze leczenie kręgosłupa.

Tego nie można powiedzieć, możecie powiedzieć tylko, że leczycie kręgosłup i macie takie i takie szkolenia. To można reklamować, całej reszty nie. Na razie zbytnio KIK do tego nie dotarł i zupełnie nie kumają bazy jeszcze, że tego nie wolno robić, a dużo takich reklam się pojawia: „najskuteczniejszy rehabilitant w Warszawie”. Ale niedługo do tego dojdzie. Zobaczcie, że reklam lekarzy takich kompletnie nie ma, bo jednak izba lekarska działa dłużej i do tego specjalnych ludzi, którzy tego szukają i od razu wyłączają takie reklamy Google.

Ja bym chciała powiedzieć ostatnią rzecz, bo oczywiście reklamować się, płacić możecie na konkretne frazy, ale część firm robi to również na konkretne nazwy własne marki. Czyli wracając na przykład do BLACKROLL, my moglibyśmy się pozycjonować na słowo BLACKROLL i jednocześnie być na topie wyszukiwarki. Albo na Fizjo4life i być na topie wyszukiwarki. I generalnie moglibyśmy się zastanowić: ale po co mi to? Czy ludzie będą wpisywać w Google konkretnie BLACKROLL, czy nie? I teraz chciałabym zdywersyfikować ten wywód na Fizjo4life i na BLACKROLL, ponieważ ze względu na to, że Fizjo4life jest swoim studiem, które działa jako indywidualna rzecz, nie mamy żadnej franczyzy ani żadnych innych rzeczy, raczej ta nazwa też nie jest czymś, czym mógłby się ktoś inny posłużyć.

Jesteśmy mniejszym biznesem na poziomie tylko i wyłącznie Warszawy, więc konkurencja powiedzmy, że jest tylko i wyłącznie w Warszawie.

Aczkolwiek może się zdarzyć tak, że na przykład ktoś, kto wie, że ty masz gabinet albo studio treningowe, które jest bardzo popularne w danej okolicy, może pozycjonować się na nazwę Twojej marki.

Będzie pierwsze.

I niestety zgodnie z prawem.

Prawie zgodnie z prawem, da się to wykluczyć na poziomie Google, ale tylko większe firmy mogą to zrobić, albo takie, które mają Partnerów Google Czyli firmy, które mogą was obsługiwać, są Partnerem Google, mogą zażądać wykluczenie takiej reklamy, bo ona się pod danym brandem wkleja.

Możecie być też tak zwanymi szczwanymi lisami i na przykład spozycjonować się na czyjąś frazę, jeżeli obok was jest bardzo duże centrum rehabilitacji. Ale patrząc na poziomie BLACKROLL, gdzie BLACKROLL jest zarówno marką, którą używają inni trenerzy, mogą opisywać to na swoich stronach, że są trenerami BLACKROLL. Są też nasi partnerzy, którzy sprzedają. Pamiętajcie, możecie też pozycjonować się na czyjeś frazy, albo na czyjeś frazy w sensie nazwy własnej, ale to zależy. I tym oto pozytywnym akcentem będziemy kończyć część oficjalną. Otwieramy teraz case study.

Case study mam przygotowane, ale to muszę je włączyć.

To teraz uwaga, ze względu na to, że mówimy o pozycjonowaniu się na konkretne lokalizacje, wymyśliłam taką rzecz. Ja piszę teraz na kartce obok mnie miejscowość. I teraz każdy z was z osób oglądających nas wpisuje w komentarzach miasto, z którego teraz nas słucha. Bardzo szybko to robicie, wszyscy.

A były tam ostatnio mistrzostwa Polski pewnej dyscypliny.

I słuchajcie, za chwileczkę sprawdzimy na Google, albo wy sobie sprawdzicie i podacie, kto wygrał. Miejscowość, która będzie kilometrowo znajdowała się najbliżej miejscowości, którą ja zapisałam na kartce, uwaga, wygra. Śrem! Zobaczcie, kto jest najbliżej i ta osoba wygrała dzisiaj z nami godzinną, darmową konsultację w temacie, który sobie wybierze. I chyba będzie to Agata!

To my w tym momencie zakończymy podcast i jeszcze wam pokażemy kilka rzeczy na live już prywatnym. A więc do zobaczenia i widzimy się w kolejnym odcinku z serii Zdrowy Biznes. A byli z wami…

Karolina.

… i Michał.

Dachowscy.

Do zobaczenia!

KONIEC