#011 – ROZWÓJ OSOBISTY – 7 sposobów na ruszenie z miejsca

Zdrowy Biznes - Okładka podcastu
 Spreaker
Podcasts
 Google
Podcasts
 Apple
Podcasts
 Spotify
Podcasts

Opis tego podcastu:

W zawodzie fizjoterapeuty i trenera kluczowe jest zdobywanie umiejętności twardych w postaci poszerzania swoich kwalifikacji zawodowych, czyli nabywanie nowych technik rehabilitacyjnych czy treningowych. Jednak nie zawsze to wystarcza. Osobiście znamy wielu świetnych specjalistów, którzy niejednokrotnie pozostają w cieniu innych, nie potrafiąc zbudować swojej wymarzonej kariery. Chcesz ruszyć z miejsca? Poznaj naszych 7 sposobów!

Postaw na swój rozwój osobisty

Sposobów na własny rozwój jest wiele, ale najlepszych i najprostszym jest praca z tym, co już wiemy – to znaczy – rozwijać się możesz za pomocą pisania bloga, prowadzenia SM, dzielenia się swoją wiedzą z innymi, czy prowadzeniem warsztatów tematycznych – kiedy przekazujemy wiedzę dalej, najwięcej się uczymy! A dodatkowo:

  • zyskujemy pewność siebie,
  • wzrasta nasze poczucie wartości i skuteczności w tym co robimy,
  • poprawia się nasza samoakceptacja,
  • efektywność osobista rośnie,
  • mamy więcej motywacji do działania,
  • nawiązujemy lepsze relacje z ludźmi,
  • lepiej radzimy sobie w sytuacjach stresowych.

Stawiając na rozwój osobisty otwierasz przed sobą nowe możliwości, które bezpośrednio wpływają na Twoją świadomość i zapotrzebowanie rynku, które stają się kluczowym narzędziem biznesowym w Twoich rękach!

Pamiętaj – „kto się nie rozwija, ten się cofa” lub jak kto woli „kto się nie rozwija, ten się ZWIJA!”

1. Pracuj nad umiejętnościami miękkimi

Umiejętności miękkie nie mają zadania pokazywać tego, że czegoś się nie wie. Techniki miękkie to jest coś, co tak naprawdę powinno nam pomóc w momencie, kiedy nasza paleta technik twardych jest już naprawdę spora, ponieważ mając wtedy będziesz umiał wytłumaczyć pacjentowi, dlaczego ta technika, mimo że nie jest dla niego komfortowa, będzie dla niego najskuteczniejsza. Mowa ciała, intonacja, głos, sposób rozmowy, powinny być tak wypracowane, aby treści, które przekazujecie były jeszcze lepiej odbierane. Chodzi o to, żebyście umieli dotrzeć do każdego pacjenta. Oczywiście nie chodzi nam o to, żebyście udawali kogoś, kim nie jesteście. Kiedyś Bartek Popiel powiedział, że budowanie marki osobistej – to jest bycie sobą i jest to stwierdzenie trafione w punkt.

2. Zadaj sobie pytanie – Co chcę robić w życiu?

Nie zapominajmy o tym, że rozwój osobisty to jest proces, to nie jest coś, co następuje tu i teraz. Aby dobrze wytyczyć sobie ścieżkę swojego rozwoju osobistego, trzeba odpowiedzieć sobie na bardzo ważne pytanie – Co chcę robić w życiu? Co jest dla mnie ważne? W jakim kierunku chciałbym się rozwijać? Co mógłbym robić za dziesięć lat? Powinieneś mieć przynajmniej jakieś wyobrażenie na ten temat, gdzie siebie widzisz za te kilkanaście lat. Drugą rzeczą jest skonfrontowanie tego ze swoim charakterem – w jakiej formie, w jakim aspekcie pracy bym się widział? Co by było zgodne ze mną? Zastanów się, co będzie sprawiać Ci satysfakcję i dokonaj wyboru, a następnie..

3. Stwórz plan działania

Mając wizję tego, jak ja chcę siebie widzieć, należy sobie stworzyć cele i plan działania. Właśnie tymi celami, a właściwie tym co umożliwi nam realizację tych celów, jest też wytyczenie sobie tych kursów, które przybliżą nas do osiągnięcia tego celu i będą tym planem działania, jako szczebelki rozwoju osobistego.

4. Dobrze wybieraj szkolenia

Polski rynek szkoleniowy jest jednym z najbogatszych jeżeli chodzi o szkolenia. Branża zdrowych usług, w szczególności jeżeli chodzi o fizjoterapeutów, naprawdę jest na bardzo wysokim poziomie Patrząc na różnorodność kursów, ich dostępność i też troszeczkę właśnie to, że zawsze chcemy być krok przed konkurencją, wiele osób wpada w taki wir robienia kursów. Najlepiej nagle, szybko, już, w jednym roku, natychmiast, żeby sobie tylko dopisać do CV. Nie ważne ile masz skończonych kursów, ważne jak bardzo skuteczny jesteś i czy potrafisz posiadanym wachlarzem umiejętności terapeutyczny pomóc swoim pacjentem. Dobrze wybieraj, w jakie kursy chcesz zainwestować. Na początku swojego rozwoju osobistego  szkolenie powinno być jak najbardziej ogólne. Jeżeli idziesz na na szkolenie na temat rehabilitacji kolana to masz problem, ponieważ ilu pacjentów dziennie przyjdzie do Ciebie właśnie z problemem kolana. Musisz wybrać jakąś technikę, czyli jakieś szkolenie, które będzie jak najbardziej ogólne.

5. Ucz się efektywnie

Jeżeli wybrałeś już jakiś kurs. To dobrze by było, żebyś zapamiętał z niego jak najwięcej. Im więcej w trakcie takiego szkolenia sobie zapisujemy, notujemy, tworzymy tzw. wizualnych map, diagramów itp. Tym więcej zostaje z nami, bo my zapamiętujemy też przez pewne skojarzenia. Skoro poświęcili swój czas na dwudniowy kurs, to warto jest się na nim w stu procentach skoncentrować i zrobić notatki, by później nie tracić czas na wertowanie skryptu i szukanie jakichś informacji. 

6. Utrwalaj zdobyte umiejętności

Jak najlepiej utrwalić umiejętności zdobyte ma kursie? Oczywiście praktyką. Najlepiej kończąc szkolenie w niedziele, w poniedziałek już danymi metodami zacząć pracować. Przetworzenie sobie pewnego warsztatu pracy, pewnych ćwiczeń, wybranie tego, co się nam najlepiej sprawdza, w czym się czujemy najlepiej z danej metody, umożliwi nam podjęcie decyzji, w którym kierunku dalej chcemy iść. Co tutaj dla mnie działa, co nie. Nie wszyscy też operują całym wachlarzem danej metody, tylko wybierają sobie kilka tych smaczków, kilka ćwiczeń i tak naprawdę wkomponowują je w to, co do tej pory, robili. Ale do tego jest potrzebny czas i praktyka na możliwość przyswojenia tego i przemielenia.

7. Pozyskuj narzędzia biznesowe

Techniki miękkie, techniki twarde, selekcja kursów, realizacja celów powiedzieliśmy już prawie o wszystkim. Zostały nam jeszcze narzędzia biznesowe. Musicie znaleźć jeszcze czas wolny na pracę poza przyswajaniem tych umiejętności twardych i miękkich – na pozyskiwanie narzędzi biznesowych. Będą one bardzo przeważały nad tym, jak my na tle naszej konkurencji będziemy wypadać. Czy będziesz umiał zareklamować i pokazać, że skończyłeś to szkolenie lub czy rzeczywiście chcesz pokazać, że to szkolenie skończyłeś. Czy umiesz sprzedać klientowi swoje umiejętności zdobyte na danym kursie? Jest takie powiedzenie, że jeśli przez pół roku to szkolenie Ci się nie zwróci, to albo to było złe szkolenie, albo nie użyłeś go dobrze.

Transkrypcja podcastu:

Tematem dzisiejszych rozmów będzie temat, który poruszył nasze środowisko mediów społecznościowych, a mianowicie rozwój osobisty. I jeżeli chodzi o ten temat, będziemy rozmawiali o nim w kontekście wielopłaszczyznowym, bo zarówno tym w sferze osobistej, biznesowej, jak i ścieżki zawodowej. Także na pewno wiele ciekawych tematów dzisiaj będzie przed nami.

Tak jest. Ale też o rozwoju firmy, bo też rozwój osobisty to pewnego rodzaju też rozwój waszej firmy. Więc jak to zrobić, żeby każdy był zadowolony: i Wy, i wasi pracownicy. No bo tak to musi być.

Bo jeżeli mamy rozwój osobisty w przypadku marek osobistych czy firm jednoosobowych, działalności jednoosobowych, to twój rozwój będzie w dużym stopniu dyktował tempo rozwoju i też efektywność rozwoju twojej działalności i najbliższego otaczającego ją grona.

I zawsze osoby, które są na żywo, mogą dołączyć, mogą powiedzieć, mogą zadać pytania, więc zachęcamy Was do tego, żeby być na żywo w Zdrowym Biznesie. Na Facebooku, na YouTube, jak i na Instagramie możecie dołączyć i powiedzieć swoje zdanie. Zadać swoje pytanie. Albo prosić nas o jakąś poradę w tym temacie, o którym dzisiaj mówimy.

A jeżeli jeszcze nie miałeś okazji odsłuchać naszych wcześniejszych podcastów, gorąco Cię do tego zachęcamy, bo czekają na Was super ważne tematy w kontekście prowadzenia swojego biznesu. Zdrowego biznesu, jeżeli jesteś fizjo i trenerem. A tym ostatnim najgorętszym były przede wszystkim problemy związane z odwoływaniem wizyt, a także z logistyką prowadzenia swoich zapisów, czyli jak sprawić, żeby ci nasi pacjenci byli grzeczni i posłuszni.

A dzisiejszy odcinek jest wypasiony, ponieważ mam herbatkę. I to pierwszy raz mam taką dobrą, ciepłą herbatkę.

A kto Ci ją zrobił?

Ty.

To znaczy kto?

Żońcia.

Ja sobie ekskluzywnie też zrobiłam tą herbatkę.

YouTube to widzi, a podcast musi czuć ciepłą herbatkę w gardełku.

Więc jeżeli Wy tej ciepłej herbatki nie macie, to też możecie sobie spauzować, szybko zrobić sobie tą ciepłą herbatkę i zaraz do nas wracać. Na pewno będzie się nas przez prawie najbliższą godzinę troszeczkę lepiej słuchało. Więc moi drodzy, Michał bardzo szybko musi sobie jeszcze nadrobić zaległości związane z uzupełnieniem baterii, co przywiózł właśnie z Katowic, gdzie kręcił aż 2 odcinki Dachowski Pyta. A jeżeli Wy jeszcze tego podcastu nie słuchacie, to na pewno jest to fajne uzupełnienie i wiele ciekawych rozmów z ludźmi z tak zwanej branży. Czyli co oni robili ciekawego w swoim życiu, żeby dojść tam, gdzie są. Michale, czy zgłaszasz gotowość?

Gotowość zgłosiłem.

Możemy wracać do rozmowy.

Tak jest.

No to zaczynając o tym rozwoju osobistym. Czym jest rozwój osobisty? Bo oczywiście można go postrzegać na wiele rodzajów. I swojego czasu było to – i tak naprawdę nadal jest – narzędzie bardzo mocno wykorzystywane przez różnego rodzaju organizacje biznesowe, w szczególności korpo.

To znaczy, dopiero teraz jest, bo kiedyś nie był. Wierzono tylko i wyłącznie w rozwój w firmy na poziomie sprzedaży. A dbanie o swojego pracownika troszkę wymusił na tym rynek. Czyli dbanie o rozwój tego pracownika, o rozwój w ogóle się. Ludzie sami się do tego zmusili, zmusiły ich do tego czasy, jak ich firmy zobaczyły, że to jest fajne i modne. Powstało wtedy wiele osób, których nazywamy dzisiaj kołczami.

Rozwoju osobistego.

Oczywiście.

Ale faktycznie, że obok takich dziedzin jak na przykład mindfulness właśnie różnego rodzaju działy HR, które zajmują się dopieszczaniem pracowników. To dopieszczanie w kontekście kształcenia właśnie umiejętności pracy nad sobą. Bo rozwój osobisty jest to nic innego, jak po prostu umiejętność pracy ze samym sobą i nad samym sobą w kierunku właśnie rozwoju, osiągnięcia sukcesu, satysfakcji, prowadzenia, jak to się mówi, owocnego życia, pełnego niekończących się pasm sukcesów. Jest to takie pojęcie w dzisiejszych czasach, moim zdaniem, bardzo mocno nadinterpretowywane.

Ale na pewno znacie takie przysłowia, albo powiedzenia może bardziej niż przysłowia. Że kto się nie rozwija, ten się cofa.

Albo zwija.

Albo zwija, właśnie chciałem to, mi ukradłaś. Żart. Albo kto się nie rozwija, ten się zwija.

No tak, ale też musimy pamiętać o tym, że rozwój osobisty, tak jak powiedziałam na wstępie, odbywa się nie tylko w aspekcie tych ćwiczeń takich swoich osobistych typu: będę optymistą, z niekończącym się uśmiechem na twarzy.

Dla mnie to w ogóle nie jest rozwój osobisty. Podejście do rozwoju osobistego, że będę dobrze myślał o przyszłości i ten tzw. positive approach i myślenie w pozytywną stronę, że będzie dobrze. To ja bym nie nazwał tego w ogóle rozwojem osobistym. I ten rozwój osobisty wypadałoby podzielić w ogóle na 2 części. Czyli na część tą tzw. umiejętności twardych, czyli takich kierunkowych, gdzie byście się nie rozwijali. To można techniki twarde, czyli te, które są bardziej zawodowymi technikami, rozwijać. I te drugie, które nazywają się jako techniki miękkie, czyli te, które bardziej idą w umiejętności bio-psycho-społeczne.

A ja bym jeszcze dodała w kontekście właśnie naszego tematu branżowego, czyli fizjoterapeutów i trenerów, nawet takie jeszcze podzielenie tego. Tak, jak Michał powiedział, właśnie te umiejętności, powiedzmy, osobiste, na płaszczyźnie naszej zarówno zawodowej, jak i prywatnej – bo nikt nie powiedział, że nie możemy się rozwijać właśnie tutaj w formie na przykład relacji z najbliższymi naszymi osobami, z najbliższym gronem – ale w kontekście właśnie też pracy zawodowej. Na te umiejętności związane stricte z rozwijaniem swoich narzędzi biznesowych. Ale także, tak jak Michał powiedział, kompetencji zawodowych, czyli konkretnie szkolenia się w wybranym przez siebie kierunku.

Tak do właścicieli, możliwości rozwoju czy kierunki, w których może rozwijać się właściciel danej firmy, nie zatrudniający już jakiejś osoby. Bo jakby ja nie zatrudniam tych osób. Do tych obszarów, gdzie musi się coś wiedzieć na temat kierowania zespołem czy motywowaniem innych osób są. Nie musi tego wiedzieć. A zatrudniając kilka osób już, nawet tą jedną, którą chce kierować i mówić jej, w którą stronę ma iść, co ma robić, to musi się uczyć już. Nagle dochodzi, ten rozwój osobisty nagle się bardzo, bardzo rozkrzacza.

Tak, bo wiele osób właśnie skalując swoją działalność, tak naprawdę podejmując decyzję o poszerzeniu swojego zespołu, już nie działając tylko solo, ale zatrudniając ludzi, nagle, z dnia na dzień zaczyna się mierzyć z wieloma trudnymi rzeczami, którymi jest przede wszystkim bycie szefem. I bycie dobrym szefem w dzisiejszych czasach, czyli bycie liderem ciągnącym cały ten wózek wymaga całego wachlarza umiejętności.

Jest taka śmieszna opcja: czy lider właśnie ciągnie, czy pcha? [śmiech]

To zależy, jak na to spojrzeć. I to też zależy od naszego charakteru. Bo faktycznie, rodzą się ludzie, którzy mają tzw. wrodzoną charyzmę i zdolności przywódcze, oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu. To nie ma być ktoś, kto – tak, jak Michał powiedział – z kijem stoi i: do przodu, do przodu, do przodu. Tylko osoba, która swoimi działaniami i swoim przykładem pokaże innym, jak działać. I ja, Michał, musze tutaj to powiedzieć, że najlepszym przykładem tego, o czym ja mówię, jest Michael Jordan. Bo tak jak wiecie i obserwujecie moje social media, wiecie, że ja jestem po prostu zafascynowana cała serią netflixową poświęconą Chicago Bulls. I naprawdę to, co powiedział Michael Jordan, na zawsze zapadło mi w pamięci. On nigdy od swoich współgraczy, kolegów z drużyny nie wymagał od nich tego, czego sam by nie robił, nie wymagał od siebie. I to jest chyba najlepsza definicja lidera w dzisiejszych czasach. Więc jeżeli nie oglądaliście, koniecznie musicie to zobaczyć.

Tak, jest to fajny taki przykład. Tylko że robienie na poziomie treningu czy motywowania drugich osób, to nie zawsze się sprawdzi. Bo niekoniecznie muszę być dobry w czymś, żeby kogoś do tego zmotywować, czy mieć techniki, które będą do tego motywujące. Czy będę umiał powiedzieć, albo dobrze wytłumaczyć, co druga osoba ma zrobić i ona będzie miała poczucie rzeczywiście, że ona zrobiła to sama i dała sobie z tym radę. I jest, będzie na końcu ta taka forma endorfinki, czyli nagrody, że: zrobiłam to, udało się i jest dany sukces, dane zadanie jest wykonane.

Przede wszystkim wytyczanie swoim współpracownikom czy osobom, które zatrudniamy, takich zadań, albo takich celów, które dla nich będą kształcące. Pamiętajcie, że kluczem też dobrego przywództwa jest przydzielanie właściwych zadań dla właściwych osób. I to też jest umiejętność, której musimy się nauczyć. Więc ogólnie mówiąc o tym, przed jakimi wyzwaniami mierzy się właściciel firmy – i w szczególności tutaj nawet jeżeli jesteś właścicielem studia fizjoterapii i innych, czy treningu – naprawdę pod kątem pracy jako szef, jest całe pole rozwoju i mierzenia się z ludzkimi problemami. Bo to jest praca typowo z ludźmi na co dzień. Tak, żeby każdy był zadowolony i przychodził z uśmiechem na twarzy. I zdziwilibyście się, bo zadowolenie ludzi naprawdę w małym stopniu zależy od satysfakcji finansowej, chociaż ona również jest bardzo ważna.

Z dwóch stron trzeba do tego podejść. Czyli finanse też muszą być okej, bo wtedy te twarde techniki będą niezaspokojone. Ale te miękkie opcje działania w firmie i pewnej swobody. Ale też pewnego rygoru. Bo to wszystko musi być wypośrodkowane. Na pewno też jest bardzo ważne i będzie wpływało na samopoczucie danego osobnika w firmie, czy – nieulubione słowo – bycia pracownikiem.

Tak, bycie specjalistą. Ludzie nie lubią być, że tak powiem, zniżani do pewnego gorszego poziomu. I też prowadząc swoją działalność zawsze pamiętajcie o tym, żeby traktować innych tak, jak my byśmy sami chcieli być traktowani. Więc właśnie ta filozofia pracy w zespole, a nie pracy bardziej hierarchicznej, jest bardzo, bardzo ważna. Bo tak naprawdę każdy działa jako kolektyw. I tylko i wyłącznie od umiejętności zarządzania swoim zespołem szefa, będzie przełożenie na sukces, który dana marka, dana firma, dane studio osiągnie jako dzieło całego zespołu.

Ale puśćmy może pierwszą radę, czyli które umiejętności, miękkie czy twarde, powinniśmy na początku rozwijać w drodze pójścia po sukces trenera czy fizjoterapeuty. Ja tu powiem od razu, że na pewno – to co napisał. Fizjoterapiaisport.pl – zareklamuję, żebyś o tym mówił na Instagramie – czyli jak ukryć niewiedzę, czyli umiejętności miękkie. I właśnie to jest to, żeby umiejętności miękkie kompletnie nie mają służyć do tego.

Ale niewiedza?

Niewiedzę.

Niewiedzę jaką, specjalistyczną?

Tak. Umiejętności miękkie nie mają za zadanie ukrywać niczego. Nie mają zadania pokazywać tego, że czegoś się nie wie. Tylko dobrze powiedzieć, że: okej, ja nie wiem, ale sprawdzę. Więc pierwszym tipem dla Was jest to, że rzeczywiście te umiejętności twarde powinny być rozwijane jako pierwsze. Bez umiejętności twardych ciężko wam będzie być specjalistą i będzie ciężko wam ukryć technikami miękkimi, że czegoś nie umiecie, czy jesteście gdzieś niepewni.

Oczywiście, że tak. Techniki miękkie to w ogóle jest coś, co tak naprawdę powinno nam pomóc w momencie, kiedy nasza paleta technik twardych już jest naprawdę spora. Dobrać też odpowiednie techniki twarde do właściwego pacjenta. Bo nie każda tutaj technika będzie dobra dla danego pacjenta, bo ktoś może na przykład gorzej znosić ból, mimo, że my wiemy, że ta terapia będzie dla niego najlepsza. Ale po prostu ta osoba tego nie zaakceptuje albo to dla niej będzie niewygodne, albo panicznie boi się igieł. Więc też sposób rozmowy, to, jak z nim prowadzimy, czy na przykład wytłumaczenie komuś, dlaczego ta technika, mimo, że ona nie jest dla niego maks komfortowa, będzie dla niego najskuteczniejsza, jest na pewno gestem leżącym po stronie technik miękkich. Ale o technikach miękkich naprawdę powiedzieliśmy sporo, jak one są ważne w zawodzie fizjoterapeuty, w odcinku poświęconym technikom miękkim, do czego Was serdecznie zapraszamy, żebyście sobie odsłuchali. W ogóle, jeżeli chodzi o nasze umiejętności miękkie, nie tylko w stosunku do pracy zawodowej, ale też rozwoju samego siebie i właśnie tego pro positive approach, co Michał powiedział, jest naprawdę milion książek. Pytanie zawsze jest takie, którą przeczytać.

Różnych wersji. Którą przeczytać, jasne. 

Czy w ogóle to warto czytać.

Czy opcja jest dobra.

Czy w tym kierunku warto się rozwijać.

Zawsze warto się rozwijać, dlatego, że wtedy więcej rzeczy macie pod kontrolą. Kogo byście nie przeczytali, jakiej książki byśmy tutaj nie wzięli na warsztat, albo jakiego szkolenia nie wzięli na warsztat względem technik miękkich, to da wam jakieś jedno, dwa rozwiązania. I potem rozmowa czy biznesowa, czy o pracę, czy negocjacje, czy z pacjentem już – dojdźmy do samego końca – będzie pod waszą kontrolą. Będziecie wiedzieć, w jakiej kolejności ona powinna być, co na początku zrobić, co na końcu, kto ma mówić, a kto ma odpowiadać. Co mówić, czego nie mówić. Lepiej, naprawdę, jest to mieć pod kontrolą. Oczywiście, tego wszystkiego da się nauczyć na poziomie też doświadczenia.

Właśnie, bo to jest bardzo ważna rzecz, o której powiedziałeś. Możecie dzisiaj otworzyć sobie internet, wybrać milion kursów, czy to online, czy już takich stacjonarnych, poświęconych technikom rozwoju osobistego. Ale nic po nich, jeżeli na dzień dobry nie podejmiecie decyzji o systematycznej praktyce i ćwiczeniu tych umiejętności.

Tak, ale to w każdym. Czy będziesz się technik twardych, czy miękkich uczyć.

Tak.

Jeżeli wychodzisz ze szkolenia i następnego dnia, w poniedziałek – przeważnie te szkolenia nasze fizjoterapeutyczne i trenerskie są weekendowe – jeżeli Ty w poniedziałek nie zaczniesz tego używać, to jest bez sensu.

To pryśnie.

To momentalnie ucieka.

Ale do tego zaraz wrócimy, bo to też jest bardzo ważne. Natomiast nawet jeżeli chodzi o pracę nad sobą, musimy praktykować. I niezależnie, czy naszym celem będzie to, żeby stać się bardziej asertywnym. Bo w ogóle te kursy poświęcone asertywności święcą teraz w biznesie prawdziwe triumfy.

Nie jestem fanem, bo to jest: nie, bo nie.

Osoby z branży są bardzo mocno nastawione na to, żeby nagle stawać się po prostu takim byczkiem z rogami. Nie, bo nie. Co oczywiście ma swoje plusy i minusy. Ale możemy również ćwiczyć działania ze stresem, pewność siebie, ukierunkowanie swoje na sukces. Więc tych pozycji jest mnóstwo. Tylko pamiętajcie o tym, że najważniejsze chyba w kontekście właśnie pracy nad umiejętnościami swoimi miękkimi jest odpowiedzenie sobie na pytanie, jaki jest mój charakter i z czym ja mam największy problem? W szczególności w kontekście pracy z pacjentem.

Wybierając każde szkolenie, czy to techniki miękkie, czy techniki twarde, zawsze jest warto zrobić sobie taką tabelkę, w którym miejscu jestem i czego dzisiaj potrzebuję? Albo zapytania się kogoś: „okej, według Ciebie jakich technik ja dzisiaj potrzebuję czy gdzie widzisz moje braki?” Osoby może bardziej doświadczone mogą komuś powiedzieć, jakie szkolenie teraz jest dla nich. Tak samo na przykładzie naszym, nie dla każdego jest szkolenie terapii, bo nie wszyscy mogą tam sobie poradzić z działaniami, które tam wykonujemy. I tak samo nie wszyscy potrzebują technik negocjacyjnych. Więc nie można powiedzieć, że – kocham pytania na poziomie Instagrama – „które szkolenie jest najlepsze?”

To zależy, co robisz.

To zależy, co robisz. Co chcesz zrobić.

W którym miejscu jesteś. Co Cię interesuje?

Po co ma robić ktoś terapię, jak kocha pracować z grupą i tańczyć Zumbę? Jeżeli kochasz to robić, skup się na tej Zumbie, rób z tej Zumby różne szkolenia, bo tam są różne wersje, nie wiem, wolniejsza, szybsza, nie mam pojęcia, nie znam się na Zumbie kompletnie. I pewnie to trzeba robić. Jeżeli kochasz jogę – tak, jak do nas Patrycja, co właśnie pisała, że nas słucha – jeżeli kochasz jogę, to po co Ci inne rzeczy? Okej, możesz się rozwijać dla funu, dla siebie. Bo, nie wiem, joga Ci się już będzie nudziła za chwilę i wiesz, chcesz gdzieś indziej przejść. To okej. To właśnie zadałaś sobie pytanie, co chcesz robić jutro. Więc chcesz się rozwijać w jakimś innym kierunku, chcesz zmienić swoją praktykę. To tak. Ale jeżeli kochasz jogę, dalej jogę, to siedź w tej jodze i rób szkolenia z jogi.

Tak, ale kończąc temat umiejętności miękkich, ja bym chciała powiedzieć, że nasza higiena psychiczna jest bardzo ważna, bo ona będzie sprawiała, że my będziemy mniej siebie sami linczować. Więc przed wszystkim ten spokój psychiczny będzie się przekładał na to, jakie my decyzje będziemy podejmować pod kątem właśnie tych umiejętności twardych, szukania ich i dalszego rozwoju w kontekście zawodowym. Jeżeli nic nas nie będzie ograniczało. Pamiętajmy o tym, że tworzenie sobie jakiegoś bata, linczu czy kija nad głową na pewno będzie ograniczało naszą kreatywność i też zdolność przyswajania kolejnych elementów. Więc na pewno warto w kontekście w ogóle pracy nad sobą, jeżeli ktoś myśli o tym, żeby w jakikolwiek sposób pracować nad sobą. Chociaż ja myślę, że to też nie powinien być taki proces: „a, dzisiaj zaczynam pracować nad sobą!”, tylko coś, co tak naprawdę właśnie w kontekście tej higieny psychicznej każdy z nas w jakiś sposób, nawet nie nazywając tego rozwojem osobistym, po prostu gdzieś sobie przepracowuje. Bo dzięki temu my będziemy mieli po prostu porządek w naszej głowie. Ale przechodząc do tych kursów tematycznych, bo to jest bardzo ważna rzecz – którą Michał fajnie zaobserwował na swoim ostatnim live – w kontekście właśnie tych kursów, na które kursy pójść.

O technikach twardych mówiliśmy bardziej.

Tak.

Techniki twarde, czyli wasze umiejętności zawodowe. Idziemy w fizjo i trenera – tak, zawodowe umiejętności.

W ogóle ciekawostką, która na pewno Was zszokuje, jest to, że polski rynek szkoleniowy jest jednym z najbardziej na pewno bogatych, o ile nawet nie przesyconych, jeżeli chodzi o szkolenia. Gdybyście wyjechali sobie do Francji czy nawet do Niemiec, gdzie my mamy dużo kontaktów ze względu na BLACKROLL, tam ta kultura szkolenia się…

…jest zupełnie inna, bo myślę, że więcej innych rzeczy jest na uczelni i z pewnych rzeczy nie trzeba się szkolić zewnętrznie, ponieważ są do tego odpowiednie osoby, praktycy na uczelniach, które te rzeczy po prostu pokazują, jak pracują. I mają za to odpowiednią kwotę gratyfikacji i im się to opłaca. A w Polsce bycie na uczelni jest tak naprawdę byciem prestiżowym i nic więcej to praktycznie nie daje. I dużo osób jest tam z powodów albo hobbystycznych, że lubią po prostu uczyć. I takie osoby się zdarzają, ja znam kilku takich wykładowców. Tutaj Kamil Goleń na przykład na AWF-ie jest w Warszawie, z mojego rocznika i po prostu poszedł, bo rzeczywiście lubi i chce uczyć. Drugi jest Jacek Mańka, który uczy technik – jeszcze mnie uczył – technik manualnej pracy z klientem. Jak kiedyś do mnie mówił o zmianie koloru skóry, to w ogóle ja mówiłem: „ja Cię kręcę, jakie czary mary on robi”. To są fajne rzeczy, kore na uczelni właśnie powinny być. A później jak ktoś usłyszy na trzecim, czwartym szkoleniu, zdaje się, okej, to było wtedy ważne, tylko w tamtej uczelni było ciężko wybrać, co jest ważne. To co też na Dachowski Pyta często jest poruszane, że nie ma dobrego doboru tych wszystkich rzeczy, które na uczelni są wykładane. Więc potem my musimy chodzić na szkolenia i robić sobie doszkalanie. Nazwijmy to, mini studia podyplomowe, bo tak to się teoretycznie powinno odbywać, z różnych dziedzin. I potem to wykorzystywać z klientami.

Tak. Ale nie zmienia to faktu też, że – z tego, co ja obserwuję – to naprawdę nasza branża zdrowych usług, w szczególności jeżeli chodzi o fizjoterapeutów, naprawdę jest na bardzo wysokim poziomie. I moglibyśmy teraz się zastanowić, czy to jest właśnie dzięki temu, że na studiach tej wiedzy jest niewystarczająco dużo, więc my mamy troszeczkę głód tych szkoleń dodatkowych, które otwierają różnego rodzaju koncepcjom, metodom z zewnątrz napływać do nas, co sprawia, że my się jeszcze bardziej rozwijamy. Bo to po prostu w naszym kraju się sprzedaje. Czy po prostu my jesteśmy tacy ambitni do tego, żeby wiedzieć więcej. Bo jeżeli chodzi o kontekst w ogóle szeroko pojętej neurologii czy neurotreningu, czy neurologii rehabilitacyjnej, czy też wielu innych metod treningowych, czy rehabilitacyjnych, ja myślę, że Polska zawsze jest taką pierwszą osadą, gdzie dana metoda się przyjmuje i najwięcej jest przedstawicieli tego nurtu. Jedynym wyjątkiem jest chyba rolfing. Że w Polsce troszeczkę się nie zaszczepił. Natomiast tak czy inaczej, faktycznie jest tak, że w pewnym momencie patrząc na tą różnorodność kursów, ich dostępność i też troszeczkę właśnie to, że my zawsze chcemy być krok przed konkurencją, wiele osób wpada w taki wir robienia kursów. Najlepiej nagle, szybko, już, w jednym roku, natychmiast, żeby sobie tylko dopisać do CV, żeby – my się też często z Michałem śmiejemy – skolekcjonować dyplomik.

Na ścianę.

I zapełnić całą ścianę w swoim studiu.

Tutaj jeszcze fizjoterapiaisport.pl pisze.

Brzmi groźnie.

Gdy terapeuta ma zawsze mądrą odpowiedź, niezależnie od zadanego pytania i nie ma opcji, żeby pokazał choć 1% niewiedzy, to odebralibyście to pozytywnie, czy negatywnie?

Ja myślę, to zależy. [śmiech] To zależy od osobowości. Bo ja myślę, że jeżeli mamy młodego specjalistę, który w jakiejś formie przyzna się do tego, że czegoś nie wie, to może być oczywiście odebrane w sposób jako braku kompetencji.

Tak, a im starszy i powie, że czegoś nie wie, tym lepiej to wygląda.

Tak. Tym lepiej to wygląda. I ja naprawdę znam wielu doświadczonych terapeutów, którzy coraz częściej mówią, że czegoś nie wiedzą. I akurat w ich ustach to brzmi jako naprawdę gigantyczna odwaga, szacunek i pokazanie, że to wybiega poza moją specjalizację.

Specjaliści mówią, że nie są specjalistami.

Dokładnie.

Osoby, które są ukierunkowane na jakąś jedną rzecz mówią o tym, że jednak oni o tym nic nie wiedzą. To jest taka fajna krzywa, ta krzywa się nazywa jakoś mądrze, ale nie pamiętam.

Tak, więc to jest bardzo ciekawe zjawisko. I powiem szczerze, to zależy. Jeżeli ktoś jest na tyle biegły w tych umiejętnościach miękkich, że potrafi się wybielić od tego, spoko. To zależy naprawdę bardzo od kontekstu rozmowy. I w jedną i w drugą stronę musielibyśmy konkretnie rozłożyć case by case. I chyba najlepszym przykładem na to jest to, co ja też często obserwuję na rynku szkoleniowym, że mogą być osoby, które naprawdę mają gigant wiedzę, a nie potrafią szkolić. A są osoby, które tej wiedzy mają troszeczkę mniej, ale tak ją przekazują, że ludzie wychodzą zafascynowani, zajarani i naprawdę windują automatycznie tą osobę dużo wyżej, mimo, że ona teoretycznie tej wiedzy mogła im przekazać mniej.

Ale może w fajniejszy sposób.

Dokładnie.

I ta wiedza, która była mniejszą wiedzą, była przekazana w taki sposób, żeby każdy mógł z niej skorzystać i z takiego szkolenia wyciągnąć jak najwięcej. A jak się siedzi 4 dni na krześle i się z niego nie wstaje, to nie ma opcji, żeby przyswoić w ogóle jakiś procent, nawet dwa z tego i wyciągnąć z takiego szkolenia bardzo dużo. Więc tutaj też budowa takiego szkolenia, czy rzeczy, które pomagają prowadzić szkolenia, czy wymyślanie różnych opcji, które mogą uatrakcyjnić takie szkolenie, jest naprawdę bardzo, bardzo potrzebne i to mega, mega ułatwia prowadzenie i odbiór.

Bo tak, jak pisałam wam też w poście w tym tygodniu, jeżeli chodzi o rozwój osobisty. Bardzo fajnym sposobem w ogóle rozwijania się i też utwierdzania się w swoich kompetencjach jest przekazywanie wiedzy dalej.

I słuchanie podcastów.

I słuchanie podcastów. [śmiech] Ale właśnie nawet jeżeli – co też mnie bardzo cieszy – wielu z Was zaczęło robić live za naszą namową, coraz więcej robi relacji, super, pierwszy krok został zrobiony. Natomiast kolejnym krokiem jest zastanawianie się nad tym, jak sprawić, aby moja ekspresja, mowa ciała, intonacja, głos, otoczenie sprawiały, że te treści będą jeszcze lepiej odbierane. Bo jeżeli powiedziałem A, przemogłem się do tego, żeby robić te rzeczy, to teraz trzeba wyciągnąć z tego wnioski. Czyli daj to posłuchać kilku osobom totalnie postronnym. Jak ten głos był intonowany, czy to było przekazane w odpowiednio atrakcyjny sposób, czy zachęciło osobę do tego, że ona nie przewinęła dalej.

To jest mega trudne, bo wy macie różne dni względem swojego samopoczucia. Raz jesteście zmęczeni, raz najedzeni. Raz wyspani, raz niewyspani. Więc mówienie do telefonu na poziomie trochę sztucznym, za każdym razem wyuczonym, też będzie oczywiście złe. Więc te tak zwane – to kiedyś Bartek Popiel bardzo dobrze powiedział, co to jest budowanie marki osobistej – to jest bycie sobą.

Tak, ale bycie sobą też ma różne oblicza i my nie powinniśmy się bać w jakikolwiek sposób tego pokazać. Bo też możemy przyznać, że mamy gorszy dzień. W ogóle, jeżeli chodzi o naukę o rozwoju osobistym, to też jest bardzo ważny aspekt. Wracając do umiejętności miękkich. Pamiętajcie, że w życiu nie tylko ważne są te dobre emocje. Złe emocje również są bardzo ważne i one na pewno nie powinny być – tak, jak wiele mądrych książek do rozwoju osobistego mówi – wypleniane totalnie z naszego życia. Że my nie powinniśmy czuć złości, czuć niezadowolenia, czuć jakiejś agresji w stosunku do kogoś innego. Owszem, nauczmy się kontrolować i rozumieć te emocje. Natomiast ich odczuwanie jest potrzebne do kształtowania naszej psychiki. I w tym akurat aspekcie ja się też nie zgadzam z większością pozycji rozwoju osobistego, że musimy właśnie być tylko positive approach. Ten negative approach też jest ważny, jeżeli potrafimy odczytywać właściwe sygnały z niego. Ale wracając do tego szkolenia właśnie, jeżeli chodzi o ten szeroki wybór i palety kursów. Tego, umówmy się, jest naprawdę sporo. I pomijając już fakt, że – tak, jak z Michałem bardzo często rozmawiamy – wiele osób zbyt często, inaczej, w zbyt szybkim tempie chce pozyskiwać tą wiedzę. I to jest też coś, co my bardzo często powtarzamy naszym kursantom terapii, którzy jak wpadną już w ten wir terapii ruchowej.

Tak, albo robią terapię i w ciągu terapii jeszcze robią inne szkolenia, co jest gigantycznym błędem. Bo naprawdę tu wiedzy jest tyle, że ciężko jest w ogóle ogarnąć nawet samą terapię, żeby każdą rzecz wiedzieć, to jest nierealne. Z każdego szkolenia trzeba wyciągnąć rzeczy, z których się będzie korzystało. Plus, po co sobie zamętlić głowę. Okej, skończyłeś therapy, odczekałeś, przejadłeś to therapy, zrobiłeś, używasz, okej, idź dalej, nie ma żadnego problemu. Ale poczekaj chwilę na to, żeby to ogarnąć w swojej praktyce, bo to jest ważniejsze, niż tylko przyjść na szkolenie. I potem – my to widzimy też na poziomie egzaminu, że nagle są pewne wycinki okej, które ktoś sczaił, rzeczywiście i trzyma się tego. A potem nagle widać wycinki, które są nieużywane, a też są potrzebne. Nie mówię o jakichś dodatkach czy szczegółach, tylko mówię o rzeczach, które są mega, mega potrzebne. To też generuje potem dużo problemów.

Ciekawostką jest to, że naukowo jest potwierdzone, że…

Tego nie mów!

Mam nie mówić?

Nie, bo to jest tragedia. Tego nie chcą wiedzieć.

Prawda jest taka, że naukowo jest potwierdzone, że z takiego weekendowego szkolenia to, co zostaje w waszych głowach, to jest 3%.

Bez powtórki oczywiście. Jeżeli nie wrócicie do skryptu, albo skrypt jest źle zbudowany, to wtedy rzeczywiście mogą być opcje takie, że nie jesteście w stanie tego w ogóle użyć, wybrać i drugi raz zrobić coś z tym jakoś pożytecznego.

A na pewno sami znacie wiele osób, może sami nimi jesteście, którzy w trakcie szkolenia nie lubią robić notatek, nie piszą, po prostu słuchają, koncentrują się i faktycznie wydaje im się, że bardzo dużo wyciągną. A może są to osoby, które po prostu przyszły właśnie na to szkolenie po to jedno zdanie, po ten jeden tip i to ich ukontentowywuje do tego, że mogą wejść. Ale naprawdę, to jest szokujące, my zapamiętujemy – tak, jakbyśmy po prostu weszli jako słuchacze i wyszli – tylko 3% danego materiału na później, co sprawia, że dużo, dużo, dużo przed nami jest roboty do wykonania po szkoleniu, a nie w trakcie szkolenia. I co za tym idzie, druga ciekawostka. To też jest naukowo potwierdzone. Im więcej w trakcie takiego szkolenia sobie zapisujemy, notujemy, tworzymy tzw. wizualnych map, jakieś tutaj koło – jak to się mówi?

Diagramów.

Diagramów, map myślowych. Tym więcej znowu zostaje z nami, bo my zapamiętujemy też przez pewne skojarzenia. I to jest taka ciekawostka z kolei z naszego szkolenia BLACKROLL Trainer, bo kursanci zawsze tak sceptycznie na początku do tego podchodzą, bo nasz skrypt jest zbudowany, tam nie ma praktycznie tekstu pisanego w ogóle. To jest skrypt bardzo mocno obrazkowy. Zawiera on bardzo dużo białego pola do kreślenia i zawsze jest na zasadzie takiej, że – „ale jak to? Kolorowanka? Plastyka?” – tak, bo nam zależy, żeby nas kursanci jak więcej z tego wynieśli, więc my w trakcie kursu zachęcamy ich do tego, żeby robili notatki w formie skojarzeń i żeby te obrazy przypominały im pewne skojarzenia. I faktycznie tak jest. Kiedyś usłyszałam bardzo mądrą rzecz – jeżeli dostajesz na jakimś szkoleniu taką książkę, tak podręcznik, taki gruby tom, „Pana Tadeusza”… 

Albo wydruk Power Pointa.

Jezus, to jest najgorsze, nienawidzę tych druków. 

Też nienawidzę. 

To jest brak szacunku dla kursantów. 

Fajnie, bo masz to samo, co mówi wykładowca, jeżeli chcesz – ale po co to szkolenie? Albo jeszcze czytanie tego skryptu, że ktoś na szkoleniu czyta. To zróbmy szkolenie on-line, przeczytajmy ten skrypt i nie bawmy się w przyjeżdżanie, zróbmy raz do roku na 300 osób i tyle. 

Więc jeżeli ktoś ci daje taki tom to bardzo zależy mu, żebyś do tej wiedzy nigdy nie wrócił. Bo umówmy się – ilu z was sięgnęło do tych wideo-nagrań z kursów, które wszyscy tak energetycznie nagrywają przez cały kurs.

Tak. Nagrywają dwa, trzy dni ciągiem to nie wierzę, że ktoś to odtworzy. Jeszcze raz siada na dwa, trzy dni do szkolenia.

Może pół osoby na dziesięć.

Tyle to jestem w stanie uwierzyć, że ktoś ma tyle wolnego czasu, że może jeszcze raz odbyć szkolenie na swoim telefonie. 

Większość osób cierpi na notoryczny brak czasu.

Rozwój osobisty mówi o tym, że jest bardzo modnie nie mieć czasu. 

[śmiech] Trochę tak jest, więc biorąc pod uwagę to, że wszyscy nie mamy czasu, więc jak już poświęciliśmy dwa dni na weekendowy kurs to może warto w trakcie tego kursu się skoncentrować i zrobić sobie pewne notatki.

I teraz tak, notatki to jest jedna rzecz, ale może wróćmy do tego, jak to szkolenie w ogóle wybrać. 

To też chciałam powiedzieć, że się zalewamy…

Tak, zalewamy się ilością szkoleń, ale im mniej wiemy, jesteśmy na początku swojego rozwoju osobistego – technik twardych, technik miękkich to szkolenie powinno byś jak najbardziej ogólne. Jeżeli ja wychodzę z AWF i nagle idę na szkolenie na temat rehabilitacji kolana to mam problem, ponieważ ilu pacjentów dziennie przyjdzie mi z kolanem. Muszę wybrać jakąś technikę, czyli jakieś szkolenie, które będzie jak najbardziej ogólne. 

I mogę teraz ja dać swoją złotą radę, jak to zrobić.

Możesz.

Nie zapominajmy o tym, że rozwój osobisty to jest proces, to nie jest coś, co następuje tu i teraz. Żeby dobrze wytyczyć sobie ścieżkę swojego rozwoju osobistego trzeba usiąść z samym sobą i odpowiedzieć sobie na pytanie – nieważne, czy to jest na studiach…

To filmowe pytanie będzie.

Słucham.

To będzie filmowe pytanie.

To znaczy?

Co chcę robić w życiu?

Dokładnie. Nawet nie tyle, co chce robić w życiu, bo też rozmowa z naszego biura, jakoś dwa dni temu, że liceum to jest za wcześnie na podejmowanie decyzji co ja chce robić w życiu. Powinno być dużo, dużo później. Ale! 

Dzisiaj to się wszystko zmienia. Nie trzeba kończyć studiów ze sprzedaży, żeby sprzedawać ludziom rzeczy. 

Tak.

Ekspedientką może być każdy i nie trzeba do tego studiów. 

No.

Doradcą może być każdy i nauczyć się pewnych rzeczy i dobrze doradzać osobom, nie potrzeba do tego studiów. Sprzedawcy, doradcy, czy przedstawiciele handlowi mają fajną robotę i można zarobić.

Chciałam powiedzieć, że są stage tego procesu i pierwszy to odpowiedź na pytanie: co jest dla mnie ważne? Co mnie jara, w jakim kierunku chciałbym się rozwijać i gdzie ja siebie widzę za, te przysłowiowe, dziesięć lat? I naprawdę tu nie ma żadnej dozy zdziwienia, że co ja będę robił za dziesięć lat, bo poniekąd powinieneś już wiedzieć, o będziesz robić za dziesięć lat. Przynajmniej mieć jakieś wyobrażenie na ten temat, gdzieś chcieć siebie widzieć za dziesięć lat. Drugą rzeczą jest skonfrontowanie tego ze swoim charakterem – w jakiej formie, w jakim aspekcie pracy bym się widział? Co by było zgodne ze mną? Bo jeżeli ktoś nie lubi ćwiczyć, nie lubi pracować ruchowo to trudno, żeby poszedł na terapię ruchową. Albo jeżeli ktoś nie lubi rozmawiać z pacjentami, dotykać ich gołego ciała to trudno, żeby poszedł na terapeutę manualnego. Wie, że będzie się w tym zawodzie męczył. Dla niego to może być ważne, ale jego charakter może na to nie pozwalać. Pytanie, czy chcemy później, przez resztę życia, pracować nad sobą, żeby to przemóc, czy wybrać coś, co będzie mi sprawiało satysfakcję. Następnie należy dokonać tego wyboru i za wyborem idzie stworzenie sobie wizji. Wizji tego, jak ja chcę siebie widzieć. Jakby to miało być. Ktoś sobie powie na studiach, że chce iść na rehabilitację i później chce mieć swoje studium. Po stworzeniu sobie wizji należy sobie stworzyć cele.

Cele albo…

Plan działania. Właśnie tymi celami, a właściwie tym co umożliwi nam stworzenie tych celów jest też wytyczenie sobie tych kursów, które przybliżą nas do osiągnięcia tego celu i będą tym planem działania, jako szczebelki rozwoju osobistego. Tu Michał ma doskonałą radę, do wszystkich młodych specjalistów, jak te kursy robić, żeby one były efektywne. 

Tak, jak powiedziałem wcześniej – na szkolenia z kostki, z kolana, czy z barku będzie trochę bez sensu iść. Tak samo, jak prowadzisz biznes i nagle wyskoczysz ze szkoleniem z negocjacji to ile w ciągu tygodnia, czy nawet roku negocjujesz ceny czegoś. Nie mówimy tu o cenie abonamentu w T-Mobile, bo masz ograniczone możliwości, nic tam nie wynegocjujesz, zbijesz 5 złotych i tyle. Chodzi nie o to, żeby wybrać szkolenie, które będzie miało 30 modułów.

Bo się zajedziemy.

Tak i po jednym module nie uzyskach żadnych kwalifikacji, żeby robić coś z klientem, więc takie szkolenia typu cztery, pięć dni – ogarniające całe ciało w jakimś temacie…

Dające szybkie i łatwe metody pracy.

No szybkie to niekoniecznie, zależy co chcesz robić. Zobaczyć sobie – chce robić terapię wisceralną brzucha. Są szkolenia, które są dwudniowe, cztero-, dziesięcio-, jak i szkolenia na poziomie tygodni, które by… Lepszym przykładem będzie akupunktura. Macie szkolenia jednodniowe z aku.

Myślę, że jak już poruszyłeś ten temat wisceralnych szkoleń. Myślę, że ciężko byłoby mi sobie wyobrazić.

Ale po dwóch dniach możesz zobaczyć, czy chcesz to robić. 

Tak, ale ciężko byłoby mi sobie wyobrazić studenta fizjoterapii, który za pierwsze szkolenie wybiera szkolenie z wisceralki, bo nie będzie umiał dobrze pracować wisceralnie, jeśli nie ma dobrego czucia całego ciała.

Dużo rzeczy nie wyleczy. Można twierdzić, że wszystkie problemy wychodzą z brzucha, że jelito drugi mózg, nie mam z tym żadnego problemu, ale czy rehabilitując kolano chcesz dotykać brzucha – na dzień dobry. To zależy od twojego podejścia.. 

I znowu, jak umiejętnościami miękkimi wytłumaczysz to pacjentowi. „Przyszedłem do pana z kręgosłupem” – o, to otwieraj brzuch.

Pokaż mi brzuch i zobaczymy, czy twoje bóle pochodzą z brzucha. Oczywiście takie wersje istnieją, ale czy będziesz skuteczny na takim poziomie, żeby cię polecono. Niektóre osoby powiedzą, że się da być skutecznym. Okej, ale czy to jest wybór pierwszego szkolenia? Moim zdaniem kompletnie nie.

Oczywiście, że nie. Dlatego najfajniejsze, szczególnie dla fizjoterapeutów, są szkolenia ogólne, które dają możliwości pracy z całym ciałem w formie terapii tkanek miękkich, czy pracy… Nie wiem, czy mogę podać nazwy konkretnych szkoleń, ale czegoś takiego, co da nam możliwości zadziałania z pierwszym bólem i pacjent wyjdzie już z jakimś efektem na dzień dobry. To samo tyczy się treningu. Warto, na początku, pójść w takie szkolenia, które są ogólnorozwojowe i pozwolą nam pracować z każdym pacjentem. Dadzą też ogólną wiedzę na temat ciała i anatomii. Doskonale to widać na CV trenerów, że każdy zaczynał od trenera personalnego w jakiejś formie.

Tak. W jakiejś formie, tylko nie on-line. 

Tak. Pozwoliło im to sprawdzić, czy dalej chcą się w rozwijać w trening funkcjonalny, czy bardziej w trening medyczny, czy może pilates. Czy nawet wyszli od instruktora fitness do trenera personalnego i gdzieś tu tę swoją ścieżkę budowali, a później w kierunku treningu motorycznego.

Może się ścieżka rozjeżdżać. Można iść w motorykę, tak samo po fizjoterapii – takich dużo osób znam. Tak samo można iść po trenerze zwykłym w trenera medycznego, bo stwierdziłeś, że większość osób przychodzi do mnie z bólem i mam problem, żeby coś z tym zrobić albo nie umiem tego diagnozować. To właśnie wtedy pacjent, czy klient mówi w którą stronę masz się rozwijać.

Tak, ale w szczególności w kontekście tych szkoleń treningowych, myślę, że bardzo ważną rzeczą, że pozyskiwanie coraz to nowszych metod pracy w bardzo krótkich okresie czasu – nic nam nie da. 

Tak.

Trzeba, tak jak Michał powiedział, wyjść po niedzielnym kursie – w poniedziałek i już danymi metodami zacząć pracować, co zawsze powtarzamy naszym kursantom. „To, że wy dzisiaj nauczyliście się rolowania, to jeśli nie będziecie tego wykorzystywać od razu, a rolowanie jest taką formą, że każdemu możemy zaserwować, wyparuje to”. Widać to po wielu osobach, które się do nas zgłaszają po czasie.

Chciałyby refresh.

Tak, bo niestety, to był ich błąd, nie zaczęli tak pracować. Przetworzenie sobie pewnego warsztatu pracy, pewnych ćwiczeń, wybranie tego, co się nam najlepiej sprawdza, w czym się czujemy najlepiej z danej metody umożliwi nam podjęcie decyzji, w którym kierunku dalej chcemy iść. Co tutaj dla mnie działa, co nie. Nie wszyscy też operują całym wachlarzem danej metody, tylko wybierają sobie kilka tych smaczków, kilka ćwiczeń i tak naprawdę wkomponowują je w to, co do tej pory, robili. Ale do tego jest potrzebny czas i praktyka na możliwość przyswojenia tego i przemielenia.

Oczywiście idąc dalej, gdzie już masz więcej tych szkoleń i wiesz, co robisz z pacjentem i w miarę ci to wychodzi. Wtedy możesz sobie chodzić na szkolenia specyficznie.

Albo tematycznie zawężone.

Tak. Od specjalistów, którzy zajmują się danym tematem. Rzeczywiście będzie to bardzo opcja, żeby daną część ciała, czy dany rodzaj treningu pogłębić sobie. Sprawdzać, jak go się robi bardziej szczegółowo i bardziej specjalistycznie. Rehabilitacje kolana w drugiej fazie, czy gojenie się tkanek, czy praca wisceralna.

Czy praca z blizną.

Tak. Są to rzeczy, które będą dodatkowe i będą wzbogacały wasz wachlarz, waszego działania. Też ważne, żeby powiedzieć, że każde kolejne szkolenie nie zwiększy radykalnie waszej skuteczności.

Im jesteś starszy stażem…

Tak. Obserwuje to u siebie, że każde szkolenie nie zwiększa mojej skuteczności działań, tylko trochę je rozszerza i zaczynam się nie wyrabiać w czasie na terapii.

A pamiętasz ten przełomowy moment?

Widzę to, widzę to, widzę tamto i jak tu zacząć, co tu mogę zrobić, jak nie nadążam. Ale pacjent po pół godzinie, pół roku temu, czy rok temu, wychodzi tak samo zadowolony, jak dzisiaj wyszedł. Te wszystkie literki, które stawiamy sobie, tak zwane skróty przed nazwiskiem, które ja kursy ukończyłem, naszemu klientowi nic nie mówią.

Tak, ale ja chciałam się ciebie zapytać, czy pamiętasz ten moment, u siebie w pracy, kiedy czułeś znaczną różnicę w skuteczności?

To było jedno takie szkolenie. Zaczęliśmy bawić się powięzią i to szkolenie zaczęło zmieniać nam skuteczność. Też byłem wtedy mało doświadczonym terapeutą, więc nagle zmieniła mi skuteczność. Dalej poleciało, że czy to było szkolenie z tapingu nie zmieniło mojej skuteczności na poziomie terapii, bo to było coś później.

Taping to jest coś niesamowitego, bo to jest chyba obowiązkowe szkolenie na studiach każdego fizjo.

Albo tuż po.

Tak. Znowu moglibyśmy sobie zadań pytanie po co ten taping na dzień dobry? Żeby mieć narzędzie…

Bo jest krótkie, łatwe. To jest jedno z lepszych szkoleń, które można zrobić po studiach, bo dotyczy całego ciała, jesteś w stanie to zrobić na dużo rzeczy. A czy pomaga, czy nie to zależy jakimi innymi technikami będziesz pracowała, bo wtedy ta skuteczność będzie się zmieniała.

Myślę, że w przypadku kinesiotapingu kluczową rzeczą w przypadku młodych fizjoterapeutów jest to, że i to będzie brutalne co powiem, że kinesiotaping daje efekty w czasie, więc pacjent wychodzi z bardzo dużą dozą obietnicy otrzymanej, co ten taping ma zrobić. Co sprawia, że młody fizjoterapeuta coś zrobił, pacjent jest zajarany, bo coś ma, jeszcze kolorowego i może pokazać.

Ma naklejkę na ciele.

To jest czadowe, bo idzie do swojego klubu z naklejką kolorową, albo idzie biegać do swojej grupy biegowej i jest szał. Takie przypadki pacjentów przerabialiśmy. I nagle się okazuje, że ten fizjo nabiera pewności siebie w kontakcie z pacjentem, bo nie jest oceniany natychmiast i pod tym względem kinesiotaping jest fajny dla młodych fizjoterapeutów, bo uczy ich pewności siebie, doświadczenia w kontakcie, a nie daje presji na efekt tu i teraz. To, jeżeli chodzi o same szkolenia, natomiast wracając do tych szkoleń to na pewno należy podchodzić do tego w sposób zrównoważony i tak zbudować swój plan działania, żeby nie był na najbliższe pół roku, czy rok, tylko na najbliższe kilka lat. W momencie, kiedy my sobie postawimy cele w jakich chcemy się znaleźć to tak naprawdę pozwoli nam wytyczyć te ścieżkę umiejętności twardych. To, co jest fajne w rehabilitacji w porównaniu do treningu, że te już naprawdę „wisienkowe na torcie” szkolenia nie odbywają się zbyt często, nie co miesiąc, co tydzień, tylko jest edycja raz na rok, czasami raz na dwa. Sprawia to, że mamy szansę się do nich przygotować i się na nich w 100 procentach skoncentrować, co czasami w przypadku bardzo ogólnie i powszechnie dostępnych szkoleń trenerskich jest troszeczkę utrudnione, bo tamte szkolenia moglibyśmy robić co tydzień i w pół roku zrobić sobie kompetencje od osoby wychodzącej z korpo, która chce zmienić swoje życie na bardziej aktywne, nagle do eksperta ruchu. To też jest możliwe. Ale w tym wszystkim pamiętajcie też o tym, że jeżeli planujecie swoją ścieżkę rozwoju w kontekście promocji swojej marki osobistej, działalności, musicie znaleźć jeszcze czas wolny na pracę poza przyswajaniem tych umiejętności twardych – na pozyskiwanie narzędzi biznesowych. Będą one bardzo przeważały nad tym, jak my na tle naszej konkurencji będziemy wypadać. 

Czy będziesz umiał zareklamować i pokazać, że skończyłeś to szkolenie. Drugą opcją po pewnym czasie będzie, czy rzeczywiście chcesz pokazać, że to szkolenie skończyłeś. 

Druga jeszcze rzecz – czy będziesz w stanie w ogóle zauważyć szansę rozwoju biznesowego, dzięki temu, że skończyłeś to szkolenie. Czyli nie jest sztuką „ukończyć jogę”, tylko jak tę jogę sprzedać. 

Czy umiesz to sprzedać względem klienta. Jest takie powiedzenie, że jeśli przez pół roku to szkolenie nie zwróci ci szkolenia. Jeśli będzie inaczej to albo to było złe szkolenie albo nie użyłeś go dobrze. 

To jest bardzo ważne, czyli ta stopa zwrotu. Bardzo często mówimy o rentowności naszego biznesu, czy ci pacjenci się mielą. Już kiedyś Michał wspomniał na jakimś lajwie – czy policzyłeś po ilu pacjentach zwróci ci się stół do masażu? Tak samo powinno ci się zwrócić szkolenie. Więc jeżeli poszedłeś na nie i nim nie pracujesz…

Nie pracujesz tylko tym. Czy te działania, które nauczyłeś się tam na tym szkoleniu. Bo za to można jedną trzecią czasu robię to szkolenie. Albo wybieram sobie techniki z tego szkolenia. Teraz kwota, jedna trzecia i kiedy to się zwróci. I widać czy warto było na nie iść, czy nie. Czy ono zwiększyło twój dochód, czy nie. Czy podwyższyłeś cenę, czy możesz podwyższyć cenę po tym szkoleniu i dlaczego. Czy przyjdą jacyś klienci, bo to zrobiłeś. Czy robisz to dla swojego funu. Warto powybierać rzeczy, które będą wam potrzebne. 

Ale faktycznie, wykorzystanie następnie swoich kompetencji twardych i tak naprawdę zareklamowanie siebie jako specjalisty w danym obszarze będzie kluczową rzeczą, które umożliwi nam osiągnięcie tego sukcesu. Bądźmy realistami, nie łudźmy się, że to, że tylko jesteśmy dobrzy sprawi, że nagle będzie kolejka osób ustawiających się do nas. W momencie, kiedy konkurencja jest tak dużo i dostępność tych kursów jest tak duża, łudzenie się, że jesteśmy jedyną osobą w promieniu 200 kilometrów, która pracuje tą metodą jest raczej niemożliwa.

Ja robiłem dwa szkolenia jako pierwsze w Polsce. Niektóre dalej są mało znane i jest taka opcja, że będę jedyny, ale zaczniecie to reklamować, inni fizjoterapeuci zobaczą wasze reklamy i zaczną to robić też. 

Michał akurat z tych osób i ja też z nich jestem, które się nie chwalą, jakie mają ścieżki rozwoju i jakie są plany na rozwój. Czy to jest złe, czy dobre to może wam powiem pod koniec podcastu, może innych razem, dlaczego taka jest nasza filozofia. 

Życie nas nauczyło.

Ale faktycznie jest tak, że odwracając to koło swojej ścieżki rozwoju warto byłoby zastanowić się nad tym, czy jest jakaś nisza. Na przykład jeśli mieszkam w małej miejscowości, o co się pacjenci pytają…

Albo ankietę zrobić – z czym to miasteczko ma największe problemy. Może jest najwięcej osób chorych na RZS albo ZZSK albo dużo osób bolą kolana, bo klęczą. Można sobie wyciągnąć… Albo to miasteczko na poziomie dwóch tysięcy osób nie ma żadnej salki, gdzie wszyscy ćwiczą jogę i to mogłoby być dobre. Trzeba im tylko wytłumaczyć, dlaczego joga to dobry pomysł i co to w ogóle jest i czy znajdą na to czas.

I uruchamia się cała machina marketingowa.

Która będzie tylko dla was. Będziecie mieli super usługę, która będzie się momentalnie zwracać. Tylko proces jest dużo dłuższy.

W kontekście mniejszego miasta, nie wiem co się na nie uparłam, bo może tam się mogą te nisze tworzyć.

Bo jest łatwiej. 

Jest jeden duży moloch typu pure, gdzie chodzi 90 procent ludzi, które są nie do końca zadowolone i szukają czegoś bardziej kameralnego.

Zapytajcie, dlaczego nie są zadowoleni.

Tak.

I zrób to, co oni mówią.

Albo, co byśmy chcieli dołożyć. My na przykład w Fizjo4Life kluczową opcją, oprócz naszej wizji, gdzie byśmy chcieli się rozwijać w kontekście tego, gdzie byśmy widzieli to studio za 10 lat, co sobie powtarzamy od roku, jest to, co ludzie potrzebują i na zgłaszają – „fajnie, gdybyśmy mieli jeszcze to, a fajnie gdybyśmy mieli tamto”. I my też tak rozwijamy nasz zespół, tak pozyskujemy konkretnych specjalistów, aby móc zaspokoić potrzeby tych osób, żeby to miejsce było bardzo holistyczne.

Ale w kontekście rozwoju naszego studia, to też jest ciekawa rzecz w kontekście tej wizji i może to zabrzmi śmiesznie – Michał powtarza w wielu miejscach, w wielu podcastach, że zaczynał od tego słynnego gabinetu 8 metrów kwadratowych przy ulicy Zamoyskiego. My od samego początku wiedzieliśmy gdzie chcemy i jak byśmy sobie życzyli, żeby studio Fizjo4Life wyglądało i to samo było w przypadku BLACKROLLA. W momencie, kiedy pierwszy raz dotarł do nas karton produktów BLACKROLLA – my mieliśmy z tyłu głowy, że każda gwiazda sportu w Polsce będzie BLACKROLLA używała i gdybyście się…

I używa [śmiech].

…zapytali, gdzie ja widzę BLACKROLLA – ja widziałam go jako lidera rynku, realnie. Więc znowu – stworzenie sobie wizji, wiara w tę wizję, to jest też związane z pracą nad wiarą we własne możliwości, trochę w ramach filozofii sukcesu – „jestem zwycięzcą”. To sprawiło, że my tę wizję drobnymi kroczkami zaczęliśmy wdrażać w życie.

Mam takie piękne zdanie, które chce żebyś skomentowała jeszcze.

A ty już koniec robisz?

Tak. 

A jeszcze chciałam tyle powiedzieć

To następnym razem, zrobimy dwa.

[śmiech]

Tylko komentarz do jednego zdania, bo godzinka minęła. Znam takie ładne zdanie i chcę jeszcze ten temat poruszyć. Zacytuje sobie Carla Rogersa, żeby nie było, że to ja powiedziałem, chociaż bardzo w to wierzę. „Nie można zmusić ziarna do rozwoju i kiełkowania. Może jedynie stworzyć warunku zezwalające na to, aby ziarno rozwinęło tkwiące w nim możliwości”.

Przepiękne.

Przepiękne zdanie. Możecie sobie zobaczyć rozwój każdego z naszych fizjoterapeutów i pewne działania, które robimy w Fizjo4Life, czyli dbania o to, żeby inne osoby nie musiały o pewne rzeczy dbać, powodują to, że one mogą się rozwijać. Ich energia idzie w jednym kierunku.

Mogą się koncentrować na zupełnie innych rzeczach.

Na tym, żeby mogli kiełkować, a nie musieli cały czas plewić i odplewiać sobie pewne rzeczy. A młodym pokazuje też kierunek, żeby nie robili tych błędów, co my robimy. Tak samo macie zdrowy biznes, jak ktoś naprawdę słucha dobrze i umie wyciągać wnioski. To jest w stanie wyciągnąć z tego coś, co jest tą wartością która powoduje to, że może pewnych błędów kompletnie nie popełnić i iść troszkę szybciej. Oczywiście robi to pewne zagrożenie tego, że nas wyprzedzą. 

Na pewno. Ale to jest ryzyko, które podejmujemy świadomie, bo dla nas…

Bo mamy pomysł, dlaczego to ryzyko podejmujemy. To wszystko nie jest tak, że „aaa, zrobimy se podcast o zdrowym biznesie”. Są pewne rzeczy, które mamy przemyślane i po co to robimy i dlaczego chcemy wam pokazać, na przykład, pokaże wam jutro na Facebooku – statystyki obrotu, dochodu albo jak rośnie Fizjo4Life. 

Naszym założeniem, jako szefów, od samego początku było dbanie o liderów. O możliwie jak największy komfort psychiczny każdego, naszego specjalisty. Dlatego wszystkie zadania, które mogliśmy ściągnąć z ich głowy – zostały ściągnięte, tak aby oni mogli w stu procentach skoncentrować się na komforcie wykonywania swojej pracy.

Mówiąc brzydko – ma przyjść, zrobić pacjenta i wyjść. Oczywiście to jest dużo więcej obowiązków względem tego, co ma fizjo robić, ale tak brzydko mówiąc – ma przyjść, nie spóźnić się…

Troszkę to wyjęliśmy z naszej bogatej historii w zawodowym sporcie, gdzie tam dbało się, żeby zawodnik wyszedł na boisko i był skoncentrowany w stu procentach na grze. My mamy taki zakorzeniony… Ja z dłuższym stażem, Michał z krótszym i w zupełnie innej roli, ale reżim boiskowy i praca w drużynie…

Ona nic nie musiała myśleć.

…sprawiły to, że my mamy inne podejście. Znowu wrócę tu do Michaela Jordana i naprawdę zobaczcie sobie ten serial. Nie pamiętam jego nazwy – last game? Czy coś takiego. Tak czy inaczej, warto się rozwijać, tylko warto pamiętać też o trzech rzeczach. Przede wszystkim systematyczność, czyli jak podejmujecie jakieś kroki to nie może to być od sasa do lasa, tylko musi to być jakoś przemyślane i coś wynikać z czegoś. Jak wdrażacie jakieś rozwiązania to ta praktyka musi być systematyczna, niezależnie czy to jest praca nad swoją asertywnością, czy praca nad nową techniką manualną, bo jeżeli czegoś nie przećwiczycie, w szczególności, jeśli to są nowe umiejętności albo muszą być skorygowane w postaci swoich złych nawyków poprzednio, wymaga to czasu. Druga rzecz to taka, że musimy się nauczyć cierpliwości do tego, aby to robić. Musimy się też skupić na tym, aby cały nasz rozwój był…

Ściągasz? [śmiech]

Nie, dlaczego? Mam tu dużo kartek i Michał na mnie krzyczy, bo nie lubi jak one leżą. Chciałabym powiedzieć, że on powinien być poukładany, czyli mieć pewien schemat i nie bądźmy, sami dla siebie, katami. Nie twórzmy sobie dziwnych presji, że ja w przeciągu roku muszę być tam, czy siam. Cele są dobre tylko wtedy, jeżeli są realne.

Pragnienia, czy marzenia. Marzenia się nie spełniają, a pragnienia się spełniają. Mamy dużo pragnień i one są wtedy realistyczne to działania i można sobie plan rozwoju osobistego układać. Oczywiście to tak jak w terapii, czy treningu, ten plan może modulować. Ta hipoteza, którą postawiliście, gdzie chcecie być może się każdemu znudzić. Chcieliście być super terapeutą, już nim jesteście i teraz co dalej. Ten plan trzeba mieć, żeby można było siebie realizować, jak i realizować też można też kogoś. Można pokazywać…

Realizować siebie przez realizowanie kogoś.

Tak. Jest to też możliwe. Pokazywanie drogi innym osobom może być pewnym planem na was. Wtedy stajecie się pewnym wzorem, specjalistą, coachem, który pomaga innym osobom, żeby szybciej osiągnąć ten sam sukces, co wy. 

A w następnym odcinku o rozwoju osobistym, jak już Michał zapowiedział część drugą, na pewno porozmawiamy o zagrożeniach rozwoju osobistego, bo to jest cały obszar, jak łatwo dać się zapętlić w to wszystko i chcieć za dużo zbyt szybko. Porozmawiamy sobie o tym, jak my się rozwijamy i jak szukać na siebie planu B. Bo on jest zawsze ważny.  A jak nie ma się planu B to trzeba mieć plan C. I to wyjście alternatywne, czyli założenie, że coś może mi nie wyjść i to nie jest dramat, tylko to jest nowe otwarcie i nowa szansa, każdy z nas powinien mieć. Czyli gdzieś móc mieć to wyjście awaryjne, które będzie nową szansą. 

I tym pięknym zdaniem kończymy sobie podcast „Zdrowy Biznes”. 

To była Karolina.

I Michał.

Dachowscy.

Zapraszam was do odsłuchania wszystkich przyszłych odcinków, jak i tych, które się już odbyły – na wszystkich platformach, jak i naszej stronie – zdrowybiznes.com.pl. 

Tak, a pamiętajcie także, że sharing means caring. My o was dbamy, więc wy również zadbajcie o nas i sprawnie poszerzajmy grono naszych followersów…

Słuchaczy.

Słuchaczy i fanów zdrowego biznesu. Pamiętajcie, że jeśli podzielicie się tą wiedzą, że ją macie od nas…

Czekaj, bo jeszcze muszę przeczytać.

Proszę.

„Potwierdzam, jak najbardziej. Cudne. Dbacie o nas – sala do jogi i fizjo jest pięknie przygotowana, nie muszę o niczym myśleć – wchodzę i działam. A co do rozwoju to rzeczywiście kiedyś robiłam wiele kursów, dopóki nie znalazłam swojej ścieżki i teraz w tym kierunku rozwijam się dalej. Dziękuję”.

Dziękujemy Patrycjo, życzymy wszystkiego dobrego.

I Dorota też dziękuję.

Bardzo wam dziękujemy. Słyszymy i widzimy się następnym razem. Kochani, wszystkiego dobrego. Bądźcie positive approach, ale ze zdrowym rozsądkiem i myślcie o sobie w kolorowych barwach.