#012 – UMIEJĘTNOŚCI MIĘKKIE -6 skillsów, które musisz posiadać robiąc biznes

Zdrowy Biznes - Okładka podcastu
 Spreaker
Podcasts
 Google
Podcasts
 Apple
Podcasts
 Spotify
Podcasts

Opis tego podcastu:

O skillach, wiedzy, doświadczeniu, odbytych kursach, czyli umiejętnościach twardych mówi się dużo. Zawieramy je w CV, chwalimy się nimi głośno, dbamy o nie, omawiamy. Oprócz posiadania odpowiednich kwalifikacji, musisz również posiadać różnorodny wachlarz umiejętności miękkich, które pozwolą Ci dobrze wykonywać swoją pracę.

Kto jednak wie, czym tak naprawdę są umiejętności miękkie, do czego się przydają i jak je rozwijać? Oraz czy wszyscy mogą o nie zadbać?

Czym są umiejętności twarde, a czym umiejętności miękkie?

Techniki twarde – to te wszystkie, które wynikają z umiejętności robienia czegoś, na przykład właśnie rehabilitacji, są takie techniki, które jesteśmy w stanie mierzyć i one najczęściej są zdobywane w procesie jakiejś edukacji, na przykład w trakcie swoich studiów, ale przede wszystkim też na wszystkich kursach dodatkowych, które tak naprawdę są całą wartością Waszego zawodu. Podsumowując umiejętności twarde to są po prostu te, które pozyskujemy.

Techniki miękkie –  to są przede wszystkim te zdolności tak zwane interpersonalne, międzyludzkie. Jest to pewien zbiór cech. Jest to nie tylko komunikacja z innymi osobami, ale też radzenie sobie ze stresem, ale przede wszystkim umiejętna kontrola emocji i zachowań. I cały trik polega na tym, że oczywiście każdy z nas jest inny i pewne cechy zyskujemy wraz ze swoimi narodzinami i późniejszym wychowaniem, ale jeżeli tego nie kontrolujemy, czyli nie wiemy, co będzie się działo i nawet jakby proces sprzedaży czy proces stresu, czy nawet proces diagnostyki pacjenta jest poza nami, robimy trochę to intuicyjnie, no to to nie jest wyuczony model, tylko jest to model intuicyjny. Tutaj kompletnie jakby chodzi o coś innego.

Najważniejsze umiejętności miękkie w kontekście pracy fizjoterapeuty i trenera

Kreatywność

Z jednej strony moglibyśmy się zastanawiać, po co kreatywność fizjoterapeucie i trenerowi. No przecież oni nie są twórcami, ani artystami. Wręcz przeciwnie. Kreatywność w zawodzie fizjoterapeuty opiera się szukaniu niekonwencjonalnych rozwiązań, niczym jak Sherlock Holmes, myślenia troszeczkę takiego niestandardowego, wychodzenia ze swoich ram, szukania najlepszych rozwiązań z posiadanej palety umiejętności do tego, aby je dobrze dopasować pod dany przypadek, do danego pacjenta.

Komunikatywność – umiejętność mówienia

Ta umiejętność mówienia ułatwi nam potem komunikację z pacjentem. Dobranie kompetencji, dobranie ćwiczeń, dobranie techniki to trudna sprawa, ale jeszcze trudniejsze jest wytłumaczenie pacjentowi, dlaczego właśnie to robię, dlaczego użyje tej techniki, tego ćwiczenia, dlaczego myślę niestandardowo, dlaczego idę tą metodą. Jako fizjoterapeuci, trenerzy musimy umieć zakomunikować pacjentowi, co my z nim będziemy robić albo jak długo trwać będzie rehabilitacja i czy on to zaakceptuje, czy on to zrozumie. Jeżeli nasz klient to zrozumie, przekaże to następnym osobom, które dzięki temu mogą do nas trafić.

Etyka pracy

Tutaj przede wszystkim mowa o uczciwości, o szczerości i o tym, co jest najważniejsze – o odpowiedzialności. My musimy być świadomi tego, że bierzemy odpowiedzialność za pracę z ludzkim ciałem, co niejednokrotnie po prostu jest nadużywane. Bycie świadomym tego, że ja jestem odpowiedzialny za to, co z danym pacjentem robię będzie ważną umiejętnością miękką, nad którą również musimy pracować, żeby w pewien sposób z tych swoich stref komfortu wychodzić. Pamiętaj, że tylko ten co nic nie robi, nie popełnia błędów, więc jeżeli zrobiłem jakiś błąd, musisz umieć się do niego przyznać.

Zarządzanie czasem pracy

To zarządzanie czasem pracy jest ultraważne. Dobry fizjoterapeuta, dobry trener potrafi się zmieścić w wyznaczonym swoim czasie na wizytę, czyli jeżeli mamy zaplanowane 60 minut, to klient te 60 minut dostaje, ani mniej, ani więcej. Poświęcając mu więcej czasu, dajemy mu zielone światło , że daliśmy mu więcej niż to, za co on zapłacił, co w konsekwencji ciężej nam będzie później wyegzekwować w postaci podwyżki ceny. Inna sytuacja jest wtedy, gdy pacjent się spóźnia. To on wtedy traci, a nie Wy.

Praca w zespole

 Współpraca między wszystkimi specjalistami w naszym teamie jest kluczowa i przekłada się na sukces nie tylko zespołu, ale przede wszystkim też jednostki. I ten networking, który tutaj jest to nie tylko ma być ten pozytywny vibe między ludźmi, dzięki którym atmosfera też dla klienta, który wchodzi będzie lepsza, bo ci ludzie się lubią, są na stopie kumpelskiej, rozumieją się, wiedzą, o czym do siebie mówią, ale przede wszystkim też w kontekście takiego modelu współpracy fizjoterapeuty i trenera, gdzie przekazujemy pacjenta, powiedzmy, z gabinetu na salę treningową. Ciężko sobie wyobrazić sytuację, w której jeden ze specjalistów ma problem, z przekazaniem swojego podopiecznego koledze z pracy.

Radzenie sobie ze stresem

Uwaga – nie tylko swoim, tak zwaną pracą pod presją, ale przede wszystkim też radzenie sobie w dzisiejszych czasach, jeżeli jesteśmy specjalistami pracującymi z ludźmi, ze stresem naszych podopiecznych. Przychodzi pacjent, który jest obciążony własnym stresem i nie każda z technik, które Ty na nim wykonasz, czy warsztat ćwiczeń, będzie w tym momencie odpowiedni. Zdolność obserwacji, mierzenia i oceniania tego, w jakim on dzisiaj jest stanie fizycznym, psychofizycznym, emocjonalnym, będzie kluczowe i nie tylko – tak jak do tej pory to było – ocena jego zmęczenia fizycznego, ale i jego zmęczenie psychiczne.

Transkrypcja podcastu:

Tematem dzisiejszego live’a, dzisiejszego podcastu, będzie temat umiejętności miękkich, a także ich roli w zawodzie fizjoterapeuty, trenera.

Czyli w tym, o czym tutaj najczęściej mówimy, to naprawdę inaczej będziemy o tym mówić, czyli jak się, komunikować, jak mówić do ludzi, żeby być zrozumianym i czym tak naprawdę są te umiejętności miękkie i z czego mogą wynikać problemy z tymi umiejętnościami miękkimi oraz czy one są w ogóle nam do czegoś potrzebne i czy da się je trenować, czy nasz pracodawca chciałby je widzieć w CV.

No i, co najważniejsze, gdzie je pozyskiwać, prawda?

I czy można się ich nauczyć, bo to też jest ciekawe pytanie.

Więc zacznijmy sobie od początku. W ogóle skąd pomysł na ten temat? No, ja i Michał nie będziemy tutaj ukrywać, że dla nas umiejętności miękkie już od kilku dobrych lat są takimi kluczowymi elementami, którymi się kierujemy zarówno w procesie rekrutacji, ale także nawiązując różnego rodzaju współprace, zwracamy na to uwagę. I też sami dla siebie staramy się pod tym kątem bardzo, bardzo mocno rozwijać i bardzo mocno kształcić. I również stawiamy bardzo duży nacisk na to, aby nasi specjaliści pracujący w naszym studium, czyli w Fizjo4Life, te umiejętności miękkie sobie poszerzali, bo widzimy po prostu bezpardonowy jakby tutaj wkład tych umiejętności też w sukces naszego miejsca.

Opiszmy, czym te umiejętności miękkie są.

Dokładnie, to samo chciałam powiedzieć. Zacznijmy od początku, no bo jedno z takich najbardziej popularnych rozgraniczeń jest na umiejętności miękkie i twarde, więc może zacznijmy od twardych. Czym są te twarde?

Twarde to te wszystkie, które wynikają z umiejętności robienia czegoś, na przykład właśnie rehabilitacji, czyli są to te rzeczy, które chcecie mieć na poziomie – nie wiem – techniki manualnej, techniki osteopatyczne, to są te wszystkie rzeczy, których jesteście w stanie szybko się nauczyć.

Zdecydowanie. To są takie techniki, które jesteśmy w stanie mierzyć i one najczęściej są zdobywane w procesie jakiejś edukacji. Czyli na przykład tak, jak dzieci w procesie szkolnym, gdzieś na uczelniach wyższych. A w postaci właśnie tutaj zawodu fizjoterapeuty i trenera to jest to, co zdobyliście w trakcie swoich studiów, ale przede wszystkim też na wszystkich kursach dodatkowych, które tak naprawdę są całą wartością Waszego zawodu i pracując w branży, dobrze o tym wiecie, że bez licznych kursów, które gdzieś tam odwiedzacie sobie po kolei. O tym, jak te kursy dobierać też będziemy kiedyś chcieli Wam poopowiadać, to nie jest to, że mamy się rzucić po prostu jak na mięso w PRL-u i chodzić na wszystko i wszędzie, bo po prostu przepalicie pieniądze i przepalicie swoją głowę. Ale wracając do tego – umiejętności twarde to są po prostu te, które pozyskujemy. I wbrew pozorom większości właśnie fizjoterapeutów i trenerów wydaje się, że one są kluczowe, jeżeli chodzi o jakby ich jakość pracy i warsztat.

No i w pewnym momencie rzeczywiście one są kluczowe, bo bez tych twardych nie staniemy się specjalistą czy później gdzieś ekspertem od danej dziedziny, więc rzeczywiście te twarde techniki, czyli umiejętności…

Do tego też dojdzie doświadczenie, które też jesteśmy w stanie zmierzyć.

Zmierzyć ilością lat. Niektórzy mówią, że wystarczy tysiąc godzin, a stajesz się ekspertem na poziomie osób niezajmujących się tą dziedziną i wtedy już jesteś ekspertem dla ludzi spoza świata tego, w którym chcesz stać się ekspertem. Ale my sądzimy, że trochę więcej godzin potrzeba, by być ekspertem dla – nazwijmy to – innych ekspertów. To rzeczywiście więcej czasu jest potrzebne. No i potem dopiero te techniki miękkie gdzieś można sobie dołączać do tego.

Ale czym one są? Same techniki miękkie to są przede wszystkim te zdolności tak zwane interpersonalne, te tak zwane właśnie tutaj międzyludzkie. Jest to pewien zbiór cech. I cały trik polega na tym, że oczywiście każdy z nas jest inny i pewne cechy – że tak powiem – zyskuje wraz ze swoimi narodzinami i jakby tutaj też kwestia wychowania, to, w jakim środowisku dorastaliśmy, czego nas nauczyli rodzice, jak nas wychowali i też jakie wartości wyznawali będą kluczowe w tym, abyśmy my pewne cechy pozyskali już na dzień dobry, pewne cechy naszego charakteru, które później mogą ułatwić bądź utrudnić komunikację z innymi osobami.

Bo to tak można powiedzieć, że miękkie to jest komunikacja z innymi osobami, ale też w tym się może zawrzeć jakby radzenie sobie ze stresem czy opowiadanie o czymś. To też są umiejętności miękkie, które trzeba umieć kontrolować, bo najważniejsze chyba w tym wszystkim jest to, żeby te umiejętności miękkie były pod naszą kontrolą. Tak jak powiedziałaś – można się z czymś urodzić, jakby naturalnie to mieć, ale jeżeli tego nie kontrolujemy, czyli nie wiemy, co będzie się działo i nawet jakby proces sprzedaży czy proces stresu, czy nawet proces diagnostyki pacjenta jest poza nami, robimy trochę to intuicyjnie, no to to nie jest wyuczony model, tylko jest to model intuicyjny. Tutaj kompletnie jakby chodzi o coś innego.

I z takich najbardziej podstawowych umiejętności miękkich, takich książkowych, które możecie spotkać, to jest oczywiście kreatywność, to jest oczywiście ta komunikatywność, o której już mówiliśmy, umiejętności właśnie zarządzania swoim czasem, etyki pracy, współpracy. To są te najbardziej oczywiste, o których też zaraz powiem w kontekście właśnie zawodu fizjoterapeuty i trenera, dlaczego one są ważne i co w kontekście właśnie tych klasycznych umiejętności miękkich jest ważne.

Ale też rynek zmieniający się, dynamiczny bardzo, mocno też cyfryzujący się, sprawia, że powstają też nowe umiejętności miękkie, tak zwane dwudziestego pierwszego wieku, dedykowane temu pokoleniu obecnemu, czyli urodzonemu też już w latach tutaj już 2000 „z groszami” sprawia, że ten rynek pracodawcy będzie też wymagał kolejnych kompetencji nie do końca oczywistych. Ale to od czego ja bym w ogóle jeszcze chciała zacząć tą rozmowę to fakt, że te umiejętności miękkie są stosunkowo – jak to Michał powiedział – trudne do zmierzenia. Natomiast w kontekście właśnie tutaj naszej pracy coraz częściej zauważane. I przede wszystkim ta moda na nie przyszła z tego światka biznesowego.

Czasami też one się już pojawiają w tym CV, bo piszecie niektórzy w CV, że komunikatywność łatwa czy bezproblemowa.

No właśnie, dlaczego tak się dzieje, że to zaczęło pojawiać się w CV? Bo, moi drodzy, okazuje się tak, że na dzień dzisiejszy to, co jest chyba kluczowe to to, że bycie specjalistą, osobą wykształconą, osobą po studiach, niejednokrotnie posiadającą bazę szkoleń dodatkowych, czyli tą bazę umiejętności twardych, już nie jest czymś wyróżniającym. Wiedza na tyle jest łatwo dostępna.

Jakby też pójście na szkolenie – no, płacę i jestem.

Każdy z nas może sobie na to pozwolić.

Magister, powiedzmy, też już jakby w rehabilitacji jest praktycznie must have. W treningu może troszeczkę inaczej, ale jakieś tam szkolenia są OK. I tym wyróżnikiem naprawdę dzisiaj może stać się ta umiejętność miękka i umiejętność – nazwijmy to – może trochę rozmowy.

To, co chcę przede wszystkim powiedzieć to to, że dla pracodawcy i nie tylko, ale też dla naszego klienta, decyzja, czy on wybierze tego fizjoterapeutę albo tego trenera spośród innych, już nie tylko będzie zależała od tego, co on ma w swoim CV, bo w tak przesyconym rynku – no, umówmy się trenerów personalnych jest multum, a z kolei fizjoterapeutów też robi się coraz więcej i więcej, ten zawód jest również coraz bardziej popularny ze względu na to, że troszeczkę się skomercjalizował. Sprawia to, że dotarcie zarówno dla klientów, jak i wybór pracodawcy, który postawi na mnie jest trudny, więc cała ta szala, tak jak w biznesie, gdzie mieliśmy mnóstwo specjalistów IT, mieliśmy mnóstwo specjalistów od marketingu, mnóstwo specjalistów od sprzedaży – przeniosła się na to, że ja nie tylko patrzę na tą osobę pod kątem tego, jakim ona jest specjalistą, ale też jakie ona ma zdolności interpersonalne, co pozwoli mi przede wszystkim budować zespół, ułatwiać pewne procesy w mojej firmie, ale również przekonywać do siebie klientów, przyciągać ich i nie tylko. Bo zadowolony klient przekłada się automatycznie na liczbę dalszych poleceń. Więc wszystko sprowadza się do tego, że w dzisiejszych czasach te umiejętności miękkie są zdecydowanie kluczowym faktorem, który będzie wpływał na to, czy potencjalnie klient z nami zostanie, czy potencjalnie przyszły pracodawca na mnie postawi. I nie można się zamykać tylko i wyłącznie do myślenia o tym, że super zrobiłem FDM, super zrobiłem fashion manipulations, super mam – nie wiem – SMS-a, to na pewno znajdę robotę. Praca cały czas wraca do tego, że oprócz tego, że musimy się rozwijać w kierunku naszej specjalizacji w dzisiejszych czasach musimy też myśleć o tym, aby rozwijać się w kierunku właśnie umiejętności miękkich, bo to, co chcemy Wam powiedzieć i dlaczego też powstał ten pomysł jest to, że my obserwujemy taką troszeczkę niechęć ze strony fizjoterapeutów i przede wszystkim trenerów, którzy uważają, że ten aspekt ich wiedzy niekoniecznie jest godzien zainteresowania.

To też mówiłem – te umiejętności miękkie trochę są nam potrzebne do tego, żeby się komunikować z pacjentem, z naszym klientem. No i trochę my przez to też dużo rozumiem, że my będziemy sprzedawać. A my chcemy wyjść sobie z roli sprzedawcy. Nie chcemy tego mieć, również pod opcją świadomości, dlatego techniki miękkie uważamy jako techniki socjopatyczne, techniki, które będą przekonywały do cudownych garnków.

Nie, to nie chodzi o manipulację.

Chociaż kontrola – nazwijmy to – procesów sprzedaży, czy procesu diagnostyki, czy kontrola każdego procesu z TS-u, można powiedzieć, że już jest manipulacją, bo mamy nad nią jakąś władzę, czyli wiemy, co się może wydarzyć, znamy konsekwencje. Więc też możemy tym jakby zawiadywać. I to jest najważniejsze – po to są te techniki miękkie nam tak naprawdę bardzo, bardzo potrzebne. I nie tylko, bo tu mówimy o aspekcie pracy, ale w aspekcie życia też codziennego w sklepie czy kupując samochód, czy każdą inną rzecz, jesteśmy w stanie sobie ułatwić życie.

Nie tak jak ostatnio – kupowałam truskawki i burak mnie obraził. Słuchajcie, ja to przeżywam, ale faktycznie burak na Mokotowie okrzyczał mnie, bo za długo wybierałam truskawki. No ale kontynuuj. Brakowało mu umiejętności miękkich zdecydowanie.

Tak. I jakby do powiedzenia też komuś czegoś innego, jakby może się też robić problem.

Tak, więc ja bym chciała może po kolei wymienić te najbardziej popularne umiejętności miękkie, co w kontekście zawodu fizjoterapeuty, w ogóle pracy z ludźmi, trenera – tutaj w ich aspekcie jest ważne. I zacznijmy sobie od tej kreatywności. Z jednej strony moglibyśmy się zastanawiać, po co kreatywność fizjoterapeucie i trenerowi. No przecież oni nie są twórcami, nie mają jakiejś pracy twórczej ani żadnej innej. A ja bym powiedziała – wręcz przeciwnie. Prawda, Michale? To jest to, że kreatywność w naszym zawodzie opiera się… na tym, że my musimy mieć zdolność, podejście – jak ja często mówię – jak Sherlock Holmes, myślenia troszeczkę takiego niestandardowego, wychodzenia ze swoich ram, szukania najlepszych rozwiązań z posiadanej palety umiejętności do tego, aby je dobrze dopasować pod dany przypadek, do danego klienta.

Tak, na końcu jakby zapytać, czy on to rozumie. Bo dobranie kompetencji, dobranie ćwiczeń, dobranie techniki to są te właśnie umiejętności twarde. A teraz wytłumaczenie pacjentowi, dlaczego to robię, dlaczego myślę niestandardowo, dlaczego idę tą metodą – czy ona będzie zgodna, czy niezgodna z innymi, to już kompletnie nie ma znaczenia – ale wytłumaczenie, dlaczego to chcę robić, dlaczego ja tutaj używam akurat lewej ręki, a tu będę używał prawej ręki, pokazuje nam to, czy my umiemy zakomunikować pacjentowi, co my z nim będziemy robić albo jak długo trwać będzie rehabilitacja i czy on to zaakceptuje, czy on to zrozumie. Bo to jest najważniejsze. I teraz ciekawy jestem, ilu z Was pyta się po wytłumaczeniu komuś, czym jest dysk, czy pani to zrozumiała, czy umiałabym pani teraz wytłumaczyć to kolejnej osobie.

On przyjdzie do domu i powie żonie, mężowi, co tam się stało i pewnie wyjdą z tego jakieś głupoty. Ty tu przeskoczyłeś idealnie do komunikatywność. Dlaczego ona też jest ważna? Czyli ta umiejętność mówienia.

Ta umiejętność mówienia ułatwi nam potem komunikację z pacjentem. On to zrozumie, on to przekaże następnym osobom, które mogą do nas trafić. A jak on tego nie zrozumie, to on potem się nie będzie umiał tym – nazwijmy to – chwalić.

Przede wszystkim umówmy się, że rzeczy, którymi my pracujemy, problemy, których my dotykamy, to są problemy trudne, medyczne, niejednokrotnie ciężkie to wytłumaczenia, więc dla mnie kluczową umiejętnością miękką, którą ja bardzo często słyszę, że Michał ją perfekcyjnie opanował, jest mówienie o tematach trudnych prostym językiem.

Niekoniecznie prostym, ale językiem zrozumiałym, językiem polskim.

Ja kiedyś usłyszałam takie cudowne stwierdzenie mówiące o tym, że sztuką nie jest powiedzieć skomplikowanego terminu właśnie w sposób skomplikowany, ale tak go powiedzieć, żeby każdy słuchający go zrozumiał. I to chyba jest klucz, jeżeli chodzi o pracę, bo każdy pacjent przychodzi z problemem, którym się zadręczał, niejednokrotnie szukał w Googlu jakichś informacji i tak naprawdę od nas zależy, czy my mu po prostu to światełko w tunelu bardziej rozjaśnimy, czy ten tunel mu wydłużymy, a to światełko stanie się bardziej ciemne. Bo dzięki temu on też nam zaufa na przyszłość. Więc nasza komunikatywność, wytłumaczenie, jakie kolejne kroki powinny nastąpić, czy on ma się umówić na jedną wizytę, czy na dwie, jak długo będzie trwał proces leczenia. Ale też nie zapewniania „tak”, „nie”, „nie wiem”, tylko prostymi słowami na zasadzie też szczerości z tym pacjentem, co automatycznie wskakuje nam też w taką etykę pracy, która dla mnie też jest szalenie istotną umiejętnością miękką.

Tutaj też chcę powiedzieć jedną rzecz, że ta umiejętność mówienia też do różnych osób, bo inaczej będziemy tłumaczyć dwudziestolatkowi, inaczej pięćdziesięciolatkowi, inaczej siedemdziesięciolatkowi. I to też te anegdoty, które gdzieś tam macie pewnie przygotowane względem dysku, wsadzania kostek, jakieś tam, gdzieś trzeba mieć jakby różnie pokazane, tak? Dla różnych osób mieć przygotowane jakby pewne scenariusze w głowie opowiadania o tych trudnych rzeczach. Albo treningu, dlaczego ma robić tak a nie inaczej, bo jemu tak jest łatwiej. Teraz trzeba mu to przefrazować. Nie „bo tak”, tylko trzeba mu wytłumaczyć, dlaczego tak ma trzymać.

I to jest też ciekawa rzecz, którą ja bym też chciała poruszyć w kontekście komunikatywności, dlatego że my z Michałem zawsze kierowaliśmy się, wybierając naszych współpracowników, osobami otwartymi, uśmiechniętymi, które bardziej są ekstrawertyczne niż introwertyczne. I nie dalej jak wczoraj prowadziliśmy bardzo ciekawą rozmowę z naszym znajomym rekruterem, którego zapytałam po prostu o zdanie, przygotowując się do tego odcinka i szalenie mądrą rzeczą, którą on powiedział jest to, że nie każdemu pacjentowi naszemu podpasuje osoba taka jak my, takiej, której my szukamy do naszego zespołu, bo taka osoba właśnie ekstrawertyczna może swojego pacjenta po prostu zjeść, zaszczuć, zalać swoją otwartością, emocjami, a nie każdy pacjent też będzie tego potrzebował. Więc introwertyk w zespole też jest bardzo ważny.

Morał jest taki, żeby też ekstrawertyk umiał rozmawiać i introwertykiem i zupełnie odwrotnie. Albo przynajmniej mieć w zespole – jeżeli jesteś sam, to musisz nauczyć się tej rozmowy. Jeżeli jesteś w zespole, to szukasz osoby też, która zaopiekuje się takimi osobami i będzie się z nimi dogadywać, bo te dwie osoby muszą znaleźć wspólny język, bo to też te kompetencje twarde będą decydowały, czy ta osoba z Tobą zostanie i będzie z Tobą ćwiczyła, czy u Ciebie się rehabilitowała, czy Cię poleci, tylko właśnie to, czy się z nią dogadasz, bo nie dogadasz się ze wszystkimi i nie wszyscy będą Waszymi przyjaciółmi, najlepszymi kolegami. I to wiemy. Tak samo nie każdy pacjent będzie Twoim pacjentem – choćbyś był najlepszym fizjoterapeutą, to on powie, że nie pasujesz mu po prostu. Jakby nie jest to dla Ciebie.

Nie ma tego vibe’u, tak?

I to nie jest dla Ciebie.

Wbrew pozorom my bardzo często spotykamy się z pacjentami. My zawsze też prosimy o feedback pacjentów i bardzo często jest „no, ja tutaj nie czuję vibe’u z tą osobą, to nie był mój poziom”. Zawsze wtedy automatycznie jest też propozycja innej osoby, ale jeżeli nie masz takiej możliwości, powinieneś nauczyć się przede wszystkim słuchać pacjenta i tak dostosowywać swój poziom komunikacji, aby prawidłowo móc zaspokoić jego potrzeby, czyli po pierwsze odczytać i dostosować język.

Tempo, język, ekspresje ruchów, emocje. Jak siedzi cicho, to nie można nagle go zaszczuć, stanąć i powiedzieć „ty nie masz racji, to jest tak, tak, tak i tak”.

Ale czasami dobry dowcip rozluźni atmosferę. To trzeba wyczuć.

Ale to trzeba też wiedzieć, komu ten dowcip można powiedzieć. I tego można się też nauczyć – to jest też ważne – tych wszystkich technik miękkich, o których Wam mówimy. Wszystkich rzeczy można spokojnie się nauczyć. To nie jest tak, że jeśli czegoś nie umiecie, tak jak Karolina gdzieś tam wcześniej mówiła, że z niektórymi się rodzimy, no to są szkolenia na temat tego, jak mówić, jak sprzedawać, jak prowadzić negocjacje. I te wszystkie szkolenia mogą być dla Was gdzieś tam naprawdę bardzo, bardzo pożyteczne.

Zdecydowanie. Kolejną umiejętnością miękką to jest już wspomniana przeze mnie przed chwilą etyka pracy. I wbrew pozorom wydawać by nam się mogło, że wszyscy ją mamy i ja wierzę głęboko, że wszyscy ją mamy, ale uwierzcie mi, ona nie zawsze jest oczywista. Tutaj przede wszystkim będziemy mówili o uczciwości, o szczerości, ale to, co dla mnie jest najważniejsze – o odpowiedzialności. My musimy być świadomi tego, że bierzemy odpowiedzialność za pracę z ludzkim ciałem, co niejednokrotnie po prostu, moim zdaniem, jest nadużywane. I gdzieś jakby troszeczkę zaczyna się, to Michał, co Ty też mówiłeś wczoraj na swoim livie, że zaczynają się pojawiać takie tematy jak błędy fizjoterapeutyczne i inne. Więc tutaj znowu bycie świadomym tego, że ja jestem odpowiedzialny za to, co z danym pacjentem robię będzie ważną umiejętnością miękką, nad którą również musimy pracować, żeby w pewien sposób z tych swoich stref komfortu wychodzić. Jeżeli zrobiłem jakiś błąd, umieć się do niego przyznać, prawda?

No tak, to znowu jest komunikacja. To tak naprawdę jakby o tym, żeby powiedzieć, co robiłem. To też mamy mocny zgrzyt tak naprawdę, czy to jest już umiejętność twarda, czy umiejętność miękka – z tym jakby błędem terapeutycznym. I gdzie to ugryźć, i w którą stronę jakby do tego dojść.

Tak. Kolejną rzeczą jest zarządzanie swoim czasem pracy. I to zarządzanie czasem pracy jest ultraważne, uwierzcie mi – ultraważne.

I to też jakby ja stwierdzam, że to nie chodzi też o to, żeby teraz – bo też taki trend mały powstał – że nagle ja mam pracować mniej.

Tak, to jest w ogóle jakieś apogeum.

Apogeum jest, że ja mam pracować mnie, że mam pracować cztery godziny.

Każdy by chciał pracować mało i zarabiać dużo.

A potem poświęcać się odpoczynkowi, relaksacji i życiu. Mamy do tego zupełnie inne podejście. I to też jest – nie wiem – jakby pewna wizja świata, którą trzeba akceptować albo nie, ale za chwilę Wam powiemy.

To znaczy jeżeli chodzi o to zarządzanie swoim czasem, to ja bym chciała je rozgraniczyć na dwie warstwy. Pierwsza warstwa – zarządzanie swoim czasem pracy w pracy, czyli tym, że dobry fizjoterapeuta, dobry trener potrafi się zmieścić w wyznaczonym swoim czasie na wizytę u pacjenta.

To bardzo ważne, tak.

Czyli to jeżeli mamy zaplanowane i klient płaci za 60 minut, on te 60 minut dostaje. I nie dostaje ani mniej, ani więcej, bo po pierwsze, my damy mu zielone światło, że daliśmy mu więcej niż to, za co on zapłacił, co w konsekwencji ciężej nam będzie później wyegzekwować w postaci podwyżki ceny, bo on powie „czemu mam ci teraz zapłacić więcej za twoją usługę, jak ty zostawałeś ze mną 20 minut więcej i to dla ciebie nie było problemem?”.

Ale to też druga sytuacja – jak pacjent się spóźnia 10 minut, to on traci, a nie Wy.

Dokładnie. Nie może być czegoś takiego, że nadużywamy, zostajemy dłużej.

Nie można mieć w głowie, że „on stracił, to on do mnie nie wróci”. To jest jego problem, że on się spóźnił, Ty byłeś. To odwrotnie – Ty musisz zrobić, żeby on tego nie odczuł, że Ty się spóźniłeś i wydłużasz mu tą pracę. Ja miałem pacjentów, którzy włączali stoper na wizycie.

„Panie Michale, pan się zmieścił dzisiaj”.

No i jakby ta usługa wcale nie była długa, ale eliminowałem takich pacjentów, bo to nie o to chodzi, ale trzeba być fair po prostu.

Mówimy o pacjencie, który jest na wizycie. Ale nie ma większego – za przeproszeniem – bólu dupy niż pacjent, który przyszedł na 13.00, a czeka 5, 10, 15 i cały czas gabinet jest jeszcze zajęty i poprzedni pacjent jest w środku. Ja rozumiem, że raz na sto lat zdarzy się pacjent wyjątkowy.

To co trzeba zrobić? Wyjść z gabinetu i powiedzieć. To jest technika też umiejętności miękkiej kolejna. „Przepraszam, muszę dokończyć, pacjent jest trudny, pacjent jest starszy, długo się rozbierał, długo się rozbierał” albo „wyszły jakieś rzeczy, które muszę dokończyć, bo tak wymaga tego ta terapia, przyjmę pana za 6 minut, za 8 minut będzie pan już w gabinecie”. I to też musi być realny czas, w którym będzie w gabinecie, żeby nie wychodzić potem drugi raz, bo to będzie jeszcze gorzej widziane. Więc jeżeli przedłużenie się wizyty jest raz na jakiś czas, oczywiście, jest akceptowalne i każdemu się może zdarzyć. Ale trzeba wyjść i o tym powiedzieć. I tak samo z treningiem. Ale na treningu może być trochę prościej jeszcze, bo oni się mogą zazębić. „OK, rozgrzej się tutaj, zróbmy coś, przepraszam cię, ale muszę dokończyć jeszcze jedną rzecz, bo to jest bardzo ważne, żeby to zrobić, a ty już zrób te ćwiczenia, które znałeś, przypomnij sobie, które robiliśmy ostatnio na treningu”. To jest akceptowalne, uważam.

Ale też nie uważam, że powinno to być w kontekście zawodu trenera nadużywane, że teraz – nie wiem – 50% czasu my będziemy dzielić na dwóch pacjentów, bo znowu albo z góry będzie to ustalane w cenie naszego rozliczenia, że ja jestem dla ciebie w 100% przez 50% czasu, ale przez kolejne 50% czasu będziemy na zakładkę. I Twój klient, podopieczny może wyrazić na to zgodę albo nie. I Ty też możesz go uprzedzić, że to się mieści w tej cenie. Ale właśnie to jest kluczowe. My naprawdę zwracamy w naszym gabinecie ultradużą wagę do tego, aby każda wizyta kończyła się punktualnie o danej godzinie i zaczynała się punktualnie. Tak, jak powinna się zacząć. Bo żyjemy w Warszawie i myślę, że w innych miastach jest – myślę – równie ciężko, że w dzisiejszych czasach ludzie liczą się z czasem. Jak nie rodzina, to praca, dzieci, są zabiegani. Wyliczone mają co do minuty.

Może dalej ma gdzieś jechać, jest umówiony z mamą, z córką, nieważne z kim. Jest dalej gdzieś umówiony, ma dalej jechać, dlaczego mamy mu robić gdzieś indziej spóźnienie. Jeżeli my będziemy fair, pacjenci też będą fair i u nas tych spóźnień jest – moim zdaniem – bardzo mało. I tego pacjenci się nauczyli, że wchodzą i mają te 30 albo 60 minut, które – nazwijmy to – wykupują i my te czas im oferujemy. Nawet jeżeli ja skończę terapię wcześniej, to mogę dać mu jakąś inną radę, zobaczyć jakąś inną rzecz, bo uważam, że terapia barku wymagała ode mnie dziesięciu minut pracy. Ja go nie wypuszczam po 10 minutach, bo on zapłacił za mój czas za 30, więc 20 minut mogę powiedzieć „czy coś jeszcze pana boli?”, „Czy coś jeszcze się dzieje?”, „Czy potrzebuje pan jakiejś instrukcji względem czynności dnia codziennego, którą pan wykonuje albo czy ma pan jakieś inne problemy, albo czy może ktoś z rodziny ma jakieś inne problemy i chce pan pomóc i możemy na ten temat porozmawiać?”. Jakby wyjścia z tego czasu, który został wykupiony, a nie został do końca wykorzystany, bo my wiemy o tym, że on nie musi być do końca wykorzystany na tę jedną rzecz, z którą pacjent przychodzi. To jest OK. Chyba że normalnie się do pacjenta powie „proszę pana, jakby czas na bark się wyczerpał względem tego, co ja muszę zrobić, jeżeli pan nie ma niczego, może pan wyjść, możemy porozmawiać”. Jakby też jasne postawienie sytuacji, bo wiemy czasami, że za dużo to jeszcze gorzej niż za mało, więc to wszystko trzeba powiedzieć i nie bać się tego mówić, bo to też pokazuje właśnie Wasze umiejętności miękkie i – nazwijmy to – szczerość terapeutyczną, może tak.

Ja w ogóle tak sobie myślę, że to zarządzanie czasem to jest genialny pomysł na osobny odcinek, bo to moglibyśmy się wylać, a mamy jeszcze parę innych tematów do przedyskutowania.

Idziemy dalej. Co jeszcze może być techniką miękką?

Dla mnie kluczowe też w kontekście prowadzenia takiej działalności, jaką prowadzimy, a nie innej, jest przede wszystkim praca w zespole. I ja od zawsze bardzo mocno upieram się na tym, że współpraca między wszystkimi specjalistami w naszym teamie jest kluczowa i przekłada się na sukces nie tylko zespołu, ale przede wszystkim też jednostki. I ten networking, który tutaj jest to nie tylko ma być ten pozytywny vibe między ludźmi, dzięki którym atmosfera też dla klienta, który wchodzi będzie lepsza, bo ci ludzie się lubią, są na stopie kumpelskiej, rozumieją się, wiedzą, o czym do siebie mówią, ale przede wszystkim też w kontekście takiego modelu, jaki my mamy w fizjo-manualny, terapeuta ruchowy jest czymś kluczowym, bo jeżeli my sobie przekazujemy tego pacjenta, powiedzmy, z gabinetu na salę treningową, to ja sobie nie wyobrażam takiej sytuacji, żeby któreś z naszych specjalistów miałby problem jakiś, żeby przekazać swojego podopiecznego, pacjenta dalej.

Dokładnie o tym też wiecie, że jeżeli terapeuta, nazwijmy to, manualny czy ruchowy nie lubi tego terapeuty drugiego, to nie wyśle mu żadnego pacjenta, bo nie pasuje mu vibe’m, albo nie pasuje mu, bo zakłada złą koszulkę i złe spodnie, których ktoś nie lubi, tego koloru ktoś nie lubi i my nie wyśle pacjenta i to jest normalne. Więc te wszystkie spotkania poza – nazwijmy to – gabinetem, czy nawet w pomieszczeniu socjalnym, to też są jakby umożliwienie może pracy czy kontaktów międzyludzkich, żeby się lepiej poznać i właśnie ta wymiana między pacjentami była OK.

I teraz w kontekście właśnie Was jako specjalistów indywidualnych – jeżeli Wasz pracodawca organizuje jakieś coworkingowe spotkania, jakieś tutaj wyjazdy, eventy, ja wiem, że w dzisiejszych czasach każdy z nas jest ultra zapracowany, nikt nie ma czasu, każdy woli spędzić ten czas z rodziną.

Ja mam takie powiedzenie, które bardzo często mówię – dzisiaj jest modnie nie mieć czasu.

Pamiętajcie też o tym, że to jest po coś. Każde spotkanie integracyjne to nie jest to, że Wy ten czas zmarnujecie albo że macie coś innego do roboty.

Ale jeżeli tak myślicie, to znaczy, że Wasze techniki miękkie są słabe. Po prostu. Jakby jeśli myślicie, że spotkanie wigilijne czy wielkanocne jest po to, żeby się najeść – to też, OK, nie widzimy w tym problemu – ale to jest po to, żeby spotkać się, poznać osoby zupełnie w innym świecie, zobaczyć może jak się malują, jak się ubierają inaczej, co one lubią.

No, dużo, dużo rzeczy, które możemy o naszych współpracownikach się dowiedzieć, co ułatwi naszą pracę na co dzień i będziemy lepszym zespołem.

I zawęzi kontakt, tak? I też dla osób, które organizują takie rzeczy mega ważną rzeczą jest ustawienie ludzi na takim wydarzeniu, tak jak na weselu. Wszyscy rozkminiają, jak ustawić ludzi i rodziny na weselach, tak samo ważne jest, jak rozkminić ustawienie ludzi na takim spotkaniu.

Też chodzi o to, że sztuką nie jest aby ustawić obok siebie osoby, które się znają i lubią, tylko totalnie przemieszać. Ale to taki tip. Ale idąc sobie dalej – przystosowanie. I teraz co ja mam na myśli, mówiąc „przystosowanie”? Przede wszystkim to, że jesteśmy otwarci na zmiany, ciekawi, szukamy nowych rozwiązań, jeżeli przychodzi do nas pracodawca i mówi „słuchajcie, od jutra będziemy robić sobie raz na jakiś czas team meetingi albo znowu na przykład to spotkanie conetworkingowe” albo na przykład „chciałbym wam wprowadzić szkolenia, na przykład z umiejętności miękkich”, to też nie reagujmy jak po prostu jeże na psy, że „nie, absolutnie, ja dziękuję, to nie dla mnie”. Tylko bądźmy otwarci na rozwój w innych obszarach, bądźmy otwarci na zmiany, jeżeli też będziemy jakieś zmiany wdrażać. Pamiętajcie, każda zmiana jest złą zmianą. To zawsze. Ale prowadzi do lepszego.

Co byście nie zaplanowali, co byście nie zrobili w życiu, to zawsze początki wprowadzania nowego systemu, nie wiem, wynoszenia śmieci z domu, czy nowego parkowania, inaczej, nie przodem, tylko tyłem wymaga adaptacji, będzie na początku trudne. A za pół roku dojdziesz do wniosku, że to już jest łatwe i fajne i rzeczywiście dało mi nową umiejętność czy nowe pole do działania, czy nową osobę dzięki temu poznałam, czy nową osobę obserwuję na Facebooku i mogę się wymieniać jakimiś doświadczeniami i pozyskałam dzięki temu czterech klientów, bo ta osoba powiedziała, że jestem fajny w rehabilitacji i mogę coś zrobić. Więc nigdy nie wiecie, skąd też do Was pacjent może przyjść, co może się wydarzyć dalej i dlaczego ta sytuacja ma Ci przynieść pacjenta. À propos tego pacjenta, ostatnio właśnie nasza pani właścicielka żłobka napisała, że nie będzie dostępna w takich i takich dniach, ponieważ ma ból kręgosłupa. Co Dachowski zrobił? Zaprosił ją na wizytę na wtorek na godzinę 10.30. Co pani zrobiła? Przyjęła. Więc nigdy nie wiecie, utrzymanie stosunków z kim i w którym momencie da Wam miejsce na pozyskani nowej osoby. A ta pani zna – pamiętajcie – moim zdaniem 60 rodziców. Razy dwa. 120 osób, które potencjalnie, jeśli ta pani powie im i będzie zadowolona z naszej usługi, to na pewno się pochwali tym na poziomie tego, że już może przyjmować, bo Michał Dachowski z tej kliniki jej pomógł.

No, tak. Natomiast kolejną umiejętnością miękką, która jest troszeczkę taką trampoliną do tych umiejętności miękkich XXI wieku, jest umiejętność radzenia sobie ze stresem. Ale teraz uwaga – nie tylko swoim, tak zwaną pracą pod presją, ale przede wszystkim też radzenie sobie w dzisiejszych czasach, jeżeli jesteśmy specjalistami pracującymi z ludźmi, ze stresem naszych podopiecznych. Bo wydawać by się mogło to czymś oczywistym, natomiast ja się Was teraz zapytam, czy na wszystkich swoich szkoleniach specjalistycznych ktoś kiedykolwiek Was nauczył, jak wprowadzać daną technikę pod kątem tego, jak obciążony stresem jest Wasz pacjent. Oczywiście, są techniki, które głównie koncentrują się na pracy ze stresem, ale na przykład idąc – nie wiem – na kurs, nie chcę teraz rzucać nazwami metod, ale rzadko kiedy mówi się o tym, że do Ciebie przychodzi pacjent, który jest obciążony własnym stresem i nie każda z technik, które Ty na nim wykonasz, czy warsztat ćwiczeń, będzie odpowiedni do tego. Więc zdolność też obserwacji, mierzenia i oceniania tego, w jakim on dzisiaj jest stanie fizycznym, psychofizycznym, emocjonalnym, będzie kluczowe nie tylko – tak jak do tej pory to było – ocena jego zmęczenia fizycznego. Bo ocenić zmęczenie fizyczne sobie możemy, ale to też wiąże się bardzo bezpośrednio ze stresem. I to zmęczenie psychiczne będzie też kluczowe do tego, aby móc to stosować. Ale też w kontekście radzenia sobie sami ze sobą, właśnie z tą odpowiedzialnością, z liczbą godzin, mamy trudniejszego pacjenta, denerwuje nas to, bierzemy do siebie też bardzo głęboko. Też oczywiście super, jak byśmy byli empatyczni, ale też nie za bardzo.

Czyli tak – empatia ogólnie na poziomie studiów gdzieś moim zdaniem jest przereklamowana. Tam jest tyle empatii na tych studiach i w ogóle psychologia, ja chyba miałem z 6 zajęć na temat empatii. Fajnie, tylko nie w biznesie.

Ja mam troszeczkę inne podejście do umiejętności empatii w kontekście zawodu trenera i fizjoterapeuty, bo źle jest widziane użalanie się, źle jest widziane zbyt wchodzenie w rolę i współczucie, więc trzeba to na maksa wyważyć, ale to kiedy indziej.

Tyle tematów macie, zobaczcie, ile tematów będzie już.

Tak, natomiast ja bym chciała teraz płynnie przejść do tych umiejętności XXI wieku, czyli przede wszystkim tak zwanego podwyższania swojego poziomu inteligencji emocjonalnej. Czyli znowu tutaj społeczne, czyli wejście właśnie w takie ocenianie tego, na jakim poziomie emocjonalnym, psychosomatycznym – ta psychosomatyka robi teraz furorę w kontekście zawodu fizjoterapeutów i trenerów – właśnie też szacunkowanie, w jakim ktoś jest wewnętrznym stanie. No bo, po pierwsze, to bezpośrednio przekłada się na jego zdrowie fizyczne, ale też właśnie tutaj na proces naszej rozmowy. Więc ta inteligencja emocjonalna jest czymś ultra ważnym.

Ale to może uściślij, czym dokładnie ta inteligencja ma być, jakie obszary ma obejmować albo gdzie mamy ją zaczepić, tą inteligencję intelektualną.

Chodzi mi o to, abyśmy tutaj byli w stanie odpowiednio interpretować pewne komunikaty, gesty, emocje, wysyłane przez pacjenta i też dostosowywać nasz poziom komunikacji do obecnych wymagań pacjenta, no bo jeden pacjent jednego dnia może być taki, a drugiego dnia zupełnie inny. Więc ta inteligencja, zdolność inteligencji społecznej i emocjonalnej pozwoli nam nie tylko rozmawiać z pewną grupą osób, które mają takie a nie inne cechy, że wrócę do tych ekstrawertyków i introwertyków. Ale też w zależności właśnie od ich dzisiejszego nastroju, humoru, tego, czy są poddenerwowani, czy nie. To też będzie miało na to wpływ, a w dzisiejszych czasach po prostu też interpretacja zachowań pewnych osób jest kluczowa w kontekście tego, czy nasze usługi będą po prostu efektywne, czy my też zostaniemy postrzegani jako efektywni specjaliści. To tutaj chciałam powiedzieć. Ale idąc sobie dalej, coś, co jest ultra modne w świecie biznesu, czyli tak zwane crossowe działania.

Trochę o tym mówiliśmy w kwestii wymiany pacjentów. Jakby to crossowanie, czyli można nazwać to trochę namówieniem kogoś na trochę inną usługę albo u kogoś innego. Może też w ramach innego gabinetu, ale też może poza. Ale też namówienie, czyli scrossowanie, na może kupno jakiegoś sprzętu, który będzie możliwością kolejnego zarobku dla nas.

Tak, ale Ty tutaj mówisz o crossowaniu między konkretnymi działami czy obszarami, czy osobami, ale też umiejętność crossowania naszych umiejętności względem jednego pacjenta jest równie ważna. Czyli zobaczcie, ile my mamy tutaj aspektów w tych umiejętnościach miękkich. Ja, mówiąc o tym crossowaniu, przede wszystkim miałam na myśli dostosowanie odpowiednich technik do pozyskanego klienta. To, że my znowu byliśmy na szeregu kursów i ja wiem, że po każdym jest takie „A, teraz pracuję tylko tą metodą”, „a, teraz pracuję tylko tą metodą”. To nie jest to, że my będziemy mieli w swoim portfolio milion metod, ale teraz umiejętne też ich wykorzystanie, to są umiejętności miękkie i też pod danego pacjenta, czy ta technika będzie odpowiednia. Ale to, co powiedziałeś w kontekście crossowania swoich działań tutaj, współpracy, kooperacji.

Crossowanie to jest działanie, że crossowanie wiedzy trochę z fizjoterapii, trochę z socjologii, trochę z fizjologii, a trochę z marketingu i trochę ze sprzedaży. I tu znowu, zobaczcie, ile macie pól crossów. I nawet jeżeli nie jesteś od sprzedaży, to jakieś techniki małe trzeba znać, bo nie chodzi o to teraz, żeby być specjalistą z siedmiu działów. To jest nierealne w czasach dzisiejszych i gdzieś nasi rodzice albo jeszcze wcześniejsze pokolenia zarzucają Wam, że my nie wiem, kiedy gdzieś tam coś w którymś roku było. No bo mamy tak wąską dzisiaj specjalizację, czy tak wąskie działania, że ta wiedza dla nas jest tak dostępna, szybka, na poziomie telefonu komórkowego, że ona dla nas jest mózgowo zbędna. Oczywiście, nie mówię o ogólnej inteligencji, że powstanie warszawskie czy kiedy wybuchła II wojna światowa to mniej więcej powinni wszyscy wiedzieć albo gdzieś to w czasie, co było pierwsze, co było drugie, umiejscowić. Ale dziś, nie wiem, unia lubelska – myślę, że 90% z Was nie ma pojęcia, kiedy była unia lubelska, chyba że studiowaliście albo ukończyliście historię. Ja też nie mam pojęcia, ale jestem to w stanie sprawdzić na poziomie 10-15 sekund za pomocą telefonu. I mam dane od razu, tak? Więc oczywiście problem to będzie brak Internetu i wtedy się robi duży problem.

Ale ja chcę tutaj powiedzieć jedną bardzo ważną rzecz a propos jeszcze crossowania. W dwóch kontekstach. Patrząc na to, na przykład na naszą ekipę biurową, dla mnie dzisiaj bardzo ważne jest na przykład w pozyskiwaniu osoby na konkretne stanowisko, żeby ona też miała nie wiedzę, ale przede wszystkim świadomość obszarów na innych na przykład stanowiskach. Czyli na przykład jeżeli dzisiaj aplikuje do nas osoba na stanowisko menedżera sprzedaży, to dla mnie jest mile widziane, jeżeli ona się orientuje w marketingu. Ona nie ma być specjalistą od marketingu. Ona ma wiedzieć, co się dzieje w marketingu, aby móc dostosować do tego swoje działania sprzedażowe. I tutaj troszeczkę wejdzie autoreklamy, ale na szczęście kurs jest już w 100% sprzedany. Chcę powiedzieć właśnie, że dlatego stworzyliśmy szkolenie Blackroll Therapy. I ktoś nam teraz powie – najczęściej to są zarzuty fizjoterapeutów – że my uczymy trenerów pracy manualnej. Nic bardziej mylnego. Moi drodzy, my uczymy trenerów właśnie crossowania swoich działań. Dla nas perfekcyjny trener, trener medyczny, jest to osoba, która jest świadoma pewnych działań bardziej medycznych w kontekście właśnie pracy fizjoterapeuty. I nie wyobrażam sobie, że on tego nie wie.

On umie zrobić jakiś kawałek, on umie rozgrzać klienta i zrobić ćwiczenia podstawowe. Moim zdaniem, technikami, którymi jest w stanie uleczyć 80% osób, prostymi technikami, najprostszymi, rozejścia się tam prostego brzucha, jakichś tam najprostszych.

Nic go tam nie zaskoczy.

A jak wie, że jest trudny problem, to jest w stanie odesłać, czyli on umie wystawić post na Facebooku, ale nie umie go – nie wiem – dobrze promować na poziomie, nie wiem, super targetowania i jakichś innych rzeczy, tak? Albo jeszcze inaczej – osoba, która nie ćwiczy z ludźmi, jest terapeutą manualnym, wie, jaki chce uzyskać cel podczas ćwiczenia, jakie ćwiczenia by zadał, ale nie umie ich jakby do końca perfekcyjnie przeprowadzić. A może umie załóżmy, jakie mięśnie w tym uczestniczą.

Zdecydowanie. Dlatego, Michał, doszłam do wniosku, że my tworzymy trenera XXI wieku.

Nowy slogan.

Nie, całkiem szczerze – naprawdę, słuchajcie, możecie nam wierzyć bądź nie. To nie chodzi o to, że ktoś ma wchodzić w czyjeś buty. Ktoś ma mieć świadomość i zdolność do tego, żeby ocenić, czy tu jest jeszcze moja rola, czy moja rola w tym momencie się już skończyła i właśnie w tym momencie przekazać tę osobę do dalszego specjalisty. Więc znowu tutaj zdolność nawiązywania współpracy będzie kluczowa w tym, czy ten trener z fizjoterapeutą się dalej dogadają. Ale mówiąc o tych umiejętnościach miękkich XXI wieku, znowu przejdźmy sobie dalej. I coś, co dla mnie jest superważne, czyli umiejętność… Inaczej – my w dzisiejszych czasach mamy szalenie ogromną łatwość dostępu informacji. Jesteśmy praktycznie z każdej strony bombardowani naprawdę przesytem wiedzy, która napływa do nas z social mediów, z Internetu, z radia, z telewizora. Wszędzie po prostu te bodźce, kursy. Tego jest bardzo, bardzo dużo. Więc kluczową umiejętnością XXI wieku konkretnie w zawodzie fizjoterapeuty i trenera, bo myślę, że tutaj głównie my jesteśmy głodni tej wiedzy, jest też zdolność filtrowania tego, co jest istotne, co jest ważne. Bo w tym całym natłoku tego, co do nas dociera, zorientowanie się jest trudne.

Jest trudne, bo tutaj te same BM-y czy badania – jest tego tyle, że aż tego nie da się pociągnąć, zajmować się samymi BM-em czy badaniami. Można nic innego nie robić.

Tak, ale znowu – umiejętność tego, że ja jestem w stanie ocenić, czy dana informacja, która do mnie spływa jest mi potrzebna, czy ją wykorzystam, czy wpłynie na warsztat mojej pracy bądź nie. To jest coś, nad czym na pewno powinniśmy się pochylić i nie przejść obok tego obojętnie. I już ostatnią rzeczą z tych umiejętności XXI wieku, o których ja chcę powiedzieć, jest też zdolność pracy troszeczkę w takich warunkach multi-kulti. Czyli my też musimy się adaptować do tego, że to społeczeństwo jest coraz bardziej różnorodne, są ludzie różnych wyznań, wierzeń, ludzie pochodzący z różnych stron świata i tak, jak mówiłam Wam na poprzednim już livie, nie wyobrażam sobie, żeby fizjoterapeuta czy trener manifestował jakieś swoje przekonania polityczne, religijne czy inne. My powinniśmy być troszeczkę jak taka transparentna kartka papieru.

Jeżeli mieliście jeszcze pracownika z Ukrainy, gdzie jest inna kultura, inna religia. Albo Waszym pacjentem nie była taka osoba, to za chwilę będzie. Za chwilę to będziecie mieli, więc na to też trzeba być przygotowanym. I ta właśnie wielokulturowość będzie coraz większa.

I przede wszystkim też oczywiście mówimy o tym, że to przyjmowanie pacjentów anglojęzycznych zgoła mogłoby się wydawać, że nic w tym trudnego. Wszyscy mówią w dzisiejszych czasach po angielsku, ale nie do końca tak jest. Pewne osoby czują się mniej pewnie bądź bardziej pewnie i tutaj to nie tylko chodzi o zdolności językowe, ale czy umiesz równie dobrze opisać tę przypadłość po polsku i po angielsku.

Czy Twoja usługa po angielsku albo po ukraiński, albo po białorusku, czy nie wiem, w jakimś tam innym języku będzie tak samo OK jak ta po polsku. Oczywiście, pewnie nie, no bo tych emocji nie będzie większość z nas w stanie oddać. Większość z nas nie jest native speakerami i nie będzie tego tak tłumaczyła pewnie idealnie, ale warto mieć przygotowane jakieś też porównania, szczególnie jak widzicie w swoim nagle tutaj kalendarzu, że będzie osoba, która nie będzie mówiła po polsku.

I to, co tutaj dla mnie jest też super istotne to – oprócz religii i przekonań politycznych – to też coś, co w naszej kulturze jest rzadko poruszane, chociaż coraz częściej, pewna bariera tak zwanej strefy intymnej. W Polsce troszeczkę się utarło, że trener – w szczególności to powiem w kontekście zawodu trenera – że trener może sobie pozwolić na to, żeby podejść na przykład do klientki czy klienta i go dotknąć, nie wiem, gdzieś zmacać czy coś. Dla mnie w dzisiejszych czasach takie podejście bez uprzedniego zakomunikowania, gdzie ja położę moje ręce na ciele pacjenta – mimo że to nie ma żadnego kontekstu seksualnego, bo to nie o to chodzi, ale to jest wejście w czyjąś już strefę bardzo intymną – jest dla mnie bardzo ważną umiejętnością miękką, którą my powinniśmy nabyć, jako osoby pracujące z ciałem, by za każdym razem naszemu klientowi zakomunikować „słuchaj, w tym miejscu cię tutaj teraz dotknę, pamiętaj o tym, bo jest to w takim i w takim miejscu”. Albo żeby ostrzec po prostu pacjenta czy swojego klienta przed tym, że ten dotyk cielesny nastąpi. On nie musi tego akceptować, może tego nie akceptować i to jest jego prawo, a Ty, jako specjalista, musisz wiedzieć, jak zareagować inaczej, jeżeli Twój klient nie wyrazi na to zgody. Ale daj mu wybór do tego, żeby on mógł zadecydować, czy chce być dotknięty, czy nie. A niestety ja bardzo często spotykam na siłowniach trenerów, którzy po prostu tego nadużywają, a to po prostu automatycznie rodzi taki język ciała na zasadzie „odejdź ode mnie”, „nie dotykaj mnie”. I jednocześnie też sprawia, że ta bariera taka interpersonalna robi się troszeczkę większa. Więc znowu ta etyka pracy. Więc pamiętajcie o tym – różne są społeczeństwa. I tak jak na przykład obserwuję ludzi właśnie tych anglosaskich – tam dotykanie, prywatność jest w ogóle czymś absolutnie ważnym. Nie wolno tego robić, oni sobie na takie rzeczy nie pozwalają. W Stanach to jest bardzo popularne, że to się komunikuje.

A w Polsce pewnie niedługo będzie.

A w Polsce będzie, więc znowu trener, który będzie potrafił się zaadaptować do tego, żeby umieć w miarę szybko komunikować ten dotyk i uszanować, że ktoś może sobie tego nie życzyć, będzie hiper ważny w kontekście tego, czy on będzie dalej polecany, czy nie. Bo ja osobiście nie lubię, jak ktoś mnie maca i nie wyobrażam sobie tego, że bym mogła komuś pozwolić – nawet na treningu – że on mi o tym nie powie „dotknę cię teraz za kolano, bo muszę je zbadać”, tylko po prostu je dotknął i zaczął obmacywać, jest… no nie, no po prostu nie.

Ostatni jakiś temat jeszcze?

Tak, no chwila czasu jest taka, żeby to troszeczkę podsumować.

Ja jeszcze bardzo chciałbym powiedzieć o negocjacjach. 

Tak, powiedz o tych negocjacjach.

Negocjacje są cały czas.

Poczekaj, tylko zanim powiemy, bo nie wiem, ile mamy czasu na Instagramie. Gdybyśmy się wyłączyli, Kochani, przejdźcie na Facebooka. Tak jak ostatnio.

Negocjacje to jest coś, co robicie cały czas, co każdy pacjent robi. Pewnie nie raz mieliście pytanie tutaj, „czy mogę zmniejszyć cenę?” albo „ile będzie mnie kosztowało pięć zabiegów albo półroczna rehabilitacja?”, albo „co możemy zrobić z ceną?”. To jest bardzo, bardzo częste. I teraz zastanawiam się, dlaczego tego nie mieć pod kontrolą? Dlaczego nie mieć strategii ułożenia tych negocjacji czy jakby technik, które rzeczywiście można w tych negocjacjach zastosować i jakby wyargumentować komuś, dlaczego chcę dać zniżkę albo nie chcę dać zniżki, bo to różne są możliwości. Ale dlaczego iść na żywioł? Dlaczego robić to na poziomie raz tak, raz tak.

Warto się do każdych negocjacji przygotować, tak?

Ale to pacjent nas zawsze zaskoczy, to przygotowanie następuje przed, bo nie wiecie, który pacjent Was zapyta. Jeden będzie płacił pełną stawkę przez 10 lat i nic nie powie, i jeszcze da napiwek, chociaż to jest rzadkie w naszych usługach. To raczej jest fryzjerstwo i nie wiem, gdzie tam może jeszcze teraz. Na pewno w knajpie oczywiście te napiwki. Ale dlaczego nie mieć tego ułożonego już przed, bo nigdy nie wiecie, który właśnie pacjent do Was zapuka i powie „to ponegocjujmy, co teraz może się tutaj wydarzyć”, tak? I ułożenie tego jest naprawdę bardzo dobrą rzeczą.

Więc jak sami możecie zobaczyć, naprawdę jest wiele umiejętności, które by się mogło wydawać, że nie ma takiej potrzeby o nich mówić, że one są mało istotne w zawodzie fizjoterapeuty. Dla mnie, osoby, która po prostu siedzi w tym biznesie od wielu lat, są to po prostu umiejętności na dzień dzisiejszy kluczowe. My na pewno, tak jak Wam powiedzieliśmy na samym początku, w procesie rekrutacji bardzo mocno bierzemy to pod uwagę. A też ja sobie pozwolę na ten komentarz – myślę, że one też są kluczowe w kontekście tutaj sukcesu danego fizjoterapeuty. Bo, tak jak mogę ocenić na przykład Michała, który moim zdaniem ma tą świadomość umiejętności miękkich, tutaj zawsze jest kolejka i wianuszek pacjentów, więc jakby z czegoś to wynika.

Mimo że brakuje mi twardych.

No, nie brakuje ci twardych, aczkolwiek mógłbyś tych kursów robić więcej. Ale znowu – czy jest sens. Słuchajcie, zrobimy ten odcinek o tych kursach, ja to bardzo chcę porozmawiać na ten temat. A teraz, gdzie pozyskiwać te umiejętności miękkie? Bo my się nagadaliśmy, jak one są ważne.

Bo większość osób, które miałem też u siebie w podcaście „Dachowski pyta” i pytałem o te umiejętności miękkie, i zadałem takie pytania, to mówili, że nauczyli się ich podczas lat praktyk. Po co było tylko, mówię, tracić tyle lat? Po co było osiem lat tracić na naukę z doświadczenia, jak można było pójść na szkolenia? Tak samo jak chodzić na szkolenia, a propos tego, co chcesz powiedzieć, czyli jakby skąd czerpać wiedzę. Są robione z tego normalne szkolenia. Tak samo, jak macie szkolenia z technik twardych, które wszyscy kochają i chodzą i szukają, to w pewnym momencie zaczynasz się zabijać tym, że masz kolejne szkolenia, o czym też powiemy, i Twoja skuteczność nie rośnie, bo brakuje Ci technik wtedy miękkich.

Czyli podsumowując – po co odkładać na Mercedesa przez 20 lat, jak możecie to zrobić w przeciągu 5 lat. Po prostu. Będziecie szybciej lepszymi specjalistami. Oczywiście te umiejętności twarde są kluczowe, doświadczenie, które zdobędziecie.

Czyli zawsze trzeba je wypośrodkować, bo też przewaga umiejętności miękkich, to wtedy nazywa się to wciskanie – tak naprawdę. Bo jak masz przewagę tych umiejętności miękkich, to umiesz wcisnąć, ale nie do końca umiesz to leczyć.

I tak, i nie.

Ja bym tak to widział.

Trzeba to oczywiście wypośrodkować, ale to na pewno będzie miało wpływ na to, jak nas będą ludzie postrzegać. Natomiast ja te umiejętności też ćwiczyć, jeżeli od razu nie jesteśmy w stanie po prostu pójść na takie szkolenia albo nie wiemy, na jakie szkolenia od razu pójść, to jest na to parę sprawdzonych sposobów. Ja bym wyszła po prostu od tego najprostszego. Słuchajcie, Waszym naturalnym środowiskiem, w którym możecie się na co dzień uczyć tego, to jest po pierwsze lustro, ale to jest też środowisko Waszej pracy, czyli to, gdzie Wy spędzacie pewien czas swojej pracy. Jeżeli jesteście w procesie w zespole, no, po prostu może warto wyjść z jakąś inicjatywą, coś zaproponować, z kimś zagadać, uśmiechnąć się. Jest wiele osób, które po prostu tego nie robią, bo nie lubią, ale może warto wyjść ze swojej strefy komfortu, tak? To jeżeli mówimy o pracownikach. Może warto wyjść ze swojej strefy komfortu, może warto zastanowić się, że owszem, ja tego nie lubię, ale przydałoby się, gdybym to chciał zrobić. Albo może nie lubię tego, bo tego nie znam. Więc przede wszystkim postawienie sobie też pytania na dzień dobry „W czym ja jestem dobry?”,

„A w czym jestem słaby?”.

„Co uważam za swoje mocne cechy?”, „Co za słabe?”

„Czy w tym dobrym potrzebuję się jeszcze rozwijać?”. Bo OK, można się rozwijać tylko w jednej wąskiej dziedzinie i iść do góry, nie ma problemu. Ale wtedy dysonans między całą resztą jest za duży, tak? Czyli jakby nie odpadnie nam tutaj jedna rzecz.

I akurat jeszcze tu wpadliśmy na ten temat umiejętności rozwiązywania swoich problemów, o czym ja zapomniałam powiedzieć w kontekście tych podstawowych umiejętności, bo dla mnie to jest też kluczowe, że ja w swoim zespole mam osoby, które wiem, że nie obrażą się, nie będzie „cichych dni” przez nie wiadomo jaki okres, ale będą na tyle otwarte i będą chciały przynajmniej wyjść z inicjatywą do tego, aby te problemy rozwiązać. I ja sobie bardzo szanuję to, jeżeli ktoś ma problem i potrafi do mnie przyjść i to powiedzieć, a nie gdzieś kisi się, bo takie kwasy zakiszone są trzy razy gorsze.

Ten problem, który przychodzi, ja bardzo lubię, jak ktoś przychodzi z problemem i możliwościami rozwiązania. I wtedy dyskutujemy razem, jak go rozwiązać. No bo przyjście „nie umiem tego zrobić”. I siedzi. I co z tego.

Albo „To jest dla mnie problem i chcę, żeby było tak…”. Ktoś na przykład nie jest elastyczny, bo to też nie chodzi o elastyczność, że mamy się poddawać czyjejś woli, ale być na tyle – jak to się mówi – do dostosowania, do tego, aby pójść na jakiś kompromis. To też znowu są kolejne umiejętności miękkie, które są ultra ważne w pracy z zespołem, ale też w pracy z pacjentem, żeby być elastycznym, aby znaleźć jakieś rozwiązanie, które będzie zarówno satysfakcjonujące dla mnie jako specjalisty, ale też dla niego. A najczęściej mówimy o tym w kontekście tego, że jak przychodzi do nas pacjent, który jest połamany z góry na dół, to nie zaczniemy u niego korygować, na przykład w kontekście wad postawy, wszystkich problemów, tylko wybierzemy te priorytetowe i z czasem będziemy tutaj pracować nad wszystkimi innymi, bo więcej pacjent nie będzie w stanie przyjąć, jego psychika się załamie. Więc ta elastyczność w kontekście też wybierania priorytetów, tego, co jest najważniejsze, też jest bardzo ważną umiejętnością miękką. Więc jakby wracając do tych samych ćwiczeń – pamiętajcie, zawsze należy się upewnić, czy jesteśmy dobrze zrozumiani. To już możecie sobie jako ćwiczenie zrobić i załóżmy przez tydzień pytać swoich pacjentów „czy pani na pewno zrozumiała?”.

I potem przez cały czas, to nie przez tydzień, tylko przez cały czas. „Czy pani ma jakieś pytania?”, „Czy pani rozumie to, co robiliśmy?”, „Czy umiałaby pani to wytłumaczyć?”. I to są pytania na końcu zawsze. I czasem zdarza się „nie”. I wtedy jest ten problem „o kurna, tutaj trzeba coś inaczej będzie powiedzieć”. 

Przede wszystkim też wtedy wysłuchaj swojego rozmówcy, pozwól mu skończyć, nie przerywaj mu. A to, co w ogóle dla mnie jest superważne, super śmieszne też i fajne do sprawdzenia – spróbujcie sobie, to też nie chodzi o to, że macie chodzić i tryskać uśmiechem nie wiadomo przez ile czasu, ale przez najbliższy tydzień na przykład wyjdźcie z taką inicjatywą, że będziecie strać się w pracy być bardziej uśmiechnięci, pogodni, zagadać do kogoś, „a co u ciebie słychać?”. Ja wiem, że większość osób to robi, ale jak są osoby, które tego nie robią, zróbcie, sprawdźcie, co się wtedy zmieni.

Albo zrób to do osoby, z którą tego nie robiłeś.

Albo z którą nie rozmawiasz zbyt często. Postaraj się być ciekawym tej drugiej osoby.

Tylko naturalnie.

Zdecydowanie tak. Z takich ćwiczeń też jeżeli z kimś rozmawiacie, postaraj się postawić w czyjejś sytuacji, czyli jak z kimś rozmawiasz, też jakby zrozum, z czego wynikają pewne decyzje albo co ten człowiek miał na myśli, mówiąc to. No i przede wszystkim to to też jest super, jeżeli ktoś proponuje Ci nowe rzeczy, na przykład Twój pracodawca albo ktoś inny, nie bądź na nie. Dla mnie, jeżeli bym miała entuzjazm, wprowadzając nowe rozwiązania, byłoby rewelacyjne. Przeważnie to zawsze odbywa się na ścieżce wojennej. Znowu wrócimy do tego przywiązania – że jak ktoś jest przywiązany do czegoś, pamiętajcie o tym, że każda zmiana prowadzi do czegoś lepszego. Ona jest trudna, ona jest męcząca, ale może warto.

No, nie każda, ale zawsze trzeba spróbować, czy będzie lepsza, czy gorsza. Jakby bez spróbowania w większości przypadków nie ocenicie z perspektywy czasu, czy to była dobra, czy zła zmiana. No, mieliśmy próbę ustawienia jakiegoś, które nie funkcjonowało dobrze.

Ale dowiedzieliśmy się, próbując. Gdybyśmy nie spróbowali, to byśmy się nie dowiedzieli.

Właśnie o tym mówię. Trzeba spróbować i dopiero wtedy zacząć patrzeć, czy to jest dobre, czy nie.

Tak więc słuchajcie, tych spraw jest naprawdę wiele. Pamiętajcie, że Wasze czynności codzienne to jest najlepszy trening dla tych umiejętności miękkich. Myślenie troszeczkę niestandardowe, szukanie pewnych kreatywnych rozwiązań. A jeżeli potrzebujecie specjalistycznych rozwiązań, bardziej tutaj takich fachowych nauk, to zawsze są do tego kursy i jak najbardziej możecie gdzieś tutaj poszukać specjalistów od tego, od umiejętności miękkich. Są też filmiki na Youtube, więc spokojnie możecie gdzieś tam pogrzebać.

Pierwsze lekcje oczywiście mogą odbyć się z poziomu tych youtubowych, bezpłatnych, żeby w ogóle zobaczyć, jakie techniki można stosować, jakich nie można. Trochę tej wiedzy takiej darmowej oczywiście jest. Im dalej w las, tym oczywiście niestety – to tak samo, jak za każde inne szkolenie – trzeba trochę zainwestować i popracować nad sobą, nad tymi technikami.

Czyli, podsumowując.

Umiejętność mówienia to też są techniki miękkie. Czyli zobaczcie, jak byście to odpowiednio odpalili jakieś nasze pierwsze live’y, gdzieś na poziomie chyba trzy lata temu.

To jest wychodzenie ze swoich stref komfortu.

I potem staje się to komfortowe. Albo nigdy nie jest, bo zawsze jakiś stres, przygotowania.

Ale stres jest też ważną rzeczą. Ten mobilizujący.

Mam te kartki ze sobą, pewnie mogłyby być, pewnie mogłoby ich nie być, ale są dla nas pewnym backupem, czy wszystko powiedzieliśmy. Czy wszystko powiedzieliśmy? Nie, nie wszystko powiedzieliśmy, bo tematu zawsze wychodzi nam więcej.

Ale za to powiedzieliśmy coś więcej, czego nie planowaliśmy.

Bo jak się mówi, to się też myśli. Stres powodował coś, że myśleliśmy o czymś, co jest dla nas mega fajne.

Więc podsumowując. I ja, i Michał uważamy, że umiejętności miękkie jest to klucz do sukcesu tak naprawdę w zawodzie fizjoterapeuty i trenera. Na pewno jest to obszar, który nie jest do tej pory w naszej branży zagospodarowany. I warto zmienić swoje nastawienie i w palecie szkoleń, które chcemy zrobić, polepszania swojej wiedzy, nie tylko koncentrować się na tych umiejętnościach twardych, czyli na zdobywaniu kursów, tych umiejętności manualnych czy trenerskich, bo może okazać się, że to, co nam jest potrzebne, to nie 55. kurs, który namąci nam w głowie, jaką techniką mam pracować albo niekoniecznie da Wam zadowolenie, a właśnie takie pochylenie się, aby popracować nad swoimi zdolnościami interpersonalnymi i tymi właśnie międzyludzkimi – bo w końcu pracujemy z ludźmi i dla ludzi.

No i tak chyba trzeba podsumować ten szósty odcinek już podcastu z serii „Zdrowy biznes”. I na pewno będą kolejne i wakacje nie będą tutaj żadnym przerywnikiem.

My nie odpuszczamy.

Myślę, że możecie słuchać tego i na plaży, i w górach, i jadąc.

To też jest nasza umiejętność miękka, że my nie odpuszczamy, jesteśmy jak takie zakapiory zadarte.

Tak, idziemy cały czas w zaparte. Idziemy cały czas do przodu, jak Krzynówek, lewą stroną. Więc na pewno możecie słuchać sobie na wszystkich platformach typu Speaker, iTunes, czyli te wszystkie jabłuszka, które macie. Też nas tam można słuchać. No i na Google Podcast i na Spotify też jeszcze można nas słuchać. I – co najważniejsze – na naszej stronie www.zdrowybiznes.com.pl.

I to, co jest najważniejsze. Jeżeli Wam się podobał ten odcinek, to oczywiście go posharujcie, pochwalcie się nim i właśnie może to będzie rewelacyjny pomysł na to, żeby zagadać do swojego kolegi z pracy. Nie bądźcie pazerni na tę wiedzę, którą zostawicie tylko dla siebie, bo trzeba się dzielić wiedzą i zmieniać środowisko. Może właśnie dzięki temu odcinkowi polepszą się Twoje relacje z Twoimi współpracownikami, co będzie mile widziane w zespole, w którym pracujesz.

Możesz zagadać: „czy słyszałeś już od podcaście Dachowskich?”. „O, a co to jest?”, „zdrowy biznes”. No i masz tutaj fajną rzecz, żeby z kimś pogadać na ten temat.

Mottem kończącym nasz podcast jest „sharing means caring”, więc będzie nam miło, będziemy ultra wdzięczni, super wdzięczni za to, że nas posharujecie. Dlatego bardzo Wam dziękujemy za dzisiaj i do usłyszenia w kolejnym odcinku. Na jaki temat? Oczywiście zadecydujecie sami.

Dokładnie. Instagram, pamiętajcie, tam lajka można też wrzucić i tam decydujecie o kolejnym temacie odcinka następnego „Zdrowego biznesu”.