#018 Jak napisać CV, czyli 6 błędów których nie należy popełnić

Zdrowy Biznes - Okładka podcastu
 Spreaker
Podcasts
 Google
Podcasts
 Apple
Podcasts
 Spotify
Podcasts

Opis tego podcastu:

CV jest Twoją wizytówką zawodową i pierwszym kontaktem z naszym potencjalnym pracodawcą. Pierwsze wrażenie jest bardzo ważne, a konkurencja w branży zdrowotnej i fitness jest bardzo duża. Dowiedz się jak dobrze napisać CV i jakich błędów należy unikać.

Curriculum vitae, resume, czyli krótko mówiąc, CV. To od niego zależy nasza przyszłość zawodowa. Dobre CV jest kluczem do znalezienia wymarzonej pracy. Stworzenie takiego CV to nie lada wyczyn. Należy zwrócić uwagę na najmniejszy szczegół, by wypaść jak najlepiej. Wspólnie przebrniemy przez CV krok po kroku. Szczegółowo i merytorycznie, pokażemy jak stworzyć dobre CV, by otworzyć sobie ścieżki do kariery zawodowej.

CV dostarczyć osobiście, czy może droga mailową?

Niektórzy twierdzą, że dużo lepszym wyborem przekazania CV dla potencjalnego pracodawcy jest dostarczenie go osobiście. Chcemy wybić Was z takiego przekonania. To prawda, niektórzy pracodawcy mogą to docenić. Jednak dla większości to wszystko jedno. Co więcej, takie osobiste doręczenie swojego CV może okazać się dużą wpadką. Może się zdarzyć tak, że nasz pracodawca od razu będzie chciał nas wziąć na rozmowę kwalifikacyjną i sprawdzić nasze terapeutyczne umiejętności. Stres i brak przygotowania może spowodować, że wypadniemy tragicznie jako terapeuci i nasze szanse dostania pracy będą znikome. Wysyłając CV mailem do pierwszego spotkania z rekruterem możemy się przygotować. Jest to dużo bardziej komfortowa sytuacja, zwłaszcza gdy jesteśmy początkującymi terapeutami lub trenerami i nie mamy dużego doświadczenia.

Nazwa i format (rozszerzenie) pliku

Zdecydowaliśmy, że wysłanie CV mailem jest bezpieczniejszym rozwiązaniem. Jednak tutaj też możemy popełnić gafę. Większość CV jest na starcie odrzucona z powodu złej nazwy pliku. Nazwa pliku powinna od razu mówić pracodawcy, że jest to Twoje CV. Nie należy wysyłać plików z przypadkowo stworzoną nazwą, z numerami, datą i innymi niepotrzebnymi słowami. Jest to po prostu mało profesjonalne. Wystarczy, że w nazwie znajdzie się imię, nazwisko i słowo CV. Według nas najlepszym wariantem zapisywania plików z CV jest następujący sposób – CV_Imię Nazwisko.

Ważną rzeczą jest też odpowiednie zapisanie pliku z CV. Nie możemy zapisywać takiego pliku w programie Word, Excel, Power Point, czy Photo Shop. Do tego służy tylko i wyłącznie plik PDF, generowany programem Adobe Reader. Taki zapis daje gwarancję, że dany dokument nam się nie rozjedzie, nie po przestawia, czyli nie straci swojej wartości i pierwotnego wyglądu.

Zdjęcie w CV

Idąc dalej. Otwierając dobrze zatytułowany plik pdf, pierwszą rzeczą, która przykuwa uwagę jest zdjęcie. Niektórzy twierdzą, że zdjęcie nie jest obowiązkowym elementem CV. My uważamy, że zdjęcie powinno się tam znaleźć. CV bez zdjęcia może sugerować potencjalnemu pracodawcy, że wstydzisz się swojego zdjęcia i możesz coś ukrywać. Pracodawcy nie chcą zatrudniać kogoś w ciemno, a biorąc osobę na dane stanowisko, biorą ją razem z jej wizerunkiem. Owszem, w niektórym branżach wygląd schodzi na dalszy plan. Na przykład w call center, gdzie praca polega na rozmowie przez telefon, większe znaczenie ma ton głosu i tempo mówienia. W branżach oferujących usługi zdrowotne, terapeuci, trenerzy personalni, instruktorzy pracują z pacjentem jeden na jeden, więc prezencja i wizerunek jest bardzo ważny. Oczywiście nikt nie ocenia nikogo pod względem metryki, wagi, czy wyglądu. Chodzi tutaj o podejście do rekrutera. Należy zaznaczyć, że nie każde zdjęcie nadaje się do CV. Na pewno nie jest to miejsce na zdjęcie z wakacji, imprezy, czy zdjęcie z paszportu lub dowodu osobistego. W CV powinno znaleźć się aktualne zdjęcie, skupiające się głównie na twarzy. Powinno być ono wykonane na neutralnym tle, w stroju, w którym na co dzień pracujesz. Pamiętajmy o uśmiechu, ponieważ to on przykuwa największa uwagę.

Dane kontaktowe w CV

Oczywiste jest to, że w danych kontaktowych podajemy nasze imię i nazwisko, miejsce OBECNEGO zamieszania, numer telefonu oraz maila kontaktowego. Najwięcej błędów popełnianych jest z mailem. Mail, który podajecie w danych kontaktowych w CV, może dużo o Was powiedzieć potencjalnemu pracodawcy. Maile z dziwnymi wyrazami przed i po @ nie wchodzą w grę. Pracodawca, widząc maila typu fajnakasia@interia.pl, janek.kowalski@buziaczek.pl lub kubaa123456@wp.pl nie weźmie na poważnie złożoną przez Was aplikację. Mail ma być profesjonalny. Załóżcie maila, który będzie służył do celów zawodowych i będzie zawierał Wasze imię i nazwisko np. jankowalski@gmail.com. To proste, zajmuje chwilę, a znacznie zwiększa szanse na znalezienie dobrej pracy.

Kolejną kwestią jest podanie daty urodzenia. Jedni szukają osób bardziej doświadczonych, drudzy mniej. Nie chodzi nam o wiek i absolutnie nie dyskryminujemy osób starszych ani nie bagatelizujemy osób młodych. Rekruter, mając przed sobą CV, a w nim Wasze doświadczenie i wykształcenie, zwraca uwagę na czas, w którym ten dorobek osiągnęliście. 

Rozmieszczenie treści w CV

Utarło się, że ludzie mają tendencje czytania od lewej do prawej. W taki też sposób powinien być rozmieszczony tekst w CV. Inne rozmieszczenie treści budzi chaos, zniechęcając naszego rekrutera do szukania potrzebnych dla niego informacji. Wszelkie rozbieżności tekstowe i stylistyczne mogą świadczyć o Waszej organizacji w życiu osobistym. Uwierzcie nam dla potencjalnego pracodawcy ma to ogromne znaczenie. Bo jeśli nie zauważasz drobnych mankamentów w tekście to na polu zawodowym, też ich możesz nie widzieć.

Ważna jest spójność dokumentu, zachowanie jednakowej interlinii, akapitów, wcięć itd. CV dzięki temu będzie estetyczne i czytelne.

Doświadczenie zawodowe w CV

Przede wszystkim doświadczenie powinno być rozpisane chronologicznie. Na górze znajdują się zawsze najświeższe informacje. Pracodawcę najbardziej interesują dwie rzeczy, gdzie teraz pracujesz i jak długo tu pracujesz. Bardzo dużo miejsc zatrudnienia, może wysyłać rekruterowi sygnał, że jest coś z wami nie tak. Nie musisz wpisywać wszystkich swoich miejsc pracy, zwłaszcza takich, które nie mają nic wspólnego z pracą fizjoterapeuty lub trenera. Jeżeli starasz się o pracę w przychodni rehabilitacyjnej jako fizjoterapeuta, to informacja o tym, że na studiach pracowałeś jako dostawca pizzy nie będzie totalnie nikogo obchodzić. Co innego, jeśli jakieś doświadczenie może być duży atutem. Na przykład, jeśli grałeś zawodowo przez kilka lat w drużynie sportowej, warto o tym wspomnieć w CV, gdy starasz się o pracę fizjoterapeuty sportowego. Przeanalizuj więc, co warto wpisać w doświadczeniu, a czego nie, by nie robić niepotrzebnego chaosu i przekazać znaczące informacje.

Dodatkowo, przy każdym miejscu zatrudnienia dodaj krótką informację, za co odpowiadałeś w danym miejscu, z jakimi pacjentami pracowałeś, jakimi narzędziami terapeutycznymi się tam posługiwałeś, dzięki temu pracodawca będzie miał już jakąś wiedze na temat Waszych umiejętności i predyspozycji.

Wykształcenie

Zaczniemy od tego, że lepiej jest oddzielić ścieżkę uczelnianą od kursów. Oczywiście, zachowując właściwą chronologię. W przypadku fizjoterapeutów ukończone studia fizjoterapeutyczne są wymagane. Natomiast jeśli chodzi o terapeutę ruchowego, czy trenera personalnego nie ma tutaj uściśleń dotyczących tytułu zawodowego. Atutem będzie skończenie np. AWF-u, ale zdecydowanie najważniejszą informacją dla rekrutera będą ukończone kursy i narzędzia, na których pracujesz. Wymieniając je, pamiętaj, aby przy każdym napisać datę jego ukończenia, liczbę godzin trwania i u kogo był on zrobiony. To jest ważne, ponieważ w tym środowisku wszyscy się znamy i wiemy kto, jak pracuje oraz jaką wiedzę przekazuje kursantom. Potencjalny pracodawca widząc, gdzie został ukończony kurs, ma już jakieś wyobrażenie na temat tego, jakimi technikami lub metodami możesz się posługiwać, będąc absolwentem danego kursu.

Informacja o uczestnictwie na konferencjach, wykładach, webinarach nie koniecznie powinna znajdować się w CV. Z naszego doświadczenia wiemy, że uczestnictwo w tego typu rzeczach nie zawsze ma przełożenie na praktykę. Być i wysłuchać to jedno, a pozyskać jakieś umiejętności to drugie, dlatego lepiej to sobie darować.

Języki obce

Internet jest zalany różnymi programami generującymi CV. Bez względu na to, na jakiej stronie zostało wygenerowane CV mają one wspólną cechę – obrazkowe przedstawianie swoich umiejętności, za czym kryje się kilka kropeczek, w których część z nich jest zamalowana, a część nie. Taki sposób przedstawienia znajomości języka nic pracodawcy nie mówi, co więcej widząc takie CV od razu wie, że korzystaliście  z gotowego szablonu. W przypadku języków obcych najlepiej jest posługiwać się poziomami międzynarodowymi (A1, A2, B1, B2, C1, C2). Jeśli nie posiadacie certyfikatu, potwierdzającego znajomość języka obcego na danym poziomie, po prostu tego nie wpisujcie. W takim przypadku lepiej napisać jest, że Wasza znajomość języka jest na poziomie komunikatywnym. O ile, tak rzeczywiście jest.

Dodatkowe umiejętności

Starając się o pracę na stanowisku fizjoterapeuty lub trenera, chwalenie się takimi umiejętnościami jak prawo jazdy kat. B, C itd. jest zbędne. Owszem, posiadanie prawa jazdy na pewno jest istotne, gdy pracodawca szuka fizjoterapeuty do wizyt domowych. W innej sytuacji nikogo nie będzie obchodzić, czym dojeżdżasz do pracy.

Kolejną często wymienianą umiejętnością jest obsługa komputera i programów Microsoft Word, PowerPoint, Excel itp. Uwierzcie nam większość z nas nie umie tych programów obsługiwać, tym zajmują się specjaliści, których śmieszą osoby mówiące, że posiadają takie umiejętności. To, że umiesz napisać dokument w Wordzie lub zrobić prezentację w Power Poincie nie jest czymś wyjątkowym, to potrafi prawie każdy. Poza tym charakter pracy fizjoterapeuty, czy trenera nie zakłada, że będziesz korzystał z tych programów, więc po prostu nie umieszczaj tego w CV.

Bardzo ważne są za to umiejętności miękkie, które jak najbardziej powinny znaleźć się w CV.

O kilka słów o sobie

W dzisiejszych czasach nie pisze się już listów motywacyjnych. Teraz bardzo często w CV możecie spotkać najczęściej na samej górze zakładkę „O mnie”. Tutaj dobrze jest zawrzeć kilka słów o sobie, przedstawić swoje mocne strony (zwłaszcza te, które są ważne pod kątem pracy fizjoterapeuty/trenera), cel zawodowy i kierunek rozwoju. Takie krótkie bio na samym wstępie CV jest świetną opcją, pozwalającą pracodawcy lepiej nas poznać.

Zainteresowania w CV

Po przejrzeniu wielu CV możemy śmiało powiedzieć, że Polacy są niezwykle oczytanym narodem, wybitnie znającym historię kinematografii. Statystyki nie kłamią większość osób, jako swoje zainteresowania wymienia książkę, film, gotowanie i muzykę. Mało oryginalne i mało prawdopodobne. To, że przeczytasz jedną książkę w miesiącu, obejrzysz w sobotę wieczorem film, ugotujesz samodzielnie makaron, czy słuchasz muzyki w samochodzie, jadąc do pracy nie oznacza, że się tym interesujesz. Tę rubrykę uzupełnij tylko wtedy, jeśli rzeczywiście masz pasję, której poświęcasz dużo swojego czasu lub taką, która w jakiś sposób jest związana z twoim zawodem.

Długość i kolorystyka

Wasze CV powinno zmieścić się na jednej stronie A4. Nie chodzi nam w żadnym wypadku o to, abyście maksymalnie skracali swoje doświadczenie, czy ścieżkę edukacyjną. Sugerując się naszymi wskazówkami, wybierzcie kluczowe informacje, które chcecie przekazać rekrutrowi, aby zmieścić się na jednej stronie, ponieważ pracodawca głównie na niej koncentruje swoją uwagę. Może być też tak, że drukując wasze CV, reszta kartek po prostu się zawieruszy, a to oznacza, że pracodawca nie otrzyma kompletnego dokumentu.

Wasze CV ma być przede wszystkim przejrzyste. Potencjalnego pracodawcy nie będzie obchodziła kolorystyka, a to co masz w nim zawarte, dlatego CV powinno być przejrzyste i czytelne. Zanim wyślesz swoje CV do rekrutera pokaż je kilku znajomym. Niech je ocenią, powiedzą co przykuło ich uwagę, jakie informacje z niego wychwytały i co w nim ewentualnie można byłoby zmienić.

Transkrypcja podcastu:

Michał Dachowski: Witamy was serdecznie w kolejnym odcinku podcastu Zdrowy Biznes. Dzisiaj zupełnie inaczej, dlatego że z domowego anturażu. A witają was…

Karolina Dachowska: Karolina.

I Michał.

Dachowscy.

I też zupełnie inaczej, ponieważ może pierwszy raz będziemy rozmawiać o czymś, co dotyczy nie tylko, albo dotyczy mniej właścicieli, a bardziej osób, które chcą gdzieś pracować i o jakąś pracę się starają.

Rozmawiamy o aplikowaniu, a w konsekwencji będziemy tutaj bardziej szczegółowo brać pod uwagę aplikację i cały proces aplikacji, o tak zwanym Świętym Graalu, papierku, dokumencie, który każdy z nas powinien gdzieś tam mieć, czyli CV, czyli Curriculum Vitae, po angielsku można powiedzieć Resume. Tutaj tych nazw jest bardzo dużo, jednak mimo wszystko jest to popularne CV.

Czyli to wszystko co masz zamieścić, jeżeli chcesz wysłać do kogoś swoje osiągnięcia i nie tylko, ale co ma być, to za chwilę wam opowiemy. Wysyłamy je wtedy kiedy chcemy aplikować na jakieś stanowisko.  Wysyłanie samego CV jest mega ważne, bo według prawa, tu taka mała anegdotka, inna osoba w sprawie pracy nie może się z wami skontaktować dopóki tego CV nie ma na stole, bo tam jest taka zgoda, którą już wszyscy zamieszczają, rzadko się zdarza by ktoś nie zamieścił, czyli zgoda na temat oddzwonienia nazwijmy to, czy odesłania maila.

To znaczy przetwarzanie danych osobowych zgodnie z RODO, w celu umówienia kontaktu, nawiązania relacji związanej z zaproszeniem danej osoby na rozmowę kwalifikacyjną. Na początek skąd w ogóle ten pomysł nagrania odcinka o CV. Ja musze chyba powtórzyć to, co już pisałam na naszych social mediach w tym tygodniu, czyli to, że my przez ostatnie lata prowadzenia Fizjo4life, ale nie tylko, prowadzenia również struktur naszej dystrybucji polskiej w Nekro Lab, spotkaliśmy, albo dostaliśmy, przeczytaliśmy i widzieliśmy na własne oczy  chyba setki CV.

I też setki było różnych sytuacji związanych z na przykład różnymi zainteresowaniami dziwnymi albo sformułowaniami, które w tym CV się pojawiały, ale o tym dzisiaj nie będziemy mówić.

W ogóle te CV przychodziły bardzo różnorodne, od bardzo kreatywnych do bardzo prostych, co też dzisiaj będziemy wam tłumaczyli, jak to wygląda. I to, co my chcemy podkreślić w tym odcinku to jest to, że ten odcinek nie będzie bazował na wzorcach, na szablonach, które możecie gdzieś spotkać w Internecie.

Dlaczego? Większość wzorców, które istnieją są to wzorce do korporacji. Są to wzorce nie dla trenerów i nie dla fizjoterapeutów, tylko do wielkich korporacji, wielkich fabryk, wielkich rekruterów.

Chcemy wam powiedzieć co potencjalny pracodawca, taki jakim jesteśmy my, czyli właściciel studia rehabilitacji i zdrowego ciała, na co może zwracać uwagę i przede wszystkim co nas głównie zraża w niektórych CV, co przykuwa naszą uwagę, co decyduje o tym, że my daną osobę chcielibyśmy zaprosić na rozmowę kwalifikacyjną, oczywiście w ramach naszej branży. I ja osobiście też się śmieję, bo my z Michałem jesteśmy w tak zwanym nieustającym procesie rekrutacyjnym na wiele stanowisk naraz. Teraz oficjalnie otwarte są trzy, ale nie fizjoterapeutyczne. Z fizjoterapeutycznymi jest tak, że my  nigdy nie ogłaszamy i nie zamykamy, ono cały czas jest. Słuchajcie, to jest bardzo ciekawa rzecz. We wczorajszym podcaście, który nagrywałam, Tomek Garbacewicz, którego byłam gościem,  zadał mi pytanie, jak to się stało, że do Fizjo4life zaczęły napływać te CV, czy my zaczęliśmy to gdzieś ogłaszać. I powiem wam, że faktycznie wielu młodych, ambitnych specjalistów, fizjoterapeutów, czy trenerów, wykazuje się taką bardzo dużą odwagą, ryzykiem, bo po prostu bez żadnego zaproszenia nam te CV wysyła.

A nawet przynosi osobiście, co dla mnie nie ma żadnego znaczenia, czy dostanę ją mailowo, czy dostanę na poziomie recepcji świstek kartki.

Nawet bym zaznaczyła, że jest większa szansa, że się nie zgubi na mailu niż, że się nie zgubi w drodze z recepcji do biura.

Tak, musicie to wiedzieć, że złożenie tego na recepcji w każdym takim większym miejscu jak nasze, może generować problem dostarczenia do odpowiedniej osoby, przepadnie gdzieś w trakcie. Weźcie to pod uwagę. A jeden pan mocno się  naciął kiedyś. Miałem bardzo dobry humor. Przyniósł CV, to wziąłem go od razu na warsztat. Chciał pracować, to zaraz go wziąłem. Ja byłem pacjentem, on był moim terapeutą. Ciężko mu było, lekko się na zestresował. Sytuacja niecodzienna, ale chciał pracować.

Mogłoby się wydawać, że ten gest, że my się pofatygujemy do jakiegoś miejsca pracy będzie takim hołdem, złożeniem szacunku, który zostanie lepiej zauważony przez potencjalnego pracodawcę, jak sami możecie zobaczyć, nie zawsze się tak dzieje. Oczywiście mogą być pozytywne tego aspekty, ale w naszym przypadku widzimy wiele tego zagrożeń.

To był taki długi wstęp. Zacznijmy od  mięsa, choć już kilka mieliście naprawdę fajnych i kluczowych rad do tego, co z tym CV zrobić.

Daliśmy wam zadanie, żeby osoby chętne powysyłały nam te CV. Ja troszeczkę, oczywiście nikogo tutaj nie atakując, ale jesteśmy społecznością interaktywną, liczyliśmy na troszkę więcej tych CV, żeby je przeanalizować. I tak właśnie nie jestem pewna, czy tu jakaś obawa. Oczywiście wszystko by się odbywało anonimowo, jeżeli ktoś sobie totalnie nie życzy, żeby pokazywać. Słuchajcie, to jest dla was i na przyszłość, jeżeli będziemy mieli takie projekty, naprawdę bierzcie w nich udział, bo my nikogo nie chcemy karcić, nóż widelec cię pochwalimy, a masz tak naprawdę od razu gotową poradę do wdrożenia do swojego życia zawodowego, więc myślę warto. Teraz dostaliśmy mało tych CV, ale myślę, że i tak są wystarczająco ciekawe, abyśmy mogli je na koniec omówić.

Pierwsza rzecz to nazwa tego pliku. Wysyłamy mailem i załącznik. Tak jest super. I te nazwy waszego CV przeważnie są takie: imię nazwisko wersja final. Po jakiego grzyba ta wersja final albo edit 6.? To jest niepotrzebne, mało profesjonalne. Wystarczające jest to, że będzie tam imię, nazwisko, bez żadnych nawiasów, plusów, minusów, final, description i innych różnych dopisków, które generują jakieś programy, albo wy sami edytując wasze CV, dodając nowe jakieś rzeczy, dodajecie , że to jest wersja final 2018. Za trzy miesiące ona już będzie nie final, więc nie zostawiajcie sobie śmietnika w waszym komputerze i nie zapisujcie wersji nie final, tylko zróbcie, żeby zawsze była final. Imię i nazwisko jest wystarczające do tego co trzeba zrobić.

I taka jeszcze moja rada jako, że jestem gestapo opisywania wszystkich plików, bo musi być porządek i ja bardzo moco zwracam na to uwagę, że też odpowiedni szyk. To co moglibyśmy wam doradzić, jeżeli opisujecie taki plik, który chcecie załączyć w mailu na początek dużymi literami CV, abym jak wiedziałam, co to jest za plik. Następnie nie żadna spacja, nie ciągiem, tylko po prostu podłoga, imię i nazwisko. Pamiętajcie, że w nazwie pliku danie gdzieś spacji generuje to, że ten zapis może się gdzieś rozjechać, gdzieś coś się skompresuje i nie będzie tego widać. Podłoga sprawi, że to będzie jeden ciąg, a jednocześnie da ten oddech na to, żeby osoba czytająca nazwę tego pliku mogła zobaczyć.

Czasami bywa tak, że ludzie sobie magazynują takie pliki i wtedy lepiej zacząć od nazwiska nazwę, bo jak będę chciał znaleźć to będę wiedział kogo.

A ja mam w pliku CV wszystkie osoby i szukam tej osoby, które mnie interesują po nazwisku.

Macie tu  różne wizje, więc czerpcie i myślcie, jak wy byście to zrobili.  Druga rzecz, też bardzo ważne, to w czym ten nasz plik CV zapisać. I tu jest tylko jedna odpowiedź, nie może to być Word, Excel ani żaden Google Sheets, ani PowerPoint, ani Photoshop. Musi być to tylko i wyłącznie plik PDF, dlatego że ten plik się wam albo komuś nigdy nie rozjedzie. W komputerach jeden ma Maca, inny ma Windowsa, to może już generować jeden problem, różne macie fonty wgrane w komputer, różnie to jest widoczne, różne wielkości wydruku, co może generować, że jeżeli zapiszecie to w Wordzie, to komuś się to źle wydrukuje albo się kompletnie rozjedzie, przez co ta osoba nie będzie mogła dobrze odczytać tego co chcieliście tam zawrzeć.

I jak to teraz zrobić to jest taka najbardziej basicowa porada, bo ja sobie zdaję sprawę, że część was nie jest geniuszami komputerów. Jak to zrobić, żeby zapisać plik w PDF? Słuchajcie, bardzo prosto. Klikamy sobie „zapisz jako”, „pliki”, „drukuj”  i „drukuj do PDF”. Wtedy będziemy mieli gwarancję, że on nam się zapisze. I jak poprosi nas o nazwę pliku, wy zapiszecie sobie go w dowolnym dla siebie miejscu na komputerze.

Czyli PDF większość ludzi ma, Adobe – darmowy program, który to odtwarza, a jeżeli nie to sam Windows podpowie, że taki program trzeba ściągnąć, więc 9/10 osób to otworzy, a nie wszyscy mają Worda. Word jest już płatną wersją, więc o tym też pamiętajcie. Nie zmuszajcie rekruterów do kupna programu, który wy używacie.

Czasami może się zdarzyć konserwatywny użytkownik Apple, który stwierdzi, że nie będę używał Worda i będzie sobie eksportował te dokumenty i może mu się to po prostu rozjechać. Więc znowu padłoby pytanie co było pierwsze, jajko czy kura, w kontekście kto ma się do kogo dostosowywać, czy użytkownicy Windowsa do użytkowników Maca, czy na odwrót. To idąc dalej, otwieramy to już dobrze zatytułowane, w dobrym pliku CV i co ukazuje się naszym oczom? Nie będziemy ukrywać, że pierwszą taką rzeczą na którą zwraca się uwagę, to jest zdjęcie.

Wiele osób wam powie na poziomie pracy korporacyjnej, że dzisiaj zdjęcie nie jest obowiązkiem. Uważam, że powinno być. Uważam, że jeżeli wstydzisz się swojego zdjęcia to coś jest nie tak. Raczej większość osób jest narcystyczna i raczej się lubi na zdjęciach.

Umówmy się, to nie jest The Voice of Poland, gdzie ja mam brać w ciemno. Biorąc osobę na dane stanowisko, biorę ją  razem z jej wizerunkiem. To nie jest też osoba, która będzie pracowała w Call center, gdzie ważne są jej umiejętności przede wszystkim wokalne do tego, aby odbierać telefony i połączenia. Jest to osoba w branży fitness, w branże trening, we wszystkich tutaj naszych zdrowych usługach, osoba, która pracuje jeden na jeden z pacjentem. 

Co wcale nie eliminuje załóżmy osób grubych. Załóżmy, że zajęcia dla osób grubych fajnie jak prowadzi osoba gruba.

Tak. Właśnie ja do tego chciałam zmierzać. To nie chodzi o to, że my nagle powiemy „daj zdjęcie” i będziemy oceniać wygląd. My nie oceniamy wyglądu, bo mamy bardzo dużo szacunku do każdej osoby, niezależnie od koloru skóry, niezależnie od pochodzenia, niezależnie od wagi i metryki, czy to jest osoba młoda, czy to jest osoba starsza, ale ja chcę wiedzieć kogo potencjalnie będę zatrudniać. Chcę widzieć jego prezencję, jego energię.

Podejście do sprawy. Mi zdarzyło się dostać CV ze zdjęciem z nart, w goglach. Fajnie, ze byłeś na nartach, bardzo się cieszę, ale nie widzę twoich oczu.

Tak jak Michał powiedział, umieszczenie odpowiedniego zdjęcia świadczy o jakimś poziomie podejścia tej osoby do potencjalnego swojego rekrutera czy przyszłego pracodawcy. I z całym szacunkiem, jeżeli ja otrzymuję  CV gdzie na stanowisko trenerki aplikuje mi dziewczyna, która owszem super jest zawodniczką bikini fitness, ale wkleja mi to zdjęcie swoje jako główne na CV i jest to zdjęci w bardzo mocnym negliżu, to ja bym się zastanowiła czy to jest do końca to o co mi chodziło, bo ona nie będzie u mnie prowadzić tej sylwetki. Rozumiem, że ktoś może się pochwalić swoimi osiągnięciami. Natomiast zdjęcie w CV nie jest obszarem, w którym powinniśmy się chwalić tymi zdjęciami. Tam powinno być zdjęcie, które powinno pokazywać w warunkach naturalnych, głównie powinien być fokus ma twarz, czyli jak ja wyglądam na co dzień. Nie może to być też zbyt sztywne zdjęcie, w szczególności jeżeli ktoś jest przyszłym fizjoterapeutą, czy trenerem, gdzie aplikuje pod krawatem, bo nie będzie pracował pod krawatem. Nie może to być też zdjęcie z imprezy, z kolegami, wycięte z Facebooka.

Co najważniejsze, może to zdjęcie być wycięte, ale ja dostałem takie zdjęcie, że od razu widać, że to jest skan. Dzisiaj naprawdę podłączenie aparatu do komputera nie jest niczym trudnym.

Michał, ale o czym my mówimy. Zdjęcie się skanuje do JPG i przecięcie tego zdjęcia w narzędziu wycinanka to jest po prostu banał. Nie zmienia to faktu, że nawet jak ktoś nie potrafi tego zaaplikować, to po prostu niech przytnie te krawędzie. No, bo właśnie sobie patrzymy na takie CV, gdzie widać to podświetlenie i czarną ramkę, bo ktoś sobie zeskanował zdjęcie.

Plus jeżeli zdjęcie to wiem, że robiliście, bo sam robiłem zdjęcie do dowodu, albo do paszportu, to nie może być to zdjęcie. Powiedzmy tak, bo to jest bardzo ważne, ono nie jest złe z reguły to zdjęcie, ale robi minusa. My sobie oceniamy to CV i to nie jest tak, że ja tej osoby nie wezmę, bo ma zdjęcie wycięte, ale to jest taki minus. Już wiem, że będę miał z taką osobą trochę więcej pracy.

Jakie to zdjęcie powinno być, żeby nas do siebie zachęciło? Dla mnie przede wszystkim ważne jest to, żeby to była osoba uśmiechnięta.

Z pozytywną energią, o to chodzi. To nie chodzi też o to, żebyście pokazywali zęby.

Chodzi o to, żeby biła taka pozytywna energia, taka generalnie siła, coś co sprawi, że ja będę chciała z tą osobą porozmawiać, coś co sprawi, że ja będę chciała z nią zbudować relację. Na pewno nie może być to zdjęcie, gdzie będziemy mieli zawinięte ręce, bo to buduje pozycję zamkniętą. Ewentualnie szukamy zdjęcia, które nie będzie pokazywało ułożenia rąk, albo będziemy szukali takich pozycji nie na amerykańskiego biznesmena, ale jeżeli jesteś trenerem zakręć sobie takie skrzydełka, boczki, coś w tym stylu. Natomiast mi by się podobało zdjęcie, które będzie na neutralnym tle. To nie musi być biała mata, ale jakieś neutralne tło, w takim stroju do pracy, w którym na co dzień pracujesz i z uśmiechniętą twarzą.

Chyba ostatnie o zdjęciu. Raczej aktualne. Nie takie sprzed sześciu, siedmiu lat, gdy wasza twarz była zupełnie inna, mieliście inne kolor włosów, to szczególnie panie, albo zupełnie inną fryzurę. Czasami się zaskoczyłem, że przychodzi zupełnie inna osoba niż ta, która jest na zdjęciu.

Chyba największym szokiem było jak rekrutowaliśmy na inne stanowisko w BLACKROLLU i przyszła do nas osoba plus 30 kilo. I tu nie chodzi o to, że my kogokolwiek dyskwalifikujmy. Tylko spodziewamy się kogoś zupełnie innego niż ktoś, kto przyszedł do nas na rozmowę. Jeżeli ktoś wysyła mi trzy dni wcześniej CV, od razu dostaję kontakt, a przychodzi zupełnie inna osoba, to we mnie jest coś takiego, że on chciał mnie oszukać, coś ukryć  chciał. Czyli czegoś się wstydzi, jego pewność siebie jest dużo mniejsza. Znowu podkreślamy, waga nie dyskwalifikuje, ale chcemy dostać pełny obraz osoby.

Masz kolczyk w uchu, super, miej ten kolczyk w uchu, to jesteś ty. Masz tatuaż na twarzy, nie retuszuj tych tatuaży. Masz wyglądać tak, jak wyglądasz naprawdę. Są firmy, które to spokojnie wezmą. Są takie, które nie wezmą, ale to musisz się z tym liczyć. Jak robisz tatuaż czy piercing to tak chciałeś się wyrazić. Masz kolczyk w uchu, to jest twoja wizja świata. I chcesz pracować w firmie, która tą wizję też będzie akceptować.

I to samo tyczy się makijażu. Jeżeli ja gdzieś widzę na zdjęciu osobę, która nie jest umalowana, a na co dzień chodzi bardzo mocno umalowana, to też jest w jakiś sposób kreowanie swojego wizerunku. Dalej, dane kontaktowe. Imię i nazwisko ma się pojawić. Czy pisać małymi czy dużymi, nie ma znaczenia. Najważniejsze, żeby ten font był później spójny z całą resztą, ale do tego też przejdziemy.

Teraz e-mail. To nie może być @buziaczek.pl. Nawet moim zdaniem dzisiaj słabo wygląda interia.pl, wp.pl.

To nie chodzi o to, że my chcemy, żeby każdy miał swoją domenę i pocztę. Nie musi to być gmail, choć gmail  jest  najbardziej popularny, ale nie może to być na pewno randka.pl. Gdzie masz tą pocztę, to też już nie ma takiego dużego znaczenia. Najważniejsze co masz na początku tego swojego nicku pocztowego. I jeżeli ja widzę imię i nazwisko to wiem, że ta osoba jest w miarę poważna. Jeżeli ktoś do mnie wysyła Kuba814256, albo Słodka Kasia3, to ja się w tym momencie zastanawiam kto szanuje kogo i czy, aby na pewno ja mam potem komfort wpisywania tego maila w mój adres mailowy i wysyłania na ten adres mailowy zaproszenia na rozmowę, słabo. Więc ten e-mail jest naprawdę ważny i jeżeli macie takie swoje adresy mailowe, które są bardziej prywatne, to naprawdę powinniście w celach zawodowych,  w celach aplikacji na jakieś stanowisko założyć taki mail neutralny, który będzie imieniem i nazwiskiem i na jakiejś znowu neutralnej poczcie. I nie będziemy ukrywać, że ten gmail jest po prostu najbardziej popularny, aczkolwiek to nie jest obowiązek. Może też być Hotmail,  o2, zdarza się tego troszeczkę więcej, ale słuchajcie najważniejszy jest ten przedrostek imię i nazwisko.

–      Co jeszcze jest ważne, to data urodzenia, ale tutaj pamiętajcie, że niekoniecznie trzeba podawać miesiąc, ale rocznik bym podał. Jedne osoby szukają osób doświadczonych, drugie już niedoświadczonych, więc jest to dość ważne. Powinniście to zawrzeć w waszym CV.

Tak, bo niektóre szkoły znowu powiedzą, że wiek nie ma znaczenia i nie możemy dyskwalifikować osób starszych, bądź zbyt młodych, ale dla mnie na przykład jest to bardzo ważne, gdy ja mogę później spojrzeć na dorobek, doświadczenie plus wykształcenie, w jakim czasie ta osoba to osiągnęła, w jakim czasie ta osoba to osiągnęła, to dla mnie ma to bardzo duże znaczenie. Ja mogę zobaczyć, że on jest młody, ale bardzo ambitny, był już na takiej ilości szkoleń. Albo na przykład jeżeli jest osobą starszą, że miał tego za mało. I tak samo to może pójść w tym kierunku, że dla mnie w danym wieku zbyt częsta zmiana miejsc pracy, co też łatwo wyczytać z CV, do czego też przejdziemy później, też może być jakimś aspektem alarmującym, że coś szło nie tak. Ja bym zawsze ten rocznik dawała i to jest po prostu nieukrywanie prawdy, tak samo jak ze zdjęciem. Różne szkoły będą mówiły różnie. My mówimy z naszej perspektywy, ja chcę wiedzieć w jakim wieku jest osoba, która do mnie wysyła CV, co tak naprawdę często można łatwo się domyśleć. Ludzie myślą, że są sprytniejsi niż sprytni, bo jeżeli widzimy datę ukończenia studiów, najczęściej od razu idziemy na studia, w szczególności fizjoterapeutyczne. Nie znam osobiście wielu fizjoterapeutów, którzy idą na te studia w wielu 27 lat, nie zdarza się to. Natomiast  faktycznie jest tak, że można się tego domyśleć, więc nie ukrywajcie tego.

Następną rzeczą, która powinna się zdarzyć w tym ciągu, gdzieś tam obok, to jest miejsce gdzie dzisiaj przebywasz, miejsce obecnego zamieszkania. Miałem kilka takich CV, Kraków, Wrocław i kiedy zadzwoniłem, zapytałem się po co wysyła do mnie pan/pani CV jak mieszka w Krakowie. „No, bo teraz jestem w Warszawie na studiach.” To napisz to. Pamiętajcie, że jeżeli nie macie możliwości rozmowy, nie piszcie wysyłając CV do Warszawy, że mieszkacie w Krakowie. No, bo robicie z siebie głupich.

Tak, ewentualnie w drugą stroną, można napisać, że mieszkam w Krakowie, z dopiskiem, że chcę ewentualnie przenieść się do Warszawy.

No, ale wtedy po co ten Kraków tam?

To wtedy ten Kraków jest niepotrzebny.

W BLACKROLLU dostaliśmy takie CV z dopiskiem „nie ma problemu, żeby mieszkać w Warszawie”. To jest duży problem przeprowadzenie się z miasta do miasta. Nieznajomość Warszawy, cennika i wszystkich rzeczy dookoła generuje  według mnie duży problem. I dalej CV trenersko-fizjoterapeutyczne, co byś chciała dalej usłyszeć?

Później jest ta treść właściwa. Jeśli chodzi o rozmieszczenie CV, to są dwie szkoły. Jedna mówi, że to zdjęcie powinno być po prawej, druga, że po lewej. Generalnie utarło się tak, że ludzie mają łatwość czytania od lewej do prawej, tak jak normalnie mają tekst, więc usilne odwrócenie tego wszystkiego może generować jakieś rozproszenie i jakieś rozkojarzenie. Bardzo ważne w kontekście tego dalszego mięsa, które się pojawi jest spójność fontów. Ja nie chcę widzieć w CV, które otrzymuję, że tam są rozjechane interlinie, że raz jest tak, raz siak, że gdzieś są załóżmy trzy spacje, nie daj Boże pojawiają się błędy ortograficzne, że wielkości są niedociągnięte i  są różne rozbieżności tekstowe, stylistyczne. Dla mnie jako przyszłego pracodawcy umiejętność poruszania się w obszarze Worda jest też jakimś dowodem na organizację w życiu osobistym. Jeżeli ktoś nie widzi jakichś drobnych mankamentów, to na polu zawodowym też ich może nie widzieć. Ja sobie mogę wtedy domniemać, czy on jest taki byle jaki, czy dla niego ta estetyka nie ma znaczenia, gdzie tutaj jest ten problem. Na początek sama organizacja CV też jest bardzo ważna, odpowiednie rozplanowanie tego wszystkiego, ale to też podsumujemy sobie głębiej na koniec. Przechodzimy do mięsa.

To wykształcenie, czy ścieżka zawodowa?

Dla mnie zdecydowanie ważniejsza jest ścieżka zawodowa, doświadczenie.

Dla mnie to nie ma znaczenia, co będzie pierwsze.

Ja jestem ciekawa, gdzie ta osoba w danym miejscu pracuje i jakie są jej te najświeższe doświadczenia. Ja generalnie  bardzo mocno stawiam na to i ja bym tego sobie życzyła. Pierwsze punkty, które powinny się pojawiać, to chronologicznie wstecz, czyli od najświeższego miejsca pracy, na przykład 2018 – aktualnie, 2016 – 2018 i tak sobie schodzimy w dół. To jest bardzo ważne, bo znowu nasza koncentracja i uwaga idzie z góry w dół. Wchodząc w kolejne punkty po prostu czytający traci zaangażowanie, a mi się nie chce gdzieś tam bardzo intensywnie grzebać. Interesuje mnie to, gdzie ta osoba w danym momencie pracuje i jak długo tam pracuje. I wrócę do tego doświadczenia. To też jest bardzo ważne. Wam to się może wydawać mniej istotne z punktu widzenia osoby pracującej u kogoś, bo różne rzeczy mogą mieć miejsce, ale w tym doświadczeniu zawodowym jeżeli ja widzę, że w bardzo krótkim czasie bardzo często te miejsca zatrudnienia się zmieniają, to dla mnie coś jest nie halo.

Można domniemać, że to jest problem osoby, która pracowała, albo pracodawcy, bo to z dwóch stron może wynikać. To można nie dotrzeć i po prostu lepiej zrezygnować niż się męczyć, ale też jest ważne na jakie stanowisko aplikujecie, czyli gdzie wy chcecie dojść. Wtedy na przykład wpisanie w doświadczenie, że byłeś kiedyś fryzjerem, albo sprzątałeś, albo przynosiłeś paczki, jest nie do końca chyba potrzebne i robi tak zwany rozgardiasz. Tego typu informacje, że byłeś kelnerem, czy łowiłeś ryby w Szwecji, jak byłeś na studiach, raczej są nieistotne, a często się pojawiają. Chyba, że wiesz o tym, że to jest twój mega atut. Ja na przykład dostałem pierwszą pracę, dlatego że byłem koszykarzem i wiedziałem, że ta osoba, do której wysyłam też grała w koszykówkę, bo ją wyśledziłem, więc to wpisanie mojego gimnazjum o profilu koszykarskim było celowe, ale było złe, bo normalnie rzecz biorąc tego nie powinienem wpisywać. W tym przypadku jednak było kluczowe.

Ja odnośnie tych posad gdzieś tam z gastro, czy innych mam takie mieszane uczucia i już wam mówię dlaczego. To też zależy na jakie stanowisko dana osoba aplikuje. Jedyny plus mojej wiedzy, że dana osoba była w gastro kelnerką, jest, że ja mogę mieć przypuszczenie, ze ta osoba będzie miała łatwość w kontakcie z klientami, z pacjentami, bo tego wymaga obsługa, bycie kelnerem. To jest bardzo ważna cecha, której my szukamy u osób aplikujących na stanowiska do pracy na recepcji.

Jeżeli pracowałaś w siedmiu miejscach na poziomie kelnera/kelnerki, to wymień jedno. To doświadczenie jest tam niepotrzebne i pisz, nawet można trochę oszukać, że od tej do tej daty. Nikt tego nie zweryfikuje na tym poziomie restauracyjnym.

Prace branżowe to jak najbardziej jesteśmy w stanie zweryfikować, bo umówmy się rynek jest bardzo wąski i  my wszyscy się znamy nawzajem.

Plus nie tylko rok wpisujemy w odkąd – dokąd, ale też miesiąc, bo można zacząć w grudniu, jak i w styczniu, co generuje dość dużą rozbieżność, ile czasu tam rzeczywiście spędziłeś, spędziłaś. Tego typu ilość czasu jaką się pracowało jest bardzo ważna.

Dla mnie jeszcze pod kątem doświadczenia zawodowego to, że gdzieś pracowałeś jest niewystarczającą wiedzą. Ja bym chciała wiedzieć dokładnie w ścieżce zawodowej za co odpowiadałeś, co tam robiłeś, ale znowu krótko. To nie chodzi o to, żeby rozpisać na stronę A4 co tam robiłeś, ale jakimi pacjentami się zajmowałeś, z jakimi przypadkami głównie pracowałeś. Jeżeli ktoś jest fizjoterapeutą, wiadomo w naszych CV bardzo rzadko to jest rozróżnione na fizjoterapeuta manualny a fizjoterapeuta ruchowy. I na przykład ktoś mi powie pracowałem w latach x-y w Fizjo4life. No to co ty tam robiłeś? Ja nie chcę się domyślać. Jako fizjoterapeuta ruchowy pracujący z korekcją wad postawy, na przykład. To też jest bardzo ważne. I to co ja bym dodała, jeżeli masz jakieś szczególne osiągnięcia związane z tym, to warto też tam to wsadzić. To będzie takie bardziej z biznesu, praca nad jakimś projektem, czasami coś się robi, coś się współtworzy. Jeżeli coś współtworzyłeś, czymś się chcesz pochwalić, co wyszło fajnie, to też można umieścić.

Bardzo często młodzi fizjoterapeuci wklejają tutaj praktyki. Po co? Naprawdę wszyscy wiemy, że praktyki się odbyły i są obowiązkowe. Wiemy o tym, że były w szpitalach. Wiemy, że tam naprawdę dużo się nauczyliście. Nie wpisujcie ich, bo to jest niepotrzebne. Lepiej mało wpisać lub nic nie wpisać niż wpisywać praktyki – 960 godzin w Szpitalu Bródnowskim. Naprawdę wiem, jak to się odbywało.

Tym pozytywnym akcentem przechodzimy do kolejnego działu, czyli wykształcenia.

Czyli edukacji, to jest bardzo szeroko rozumiane. Ja bym tutaj oddzielił ścieżkę tak zwaną uczelnianą od kursów, żeby to nie było poplątane, pomieszane.

To zależy przede wszystkim, czy jesteś fizjoterapeutą i jesteś trenerem. No, bo powiedzmy, że u fizjoterapeuty wykształcenie na kierunku fizjoterapeutycznym będzie wymagane. Natomiast jeżeli ktoś aplikuje na stanowisko terapeuty trenera ruchowego, to czy on ukończył ten AWF wiemy, że w dzisiejszych czasach nie jest aż tak ważne. Ważniejsze jest to, co mu dało główne narzędzie pracy. Ja w tym miejscu, z mojej perspektywy pod względem wykształcenia, wyselekcjonowałabym od góry najważniejsze twoje narzędzia pracy, którymi ty pracujesz.

Również chronologicznie.

Chronologicznie mniej więcej też.

Tylko i wyłącznie, bo wtedy wiem ile lat ty tym pracujesz i czy w ogóle w tym pracujesz, czy nie. Jest to ważne i w tym momencie co jest jeszcze kluczowe, bo my się wszyscy znamy pamiętajcie o tym, to trzeba to wpisać w ten sposób: kurs pilaste, ilość godzin i u kogo. To jest obowiązek. Pewne osoby mogą lubić czyjąś pracę, pewne mogą nie lubić, albo filozofię czyjejś pracy, więc to jest mega ważne, żeby wpisywać ilość godzin i u kogo to szkolenie się odbyło. Taping można robić naprawdę u czterech, pięciu osób w Polsce i różnie ci ludzie mówią. To dla mnie ma znaczenie, gdzie ty ten trening skończyłeś.

Dla mnie jest rzeczą absolutnie nie do zaakceptowania , jeżeli ja widzę 2018 – kurs na instruktora fitness. I co ja mam z tym zrobić?

To jest zero informacji do tego, co ty robiłeś. Może to było szkolenie online? Rocznych takich nie ma, wiemy o tym.

Ukończyłem studia. Jakie? Gdzie? Co? Na jakim kierunku? Więc zwiększenie tej informacji na temat twojego wykształcenia o miejsce i przede wszystkim ilość godzin, będzie bardzo ważne, ale zacznijmy od tego, żeby była też pełna nazwa tego kursu, nie jakaś skrócona według nas, wymyślana.

Kurs ma się nazywać tak jak masz napisane w dyplomie, certyfikacie. Tam masz napisane nazwę, ilość godzin, to musi być wypisane, jeżeli to jest w miarę dobre, to powinno być wypisane. To piszemy, datę również, czy trwało miesiąc, czy dwa, w którym roku.  I znowu chronologia, im to jest nowsze, tym wyżej to macie, macie najświeższą wiedzę stamtąd. I tu jest pytanie, czy w tym miejscu, powinniśmy wkładać kongresy i wykłady, webinary, tego typu rzeczy. Czy to w ogóle powinno znaleźć się w CV?

To jest bardzo dobre pytanie, bo oczywiście też zależy od punktu widzenia. Niektóre konferencje, kongresy są oczywiście bardzo wartościowe i czasami warto o nich wspomnieć. My mamy coś takiego w szczególności w branży naszej trenerskiej, że im więcej coś tam się dzieje w tym portfolio, im więcej tych odhaczonych certyfikacików, im więcej tych odhaczonych rzeczy, tym milej to jest widziane. Natomiast my z naszej wiedzy, doświadczenia i z obserwacji wiemy, że uczestnictwo w czymś, nie gwarantuje, że ta wiedza ma przełożenie na praktykę, czyli, że ta osoba pozyskała wiedzę praktyczną. Być i wysłuchać to jest jedno, a pozyskać te umiejętności to jest drugie. Ja osobiście, jeżeli to nie jest jakaś super hiper konferencja, która naprawdę miała duży rozgłos podarowałabym sobie wpisywanie webinarów, bo to jest twoje indywidualne dokształcanie.

Nie wpisujemy tego do CV, chyba, że macie tylko to. Coś w tym CV musi być. Można powiedzieć, że zacząłem od szkoleń, webinarów i teraz będę się rozwijać. Może kogoś zachwyci. Jest pytanie od Oli. „A jak w przypadku freelancingu jak to pokazać, jak to ugryźć?”. Oczywiście wpisać własna praktyka, od daty takiej do takiej, można wpisać własna praktyka z pacjentami ortopedycznymi: 3 godziny dziennie. Wtedy wiemy, że masz trzech pacjentów dziennie i to jest bardzo dobra informacja dla przyszłego pracodawcy, że ty chcesz, że ty się rozwijasz, a może tych pacjentów do niego przeniesiesz.

Jak najbardziej, ja widziałam CV, gdzie było napisane, że od roku x do obecnie w ramach własnej działalności, praca z pacjentami w ramach własnej działalności. Nie ma potrzeby dopisywania w jakim to się miejscu odbywa, bo możesz to robić u kogoś,  możesz gościnnie na jakiejś siłowni. Dla mnie to nie ma znaczenia.

Dla niektórych pracodawców będzie to minus, pamiętajcie o tym, bo może sobie stwierdzić we własnej głowie, że on chce być freelancerem i będzie mi zabierał pacjentów. Mogą być takie myśli w głowie, więc uwaga, żeby dobrze to sobie wytłumaczyć na samym początku współpracy.

Albo takie pytanie, że jeżeli on jest sam sobie panem i freelancerem, to po co on chce przyjść do mnie. Warto od razu swojego pracodawcę poinformować.  Niektórzy uważają, że nie trzeba się tłumaczyć, co ja robię poza godzinami pracy. Ja uważam, że na początku współpracy bardzo fair rozwiązaniem jest po prostu jasne wyznaczenie sobie zasad. Słuchaj chcę pracować u ciebie. U Ciebie jestem dostępny wtedy, wtedy i wtedy, ale chcę żebyś wiedział też, że pracuję w takim miejscu, albo pracuję ze swoimi prywatnymi klientami. Dla mnie ta wiedza jest bardzo ważna, bo ja chcę wiedzieć ewentualnie w jakich miejscach jeszcze opinie na temat mojego współpracownika będą się pojawiały i w jakim kontekście. Jak najbardziej to ma znaczenie, choć wiele osób nie widzi potrzeby, żeby się z tego tłumaczyć. To nie jest tłumaczenie, to jest jasne pokazanie pewnych zasad na samym początku, warunków współpracy. To też jest ważne.

Czy dopisujemy języki? I po co te kropki? Bardzo często widzimy w CV języki. Mam jakieś cztery, pięć kropek, osiem kropek, jedne są zamalowane, drugie są niezamalowane. A co to oznacza?

Generalnie to są wszystkie trendy w CV. Internet jest zalany wzorami. Ja widzę te CV, które są stworzone w tym samym programie, w tym samym szablonie. Wam się może wydawać, że macie super profesjonalne CV, ale jeżeli ja widzę kolejną osobę z tym samym szablonem, bo to jest pierwszy szablon, który wyskakuje w Google, no to ja też swoją opinię na ten temat już mam wyrobioną. Z całym szacunkiem, bo powinniśmy otworzyć Worda i przynajmniej zmienić te kolory, coś tam poprzestawiać, może jakiś font, coś innego. Słuchajcie, naprawdę to ma znaczenie i te wszystkie poziomy wypełniające się, jak mamy te wskaźniki, że jest pełny bak paliwa i to się zbliża do zera, jeżeli tego paliwa ubywa, to tak samo jest z umiejętnościami. To jest taki trend, który mówi, że cyferki dobrze się sprzedają i warto jak najwięcej tych cyferek wsadzać w to CV i właśnie pokazanie w sposób cyferkowy swoich umiejętności takich jak języki, prawo jazdy, czy inne rzeczy.

Języki mają takie oznaczenia jak B1, B2, A1, A2, są to pewne poziomy, które są międzynarodowe. Nie masz certyfikatu takiego, to raczej tego nie określaj, a napisz język komunikatywny. To CV może się dostać w ręce kogoś, kto umie język na takim poziomie jak ty i na takim spotkaniu pierwszym może do ciebie zacząć mówić po angielsku, ty odpowiesz „yyyy” i jest problem.

Czy język jest potrzebny w CV fizjoterapeuty i trenera? Dla mnie jest ważny, ze względu na to, że w szczególności w dużych miastach są również pacjenci, klienci obcojęzyczni. Ja bym chciała wiedzieć, czy jeżeli przyjdzie taka potrzeba, u nas w Fizjo4life jest to trochę inaczej rozwiązane, dlatego warto taką informację dać. Tylko tak, jak Michał powiedział, jeżeli mówisz bardzo dobrze lub dobrze po angielsku to możesz to określić jakimiś cyferkami, ale jeżeli twój poziom jest od 0-5 na poziomie 2 lub 3, to ja bym się cyferkami tym nie chwaliła, bardziej napisałabym na poziomie komunikatywnym, bo nie chcemy się chwalić czymś złym. Oczywiście możecie tutaj powiedzieć, że warto być szczerym, tak jak na przykładzie tego zdjęcia. Tak, ale napisanie, że język jest na poziomie komunikatywnym również jest szczere, a nie pokazuje skali w dolnej jej granicy, co może gdzieś tam na mózg źle oddziaływać. Idąc dalej wystarczy mi informacja, że ktoś prowadzi samochód, kategoria B, C, D nie jest ważna w przypadku fizjoterapeuty czy trenera. Nie będziesz dojeżdżał tirem do pracy. Jeżeli mam usługi mobilne to chciałabym wiedzieć, czy ta osoba będzie w stanie dojechać. Ewentualnie jeszcze na takich trenerskich, w zależności od miejsca na które aplikujecie będzie ważne też, czy macie swój samochód.

I tu bardzo kocham następną rzecz, obsługa komputera. Microsoft Office, World, Excel, PowerPoint. Uwierzcie, że 90% z nas nie umie tego obsługiwać. To, że umiecie pisać w Wordzie to jest jasne, ale to nie jest obsługa Worda. Jeżeli macie Excela i ktoś nie umie robić tabelki przestawnej, albo łączyć ze sobą tabel jakby dookoła i robić wszystkich funkcji, które tam są i wiedzieć po co one tam są i ich używać, to nie piszcie obsługa Excela. Jeśli traficie na kogoś kto zna obsługę Excela to będzie się z was śmiać i moim zdaniem do fizjoterapii Excel jest niepotrzebny. PowerPoint również nie obsługujemy.

Praca fizjoterapeuty nie polega na uzupełnianiu tych wszystkich rzeczy .

A to, że w wieku 25 lat potrafisz pisać w Wordzie, to raczej wszyscy zakładają i to nie jest twój sukces.

Ja uważam, ze to powinniśmy w dzisiejszych czasach uważać za oczywistą oczywistość . W szczególności, ze aplikacja na miejsce trenera, czy fizjoterapeuty nie zakłada, że będziesz wykorzystywał te programy, więc nie dawaj tego tam.

Informacje dodatkowe w CV, uwaga czytam. „Doświadczenie w bezpośrednim kontakcie z pacjentem”. Jakby go nie mieć to trudno by było być fizjoterapeutą. „ Obsługa pacjenta, doświadczenie na stanowisku kierowniczym, dokładność, precyzja, pracowitość, rzetelność, uczciwość, dyspozycyjność, umiejętność motywacji, negocjacji, perswazji, umiejętność pracy w grupie, łatwość nawiązywania kontaktów, determinacja, optymizm, pozytywne podejście, pracowitość”. To czemu ty szukasz pracy? Jak ty jesteś taki świetny i wszystko ci się udaje, to uważam, ze otwieraj własną firmę i działaj. Tu jest za dużo, to chciałem powiedzieć. Czy uważasz, że to jest OK.?

To znaczy dla nas umiejętności miękkie są bardzo ważne, więc gdzieś tam umieszczenie informacji o tym, jakie są twoje mocne strony byłoby mile widziane, ale znowu dopasowane do tego, co ty potencjalnie możesz robić dla pacjenta.

Jeżeli widzę w CV takie coś jak umiejętność negocjacji, a nie widzę w szkoleniach żadnego szkolenia negocjacyjnego, to zastanawiam się, gdzie się tego nauczyłeś.

Czy ja wymagam od fizjoterapeuty negocjacji? Czy to, ze fizjoterapeuta potrafi negocjować jest dla mnie ważne. Jeżeli to by był sprzedawca, jeżeli to by była aplikacja na sprzedawcę, na handlowca to by była bardzo ważna cecha, ale nie tutaj. Te umiejętności miękkie są bardzo ważne i należy je dawać w CV i znowu tutaj płynnie przeskoczymy do dzisiaj trochę już zatraconego tworu jak list motywacyjny, który był przeważnie dołączany, natomiast w dzisiejszych czasach już nie jest. I bardzo często możecie spotkać na topie CV, na pierwszej stronie właśnie takie kilka zdań o sobie, kim ja jestem i tak jak rozmawialiśmy z Michałem przygotowując się do tego odcinka, to dla mnie takie bio, które się znajduje na topie jest doskonałym miejscem do tego właśnie, żeby opisać moje mocne strony, kim ja jestem i do jakiego celu chciałbym dojść, w takich bardzo krótkich, żołnierskich słowach. Żeby to nie była epistoła na pół strony i telenowela na temat mojego życia, tylko takie naprawdę informacje w pigułce, co jest moją mocną stroną i w jakim kierunku chcę się rozwijać. Tak naprawdę ma to za zadanie kupić mnie jak przyszłego pracodawcę. Ja to czytając też na topie, chcę wiedzieć co ta osoba ma w głowie i co ona chce mi powiedzieć. To jest tak, że to co może mi powiedzieć telefonicznie, na rozmowie kwalifikacyjnej, to żeby mi przekazała w takich pisanych słowach, ale jednocześnie rzetelnych, krótkich i żołnierskich. To jest dobre miejsce, żeby tam dać. Czy wypisywać te wszystkie swoje mocne cechy od punktów? Zastanowiłabym się, bo czasami może zdarzyć się tak, że trafisz na takich zakapiorów jak ja i Michał, który będzie chciał zweryfikować, czy ty faktycznie masz umiejętność negocjacji. Podchodźcie do tego rozsądnie. Jeżeli już chcesz dać swoje mocne strony, to tylko te, które są ważne w kontekście pracy fizjoterapeuty i trenera. I tyle chciałam powiedzieć, więc możemy pójść dalej.

Moja ulubiona część każdego CV, czyli zainteresowania.

My z Michałem wtedy w ogóle bierzemy popcorn, Cole i oglądamy film.

Właśnie wszyscy piszą, że interesują się filmem, literaturą, kinem, podróżami i gotowaniem. To jest standard. Wszyscy gotują w Polsce, wszyscy znają na pamięć i wiedzą jak się robi krem brulee albo suflet. Wszyscy to robią brylantowo. Wszyscy znają historię kina i wiedzą w którym roku Jack Nicholson dostał Oscara.

Wracając do tej gastronomii, czasami Magda Gessler próbuje tych restauratorów zagiąć jaka jest historia mozzarelli, albo czegoś innego, a okazuje się, że oni nie mają na ten temat pojęcia.

Podróże, to oni nie pracują, tylko podróżują i są ogólnie podróżnikami i wiedzą na przykład dużo rzeczy o Bałkanach. Muzyka to też jest często, Czyli słucham muzyki jadąc samochodem. Ja też.

Tak całkiem serio, dla mnie to jest rubryka, która powinna być wywalona z CV. W tych zainteresowaniach nie idźcie utartymi szlakami, które mówią wam jakieś szablony w Internecie i wujek Google mówi, że to by było dobrze napisać. My na stole mamy setki tych CV i jeżeli  w kolejnym mamy to samo, to ja w ogóle sobie myślę, że nasz naród jest kulturoznawstwem, wszyscy czytają książki i wszyscy jesteśmy elokwentni. Nie. Jeżeli aplikujesz na stanowisko trenera, fizjoterapeuty to ja jestem ciekawa, czy ty się faktycznie interesujesz ciałem, zdrowiem, że ktoś interesuje się rozwojem osobistym, bo dąży do tego, żeby podnosić swoje kwalifikacje. Ktoś może interesować się anatomią i ja widziałam takie jedno CV, w zainteresowaniach anatomia i to jest dla mnie mile widziane. Czy ktoś chodzi po pracy z psem, czy ktoś po pracy czyta książkę, naprawdę mało mnie to obchodzi. Ja chcę wiedzieć, czy on ma pasje, które będą wspierały jego zawód fizjoterapeuty i trenera.

Wpisz, ze amatorsko uprawiasz koszykówkę, albo, że jakiś sport uprawiasz, albo lubię jeździć w góry, albo biegam maratony. Napiszcie tego typu rzeczy, żeby to było jasne i klarowne. Może uda wam się złapać jakąś nitkę porozumienia z rekruterem, żeby się z nim utożsamić i porozumieć się nie tylko na poziomie bycia dobrym w swoim fachu, ale też tym hobby po pracy. Jeżeli będą miał dwie osoby rzeczywiście bardzo do siebie podobne, a będzie nas łączyła koszykówka, to będzie mi się łatwiej rozmawiało i może to być kluczowe.

Albo w kontekście tego, że uprawiasz jakiś sport na przykład, to może być mile widziane, bo mamy takich pacjentów i twoja znajomość danego sportu będzie wpływała na zwiększenie twoich kwalifikacji, więc to też jest bardzo ważne, ale to też można podpiąć pod to nasze doświadczenie zawodowe, czy na przykład w liście motywacyjnym, że coś takiego robicie, co ułatwia wam pracę.

I tu było pytanie, czy waszym zdaniem pisać, że mam szerokie horyzonty. Ja nie wierzę, że osoby, które piszą film, książka, podróże , gotowanie, tym wszystkim się interesują. To jest nierealne.

Słuchajcie, czy ja mam naprawdę weryfikować, czy ktoś namiętnie czyta literaturę piękną i dziennie połyka dwa tomy, czy ma jedną książkę „Anioły i demony” i czyta ją od dwóch miesięcy? I jedna i druga osoba może powiedzieć, że to robi. Umówmy się każdy z nas gotuje lepiej bądź gorzej, każdy z nas czyta książki, więcej bądź mniej, bardziej fachowe, mniej fachowe. Każdy z nas słucha muzyki.

To się utarło, że w CV piszemy film, książka, gotowanie. To wyłączcie to utarcie i bądźcie oryginalni, bądźcie unikatowi i inni niż cała reszta, to wtedy to wam pomoże.

To jest takie moje pobożne życzenie, żeby zobaczyć w tym CV coś innego niż wszędzie. Uwaga, jeżeli ktoś mi wypisuje w CV dziesięć pozycji to jest dla mnie red alert, bo jeżeli ktoś interesuje się wszystkim, to interesuje się niczym. Nie da się wejść głęboko w coś co musi dzielić między to i to. To znaczy, że on się tym nie interesuje, on to po prostu robi. Więc jeżeli już masz te zainteresowania, naprawdę chcesz napisać, że słuchasz muzyki klasycznej, to wypisz jeszcze dwie lub trzy inne i to jest finto. Przejdźmy do tego, jak długie powinno być to CV.

Ja wam powiem, że ma się zmieścić na jednej stronie A4. To jest taki ideał. Nikt na poziomie rekrutacji nie wydrukuje waszych czterech stron i nie będzie tego czytał i analizował.

Dopuszczalna jest A4 dwustronna. I skąd to się bierze? Oczywiście my nie wymagamy teraz od was tego, żebyście kompresowali swoje doświadczenie, jeżeli jest ono bardzo bogate. Czasami nie da się tego zmieścić na jednej stronie. O co chodzi i z praktycznego punktu widzenia nikt wam tego nie powie, jeżeli nie jesteście rekruterem. Jeżeli mi się to drukuje na dwóch kartkach, a mogę nie mieć zszywacza pod ręką, to te strony się gubią i finalnie uwaga jest skupiona na pierwszej stronie.

Na pierwszej stronie są główne rzeczy. Ta druga strona jest, istnieje, ale nic z nią nie będziemy robić.

Dlatego ważne jest, żeby wszystkie te kluczowe informacje, które ja chcę przekazać przyszłemu rekruterowi, przyszłemu pracodawcy, znajdowały się na pierwszej stronie, więc znowu wielkość czcionki, wielkość fontu też będzie miała znaczenie. To nie może być pisane maczkiem.

Albo jak wielki jest napis CV, bo przeważnie jest większy niż imię i nazwisko. Ja wiem, po co mam tą kartkę i nie muszę mieć CV pisane czcionką 38.

Często się zdarza, że belka CV zajmuje jedną trzecią strony. Dla mnie to jest lekka przesada. To powinno być maksymalnie jedna piąta.

Co jest najważniejsze w CV? Wasz numer telefonu. A mamy takie CV bez numeru telefonu.

Patrząc globalnie, całościowo na CV, to powinno być spójne, powinno być estetyczne. Pamiętajcie też o tym, że kolor oczywiście mile widziany, ale większość osób drukuje to na czarno-biało, w szczególności w większych firmach. My też najczęściej drukujemy to na czarno-biało, bo po co marnować kolor i farbki. Gdzieś tam dużo bardzo kolorów może być nieczytelnych, jeżeli macie jakiś kolor, oczywiście ktoś może chcieć wydrukować to w kolorze, zawsze upewniajcie się tak, żeby w domu to też sobie wydrukować czarno-białe i w kolorowe.

Jeśli zrobicie to na dziwnym tle, jakimś szarym i komuś się wydrukuje to zupełnie inaczej, niż wy tego wymagaliście, może być problem z rozczytaniem, więc naprawdę biały i czarny jest tutaj kluczowy i więcej nie potrzeba. To, że jest na czerwono, to też można cofnąć się do jednego z naszych pierwszych podcastów, czyli namingu, kolory mają znaczenia i to, że wydrukujesz na czerwono, czy zrobiłeś już czerwone CV, to możesz być groźny, albo jesteś atakujący. I ja takiej osoby nie chcę.

Ja jestem fanką tego, żeby CV było przejrzyste, więc tłem powinna być biel. Źle mi się czyta, źle odbieram CV, które są bardzo ciemne, tego jest dużo, ta szata graficzna jest taka przytłaczająca i wszystko jest tam skompresowane. Oczywiście możemy szanować kreatywność niektórych osób. Natomiast naprawdę, wydrukuj sobie to CV w domu, pokaż je kilku znajomym, osobom, rodzinie i po prostu zapytaj  o odczucia. Ta karta to musi być spójna kompozycja, jeżeli tego jest too much, a czasami są takie CV, że patrzysz i  nie chce ci się w to wczytywać, bo się literki zlewają, tekst jest za ciasny, wszystko jest za gęste, to automatycznie sprawia, że te informacje mimo, że są bardzo wartościowe, mają mniejszą szansę dotarcia do osoby, która to czyta.

Niestety rekruter, czy osoba, która to ogląda, to ona tego nie powie nigdy, bo ona tego feedbacku nie będzie za każdym razem robiła. „A wie pan CV ma pan fajne, ale jest za mało przejrzyste.” Tak nikt nie robi, więc nie macie feedbacku.  Rozdajcie je mamie może nie, tacie również, ale koleżance i koledze warto, co z tego rozumie, co  z tego zapamiętał, co tutaj widzi. Zbierzcie feedback różnych, w różnym wieku. Wysyłając CV wiedzcie do kogo go wysyłacie, kto będzie je czytał i poszukajcie tak zwanych spoiw, rzeczy, które mogą się z wami połączyć, bo wiadomo, że szukamy swojego sobowtóra

CV jest naprawdę bardzo ważną rzeczą. Praktyka jest taka, że niektórym zdarzy się, że tych CV wyślą bardzo, bardzo dużo i mało firm je odbierze, tym bardziej je odczyta. Tylko my w Fizjo4life jesteśmy trochę walnięci na tym punkcie, bo my jesteśmy mocno skoncentrowani na nieustannym poszerzaniu i wychwytywaniu perełek, więc my każde CV dokładnie czytamy i nie dyskwalifikujemy osób, jeżeli coś będzie zrobione źle. To też nie jest tak, że wasze Cv musi być igłą, ale robi to lepsze wrażenie, szanujemy. Przede wszystkim daje to lepsze perspektywy na przyszłość i to CV może być też lepiej dostrzeżone. Jak to wygląda w praktyce? My mamy wiele CV, które do nas napływają i są na naszym biurku. Jeżeli któreś CV jest takie przejrzyste, chce mi się na nie patrzeć, to też chętnie do niego wracam, wczytuję się, analizuję tą osobę, niż by leżało CV, które nie będzie mnie zachęcało do tego, żebym ja chciała to dalej czytać. Po prostu nie zainteresuję się dalej tą osobą, mimo że bardzo będę tego chciała, to CV sprawi, że się odechce.

I tym pięknym akcentem możemy część oficjalną zakończyć, tą która będzie na podcaście. Wszystkim z podcastu bardzo dziękujemy iż zachęcamy do bycia na żywo, bo właśnie teraz przejdziemy do analizowania kilku CV względem tego, co powiedzieliśmy przed chwilą, czyli praktyka.

Już w tym odcinku zapowiemy kontynuację tego live, która będzie kolejnym krokiem, czyli tak zwaną rozmową kwalifikacyjną. Jeżeli już ktoś przeczyta to CV, wykona do nas telefon, jak się dobrze przygotować do tej rozmowy. Czego się spodziewać, jeśli wybierasz się na swoją pierwszą rozmowę kwalifikacyjną, jak ona może przebiegać i jak zrobić dobre wrażenie na swoim przyszłym pracodawcy. Koniecznie bądźcie z nami za dwa tygodnie, na pewno też w środę, jak zawsze. I obowiązkowo bądźcie z nami live. Zapisy do tych rozmów jak zawsze są dostępne na naszej stronie internetowej i na naszych mediach społecznościowych, link w bio.

Byliście w podcaście Zdrowy Biznes.

Zdrowy Biznes, to był odcinek o CV, dlatego pamiętajcie dobre CV jest kluczowe. Żegnamy się z wami tym miłym akcentem. Do zobaczenia.

KONIEC